Ryczka - wehikuł czasu
Czyli taboret.
Tę ryczkę wykonał mój dziadek gdzieś w odległej przeszłości (myślę, że lata 70-tę).
Dziadek nie miał internetu, ale miał głowę nie od parady.
Ta ryczka jest dla mnie jak wehikuł czasu - przenosi mnie do maleńkiej, nadodrzańskiej wioski, do małego warsztatu gdzie wszystko jest czystą magią. Poukładane narzędzia, ostre dłuta, piły ramowe, strugnica.
A ja niczego nie mogę dotykać!
Dziadek wszystko wie i wszystko widzi!
Dziadek odchodzi w 86-tym.

Ta mała, skromna ryczka jest dla mnie skarbem droższym od najpiękniejszych mebli.
Zgrabny napis wykonany szybko i wprawnie na dłuższym elemencie oskrzyni - "środek" - jedyny wyraz napisany ręką dziadka jaki widziałem przez całe życie.

Historia zatoczyła koło.
Ze starego stołka zrobiłem ... stary stołek.
Bo to przecież jest stary stołek.
Ale również żywa historia. Zapis czyjegoś pracowitego popołudnia. Może całego bożego dnia.
Stołek surowy - tak jak życie moich dziadków na zachodnim pograniczu Polski. Na Ziemiach Odzyskanych. Gdzie wszystko było "poniemieckie", a nie "nasze".
Gdzie na cmentarzach jeszcze nie pojawiły się groby bliskich bo przecież wszystko zostało gdzieś na Wschodzie albo w Polsce Centralnej.
Ledwo pamiętam mojego dziadka, ale ten stołek będzie mi go przypominał.
Liczę, że tę zaradność odziedziczy również imiennik mojego dziadka.
Mój pierworodny syn.
Franciszek.
Taki stolarski „blues”…
|
Łukasz Giergasz - pasjonat, który mówi o sobie, że akurat był w toalecie gdy rozdawali pilarki stołowe. Wszystko chce zrobić sam - nawet farbę. Eksperymentuje i odkrywa na nowo zapomniane style budowy mebli i ręczne narzędzia do obróbki drewna wzorując się na takich mistrzach jak Roy Underhill, Paul Sellers, Curtis Buchanan… i tych niesamowitych gościach z XVIII wieku. |
Z cyklu STOLARNIA 5m2
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Only signed-in users can post comments. Log in