Drzewa naszego powszedniego

818 Views
0 Comments
All articles

Drzewa naszego powszedniego

2 min czytania
Express Bydgoski 18 marca 2005r.
Złodzieje drewna w ubiegłym roku ukradli w naszym regionie trochę mniej surowca, ale za to zaczęli organizować się w grupy. Strażnikom leśnym coraz trudniej ich złapać...

Ślady nigdy nie mogą prowadzić do domu. To wie każdy złodziej. Ci trzej też. Pamiętają o tym prawie codziennie. Kiedy tylko ktoś zadzwoni „w sprawie ogłoszenia”. Trzeba wyjść, zabrać piłę łańcuchową, odpalić starego forda transita. Las czeka. A w nim praca. Bez względu na pogodę czy marudzenie żony.

Ford zimą czasem nie chce odpalić. Jurek powtarza wtedy, że to na pewno wina zbyt niskiego ciśnienia w silniku. Marek, właściciel samochodu, remontu silnika obawia się najbardziej. Dlatego przekonuje, że wystarczy wymienić wtryskiwacze. Najstarszy z nich, Edek, na temat silnika forda nie chce się wypowiadać. Nie ma samochodu, ani nawet motocykla. Ma tylko siekierę. Porządną - z kwasiaka. Edek nie lubi nowoczesnych siekier, które sprzedają w supermarketach.
- Niby plastikowy trzonek lepiej się układa w ręku, ale mi on jakoś nie pasuje - krzywi się Edek. - Jakiś taki... Jak zabawka.

Taki jest Edek

Edek o życiu też wie swoje. Ile wypił - nie pamięta. W razie gdyby ktoś pytał, gdzie był i co zrobił, on i jego córki zawsze powiedzą, że leżał w kotłowni pijany. Kto zna Edka, ten w to uwierzy. Okoliczni mieszkańcy widzieli śpiącego Edka w przeróżnych miejscach. Pod płotem, pod drzewem, a raz nawet przy Najświętszej Panience. Edek przytulił się do przydrożnej figurki.

W końcu ford odpala. Marek zadowolony stwierdza, że gdyby silnik był do kitu, to by nie odpalił. Mieszkają we wsi położonej tuż przy lesie, jednym z największych w całym województwie kujawsko-pomorskim. Rano ktoś zadzwonił i zamówił pięć metrów drewna. Najpierw chciał koniecznie brzozę. Ale kiedy usłyszał, że jest też akacja, a nawet dąb, od razu zmienił zdanie.(...)

Na czatach

Ford odjeżdża. Staje w miejscu, z którego może nadjechać leśniczy albo patrol straży leśnej. Marek na pewno zdąży przez telefon komórkowy ostrzec swoich pracowników.

Uciekną w las z narzędziami. Marek odbierze ich w umówionym miejscu parę kilometrów dalej. Drewno też się nie zmarnuje. Leśniczy przecież nie załaduje do „malucha” całego dębu. Jak odjedzie, oni wrócą. (...)

więcej w Expressie Bydgoskim >>>

Radosław Rzeszotek - Express Bydgoski

Was this article interesting?

Thank you for your feedback!

Stay up to date

Receive the most important news from the wood industry directly in your inbox.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Only signed-in users can post comments. Log in

Report a bug