DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 

Koń to nie przeżytek

Autor: Adam Depka Prądzyński
Źródło: Drwal
Data: 2008-05-13


W powszechnej świadomości zrywka konna kojarzy się z biedą i zacofaniem. Nic bardziej błędnego! Jest oczywiste, że wydajność zrywki konnej nie może równać się z forwarderem czy przyczepą samozaładowczą. A jednak koń w lesie przynosi wiele korzyści. Jakich?

Targi leśne w Szwecji, 2007r. W Skandynawii zrywka konna jest popularna wśród prywatnych właścicieli lasówTargi leśne w Szwecji, 2007r. W Skandynawii zrywka konna jest popularna wśród prywatnych właścicieli lasówFot. Drwal

Korzyści z konia
Po pierwsze ochrona środowiska. Koń nie emituje spalin, nie zostawia w glebie płynów eksploatacyjnych. W porównaniu ze zrywką wleczoną, wykonywaną np. ciągnikiem rolniczym, uszkodzenia gleby będą mniejsze (być może straty z tego powodu w przyroście drzewostanów też). Hałas podczas pracy jest dużo mniejszy, co może mieć znaczenie na terenach rekreacyjnych.
Nie bez znaczenia jest fakt, że w pewien sposób zwiększać będziemy również żyzność siedlisk... i różnorodność biologiczną (koprofagi, czyli zwierzęta odżywiające się odchodami).
Ważnym atutem koni są ponadto możliwości wykorzystania ich poza lasem, w rolnictwie czy agroturystyce.

Konno, ale nasiębiernie
Zakłada się, że zrywka powinna mieć walory proekologiczne. Jest oczywiste, że nie ma technologii całkowicie dla środowiska bezpiecznej, nasza działalność zawsze spowoduje jakieś uszkodzenia. Minimalizacja szkód w środowisku leśnym możliwa będzie jedynie przy wykorzystaniu urządzeń pomocniczych do zrywki, które będą eliminować opory ruchu oraz ograniczać zaczepianie się zrywanego surowca o ewentualne przeszkody terenowe.
Zrywka konna – wbrew powszechnemu przekonaniu – to nie tylko zrywka wleczona, powodująca dość duże uszkodzenia gleby. Warto w tym miejscu podkreślić, że o zacofaniu nie świadczy samo wykorzystanie koni, ale stosowanie przestarzałego sprzętu. Istnieją na świecie firmy oferujące osprzęt do zrywki konnej, od wleczonej po nasiębierną (forwardery konne)! Są to wszelkiego rodzaju sanie, dwukółki oraz wózki zrywkowe (te ostatnie produkowane na wzór urządzeń doczepnych do zrywki mikrociągnikami).
Dotyczy to głównie rynku niemieckiego, brytyjskiego i skandynawskiego, gdzie ponownie zaczyna się dostrzegać walory pracy końmi. Niestety, w Polsce trudno kupić taki sprzęt.
Zrywka konna może więc być alternatywą lub uzupełnieniem zrywki mechanicznej. Koń jednak nie jest, i oczywiście w skali całego kraju nigdy nie będzie, konkurencją dla przyczepy zrywkowej czy forwardera.

Gdzie można pracować?
W jakich warunkach pracować można z koniem? Zupełnie nieuzasadniona będzie zrywka konna w rębniach zupełnych, natomiast w czyszczeniach, trzebieżach, czy wszędzie tam, gdzie zależy nam na zachowaniu cennego nalotu, gdzie wymagana jest precyzja, mamy już bardzo szerokie możliwości wykorzystania koni.
Można też, a czasem nawet trzeba, łączyć pracę zwierzęcia z mechanicznymi środkami zrywkowymi. Ma to uzasadnienie przy dużych odstępach między szlakami, czy w terenie trudnym, w którym maszyna wszędzie nie dojedzie. Koń dociąga wówczas drewno do zasięgu żurawia, bądź też do samego szlaku.
Koń oddaje nieocenione usługi przy zrywce w trudnych warunkach górskich, podgórskich oraz na pofałdowanym Pomorzu. Przede wszystkim tam, gdzie nieekonomiczne jest zastosowanie kolejek linowych, lub tam, gdzie firmy leśne zwyczajnie nimi nie dysponują. Koń sprawdzi się w takich warunkach dużo lepiej niż sprzęt mechaniczny o ograniczonych gabarytami możliwościach penetracji drzewostanu i dodatkowo narażony na awarie i przestoje.
Parki narodowe, rezerwaty przyrody, w których prowadzi się zabiegi związane z ochroną czynną, czy nawet niewielkie lasy chłopskie – stwarzają idealne możliwości pracy dla konia. Podobnie jest w przypadku cięć przygodnych i sanitarnych w lasach gospodarczych, często rozproszonych, o charakterze jednostkowym. Przy odpowiedniej mobilności taboru (posiadanie przyczep specjalistycznych) warto rozważyć wykorzystanie konia.
Są nadleśnictwa, które już w procedurze przetargowej zastrzegają konieczność posiadania przez wykonawcę przynajmniej jednego konia do zrywki. Wymóg taki jest pochodną skomplikowanej rzeźby terenu – po prostu, zerwać drewna inaczej niż konno zwyczajne się nie da.
Trudne warunki zrywkowe (obszary górskie, wysoka pokrywa śnieżna zimą) oraz konieczność zrywki większych mas drewna (powyżej 500 kg) nierzadko wymagają pracy pary koni.
Optimum ekonomiczne dla zrywki konnej z urządzeniami pomocniczymi to przede wszystkim mniejsze odległo-ści – od 100 do 200 metrów. Przy zrywce wleczonej zaleca się, jako bezpieczne dla zwierząt, około 50 m.

