Konferencja: Ratujmy lasy przed kornikiem
Małopolskie świerki zaatakowane przez kornika
Głównym tematem spotkania będzie egzekwowanie właściwego utrzymania stanu sanitarnego w lasach niestanowiących własności Skarbu Państwa. Leśnicy chcą przekonać parlamentarzystów do zajęcia się tym problemem poprzez ustanowienie prawa pozwalającego na skuteczną walkę z kornikiem.
Od kilkunastu lat wymierają lasy świerkowe Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. Trwa walka leśników katowickich o uratowanie tego, co jeszcze można. Problem – chociaż nie w takim stopniu – jest także w Małopolsce. Najbardziej narażone na wymieranie są lasy w nadleśnictwach Nowy Targ, Limanowa, Krościenko, Myślenice, bowiem tutaj występują duże obszary litych świerczyn.
Tutaj również występuje ogromne rozdrobnienie własności lasów niepaństwowych. W nadleśnictwie Nowy Targ jest ponad 500 tys. działek należących do kilkudziesięciu tysięcy właścicieli. Leśnicy nie mają żadnych szans na wyegzekwowanie od nich systematycznego usuwania zaatakowanych przez kornika drzew, a tylko takie działanie może powstrzymać drukarza.
Las umiera
Każdego roku odbywają się narady robocze starostów (w myśl ustawy o lasach starostowie sprawują nadzór nad lasami niestanowiącymi własności Skarbu Państwa) z leśnikami. Po ostatnim spotkaniu w Starostwie Nowotarskim stwierdzono, że potrzebna jest wspólna kampania informacyjna skierowana zarówno do prywatnych właścicieli, jak i parlamentarzystów, którzy stanowią prawo.
Celem konferencji "Zagrożenia lasów karpackich na przykładzie powiatu nowotarskiego", jest zwrócenie uwagi na problemy związane z nadzorem nad lasami niestanowiącymi własności Skarbu Państwa, przede wszystkim lasami, w których dominuje świerk. –Postępujący rozpad litych świerczyn w Karpatach, bez podjęcia skutecznych działań, może doprowadzić do takiego stanu, jaki w latach 80. XX wieku miał miejsc w Sudetach, a obecnie w Beskidzie Śląskim – mówi Roman Latoń, nadleśniczy Nadleśnictwa Nowy Targ.
Trzeba zmienić prawo
Konferencja ma na celu przyśpieszenie prac nad zmianą ustawy o lasach oraz wprowadzenia do niej rozwiązań dotyczących nadzoru nad lasami prywatnymi. –Konieczne jest przygotowanie programów wspierających właścicieli lasów prywatnych i zachęcających ich do przebudowy składu gatunkowego lasów świerkowych. Chodzi także o możliwość wyegzekwowania od prywatnych właścicieli, by na bieżąco usuwali z lasów świerki zaatakowane przez kornika. Ratowanie takich drzew nie jest możliwe, a pozostawienie ich w lesie zagraża sąsiadującym drzewom – mówi Roman Latoń.
Obecnie jedna sadzonka kosztuje 40-50 gr. Na jeden hektar potrzeba ok. 6 tys. takich sadzonek, co daje kwotę ok. 3 tys. zł. W powiecie nowotarskim jest blisko 40 tys. hektarów lasów prywatnych, w przeważającej mierze świerkowych. Obniżenie cen sadzonek może być zachętą dla prywatnych właścicieli do przebudowy drzewostanów.
Historyczny błąd w sztuce
Kilkaset lat temu świerk był gatunkiem występującym w polskich lasach górskich w mniejszości. Karpaty i Beskidy porastała puszcza jodłowo-bukowa. Ze względów ekonomicznych (świerczyny szybko rosną, po 70 latach można uzyskać z jednego hektara 700 m sześc. drewna, na jodłę trzeba czekać 120-140 lat!), zaczęto go sadzić w górach w XIX w.
Nasiona kupowano w całej Europie, więc do Polski trafiły świerki z Alp czy Transylwanii. Z czasem okazało się, że patrzenie na przyrodę z czysto ekonomicznego punktu widzenia było ogromnym błędem. Sztucznie posadzone świerki nie radzą sobie w naszych warunkach klimatycznych. Chorują, bowiem szkodzą im anomalia pogodowe: suche, gorące lata, wichury. Osłabione, stały się idealnym żerem dla korników.
Zagłodzić kornika
Leśnicy próbują powstrzymać plagę. W lasach można się natknąć np. na specjalne pułapki – czarne skrzynki zawierające feromony, którymi wabi się szkodniki. Jednak by spróbować powstrzymać korniki, trzeba regularnie wycinać zaatakowane świerczyny i zastępować je odporniejszym lasem mieszanym.
W lasach państwowych taka wycinka prowadzona jest regularnie. Każde drzewo zaatakowane przez kornika jest wycinane, korowane i wywożone z lasu. Kora jest niszczona. W ten sposób likwiduje się naturalne żerowisko owadów. Gorzej jest z prywatnymi właścicielami, do których należy aż jedna trzecia beskidzkich lasów. Ogromny problem mają z tym leśnicy w Nadleśnictwie Nowy Targ. –U nas aż 40 tys. hektarów lasów to prywatna własność. Jeśli właściciele nie będą z nami współpracować, trudno będzie walczyć z kornikami i uratować świerczyny przed zamieraniem – mówi Krzysztof Faber, starosta powiatu nowotarskiego.
Akcja informacyjna
Można prawnie zmusić właściciela lasu do wycięcia chorych drzew. Taką decyzję wydaje starosta, ale załatwienie wszystkich formalności wymaga czasu. A kornik nie czeka na dopełnienie procedury i nie potrzebuje dokumentów, by pokonać granice pomiędzy lasem prywatnym a państwowym. Jego cykl rozwojowy trwa zaledwie sześć tygodni. A to oznacza, że para korników przy sprzyjających warunkach może rocznie wypuścić w świat 300-500 nowych osobników.
Dlatego leśnicy wykorzystują różne sposoby na przekonanie właścicieli lasów prywatnych, by usuwali zaatakowane świerki. Rozdają ulotki informacyjne, organizują spotkania robocze, proszą o pomoc księży, którzy nawołują z ambon do ratowania lasów. –Próbujemy również dotrzeć do właścicieli lasów i wytłumaczyć im, że je stracą, jeśli natychmiast nie podejmą skutecznych działań – mówi Roman Latoń. –Ta konferencja jest kolejnym krokiem na tej drodze – dodaje.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Коментарі можуть залишати лише авторизовані користувачі. Увійти