DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 
PRZEMYSŁ DRZEWNY

"Racjonalna gospodarka" drewnem z wiatrołomów w wykonaniu Lasów Państwowych

Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego

Autor: Bogdan Czemko
Źródło: Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego
Data: 2017-10-03


Zawsze i wszystko co stanowił i ogłaszał jakikolwiek dyrektor generalny LP, odbywało się pod osłoną sloganu o „racjonalnej i trwale zrównoważonej gospodarce leśnej” - i oczywiście w celu ochrony interesów Skarbu Państwa. Ale w nocy z 11/12. sierpnia powiało i wiatr porwał tą osłonę w strzępy. Spójrzmy bowiem jak teraz wygląda „racjonalna gospodarka” drewnem z wiatrołomów i jak bardzo nieskutecznie chroniony jest „interes Skarbu Państwa”, a właściwie interesy leśników?

"Racjonalna gospodarka" drewnem z wiatrołomów w wykonaniu Lasów Państwowych"Racjonalna gospodarka" drewnem z wiatrołomów w wykonaniu Lasów PaństwowychFot. D.Jabłoński

Najpierw, zaraz po huraganie, podjęto szereg bardzo sensownych i szybkich działań. Uprzątnięto drogi, linie przesyłowe prądu, zinwentaryzowano szkody, zaczęto ściągać sprzęt i ludzi, uproszczono negocjacje z ZUL-ami. Za to należy się szacunek pracownikom jednostek Lasów Państwowych zaangażowanym w te sprawy. Wszyscy działali profesjonalnie i zgodnie z oczywistą koniecznością jak najszybszego usuwania z lasu połamanego drewna i uniknięcia jego dalszej deprecjacji w wyniku sinizny, owadów itp. W tym był i jest rzeczywisty interes Skarbu Państwa, niezależnie od faktu, że pieniądze za drewno będą trafiać do kasy LP a nie do Banku Narodowego.

Ale żeby je zarobić, i to bez dalszych strat rosnących w miarę postępującej deprecjacji drewna, trzeba je najpierw i jak najszybciej sprzedać. No i zaczęły się schody.

Czemu mają służyć te przepisy?
Najpierw, demonstrując szybkość działania i energię, pan dyrektor generalny LP już 4 dni po huraganie wydał swą kolejną i bardzo rozbudowaną decyzję nr 211 ustalającą, jak jednostki LP mają gospodarować połamanym drewnem. Nie będę analizował tu wszystkich jej zapisów, z których część zapewne jest uzasadniona. Ale szok wywołuje lektura punktów, które nakazują w pierwszej kolejności skierowanie drewna z wiatrołomów – na nową pule rozwojową!

Co to oznacza? Po pierwsze, prowadzi do niezrozumiałego i gospodarczo nieuzasadnionego zawężenia grupy firm uprawnionych do kupowania surowca z wiatrołomów, w sytuacji, gdy już postępuje jego deprecjacja i należy go zagospodarować jak najszybciej. Trzeba więc wykorzystać w tym celu cały potencjał zakupowy wszystkich bez wyjątku zainteresowanych przedsiębiorstw, do czego ww. decyzja 211 nie dopuszcza. Firm z uprawnieniami do skorzystania z puli rozwojowej jest bowiem w kraju ok. 800, a wszystkich kupujących drewno z LP – ok. 8 tysięcy. W rejonach objętych klęską proporcja jest pewnie zbliżona.

Co istotne – od możliwości zakupu „w pierwszej kolejności” odcięto większość lokalnych, małych tartaków. One z reguły nie miały inwestycji uprawniających do zakupów z puli rozwojowej, co nie zmienia faktu, że do zagospodarowania części drewna z wiatrołomów, jako zlokalizowane w rejonie klęski, były najbardziej predysponowane. Ale je odcięto. Dla porządku należy oczywiście zauważyć, że wcześniej niż procedura sprzedaży puli rozwojowej zaczęła się sprzedaż drewna poklęskowego na aukcjach e-drewno, choć to kłóci się z omówioną wyżej decyzją 211. I dobrze, tyle że na tych powszechnie dostępnych aukcjach, do połowy września pojawiło się może z 50 tys. m3. A na pulę rozwojową skierowano 1,6 mln m3, do wykorzystania przez wąski krąg odbiorców. Jej sprzedaż, tylko w ramach pierwszego etapu, zaczęła się dopiero 15-go i trwała do 22-go września, z wynikiem o którym dalej. A więc stracono przeszło miesiąc cennego czasu.

Grozi destabilizacja rynku drewna
Jednak największy niepokój wywołało nie to, co zapisano w decyzji 211, ale to, czego tam nie zapisano. A nie zapisano kluczowego dla rynku surowca warunku – że zakupy drewna z wiatrołomów – drewna, które pojawiło się jednorazowo, i którego wkrótce już nie będzie – nie mogą budować tzw. „historii zakupów” bo za rok – dwa, będzie ona bez pokrycia. Ci, którzy ją dziś zbudują, w przyszłości będą więc kupować drewno kosztem wszystkich pozostałych, mając prawo składania większych ofert zakupu. Dla pozostałych nie będzie dość surowca. Drewno okrągłe bowiem było, jest i z pewnością będzie jeszcze długo towarem deficytowym, ale huragan spowodował jego chwilową nadpodaż – i to w wysokości aż 10 mln m3. Może nawet dużo większą, bo liczenie strat nadal trwa. Zupełnie teoretycznie – gdyby 10 mln m3 zaliczyć do historii zakupów jakiejś grupy firm, to pozostali w przyszłości nie mogą już liczyć na zbliżone do pełnego pokrycie swych ofert zakupu – liczyć mogą co najwyżej na 75%.

Kogo należy się tu bać? Na pewno nie jakichś małych i średnich firm. Ich skala zakupów też jest mała, a poza tym – skąd mają wziąć pieniądze na skokowy wzrost zakupów drewna, jego przerób, sfinansowanie zapasów itp.? Na sfinansowanie takiej operacji o znacznej skali stać tylko duże koncerny. To oczywiste, więc logiczny jest też wniosek, że to dla nich stworzono omawiane rozwiązanie, nieracjonalne przecież z punktu widzenia gospodarki. Czy te koncerny faktycznie potrzebują dużo więcej drewna? Wydaje się, że oczywiście potrzebują. Przecież już wcześniej zgłosiły się do puli rozwojowej, ale dotąd mogły z niej kupić tylko kilka do kilkunastu procent tego, co (teoretycznie) chciały. Ich nowe moce przerobowe (zweryfikowane przez LP, też teoretycznie), to w przybliżeniu – tylko w rejonach bliskich wiatrołomom, aż 3 mln m3. Jeśli dodać do tego nowe moce w bardziej oddalonych jednostkach tych samych paru koncernów (ale od czego cesje?), to dojdzie jeszcze bardzo szacunkowo 2 mln m3.

Mówiąc o koncernach działających w Polsce, mamy na myśli głównie producentów płyt drewnopochodnych i celulozownie. Oni jednak nie rzucą się na każde drewno z wiatrołomów. Przecież mają pełną świadomość, że da się z niego wyrobić przede wszystkim papierówkę, której nie wykupi nikt inny spoza wąskiej, dobrze znanej grupy firm. Tej papierówki S2a jest w drewnie poklęskowym bardzo dużo, co najmniej 80%, czyli ok. 8 mln m3. Więc niech sobie leży przy drodze leśnej, aż LP zmiękną i obniżą cenę np. o połowę. Ta droga to teraz ich magazyn, za który płacić nic nie muszą. A sinizna? Im akurat specjalnie nie przeszkadza. Czyli z zakupami takiego drewna, obojętnie czy z puli rozwojowej, czy z na aukcjach e-drewno, pewnie spokojnie poczekają. Wyjątek stanowi papierówka brzozowa lub olchowa – tej zawsze brak, mało jest jej też w drewnie poklęskowym. O nią więc powalczą zwłaszcza papiernicy.

Inaczej sprawa się ma z drewnem przydatnym do tartacznej produkcji, czyli wielkowymiarowym i S2b. Nie dość, że w kraju mamy stały, wręcz strukturalny deficyt takiego surowca, to jeszcze od jakiegoś czasu głośno jest o planach budowy w północnej Polsce paru wielkich kombinatów tartacznych. Potencjalni inwestorzy to w większości właśnie koncerny płytowe. Mówi się o lokalizacjach w Rytlu, Szczecinku, Karlinie, już są takie nowe, rozwojowe zakłady w Czarnej Wodzie i w Grudziądzu. Dla nich, teoretycznie, klęska huraganu „spadła z nieba” dając okazję do stworzenia historii zakupów, którą normalnie budowaliby przez lata. I jeszcze pozwolono im kupować drewno ze specjalnie wydzielonej puli, w zamkniętym gronie, gdzie nie ma konkurencji np. licznych lokalnych tartaków. Dyrektor generalny stworzył im nawet specjalny sortyment, żeby opłacało się kupować również drewno wielkowymiarowe – grupę handlową WK_DX (kłody w kl. D), z ceną na poziomie S2a. Czyli warto to kupić i przeznaczyć na zrębki, ale historia zbuduje się na wielki wymiar.

Sprytna koncepcja
Na to właśnie liczyły LP – że atrakcyjność zakupów drewna poklęskowego będzie wynikała nie z tego, ile jest faktycznie warte, ale z tego, że jego zakup zbuduje obecnym i przyszłym inwestorom historię zakupów. Inaczej mówiąc – właściwie to sprzedawano tą historię, a nie drewno. Ale niezbyt tanio. Poza wspomnianą grupą WK_DX, cena była ustawiona podobnie wysoko, jak miało to miejsce przy wcześniejszej sprzedaży puli podstawowej oraz rozwojowej i takie same były widełki cen max. i min. Tylko drewno jest dużo gorsze, bo każdy przecież wie, że po huraganie surowiec jest w dużej części popękany, w tym w sposób niewidoczny przed przetarciem, wysuszeniem, a nawet dopiero dalszą obróbką. O siniźnie nie wspomnę. LP jednak postanowiły nie zastosować opustów cenowych, które sam dyrektor generalny zapowiadał w swym sztandarowym zarządzeniu nr 46. Nie zaproponowały kupującym nawet wydłużenia terminów rozliczeń. Postawiły na utrzymanie wysokich cen.

Czy ta sprytna koncepcja „sprzedaży łączonej”, Lasom się opłaciła? Chyba jednak nie. Mamy bowiem już wyniki pierwszego etapu sprzedaży drewna z wiatrołomów w ramach puli rozwojowej:
- papierówka S2a (surowiec na płyty i celulozę) – wystawiono 905 619 m3, sprzedano ok. 8,9%
- papierówka S2b (surowiec do produkcji palet, ogrodówki itp.) – wystawiono 140 580 m3, sprzedano ok. 49,6%
- drewno wielkowymiarowe tartaczne w kładach i dłużycach łącznie – wystawiono 597 821 m3, sprzedano ok. 23,3%

Ogółem sprzedano tylko 18,8% z całej puli 1.644 tys. m3. To naprawdę kiepski wynik. Zabawnie wygląda na tym tle opublikowana przez dyrektora generalnego informacja, że aż 203 oferty zakupu, z ogólnej liczby 455, zawierały cenę maksymalną, lub nawet wyższą. Pewnie takie były – tyle, że głównie na drewno dębowe, brzozowe, czasem bukowe – a to był margines oferty sprzedaży. Prawda jest taka, że nikt się za bardzo nie bił o tak drogi i kiepski surowiec, mimo zachęty w postaci przyszłej historii zakupów. Stosunkowo najlepiej sprzedała się tylko papierówka S2b której było mało (ale też tylko w połowie), bo nadaje się ona na palety lub na program ogrodowy, a tam da się ją wykorzystać, mimo pewnych spękań lub sinizny.

I jeszcze jedno. Można powiedzieć, że LP same „strzeliły sobie kolano” stosując procedurę redukcji ofert w zależności od liczby punktów jakie oferta zdobyła. A te punkty zależały tylko od oferowanej ceny, w sytuacji gdy głupi byłby ktoś, kto da cenę maksymalną przy tak dużej podaży i kiepskiej jakości drewna. Czyli LP same zredukowały większość ofert chętnych nabywców i zostały z połamanym drewnem w lesie. To kolejny przykład „racjonalnej” gospodarki. Gratulacje.

Ważne pytania
Na tym etapie należy postawić 3 pytania:
- czy sprzedaż drewna z nowej puli rozwojowej zwiększy się istotnie w ramach dogrywki?
- czy już sprzedana (wraz z historią zakupów) ilość drewna, wynosząca 290 tys. m3 + ilość sprzedana w dogrywkach + ilość sprzedana na aukcjach e-drewno (też z historią), zaburzy w późniejszym czasie lokalny rynek?
- w jaki sposób sprzedawane będzie drewno nie sprzedane po dogrywce (dogrywkach), a później cała reszta?

Przed zakończeniem dogrywek na pierwsze pytanie odpowiadaliśmy raczej negatywnie, uważając, że pewnie sprzeda się reszta S2b, jeszcze trochę wielkowymiarowego (ale niewiele - sinizna!) i bardzo mało S2a. Zweryfikuje to rzeczywistość.

