Kiedy nie ma za co kupić węgla - Rąbią las
Łupem padają głównie suche i stare drzewa, bo te najlepiej palą się w domowych piecach. Dla wielu Polaków to jedyna szansa na przetrwanie długiej zimy.
Do lasu z siekierą chodzą ludzie biedni, których nie stać na zakup opału. Zamiast do pracy, której nie ma w ich regionach, idą po drewno. - Skoro prawie 60 proc. naszego społeczeństwa żyje na granicy minimum socjalnego, to nie ma się co dziwić, że spora część z nich decyduje się na kradzież drewna, by przeżyć - mówi Zygmunt Miernik z Ogólnopolskiego Ruchu Obrony Bezrobotnych. Z bezrobotnymi, którzy w ten sposób ratują się przed zimą, spotyka się na co dzień. Miernik dodaje, że kilka dni temu o pomoc poprosiła go sześcioosobowa rodzina ze Śląska.
- Kiedy nie mogli się ogrzać palonymi w piecu plastykowymi butelkami, które wybierali ze śmietników, nie mieli innego wyjścia jak kraść drewno z lasu - mówi.
Las stał się także miejscem działalności gangów wyposażonych w specjalistyczny sprzęt - piły spalinowe i ciągniki. Rabusie wybierają co lepsze okazy, nie gardzą również pniami ściętymi przez leśników. Skradzione drewno sprzedają osobom budującym domy lub tym, którzy lubią grzać się ciepłem z kominków. Takie gangi działają m.in. w Nadleśnictwie Świdnik. Spustoszenia są tak wielkie, że mieszkańcy okolicznych wsi alarmują straż leśną o kradzieżach...
trybuna.com.pl
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się