Rynek meblowy w potrzebie - sprzedaż spadnie o 1/3
Branża meblowa jest jedną z głównych gałęzi polskiego eksportu. Według Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli w Polsce na rynku funkcjonuje ponad 28 tys. przedsiębiorstw, wliczając w to firmy jednoosobowe. W sumie zatrudnienie w tym sektorze znajduje ponad 200 tys. osób, a w ubiegłym roku wartość sprzedaży sięgnęła 50,5 mld zł. Co istotne, jest to działalność mogąca się pochwalić stabilnymi wzrostami - przez ostatnie 5 lat branża rosła o ok. 6-8 punktów procentowych co roku.
Około 90% produkowanych w Polsce mebli trafia na eksport, głównie do krajów Unii Europejskiej. Największym odbiorcą jest rynek niemiecki. W ubiegłym roku wartość eksportu szacowano na 10,9 mld euro. Dla charakterystyki tej branży istotne jest też, że jej segment sprzedaży online stanowił do tej pory tylko 8% Choć spodziewane są wzrosty, można zauważyć, że takie towary jak meble konsumenci wolą jednak wybierać osobiście, podczas wizyty w stacjonarnym punkcie sprzedaży.
Dobra passa polskiego sektora meblarskiego została dramatycznie zakończona wraz z wprowadzeniem ograniczeń wynikających z walki z pandemią koronawirusa. Opierając się na wynikach ankiety przeprowadzonej przez B+R Studio Analizy Rynku Meblarskiego przy współpracy z OIGPM, można spodziewać się likwidacji 40 tys. miejsc pracy i spadków sprzedaży na poziomie 35% - do ok. 33 mld zł.
Spadek popytu, kłopoty z płynnością
-Podstawowym problemem sektora meblowego jest dramatyczny spadek popytu. Nowe meble nie są produktem pierwszej potrzeby. Taki zakup można zazwyczaj odłożyć w czasie i poczekać aż sytuacja się ustabilizuje. Co więcej, biorąc pod uwagę, że Polska, po Chinach i Niemczech, jest trzecim największym eksporterem mebli na świecie, a aż 90% produkcji jest z naszego kraju sprzedawana za granicą, nie powinno dziwić, że obecne ograniczenia w handlu dotyczące praktycznie wszystkich najważniejszych rynków eksportowych, mają tak wielki wpływ na sytuację tego sektora w Polsce - mówi Wojciech Kochański, Doradca Klienta Korporacyjnego w DNB Bank Polska.
Dlatego tylko część fabryk nadal pracuje, a większość producentów jednak zdecydowała się na czasowe wstrzymanie działania swoich zakładów. -Najtrudniejsza sytuacja jest w firmach produkujących meble mieszkaniowe do sprzedaży w handlu tradycyjnym. Z kolei relatywnie najlepiej radzą sobie mikro-firmy, najczęściej realizujące projekty na wymiar - zauważa Wojciech Kochański.
Czynnikiem, który mógłby nieco ożywić sprzedaż wydaje się segment online, ale nawet jeśli wzrósłby on wyraźnie ponad dotychczasowe 8-10% i tak nie będzie raczej w stanie zrekompensować spadków. Myśląc o przyszłości branży trzeba mieć na uwadze, że nawet jeśli zostaną zniesione ograniczenia i ruszy tradycyjna sprzedaż, producenci mebli nie od razu mogą liczyć na napływ gotówki. Salony sprzedażowe w pierwszej kolejności będą starały się sprzedawać to, co zalega w ich magazynach. Zanim sięgną po kolejne zamówienia minie pewnie nawet półtora miesiąca, w czasie którego producenci będą musieli utrzymać się z własnych środków. To z kolei wiążę się z walką o utrzymanie płynności - zarówno przez dostawców, jak i odbiorców.
-Firmy powinny wykazać się elastycznością, mając świadomość tego, że kryzys uderzył także w ich kontrahentów. Często decydują się więc na ustępstwa dotyczące terminów płatności, żeby pozwolić swoim kontrahentom na przetrwanie. Jednocześnie powinny cały czas kontrolować swoją płynność - podkreśla Kochański.
Wszystkie powyższe problemy nie pozostały bez wpływu na branże powiązane z meblarstwem, np. przemysł drzewny. Fabryki mebli są głównym odbiorcą produkowanych w Polsce płyt drewnopochodnych, a także strategicznym klientem wielu tartaków.
Konieczne dostosowanie oferty i metod działania
Najważniejszą kwestią jest obecnie ograniczenie strat i zapewnienie odpowiedniego bufora płynnościowego. W tym celu producenci mebli, głównie z sektora MŚP, aktywnie korzystają z rozwiązań tarczy antykryzysowej, takich jak dofinansowanie do pensji pracowników, odroczenie płatności składek na ZUS czy preferencyjne kredyty płynnościowe.
-Zrozumienie obecnej sytuacji okazuje również sektor bankowy. Często stosowanym mechanizmem jest przykładowo odraczanie terminów płatności najbliższych rat kredytowych, mające na celu poprawę bieżącej płynności - zauważa Wojciech Kochański.
Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli postuluje też kolejne działania mające przyczynić się do wzrostu popytu - np. wznowienie handlu w niedzielę lub ulgi podatkowe dla konsumentów, którzy w roku 2020 zdecydują się na zakup mebli.
Istotne jest, że część firm stara się też dostosować do zmieniających się oczekiwań rynku - tak pod względem oferowanego asortymentu, jak i sposobów prowadzenia działalności. Firmy produkujące meble tapicerowane przestawiły swoją produkcję na szycie maseczek lub kombinezonów ochronnych. Część przedsiębiorstw również zdecydowało się na wzmocnienie kanału online - zmieniło strategie marketingowe i podjęło kroki w kierunku ulepszenia swoich narzędzi internetowych.
-Tak jak w wielu innych branżach, obecna sytuacja może doprowadzić do upadłości wielu biznesów, które były gorzej przygotowane na kryzys, gorzej dokapitalizowanych i finansujących się głównie należnościami, a to z kolei otwiera szansę na przejęcia dla tych, którzy utrzymali się nad wodą - mówi Wojciech Kochański. -Bez istotnego wsparcia ze strony państwa producenci mebli będą zmuszeni do akumulowania środków przeznaczonych na inwestycje i rozwój, co w przyszłości może spowodować zmniejszenie ich konkurencyjności - dodaje.
W lepszej sytuacji znajdują się spółki o zdywersyfikowanych rynkach zbytu, które szybciej powinny powrócić do normalności.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się