WITAR

SLD nacina tartaki

1387 Views
0 Comments
All articles

SLD nacina tartaki

Author: Marcin Kącki, współpraca NETA Source: Gazeta Poznańska 6 min czytania
Paweł Grześkowiak jako zarządca komisaryczny od 1 lipca 2002 roku miał poprawić jakość działania Wielkopolskich Tartaków Witar. W tym czasie zdążył kupić kilkanaście nowych samochodów, zwolnić ludzi niewygodnych (nie związanych z SLD) i zwiększyć liczbę zatrudnionych w centrali firmy. Nie poprawiła się, niestety, kondycja finansowa Witaru. Tylko w pierwszym kwartale tego roku tartaki poniosły blisko milion zł strat.

Kawiarenka dla swoich

1 kwietnia tego roku pisaliśmy, że Paweł Grześkowiak został szefem SLD w Poznaniu. Próbowaliśmy wówczas ustalić, w jaki sposób zasłużył się Sojuszowi? W artykule "Likwidator z SLD”, niektórzy poznańscy posłowie Sojuszu - jak Anna Górna-Kubacka i Stanisław Stec - przyznawali, że nie znali wcześniej Pawła Grześkowiaka.

Okazuje się jednak, że współpraca pomiędzy Witarem a Sojuszem, już wcześniej uk- ładała się w sposób wzorcowy. Jesienią ubiegłego roku, gdy odbywały się wybory samorządowe, kawiarenka sojuszu i Unii Pracy oraz sztab mieścił się na parterze w budynku... Witaru przy ulicy Ratajczaka 19 w Poznaniu. Według naszych informatorów koszty wynajmu i eksploatacji pokrył właśnie Witar. Teraz Paweł Grześkowiak temu zaprzecza.

- Oprócz opłacenia należnego czynszu Koalicyjny Komitet Wyborczy SLD-UP wykonał na własny koszt szereg prac remontowych. Umowa obowiązywała 2 tygodnie - twierdzi w piśmie przysłanym do redakcji Paweł Grześkowiak. Nie ustosunkował się jednak do pytań - ile SLD-UP zapłaciło za metr kwadratowy powierzchni i kiedy ewentualnie wpłaciło pieniądze. Prawdopodbnie dlatego zaraz po wyborze miejskiego lidera SLD, jeden z działaczy partii powiedział "Gazecie Poznańskiej", że "kojarzy Pawła Grześkowiaka z kawiarenką SLD”.

Zarządca sobie nie radzi

W ubiegłym roku straty poznańskiego Witaru wyniosły około 3,5 mln zł. Tyle zarząd zadeklarował w sprawozdaniu finansowym. Według naszych informacji tylko w I kwartale tego roku strata wyniosła blisko milion złotych. Przyczyna tkwi częściowo w odnowionym "parku samochodowym”. Paweł Grześkowiak zakupił bowiem w leasingu dla Witaru 25 samochodów.

Prezes tartaków tłumaczy to "potrzebą ekonomiczną”. Jego zdaniem stare samochody były zbyt kosztowne w eksploatacji.

- Wymiana na nowy parku samochodowego dla Witaru podyktowana była przede wszystkim maksymalnym wyeksploatowaniem używanego dotychczas sprzętu oraz rozbudową i rozwojem biura handlowego. Zakup ten z pewnością nie wpłynął negatywnie na wynik finansowy przedsiębiorstwa - tłumaczy w piśmie przesłanym do redakcji Paweł Grześkowiak.

Przyznaje jednak, że "spośród 14 nowych samochodów, 12 przekazano do biura eksportu, a 2 przeznaczono na potrzeby zarządu firmy".

Zarządca Tartaków broni się również tym, że "zgodę na wymianę parku samochodów” otrzymał od ówczesnego wicewojewody Wojciecha Jankowiaka

- W grudniu udzieliłem, zgody na wymianę samochodów Witaru. Trzeba wiedzieć, że było tam kilkanaście samochodów, w tym kilka luksusowych i terenowych aut, drogich w eksploatacji - potwierdza były wicewojewoda.

Lewicowy, czyli dobry

Jednak pytany przez nas dzisiaj były wicewojewoda krytycznie ocenia działalność Grześkowiaka.

- Wydawało się, że pan Grześkowiak, jako osoba młoda i dynamiczna, dobrze przysłuży się firmie. Pierwsze miesiące jego pracy świadczyły o tym, że jest w stanie uporządkować wiele spraw - mówi Wojciech Jankowiak. - Niebawem jednak zaczęły się przepychanki z załogami i okazało się, że zupełnie nie radzi sobie z pracownikami i w wielu przypadkach źle wobec nich postępuje. - Dbam o powodzenie w biznesie i dbam jednocześnie o miejsca pracy, gdyż mam poglądy lewicowe. Staram się, by Witar zachował wszystkie stanowiska pracy i uniknął upadłości - tłumaczył nam Paweł Grześkowiak trzy miesiące temu.

Z pewnością pod tymi słowami nie podpisze się Sylwester Skowroński z Kobylina. Gdy otrzymał podziękowanie za 45 lat pracy w Witarze, kilka dni później zarząd rozstał się z nim dając mu wypowiedzenie. Na 12 dni przed zdobyciem uprawnień do 2-letniego okresu przedemerytalnego.

Walczyli o swoje?

Chwała Pawłowi Grześkowiakowi, że stara się "zachować stanowiska pracy”. W przypadku centrali chyba jednak przedobrzył. Do czerwca 2002 r., czyli przed zmianą zarządcy komisarycznego w centrali Witaru pracowało 38 osób. Obecnie liczba ta sięga 66 osób, przy czym wielu z nich - jak sprawdziliśmy - to młodzi działacze SLD. To właśnie wymiana kadr była przyczyną konfliktów - o czym pisaliśmy - w zakładach Witaru w Biadkach. Mimo protestów załogi Paweł Grześkowiak zwolnił dyrektora tej fabryki, Dariusza Kozerę i powołał Ewę Perlińską, lokalną działaczkę SLD.

Gdy załoga postanowiła zaprotestować i ogłosiła akcję protestacyjną, pięć osób otrzymało bezprawne zwolnienia z pracy, a Paweł Grześkowiak poinformował prokuraturę o popełnieniu przez załogę przestępstwa. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie uznała, że przeprowadzony w dniu 25 marca w FP Biadki strajk nie był nielegalny. Choć Paweł Grześkowiak twierdził, że postulaty związkowców nie spełniały wymogów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, to Prokuratura była innego zdania. Ustaliła ona, że pośrednio postulaty strajkujących spełniały wymogi ustawy: "dotyczyły spraw, których pozytywne rozstrzygnięcie mogło mieć istotny wpływ na warunki pracy i płacy pracowników”. Prokurator uznał też, "niewątpliwie pracodawca nie przystąpił do negocjacji”, w związku z czym uprawniło to związki zawodowe do podjęcia akcji strajkowej.

- Wcześniej, podczas strajków w kwietniu zwolniono pięć osób pozostających pod prawną ochroną związków zawodowych, a obecnie zarządca komisaryczny Paweł Grześkowiak uznał mnie za osobę niewygodną. Z tamtych, bezprawnych zwolnień musiał się wycofać. Teraz i ja kieruję sprawę na drogę sądową, gdyż jestem przekonany o swoich racjach. Obserwując sytuację w Witarze można dojść do wniosku, że obecne kierownictwo firmy chce rządzić metodami zastraszenia i terroru, niwecząc dorobek naszej fabryki i całego zakładu. To rodzi sprzeciw i wielki gniew ludzi na zarządcę i gniew na SLD, które w sposób oczywisty firmuje takie działania – mówi A. Wolkenstein.

Komisarz ludowy

Zarządca komisaryczny stanął na czele Wielkopolskich Tartaków Witar w 2002 roku, gdy firma zaczęła się borykać z poważnymi trudnościami ekonomicznymi. Wcześniej funkcję tę sprawował Kazimierz Jabłoński. W czerwcu ubiegłego roku został odwołany ze swojego stanowiska. Jego miejsce zajął Paweł Grześkowiak, dziś szef SLD w Poznaniu. Witar ma w Wielkopolsce 11 zakładów.

Was this article interesting?

Thank you for your feedback!

Stay up to date

Receive the most important news from the wood industry directly in your inbox.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Only signed-in users can post comments. Log in

Report a bug