DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Szkieletowy dom drewniany
 

O jakich subwencjach piszą autorzy?

Chciałbym zapytać czy redakcja wie o jakich subwencjach piszą autorzy ww. dokumentu?

Koa [9]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-08 18:18:18

Zgłoś nadużycie

Czyli rozumiem, że redakcja też nie wie...

... hmmm, tak myślałem że to raczej lipa z tymi subwencjami.

Koa [9]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-09 17:24:51

Zgłoś nadużycie

Subwencje

Chodzi o dopłaty za produkcję "zielonej" energii jaką jej wytwórcy dostają w postaci kolorowych (zielonych, żółtych, czerwonych) certyfikatów.

Dominik Jabłoński [416]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-09 22:59:44

Zgłoś nadużycie

Nie wiem czy obrót certyfikatami to dobry przykład subwencj... [3]

Podlegają obrotowi giełdowemu na którym rządzą prawa rynku. Ciężko nazwać to do końca subwencją. Poza tym zielone certyfikaty, bo o tym możemy tutaj mówić sa wydawane pod pewnymi warunkami, obecnie jest to dla wspolspalanie nieopłacalne. Z tego co się orientuję przy obecnych cenach drewna jedynie s2ap iglste wchodzi w grę jako drewno do elektrowni, oprócz m2e. Takie są ceny na e-drewno. Więc czy to s2ap faktycznie jest tak poszukiwane przez przemysł. We Wrocławiu na aukcjach po 80 zl i chętnych nie ma. Rozumiem wrecz, że to gra zakładów płytowych na presję cen na LP, ale co ma do tego EPAL i tartaki?

Koa [9]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-09 23:39:58

Zgłoś nadużycie

Dlaczego "zielone certyfikaty" nazywane są subwencją? Bo pomimo, że obrót...

nimi odbywa się (w mniejszości) na warunkach giełdowych, to zasadniczo są dotacją jaką elektrownie otrzymują od państwa za produkcję "zielonej energii". Jeżeli elektrownia za spalenie drewna otrzyma certyfikat, który da się wymienić na pieniądze to dlaczego nie nazwać tego subwencją czy dotacją?

Jeśli się nie mylę, średni koszt wytworzenia 1MWh z biomasy współspalanej w elektrowniach węglowych to obecnie ok. 350zł złotych czyli ok. 2x więcej niż koszt tej samej energii z węgla. Produkcja taka jest więc nieopłacalna biorąc pod uwagę, że cena rynkowa 1 MWh energii to jakieś 180-230 zł. Jednak jeśli uwzględnimy dochód (dotację/subwencję) z tytułu zielonych certyfikatów, to już tak źle to nie wygląda. Obecnie jest to ok. 120-150 zł za 1 MWh, ale były takie czasy gdy cena certyfikatów przekraczała 250 zł. Dodatkowo w przypadku spalania biomasy nie liczy się emisji CO2 (na dziś 20-25 euro za tonę). Nie wspomnę o ewentualnych karach za niedotrzymanie wyznaczonych poziomów udziału "zielonej energii" w produkcji, z jakimi elektrownie muszą się liczyć.

Podsumowując oznacza to, że nierynkowe mechanizmy dotacji wymyślone przez rządzących powodują, że przemysł drzewny musi konkurować na rynku o surowiec z energetyką, która w innym przypadku nawet nie spojrzałaby na drewno.

S2ap to sortyment wymyślony w 2012r. przez Lasy Państwowe specjalnie pod "dużą' energetykę, który stracił rację bytu kilka miesięcy później. Od początku 2013r., kiedy w życie weszła definicja "drewna niepełnowartościowego", tylko spalenie takiego drewna jako biomasy dawało możliwość uzyskania "zielonych certyfikatów". Drewno S2ap według warunków technicznych Lasów Państwowych spełnia definicję drewna niepełnowartościowego tylko częściowo, co oznacza, że elektrownie musiałyby dodatkowo takie drewno odsortowywać. Jest to nieopłacalne.

W proponowanej zmianie definicji drewna energetycznego nie chodzi o S2ap, tylko o całość surowca drzewnego. Tak naprawdę wprowadzenie tego zapisu dopuszcza spalanie wszystkiego, bo obecnie nie ma ścisłej definicji drewna tartacznego.

