Bydgoskie Fabryki Mebli planują zwolnić prawie 30% załogi
Zwolnienie 180 z pracowników 615 osobowej załogi planują Bydgoskie Fabryki Mebli. Zarząd spółki tłumaczy redukcję zatrudnienia koniecznością przetrwania na rynku w sytuacji spadku sprzedaży jaki ma miejsce od 2008r..
Jak poinformował prezes firmy, Andrzej Iwanow, zmniejszenie liczby zatrudnionych, pozwoli utrzymać BFM pozycję jednego z liderów rynku meblarskiego. - Nie chcemy być historią - zaznaczył Iwanow w rozmowie z PAP.
Jak przypomniał, od 2009 roku systematycznie spada sprzedaż całej branży. Prognozowane na najbliższe lata ograniczenie inwestycji mieszkaniowych pozwala przypuszczać, że sprzedaż mebli w najbliższym czasie nie wzrośnie, także za granicą, dokąd trafia znacząca część produkcji BFM.
W utrzymaniu pozycji rynkowej mają pomóc także inwestycje i koncentracja produkcji. Zlikwidowany ma być zakład w Glinkach, a całość mocy produkcyjnych przeniesiona do Bydgoszczy.
Jak przypomniał, od 2009 roku systematycznie spada sprzedaż całej branży. Prognozowane na najbliższe lata ograniczenie inwestycji mieszkaniowych pozwala przypuszczać, że sprzedaż mebli w najbliższym czasie nie wzrośnie, także za granicą, dokąd trafia znacząca część produkcji BFM.
W utrzymaniu pozycji rynkowej mają pomóc także inwestycje i koncentracja produkcji. Zlikwidowany ma być zakład w Glinkach, a całość mocy produkcyjnych przeniesiona do Bydgoszczy.
- Zakład przy ulicy Nowotoruńskiej, który pozostaje, jest rozbudowywany i modernizowany. Pracę wielu rąk zastąpią maszyny - wyjaśnia Andrzej Iwanow, prezes Bydgoskich Fabryki Mebli.
Zarząd spółki zaproponował zwalnianym pracownikom trzy miesiące na aktywne poszukiwanie pracy i trzymiesięczne odprawy.
Jeśli plany redukcji zostaną zrealizowane, pierwsi pracownicy odejdą z firmy w połowie roku. Skala zwolnień nie została jednak zaakceptowana przez związki zawodowe działające w firmie: Solidarność oraz Pracowników BFM. W tej sprawie oba mówią jednym głosem.
- Nie wyrażamy zgody, by zwolnienia grupowe dotknęły aż 180 z 615 pracowników, to nie poprawi kondycji naszej fabryki - powiedział Włodzimierz Brzeziński, przewodniczący Solidarności Gazecie Pomorskiej. - To będą trudne negocjacje.
Związkowcy chcą przekonać zarząd do rezygnacji ze zwolnień, lub chociaż ograniczyć ich skalę.
Jeśli plany redukcji zostaną zrealizowane, pierwsi pracownicy odejdą z firmy w połowie roku. Skala zwolnień nie została jednak zaakceptowana przez związki zawodowe działające w firmie: Solidarność oraz Pracowników BFM. W tej sprawie oba mówią jednym głosem.
- Nie wyrażamy zgody, by zwolnienia grupowe dotknęły aż 180 z 615 pracowników, to nie poprawi kondycji naszej fabryki - powiedział Włodzimierz Brzeziński, przewodniczący Solidarności Gazecie Pomorskiej. - To będą trudne negocjacje.
Związkowcy chcą przekonać zarząd do rezygnacji ze zwolnień, lub chociaż ograniczyć ich skalę.
Pozdrawiam.
polecam zerknąć: http://www.youtube.com/watch?v=QhEKp5oGrs4