Niedoskonałości
Zamieńcie „narzędzia” na „karabin” - mniej więcej tymi słowami Marines oswajają swoje M16 (Stanley Kubrick świetnie przedstawił ten rytuał w filmie „Full Metal Jacket”). Coś jak oswajanie dzikiego Mustanga. I nie chodzi o kult „Macho” tylko o pewną relację jaka powstaje między twórcą a dobrym narzędziem. Osobiście wyznaję zasadę „szkoda czasu na kiepskie narzędzia” (tak jak „szkoda czasu na picie kiepskiego piwa”) i tego się trzymam. Ale co to jest „dobre narzędzie”?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie trzeba je nieco uszczegółowić. Co to jest dobre narzędzie DLA MNIE. I mojej pracy. Bo widzicie - każdy z nas jest inny. Każdy z nas posiada inne doświadczenia i oczekiwania.
Moje oczekiwania są dosyć proste - narzędzie MUSI być efektywne. Według mojej osobistej teorii, budowanie drewnianych mebli polega na usunięciu z materiału wszystkiego co nie jest meblem. I to jak najszybciej. Czasami nawet kosztem jakości pracy. Pewne drobne niedoskonałości są nieodłącznym elementem uroku mebli (i innych przedmiotów codziennego użytku) budowanych przy pomocy ręcznych narzędzi. Nie staram się konkurować z maszynami. W naturze bardzo rzadko występują kąty proste albo idealne okręgi. Oko ludzkie jest przyzwyczajone do tych niedoskonałości i uznaje je za naturalne. Właśnie dla tego dawne meble nie wyglądały sztucznie, plastikowo. W związku z aspektem efektywności moje narzędzia są tak dobrane i ustawione aby praca nimi była jak najszybsza. Moje strugi nie produkują cieniutkich, półprzezroczystych strużynek, które same unoszą się w powietrze. One wypluwają z siebie grube jak tektura „chipsy”. Piły, które używam można porównać do podpitych marynarzy w portowej knajpie - są zadziorne, ostre i brutalne. I zawsze mają ochotę do bitki. To samo dotyczy innych narzędzi - moimi dłutami do wykonywania gniazd czopowych (tzw. „przysiek”) można by ubijać trzodę chlewną.

Wszystko dla EFEKTYWNOŚCI. Efektywność nie jest oczywiście jednoznaczna z brakiem precyzji. Nic nie tłumaczy luźnych, niedokładnych połączeń (np. „bo wyłączyli prąd…”). Te sprawy załatwia się na odpowiednim etapie konstrukcji za pomocą znaczników do trasowania precyzyjnych linii i pewnej umiejętności myślenia przestrzennego (przydaje się doświadczenie nabyte w trakcie godzin spędzonych z grą Tetris). Efektywność to również umiejętność cięcia i piłowania do linii - bez poprawek. Raz a dobrze. Tak drzewiej bywało - wszystkie powierzchnie, które były niewidoczne strugano tylko symbolicznie albo wcale. Idealnie gładkie blaty stołów? Zapomnijcie - każdy blat miał swój „trzeci wymiar” w którym idealna prostoliniowość była bardzo umowna. Symetryczne rozstawienie półek w szafie kredensowej? Proszę wziąć miarę i zmierzyć. Wszędzie niedoskonałości. Miłe dla oka i sprawiające, że drewno wygląda jak drewno, a nie jak poliamidodekstrynianczegośtam…
Moje narzędzia są jak moje stolarstwo - bardzo niedoskonałe.
|
Łukasz Giergasz - pasjonat, który akurat był w toalecie gdy rozdawali pilarki stołowe. Wszystko chce zrobić sam - nawet farbę. Eksperymentuje i odkrywa na nowo zapomniane style budowy mebli i ręczne narzędzia do obróbki drewna wzorując się na takich mistrzach jak Roy Underhill, Paul Sellers, Curtis Buchanan… i tych niesamowitych gościach z XVIII wieku. |
Z cyklu STOLARNIA 5m2

Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Коментарі можуть залишати лише авторизовані користувачі. Увійти