Odpowiedź na drugie pytanie jest trudniejsza. Zależy to bowiem od tego, kto to drewno kupił – ile podmiotów i jakie ilości. Jeśli sprzedaż skoncentrowała się w niewielu firmach – to zagrożenie destabilizacją lokalnego rynku jest poważne. Jeśli rozproszyła się w wielu podmiotach, zagrożenie słabnie, ale nadal jest. Sprzedaż i historia zakupów na poziomie 300-400 tys. m3, to może mało w stosunku do ilości wiatrołomów, ale wystarczy, aby zakłócić lokalny rynek. Na pewno zostanie więc Lasom Państwowym zadane pytanie o listę kupujących z puli rozwojowej i ich udział w zakupach. Odmowa dyrektora generalnego udzielenia tej informacji jest jednak wielce prawdopodobna. Wtedy może trzeba będzie rozważyć pytania drogą prawną, choć to jest działanie uciążliwe, kosztowne i zawsze niepewne co do wyniku. Zobaczymy, dziś na to jest za wcześnie.

Na trzecie pytanie odpowiedź (no, przecież jest „e-drewno”!) wcale nie jest oczywista. Są bowiem również zapowiedziane (w zarządzeniu 46 DGLP), tzw. „transparentne negocjacje” i jest sprzedaż detaliczna. Pewnie te drogi będą też wykorzystane. Ale okazuje się, że powstała również nowa procedura, ogłoszona 26-go kolejną decyzją DGLP nr 255. To kalka systemu sprzedaży puli podstawowej z początku roku, z tym, że jedynym ocenianym kryterium będzie cena. Poziom cen ma być jednak taki sam wysoki jaki wtedy był, więc trzeba być dużym optymistą, aby sądzić, że taką drogą, stosując redukcję ofert z cenami niższymi niż maksymalna, wiele drewna da się sprzedać. A, i jeszcze jedno. Ta sprzedaż ma już nie budować historii. Ta przynęta widocznie już została zjedzona – lub nie działa.

Co dalej ?
Dyrektor generalny z wysiłkiem godnym lepszej sprawy wymyślił, jak na drewnie poklęskowym zrobić świetny interes, ale nie wyszło. Sprzedaż z nowej puli rozwojowej się załamała, drewno zamiast trafiać na aukcje deprecjonuje się w lesie, a dziesiątki firm odcięto od możliwości jego szybkiego zakupu. Grozi nam większa lub mniejsza destabilizacja lokalnego rynku, bo historia zakupów budowana na drewnie poklęskowym będzie wkrótce bez pokrycia. Nie uruchomiono żadnych mechanizmów mogących ułatwić przedsiębiorstwom ponadprogramowe zakupy – ani sensownych obniżek cen adekwatnych do obniżonej jakości drewna, ani wydłużonych terminów zapłaty, ani tanich linii kredytowych (to ostatnie jest oczywiście w gestii rządu a nie LP). Wymyślono za to nową procedurę, ale podobną do starej i obliczoną najwyraźniej na podtrzymanie wysokich cen. To się raczej nie uda.

Można podejrzewać, że wobec rozczarowania jakie sprawiły im wyniki dotychczasowej sprzedaży, LP chętnie podjęłyby jakieś działania, aby pokazać niewdzięcznym krajowym przedsiębiorcom, że bez nich leśnik też może żyć. M. in. dyrektor generalny nie kryje się z marzeniem, aby każde drewno można było uznać za opał dla elektrociepłowni. Znane są przecież popierane przez LP projekty rozporządzenia wg którego drewnem energetycznym miał być określony procent całego pozyskania (padały cyfry 20%, 7%) – bez żadnej innej definicji, ustalenia jakości itd. Gdyby tak się stało, całość drewna z wiatrołomów LP chętnie uznały by za energetyczne i próbowały sprzedać energetyce. Czy ona chciałby je kupić, to inna sprawa, bo przy obecnej cenie giełdowej świadectw energetycznych i tak spalanie biomasy się nie opłaca. Ale LP nie mogą nawet spróbować sprzedaży w tym kierunku, bo podpisanego rozporządzenia o drewnie energetycznym wciąż nie ma, a znany nam projekt uznaje drewno takie jak z wiatrołomów za pełnowartościowy surowiec nadający się do produkcji płyt, celulozy itp. – bo takim faktycznie jest.

