Po huraganie brakuje drewna na więźby dachowe
Na terenach przez które przeszły w ubiegłym tygodniu huraganowe wiatry brakuje drewna do odbudowy domów - informuje agencja prasowa IAR.
Huraganowe wiatry siały największe spustoszenie na trenie województw mazowieckiego i łódzkiego. Najbardziej ucierpiały gminy: Białaczów, Żarnów, Paradyż i część gminy Opoczno.
Lokalne tartaki odmawiają klientom przyjęcia ich zamówień na więźbę dachową ze względu na brak dostępu do surowca. Właścicielom wielu tartaków skończyły się zapasy drewna i nie mają gdzie go zamówić. "Przychodzi do mnie dużo ludzi i chcą, żeby uciąć im desek, czy krokwi na dach, ale nie mam gdzie kupić drewna" - mówi właściciel tartaku w Białaczowie Władysław Kowalski. Dodaje, że chętnie zwiększyłby produkcję i zatrudnił okolicznych mieszkańców: "Ja bym zatrudnił ludzi i rozkręcił ten tartak na trzy zmiany, dzień i noc. Ale co będę ciął, powietrze?" - pyta przedsiębiorca.
Kłopot mają także dekarze, którzy mają pełne szuflady zamówień. Chętnie by je zrealizowali, ale także nie mają jak ich wykonać. "Jest ciężko z drzewem. Objechałem cztery tartaki i nigdzie nie ma. A telefony się urywają, bo każdy chce dach na już"- mówi właściciel firmy dekarskiej Marcin Kucharczyk. Lokalni przedsiębiorcy przewidują, że lada moment zamówień będzie jeszcze więcej. Spodziewają się, że poszkodowani dostaną pieniądze z rządowych zapomóg i odszkodowań.
Według szacunków wichury uszkodziły ok. 1,5 tys. budynków. Do 19 lipca tylko do jednego ubezpieczyciela - Warty zgłoszono 287 szkód spowodowanych huraganem. Zgłaszane szkody dotyczyły przede wszystkim polis mieszkaniowych oraz obowiązkowego ubezpieczenia budynków wchodzących w skład gospodarstwa rolnego od ognia i innych zdarzeń losowych. Większość szkód to typowe szkody huraganowe - zerwanie dachów lub wypchnięcie ścian szczytowych budynku oraz zalania. Mało jest szkód pożarowych powstałych na skutek uderzenia pioruna.
Lokalne tartaki odmawiają klientom przyjęcia ich zamówień na więźbę dachową ze względu na brak dostępu do surowca. Właścicielom wielu tartaków skończyły się zapasy drewna i nie mają gdzie go zamówić. "Przychodzi do mnie dużo ludzi i chcą, żeby uciąć im desek, czy krokwi na dach, ale nie mam gdzie kupić drewna" - mówi właściciel tartaku w Białaczowie Władysław Kowalski. Dodaje, że chętnie zwiększyłby produkcję i zatrudnił okolicznych mieszkańców: "Ja bym zatrudnił ludzi i rozkręcił ten tartak na trzy zmiany, dzień i noc. Ale co będę ciął, powietrze?" - pyta przedsiębiorca.
Kłopot mają także dekarze, którzy mają pełne szuflady zamówień. Chętnie by je zrealizowali, ale także nie mają jak ich wykonać. "Jest ciężko z drzewem. Objechałem cztery tartaki i nigdzie nie ma. A telefony się urywają, bo każdy chce dach na już"- mówi właściciel firmy dekarskiej Marcin Kucharczyk. Lokalni przedsiębiorcy przewidują, że lada moment zamówień będzie jeszcze więcej. Spodziewają się, że poszkodowani dostaną pieniądze z rządowych zapomóg i odszkodowań.
Według szacunków wichury uszkodziły ok. 1,5 tys. budynków. Do 19 lipca tylko do jednego ubezpieczyciela - Warty zgłoszono 287 szkód spowodowanych huraganem. Zgłaszane szkody dotyczyły przede wszystkim polis mieszkaniowych oraz obowiązkowego ubezpieczenia budynków wchodzących w skład gospodarstwa rolnego od ognia i innych zdarzeń losowych. Większość szkód to typowe szkody huraganowe - zerwanie dachów lub wypchnięcie ścian szczytowych budynku oraz zalania. Mało jest szkód pożarowych powstałych na skutek uderzenia pioruna.
I niestety dla nas skutecznie to robią .
A niektórzy niestety podnoszą ceny na PLD toż to jest całkowity absurd. Inaczej na edrewno ... wiadomo.
Co do przyszłości polskiego drobnego tartacznictwa .....to widze to w czarnych barwach bardzo wyraźnie.
Ceny drewna polskiego zrównały się z zachodnim , a technologie obróbki są diametralnie różne . czyt. 40 lat jesteśmy za nimi :(