1387 Views
0 Comments
All articles

Pod prąd

Author: Jarosław Urbański Source: Obywatel nr 4/2003 12 min czytania
Wielkie korporacje niejednokrotnie zaskakują rozległością swoich współzależności kapitałowych.
Tworzą wielobranżowe międzynarodowe monopole, które posiadają bezpośredni wpływ na szereg dziedzin istotnych dla naszego codziennego życia. Przedsiębiorstwa związane z energetyką są istotnym ogniwem tych związków. Czy możliwa będzie w przyszłości demonopolizacja rynku energii? Jakie konsekwencje może mieć wzrost znaczenia energii odnawialnej dla lokalnych gospodarek?

Siła powiązań
Współcześnie sektor energetyczny jest ściśle związany nie tylko z paliwowym (w tym z szeroko rozumianym przemysłem wydobywczym), ale także z motoryzacyjnym (w tym z budową autostrad i ubezpieczeniami) i wreszcie telekomunikacyjnym. Dzisiejsi "władcy energii" dzierżą w swych rękach ogromną władzę, pozwalającą na dowolne kształtowanie politycznego, a nawet społeczno-kulturowego oblicza naszego świata. W imię ich interesów wybuchają konflikty zbrojne (jak ostatnio w Iraku), ignorowane są międzynarodowe ustalenia w sprawie ochrony środowiska (bojkot przez USA Protokołu z Kioto dotyczącego redukcji emisji CO2), rządy podpisują niekorzystne dla swojego narodu umowy (jak "kontrakt stulecia" Polski z Rosją, a potem umowa z Norwegią w sprawie dostaw gazu ziemnego), utrącane są też niekorzystne dla nich ustawy, jak ostatnio w Polsce o biopaliwach. Te interesy zwykliśmy kojarzyć z takimi firmami, jak Shell, Texaco czy Gazoprom, ale są także inni, bardziej nam bliscy przedstawiciele energetycznego "lobby".

Jedną z głównych postaci reprezentujących interesy tego konglomeratu jest Jan Kulczyk. Grupa Kulczyk Holding w latach 90. zainwestowała w Polsce łącznie 1,5 mld dolarów. Zainteresowanie tego koncernu skupia się wokół określonych branż, z których synergii czerpie zyski. Na stronach internetowych Holdingu można przeczytać: "Kulczyk Holding S.A. i związane z nim firmy wnoszą istotny wkład w realizację przedsięwzięć o strategicznym znaczeniu dla gospodarczego i cywilizacyjnego rozwoju Polski - takich m.in. jak unowocześnienie i rozwój rynku telekomunikacyjnego, w tym stworzenie rynku telefonii cyfrowej, unowocześnianie i rozwój rynku ubezpieczeniowego /.../, rozwój motoryzacji, budowa autostrad". Firma deklaruje także zainteresowanie rynkiem energetycznym, w tym handlem energią elektryczną i gazem ziemnym, a także - ostatnio - prywatyzacją rynku paliwowego. Przedsięwzięcia Kulczyka kojarzone są z takimi m.in. firmami, jak France Telecom i Telekomunikacja Polska, Volkswagen, Towarzystwo Ubezpieczeniowe "Warta" S.A., Autostrada Wielkopolska S.A. i wiele innych.

Energetyczny podbój
Ostatecznym celem wielu działań jest zapewnienie ponadnarodowym firmom dostępu do jak największych i jak najtańszych źródeł energii. W trakcie konfliktu irackiego polskie gazety z trudem ukrywały tę prawdę, drukując na pierwszych stronach deklaracje, że wojna wybuchła w imię wolności i demokratycznego ładu, a na końcowych, w działach gospodarczych, że jej powodem jest troska o cenę ropy naftowej i wzrost ekonomiczny. Konflikt ten był nie tylko zderzeniem różnych kultur i cywilizacji, ale także interesu gospodarczego bogatej Północy i biednego, ale rozwijającego się Południa. Jak podaje Międzynarodowa Agencja Energii, w latach 2000-2020 zapotrzebowanie na energię wzrośnie o 60%, ale w swej zasadniczej części będzie przypadać ono na kraje rozwijające się: Chiny, Indie, kraje dalekiego Wschodu i Ameryki Południowej. Tymczasem dostęp do najtańszego paliwa - ropy naftowej - kurczy się, a jej zasoby są obecnie obliczane na 30 lat. Trzeba przy tym pamiętać, że im bardziej będzie to towar deficytowy, tym wyższa będzie jego cena. Od ropy i jej ceny zależny jest interes większości państw wysokorozwiniętych (przede wszystkim USA), a raczej powinniśmy napisać: większości międzynarodowych korporacji. Warto w tym miejscu dodać, iż istotna jest tu kwestia profitów, jakie osiąga Rosja z tytułu sprzedaży swojej ropy i gazu, oraz chęć "obejścia" - przez Stany Zjednoczone i niektóre kraje Europy - Moskwy w kontaktach z "ropodajnymi" krajami środkowo-azjatyckimi. To stanowi właściwe tło dla interpretacji wojny czeczeńskiej, problemu kurdyjskiego, sytuacji w Afganistanie itd.

Dla międzynarodowych koncernów liczy się zresztą nie tylko "bezpieczny" dostęp do źródeł energii, ale także do rynków zbytu. To stwierdzenie, które wydaje się być truizmem, ma jednak - zwróćmy uwagę - znaczenie podwójne. Nie chodzi bowiem tylko o dotarcie do jak największej ilości odbiorców, ale o wpływ na rodzaj i skalę konsumpcji. Korporacje chcą uczestniczyć (i uczestniczą) w ustalaniu standardów naszego życia codziennego, w kształtowaniu naszych wyobrażeń, czym jest "dobre życie" i proponują abyśmy przedkładali lojalność klienta korporacji nad lojalność obywatela względem swoich wspólnot. W takich przypadkach poziom naszego życia definiuje się w kategoriach materialnych - "mieć", a nie "być", bagatelizując, a często wyśmiewając zagadnienia związane z ekologią i zdrowiem.

Wprost o biopaliwach
Na przełomie 2002 i 2003 r. odbyła się w Polsce dyskusja nad sensem wprowadzenia ustawy określającej minimalny poziom zawartości w paliwach biokomponentów, czyli składników uzyskanych z roślin. Ważna konstatacja w tej dyskusji to fakt, że 1 emisji dwutlenku węgla jest spowodowana ruchem drogowym. Zastosowanie biopaliw w transporcie poważnie redukuje emisję CO2. Reprezentujący interesy wielkiego biznesu tygodnik "Wprost" w numerze z 19 stycznia br. wydaje jednak wyrok: "Biopaliwa nie mają ekologicznych zalet!" i utopią nazywa argument, że mogą one o 10% zmniejszyć liczbę zachorowań na raka. Jako nierealne traktuje również szacunki, że ustawa o biopaliwach mogłaby się przyczynić do powstania kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset tysięcy nowych miejsc pracy na wsi. To, co mają w tym względzie do powiedzenia koncerny jest bardziej przekonujące dla dziennikarzy wspomnianego tygodnika.

Firmy motoryzacyjne jednoznacznie wykluczają zastosowanie biopaliw w ich silnikach i straszą użytkowników konsekwencjami. Przedstawiciele Forda stwierdzają: "Uszkodzenia silników spowodowane zużyciem takich paliw nie podlegają naszej odpowiedzialności gwarancyjnej", a ich odpowiednicy z Orlenu dodają, że koszty przystosowania systemu sprzedaży wzbogacanego biokomponentami paliwa zostaną przerzucone na kierowców. "Wprost" stwierdza, że próba wprowadzenia ustawy o biopaliwach odbędzie się kosztem 14 milionów zmotoryzowanych Polaków. "Można przecież - ironizuje dalej gazeta - ustawą nakazać picie szklanki mleka do śniadania - poratujemy mleczarnie. Każmy wszystkim ogrzewać węglem domy - kopalnie staną na nogi. Gdy w obowiązkowym prezencie do każdego zakupionego auta dołączymy kolejową szynę, nie trzeba będzie bankrutujących hut sprzedawać wrażym inwestorom". Co za poczucie humoru - dość typowe dla neoliberalnej retoryki. Śmieszy szczególnie wtedy, gdy tekst na temat biopaliw okrasza reklama obiecująca "tankowanie za darmo przez całe życie" na stacjach paliw BP i Aral.

Utrata energetycznej suwerenności
Oplatająca całą Ziemię sieć zależności konglomeratu przedsiębiorstw energetycznych, telekomunikacyjnych i motoryzacyjno-transportowych najlepiej chyba pokazuje rozmiar globalizacji. Transgraniczne i transnarodowe światłowody, rurociągi, sieci energetyczne itp., tworzą system, dzięki któremu możliwy jest przepływ energii, informacji i kapitału. To także przejaw uzależnienia lokalnych gospodarek od globalnych struktur biznesu. Szefowie i zawiadowcy wielkich korporacji mogą mieć poczucie, że ogarniają swoimi wpływami cały glob. Większości zwykłych ludzi musi wystarczyć codzienny świat lokalny, nad którym jednak w coraz większym stopniu tracą kontrolę. Niepostrzeżenie stajemy się - jako lojalni klienci - członkami wielkich korporacji.

Dziś już trudno sobie wyobrazić, aby w takiej branży jak energetyka można było odzyskać "lokalną niepodległość". Utraciliśmy ją albo tracimy w skali kraju, nie mówiąc już o gminach. Głośny niedawno konflikt wokół warszawskiego STOEN-u jest tylko jednym z przykładów prywatyzacji tego sektora w Polsce i przejmowania go przez korporacje (w tym przypadku RWE). Krytycy procesów globalizacji ujmujący zagadnienie w kategoriach interesu narodowego, wskazują jednoznacznie na utratę przez Polskę suwerenności poprzez wyprzedaż tak ważnego sektora gospodarki obcemu (lub ponadnarodowemu) kapitałowi. Bezpieczeństwo energetyczne będące do tej pory prerogatywą państwa, znalazło się w rękach wielkich korporacji. Państwo stało się tylko stróżem - w postaci policjanta i komornika - nowego porządku własnościowego.

Kapitalistyczny system korporacyjny nie jest jednak monolitem i "tworzy" wiele wewnętrznych sprzeczności, będących rezultatem jego własnej logiki rozwoju. Na przykład życie gospodarcze nie jest w stu procentach opanowane przez korporacyjny globalny kapitał - w grze biorą jeszcze udział lokalni przedsiębiorcy, którzy konkurują o "swoje zyski". Rozwój technologiczny, który pomaga multikorporacjom opanować i kontrolować większość rynków, pozwala w sprzyjającym okolicznościach również odzyskać inicjatywę przez lokalne wspólnoty. Bezprzykładny wyzysk i pozbawianie ludzi dochodów prowadzi to tego, iż poszukają oni alternatywnych rozwiązań dla swoich lokalnych gospodarek.

Nowe źródło
Energetyka oparta na źródłach odnawialnych, a zwłaszcza na biomasie, jest taką ekologiczną odpowiedzią na rozwój korporacjonizmu z jednej strony oraz energetyki konwencjonalnej i jądrowej z drugiej. Generalnie można stwierdzić, iż gospodarki lokalne przeważnie szukały swojego bezpieczeństwa energetycznego opierając się na lokalnych zasobach paliw. Dopiero intensywna industrializacja sukcesywnie zmieniła sytuację w tym względzie. Jednak w dużej części biomasa stanowi również dziś poważną część "konsumowanej" na świecie energii - blisko 20% (przy czym dla krajów uboższych ten udział jest większy). W ostatnich latach zaobserwować można wzrost udziału energii odnawialnej (gdzie biomasa stanowi źródło najważniejsze) w ogólnym zużyciu energii w niektórych wysokorozwiniętych krajach europejskich, zwłaszcza takich, jak Szwecja (30,7%), Finlandia (23,9%) i Austria (23,2%). Według zamierzeń Unii Europejskiej, udział źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej wzrośnie w najbliższych latach z 14,3 do 23,5%.

Ta strategiczna zmiana związana jest z pojawieniem się technologicznych możliwości efektywnego spalania różnego typu biomasy, jak słoma czy drewniane zrębki (w tym także wszelkiego typu odpady leśne i tartaczne). Na dzień dzisiejszy w Polsce nowe technologie pozwalają na budowę ciepłowni o mocy kilku, a nawet 20 MW. Tym sposobem można zapewnić energię cieplną nawet kilkunastotysięcznym miastom (10 MW). Na świecie istnieją też doświadczenia w zapewnieniu energii dla dużo większych aglomeracji. Z punktu widzenia technologicznego problem ten jest bowiem rozwiązywalny, ale na dzień dzisiejszy trudne do opanowania - w przypadku biomasy - są zagadnienia logistyczne. Obok energii cieplnej istnieje też możliwość produkcji energii elektrycznej, która jest niejako "odpadem" przy produkcji na potrzeby centralnego ogrzewania i/lub centralnej wody użytkowej. Tak się jednak składa, że istniejąca technologia spalania biomasy jest dość droga. Cena jest metodą kontroli przez koncerny energetyczne - coraz bardziej zainteresowane tym źródłem energii - rynku paliw odnawialnych. Z drugiej jednak strony powstają też liczne "lokalne" rozwiązania technologiczne.

Wszystko to powoduje, że koszt wybudowania siłowni w przeliczeniu na 1 MW mocy waha się od 300 tys. do grubo ponad 1 mln złotych. Co za tym idzie, koszt wyprodukowania jednostki energii z biomasy (na który składa się w dużej mierze amortyzacja nakładów kapitałowych) jest wyższy od niektórych paliw kopalnych (węgiel kamienny i brunatny), ale przeważnie niższy niż w przypadku gazu ziemnego i oleju opałowego. Analizując wiele społeczno-ekonomicznych zalet biomasy jako źródła energii, warto wspomnieć o tym, iż przyczynia się ona do redukcji dwutlenku węgla. Biomasa emituje podczas spalania tyle CO2, ile wcześniej absorbowała z atmosfery, zatem bilans jest równy zeru. Jest to duża korzyść dla środowiska w porównaniu z emisją gazów przy spalaniu paliw kopalnych.

Mówiąc o energii odnawialnej nie można zapomnieć o innych ważnych korzyściach. Po pierwsze, dzięki produkcji energii z lokalnych źródeł, a nie np. z importowanego i przesyłanego przez tysiące kilometrów gazu ziemnego, sprawiamy, że pieniądze przeznaczane na paliwo pozostają w obrębie wspólnoty lokalnej. Środki finansowe nie są w takim przypadku transferowane do innych krajów czy regionów, pod tym wszak warunkiem, że ciepłownia (czy elektrociepłownia) nie jest pod kontrolą korporacji energetycznej. Po drugie, wytwarzanie energii z lokalnych źródeł paliwa aktywizuje lokalny rynek pracy. Dowiedziono, że energetyka na bazie surowców odnawialnych generuje 2-3-krotnie więcej miejsc pracy niż energetyka konwencjonalna, a nawet kilkunastokrotnie więcej niż atomowa. Dodatkowo miejsca pracy powstają "przy" inwestycji i w branży narażonej na największe bezrobocie (rolnictwo). Po trzecie wreszcie, źródła odnawialne powodują, że wspólnoty lokalne odzyskują energetyczną suwerenność i bezpieczeństwo. Mogą one same kształtować własny system produkcji, dystrybucji (ceny) i wykorzystania energii.

Bez synergii
Oczywiście należy pamiętać również o szeregu zagrożeń, które może spowodować rozwój rynku biopaliw, jak np. rozrost monokultur agrarnych (rzepak, wierzba itd.), a także o tym, że biopaliwa nie będą w stanie w dającej się przewidzieć przyszłości pokryć całego zapotrzebowania energetycznego (przewiduje się jednak, że do połowy naszego stulecia dadzą 50% uzyskiwanej energii). Problemy tego typu są jednak w większości przypadków generowane przez wielkie, energochłonne przedsięwzięcia gospodarcze, a nie przez rynek komunalny. Wprawdzie wiele technologii wymaga gigantycznych mocy kreujących zapotrzebowanie na źródła np. przekraczające 100 MW, to związane są one jednak z produkcją przemysłową lub kreowaniem przez korporacje masowego popytu na niektórego typu towary czy usługi. Zasadniczym problemem jest, aby nie dochodziło do synergii rynku komunalnego i komercyjnego, co grozi trwałym uzależnieniem demokratycznych struktur organizacji politycznej społeczeństwa od - z definicji niedemokratycznych - struktur gospodarczych.

Przy sprzyjających okolicznościach energia odnawialna (biomasa) mogłaby stać się odpowiedzią na procesy prywatyzacji i koncentracji kapitału w sektorze energetyczno-paliwowym; mogłaby oznaczać powrót do bardziej ludzkiego wymiaru lokalnych gospodarek, dla których ważny jest nie tylko uzyskiwany zysk, ale także aspekt społeczny (przeciwdziałanie bezrobociu) i ekologiczny. Niemniej jednak na drodze tej staje wiele przeszkód. Problemem jest konieczność transferu drogiej technologii będącej w posiadaniu korporacji, a także coraz większe zainteresowanie wielkiego biznesu rynkiem energii odnawialnej. Już dziś stają się one coraz częstszym beneficjentem publicznych funduszy przeznaczanych na rozwój alternatywnej energetyki. To może zniweczyć część pożytków i nadziei płynących z wdrożenia energii odnawialnej.

Was this article interesting?

Thank you for your feedback!

Stay up to date

Receive the most important news from the wood industry directly in your inbox.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Only signed-in users can post comments. Log in

Report a bug