Dominik Jabłoński [416]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-10 03:08:28

Zgłoś nadużycie

Prawie wszytsko sie zgadza, ale...

-S2AP wymyślono żeby zagospodarować drewno S4 dla przemysłu plytowego (różni się od s4 VATem)
-definicja drewna niepełnowartościowego weszła w 2012 roku
-od 2011 było drewno s2ac
-za wspolspalanie dostaje się 0,5 certyfikatu????
-ja rozumiem rynek guelfowy tak, ze jak czegoś jest dużo to ceny spadaja, a Pan? Jak certyfikatów będzie duzo to ich ceny spadną (tonjuz miało miejsce od 2012 roku do 2017). Więc dalej twierdzę ze granica opłacalności to cena 80-100 zl, nie ma lewara żeby wyżej. Tozumiem, ze to nie cena winna decydować to kto?

Koa [9]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-10 09:43:35

Zgłoś nadużycie

S2ap - S2ac - Ma Pan rację - pomyliłem te dwa sortymenty. O ile się nie ...

mylę od 2016r. za współspalanie otrzymuje się 0,5 certyfikatu

Rozporządzenie dotyczące drewna niepełnowartościowego zostało wydane w 2012r. Weszło w życie od początku 2013.

Co do praw rynku. Handel certyfikatami, ich ilość, wartość - niestety nie rządzi się tylko prawem popytu i podaży. Obrót nimi jest regulowany i zmienny w sposób często nieprzewidywalny.

Ale nie o to tu chodzi.

Certyfikaty to tylko przykład subwencjonowania energetyki. Obecnie pieniądze do elektrowni trafiają np. poprzez aukcje migracyjne, w których rząd składa oferty zakupu energii z poszczególnych źródeł, np. energii ze słońca, wody, biogazu. Za pomocą poziomu oferowanych cen można regulować kierunek rozwoju energetyki. I tu pojawia się kolejny problem. Na rok 2020r. zaplanowano zakup ok. 37 TWh energii OZE w cenie 420 zł (od wielu wytwórców) oraz 21 TWh energii uzyskanej ze współspalania biomasy i biogazu innego niż rolniczy w elektrowniach o mocy powyżej 1MW (czyli trzech wytwórców) za cenę - uwaga - 470 zł MWh..

Oznacza to, że oprócz certyfikatu (czy jego połowy), duża elektrownia która spalać będzie drewno, otrzyma kolejną premię na poziomie 150 zł. Nie zapłaci również 25 euro z tytułu emisji CO2 od każdej spalonej tony węgla. Według moich wyliczeń elektrownia przy obecnych cenach i takim poziomie dotacji jest w stanie dopłacić 100-110 zł do każdego kubika drewna (przyjmując jego ceną na poziomie 150 zł/m3) wychodząc na koszty porównywalne ze spalaniem węgla.

Dominik Jabłoński [416]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-15 23:50:05

Zgłoś nadużycie

W porzadku, można się zakręcić przy nazwach.

O ile wiem to aukcje na zakup energii na 2020 rok juz sie zakończyły. Biomasa praktycznie nie uczestniczyła. Nie wieszczmy konca świata. Nie wiem dlaczego nie wierzy Pan w prawa rynku - to już się wydarzyło - boom z lat 2010-2012 spowodował załamanie całej branży - trochę zaufania do URE.

W tej chwili elektrownie sprowadzają masowo drewno z zagranicy. Przecież to jest absurd!? W kraju są tysiące metrów drewna, którego nie chce nikt, a może wykorzystać pewnie z 5 zakładów plytowych. Jeśli myśli Pan jednka, ze obniża ceny płyt to się Pan myli - akurat najgorsze drewno jest na południu (świerk pokornikowy i sosna) a zakłady plytowe na północy (może poza Mielcem). Dlatego nie do końca rozumiem ten szum, poza obroną przemysłu płytowego do dostępu surowca, co jest normalne i do przewidzenia (potencjalnie nowy gracz w niszy). Ale pewnie bez zastrzyku biomasy RP dostanie karę za brak OZE i przerzuci ją na ceny prądu. Dostanie po uszach przemysł.

Koa [9]Odpowiedz na ten komentarz2020-06-16 08:39:06

Zgłoś nadużycie

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz