Kronospan Szczecinek zbuduje własny port w Szczecinie
Od 1989 r. niemiecki Kronospan zainwestował w Polsce ponad 3 mld zł. Ma fabryki i hurtownie w Szczecinku (siedziba firmy), Mielcu, Pustkowie i Poznaniu. Roczne przychody - również 3 mld zł - dają Kronospanowi 38. miejsce wśród największych polskich firm (według "Polityki") i pierwsze w branży producentów materiałów drewnopochodnych.
Huta Szczecin jest najnowszym nabytkiem grupy. Formalności trwały od lutego zeszłego roku. Transakcji przeciwna była zakładowa "Solidarność '80", która nie chciała, by majątek firmy szedł w niemieckie ręce. Powiadomiła MSWiA i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dopiero w październiku dwie trzecie udziałów mogła formalnie przejąć poznańska spółka Kronospanu Malta Trading.
Pomysł szczecineckiej grupy na hutę jest prosty: trzeba oddzielić zakład produkcyjny od cennego, ale słabo wykorzystywanego 420-metrowego nabrzeża przystosowanego do obsługi statków o nośności do 10 tys. ton. Huta zajmowałaby docelowo tylko ok. 12 z prawie 50 ha należących do niej gruntów. Większość pozostałego terenu będzie zajmować baza do przeładunku sprowadzanego dla Kronospanu drewna, a także gotowych wyrobów eksportowanych do Skandynawii i Europy Zachodniej.
- Inwestycja opłaci się, bo teraz za dużo płacimy za transport - tłumaczy dyrektor generalny Kronospanu Polska Jerzy Wakuła. - W Polsce jest za mało drewna, a ceny nierzadko wyższe niż w Niemczech. Żeby utrzymać eksport, musimy oszczędzać każdą złotówkę.
Na Zachód idzie ponad połowa produkcji Kronospanu Polska. Wakuła szacuje, że przez nową bazę logistyczną w Szczecinie będzie przechodzić rocznie 600-700 tys. ton gotowych paneli. Dyrektor generalny chciałby, żeby przeładunki ruszyły już we wrześniu. Wcześniej trzeba zburzyć zdewastowane pustostany, zbudować magazyny i nową bocznicę kolejową, pogłębić o dwa metry (do 10 m) tor wodny, wyremontować należące do huty lokomotywy. Inwestycje mają być warte ok. 50 mln zł i dać pracę stu osobom.
Te plany niepokoją hutników, bo w tym samym czasie ich zakład ma kłopoty. Huta Szczecin wytwarza surówkę odlewniczą, produkt niszowy, z którego odlewa się np. korpusy silników. Do listopada nie miała problemów ze zbytem. Połowa produkcji szła na eksport. Jednak z powodu 20-proc. wzrostu cen rosyjskiej rudy żelaza i mocnej złotówki od trzech miesięcy surówka zalega w magazynach, mimo że cena (310 euro za tonę) nawet nie pokrywa kosztów.- Do niedawna mieliśmy 10 tys. ton zapasów - mówi prezes huty Marek Leśniak. - To mała miesięczna produkcja. Z tego powodu mamy w hucie przymusowy przestój.
Od jesiennego załamania popytu zakład ma już ok. 3 mln zł strat. Nowy właściciel żąda cięcia kosztów. To było przyczyną ogłoszenia w lutym sporu zbiorowego. Po negocjacjach związki zawodowe zgodziły się na zwolnienie 40 pracowników z 292-osobowej załogi. Jednak "Solidarność '80" dalej boi się, że działania naprawcze to tak naprawdę wstęp do likwidacji huty.
- Piec stoi. Jak nie będzie produkował, to wszyscy pójdziemy na zieloną trawkę - mówi szef zakładowej "osiemdziesiątki" Bogusław Terpiłowski.
- Nie jesteśmy zainteresowani likwidacją huty - uspokaja Wakuła. - Ale nie możemy do niej dopłacać. Dlatego szukamy dla zakładu inwestora branżowego.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się