Co więc leśnikom pozostaje? Pewnie zagranica, a dokładniej zagraniczne fabryki płyt, celulozy i oczywiście elektrociepłownie. Tylko, że one już mogłyby bez przeszkód to drewno kupować, gdyby trafiło ono na aukcje e-drewno i – co ważne - miało atrakcyjną cenę. Dokładnie tak samo, jak mogliby je kupować krajowi przedsiębiorcy. Tymczasem nawet ta stosunkowo mała ilość, którą dziś LP kierują na e-drewno, za bardzo się nie sprzedaje, bo drewno jest po prostu za drogie. Gdyby LP liczyły na rozkręcenie eksportu który zastąpi sprzedaż krajową, musiałyby jakieś szczególne preferencje wymyśleć i takiej nowej grupie klientów zaproponować. Aż boję się pomyśleć, co by to mogło być.

Tymczasem dziś jedynym racjonalnym rozwiązaniem byłby powrót do tego, co należało zrobić na początku. Każdą dostępną ilość drewna z wiatrołomów należy przede wszystkim i natychmiast kierować na aukcje e-drewno, z ceną wyjściową znacząco obniżoną w stosunku do cen drewna pełnowartościowego. Należy zaproponować przedsiębiorstwom tartacznym długie – nawet półroczne terminy zapłaty za sortymenty wielkowymiarowe i S2b. W ten sposób pomoże się im drewno szybko odebrać i przetrzeć – a nie ma lepszej ochrony przed deprecjacją. Klientów na wyprodukowaną tarcicę mogą poszukać później. Podobnie należy postąpić z drewnem S2a – jeśli któraś z firm płytowych i celulozowych ma możliwość odbioru i zmagazynowania dodatkowych ilości surowca, niech je bierze, ale musi się jej to opłacać. Co się nie da sprzedać, to trudno, trzeba to zmagazynować i możliwie zabezpieczyć w stosach przy drogach leśnych. Tak robili np. Szwedzi po huraganie Gudrun – linie takich stosów, ułożonych w kilku szeregach miały nawet 3 km długości.

Pewnie padnie zarzut ze strony leśników, że to wszystko kosztuje. Tylko, czy zaniechanie tych działań nie kosztuje dużo więcej? I czy przypadkiem nie po to stworzono w PGL LP specjalny fundusz leśny, aby sfinansować takie operacje?


Bogdan Czemko
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

racjonalna gospodarka

i tak jak po nawałnicy pisałem i sprawdziło się jak jestem w tej branży od 1990 roku i wiele przeszłem z gospodarką lasów państwowych nigdy nic ich nie nauczy byle kasa byle dziś ,co póżniej nie ważne,gratulacje panowie leśnicy gratulacje, kiedyś kiedy będzie już za póżno na ratowanie swojego przemysłu,nie będzie czasu naprawiać błędów.

TARTACZNIK [10]Odpowiedz na ten komentarz2017-10-03 08:26:44

Zgłoś nadużycie

Bardzo dobry artykuł opisujący obecną sytuację.

kl [1]Odpowiedz na ten komentarz2017-10-03 20:52:34

Zgłoś nadużycie

zarządzanie misyjne

LP pod kierownictwem Doktora są firmą która działa w poczuciu misji .Wydoić branżę drzewną lasom ma być dobrze A Lasy to również MY (leśnicy) Narzędzia jakie do tego wykorzystują to są podstawowe narzędzia korporacyjne i monopolistyczne.Idą jak walec i tylko oni mają rację .Z argumentami z artykułu nie będą polemizować ,to są jakieś insynuacje i " fackenewsy ". A poza tym kto ośmiela się krytykować organizację z misją .To
szkodnicy .

Adam [249]Odpowiedz na ten komentarz2017-10-04 06:33:01

Zgłoś nadużycie

Jakich trzeba jeszcze dowodów niekompetencji dla rządu...,

żeby wywalić przede wszystkim dyrektora generalnego z jego współpracownikami i zatrudnić tam kogoś kto nie jest oderwany od rzeczywistości. Widać, że ta ekipa LP nie bardzo orientuje się, co się wokół dzieje...

Janosik [47]Odpowiedz na ten komentarz2017-10-05 14:28:03

Zgłoś nadużycie

relikt

od wielu lat przypatruję się z rożnych stron LP i dochodzę do wniosku, że to relikt przeszłości i jak radzieckie pomniki powinien trafić do nekropolii gdzie jego miejsce. artykuł ewidentnie obrazuje niekompetencję i brak zrozumienie gospodarki wolnorynkowej. w rozmowie z pracownikami usłyszałem, mamy jeszcze trochę i to przetrzymamy, dla nas jeszcze starczy... pole do dyskusji zawężone jak opis sprzsdaży1

hrad [1]Odpowiedz na ten komentarz2017-10-08 13:39:48

Zgłoś nadużycie

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz