Prąd wprost ze spieczonej pustyni
Zanim 8 sierpnia prezydent George W. Bush podpisał nową ustawę energetyczną, mógł osobiście się zapoznać z technologią, która może odmienić oblicze pustyni południowego zachodu Stanów Zjednoczonych. Połacie wyschniętej ziemi pokryją tysiące ogromnych luster o przekątnej 11 m. Każda z półkolistych czasz będzie podążać w ślad za słońcem, a zogniskowana przez nią wiązka ciepła trafi na konwerter wielkości baryłki ropy. W ten sposób będzie się uzyskiwać energię zdolną do napędzania 25-kilowatowego generatora.
- Podobne farmy generatorów słonecznych pozwolą na znaczne obniżenie popytu na energię pozyskiwaną obecnie z elektrowni spalających paliwa kopalne - wyjaśniano Bushowi podczas wizyty w Sandia National Laboratories w pobliżu Albuquerque.
Dzień po wizycie prezydenta wizja naukowców z Sandii nabrała realnych kształtów. Producent generatorów słoneczno-termicznych, firma Stirling Energy Systems z Phoenix, zawarła ważną umowę z Southern California Edison (SCE).
Numer: 18/2005 (182) / Nowe technologie
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Kommentare können nur von angemeldeten Benutzern hinterlassen werden. Anmelden