Koszty
Godzinowa wydajność zrywki wleczonej to około 1,5 m3, dzienna – to w sprzyjających warunkach – nawet 10 m3. Przy zrywce parą koni z zastosowaniem nasiębiernego urządzenia zrywkowego możliwe jest osiągnięcie znacznie wyższej wydajności, myślę, że szacunek 30–40 mp nie będzie przesadą.
Po spełnieniu odpowiednich warunków możliwe jest uzyskanie dotacji unijnych do utrzymania koni (dotyczy to tylko rodzimych ras koni roboczych m.in. małopolskich, wielkopolskich, sokólskich, sztumskich). Do każdej klaczy (a trzeba posiadać minimum trzy) można otrzymać 1300 zł rocznie. Nie są to duże pieniądze, ale zawsze...
Poza tym koń zreprodukuje się sam, nie trzeba go amortyzować, a koszty zakupu są niższe niż w przypadku sprzętu mechanicznego (koszt zakupu konia to jakieś 5–7 tys. zł).
Jednak praca z końmi wymaga od człowieka cierpliwości, troski i poświęcenia (głównie wolnego czasu). Trzeba ją po prostu lubić. Koń do zrywki ma ogromne wymagania związane z odpowiednim karmieniem oraz pielęgnacją. Trzeba zajmować się nim przez cały czas, nie tylko w dni robocze. Wszystko to prowadzi do wytworzenia się specyficznej więzi między zrywkarzem a towarzyszem jego pracy.
Jak mówi Mariusz Broda, przedsiębiorca leśny z Nadleśnictwa Jeleśnia, konia nie da się wyłączyć w piątek o 16 i wrócić do niego w poniedziałek. Broda pracuje w trudnym terenie górskim, zrywać inaczej niż końmi z reguły się nie da, jest ciężko, ale jak sam stwierdza, po prostu kocha pracę z tymi zwierzętami.
Nie sposób pominąć jeszcze jednej ważnej, aczkolwiek niezbyt przyjemnej kwestii. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt do zrywki drewna można wykorzystywać konie dopiero powyżej piątego roku życia. Niestety, wiedzą o tym nieliczni. Adaptacja zwierzęcia do pracy w lesie trwa minimum pół roku.
W najlepszej sytuacji koń przepracuje około pięciu lat, często jednak, szczególnie w trudnych warunkach, zaledwie 2–3 lata.

Nic na siłę
Powszechnie zachwycając się rozwojem nowych technologii, pamiętać powinniśmy o tym, co stare i już sprawdzone. Jeżeli są miejsca, gdzie zrywka konna jest możliwa i uzasadniona, nie wprowadzajmy mechanizacji na siłę. Oczywiście, wszystko w granicach zdrowego rozsądku.
Wykorzystanie konia na pewno przyniesie więcej pożytku niż zdezelowana 30-stka. Tym bardziej, że ten rodzaj zrywki nie jest w lasach wcale tak rzadko stosowany.
Przyszłość zrywki konnej zależy w dużej mierze od polityki LP wobec zuli (płace!), ale także od promocji i zrozumienia korzyści płynących z jej prowadzenia. Konieczna jest też zmiana podejścia samych leśników do mechanizacji. Warto zastanowić się nad tym, czy możliwe jest powiązanie pełnej mechanizacji, z tak bardzo u nas postulowaną wielofunkcyjnością gospodarki leśnej...

 

Koń to nie przeżytek (Zdjęcia: 4)

Targi leśne w Szwecji, 2007r. W Skandynawii zrywka konna jest popularna wśród prywatnych właścicieli lasówPrzyczepka z żurawiem do zrywki konnej. Szwecja, 2007 r.Koń w górach sprawdza się doskonale. Nadleśnictwo Jeleśnia, Leśnictwo Sopotnia GórnaKoń w górach sprawdza się doskonale. Nadleśnictwo Jeleśnia, Leśnictwo Sopotnia Górna

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz