Sanki jak świeże bułeczki
W związku z większą niż w latach poprzednich ilością śniegu dobre interesy robią m.in. producenci sanek.
Sanki sprzedaje się od sierpnia i większość dostaw realizowana jest na ich podstawie, jednak zauważalny jest znaczny wzrost zainteresowania ze strony klientów. - Nasz sklep internetowy znacznie zwiększył obroty - przyznaje Lech Liszka, prezes Colint sp. z o.o. w Szczecinie, która w zakładzie w Dobrzanach wytwarza rocznie ponad 100 tys. sanek drewnianych. - Polski rynek jest chimeryczny i niestabilny. Dopiero gdy zaczyna padać, kupuje się sanki. Dlatego 95% naszej produkcji przeznaczamy na eksport. - wyjaśnia prezes.
Rentowność produkcji sanek prezes Colinta szacuje na ponad 10 procent. Polskie drewniane sanki sprzedawane są w marketach w Niemczech, Austrii, Holandii i Włoszech.
Około 80% swojej produkcji (ok. 60 tys. sanek) kieruje na rynek niemiecki również Drzewna Spółdzielnia Pracy Spólnota w Białce. - W Polsce sprzedajemy zimą ok. 3 tys. Nasze sanki to wyrób wysokiej jakości, kosztują od 40 zł do 120 zł (składane). Zauważamy, że coraz częściej musimy w kraju konkurować z tanimi plastikowymi "patelniami" rodem z Chin. - mówi Ryszard Semik, wiceprezes i szef produkcji Spólnoty.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Коментарі можуть залишати лише авторизовані користувачі. Увійти