Lasy świata - Borneo 2015

Park Narodowy Kinabalu - Zmaganie z górą Mount Kinabalu

2831 Aufrufe
0 Kommentare
Alle Artikel

Park Narodowy Kinabalu - Zmaganie z górą Mount Kinabalu

Autor: Jolanta Węgiel, Andrzej Węgiel Quelle: Drewno.pl 5 min czytania
Kolejna relacja z wyprawy Lasy Świata - Borneo 2015r. przygotowana przez Jolantę i Andrzeja Węgiel dotyczy Parku Narodowego Kinabalu. Zapraszamy do jej przeczytania i obejrzenia galerii zdjęć.
Park Narodowy Kinabalu fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Park Narodowy Kinabalu powstał 1964r. i był jednym z pierwszych parków narodowych w Malezji. Posiada bardzo szeroką gamę siedlisk, od bogactwa tropikalnych lasów deszczowych na nizinach, poprzez tropikalne lasy górskie, aż po subalpejskie zarośla na wyższych wysokościach. 

Przed wejściem na górę zostaliśmy podzieleni na 3 grupy.
Przed wejściem na górę zostaliśmy podzieleni na 3 grupy.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Na terenie parku znajduje się jedna z najwyższych gór w Azji Południowo-Wschodniej Mt Kinabalu (4095m). Na różnorodność biologiczną góry wpływa kilka czynników: położenie geograficzne, klimat - (od wysokich temperatur i wilgotności u jego podstawy do temperatury zerowej na szczycie) i wysokie opady.

Mount Kimbalu jest święta dla mieszkańców wyspy. Uważają oni, że duchy ich przodków zamieszkują jej szczyt. Kiedyś składali oni na jej szczycie ofiarę z kurczaka za każdym razem, gdy go zdobyli. W dzisiejszych czasach ta uroczystość zdarza się tylko raz w roku. W ofierze składa się górze siedem kurczaków - ofiara ta ma uspokoić duchy. 

Przez całą wspinaczkę na szczyt spotykaliśmy dużo kwitnących roślin.
Przez całą wspinaczkę na szczyt spotykaliśmy dużo kwitnących roślin.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Podnóże góry, aż do wysokości 3000 m n.p.m., porasta las podgórski cechujący się obecnością dębów (Quercus), wawrzynów (Laurus), mirtów (Myrtus), różnorodnych roślin iglastych oraz storczyków. Następnie przechodzi on płynnie w las górski, w którego składzie gatunkowym występują liczne rododendrony. Wraz ze wzrostem wysokości pojawiają się głównie łąki i skarłowaciałe drzewa porośnięte mchem. Powyżej 3700 m n.p.m. rośliny nie występują.

Kwiaty zachwycały nas kolorami i formą.
Kwiaty zachwycały nas kolorami i formą.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Nasza wyprawa na Borneo, postawiła sobie za cel wejście na górę Mt Kinabalu. Chcieliśmy, wchodząc na nią, „chłonąć, całym sobą” niezwykle piękną otaczającą nas przyrodę. Drugim, aspektem wspinaczki było sprawdzenie siebie. Czy damy radę zdobyć szczyt. Góra pomimo swej imponującej wielkości (4.100 m) jest dość prostym do zdobycia szczytem. Wspinacze nie potrzebują żadnego specjalistycznego sprzętu. Wejście na szczyt to 8 km (wkrótce przekonaliśmy my się, co naprawdę znaczy 8 km w górę).

Choć już, na Borneo przyzwyczailiśmy my się do widoku dzbaneczników, to nie potrafiliśmy przejść obojętnie koło tych kwiatów.
Choć już, na Borneo przyzwyczailiśmy my się do widoku dzbaneczników, to nie potrafiliśmy przejść obojętnie koło tych kwiatów.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Wejście na górę zarezerwowaliśmy już w grudniu (czyli z dwumiesięcznym wyprzedzeniem). Nie było to łatwe, albowiem tylko 200 osób dziennie może się tam wspinać. Nam udało się wykupić wejście bezpośrednio w parku, dzięki czemu zapłaciliśmy za nie trzykrotnie mniejszą cenę w porównaniu z ofertą w tutejszych biurach turystycznych.

Dla nas Mt Kinabalu był zaczarowanym ogrodem
Dla nas Mt Kinabalu był zaczarowanym ogrodemfot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Początek naszej wspinaczki zaczęliśmy od Timpohon Brama (1800 m n.p.m.). Tu zostaliśmy podzieleni na trzy grupy, z których każda dostała swojego przewodnika. Ja szłam w ostatniej grupie, nazwanej przez nas slow, slow, dwie pierwsze grupy składały się z studentów, których „roznosiła” energia. Towarzyszący nam przewodnik, mimo młodego wieku, okazał się bardzo doświadczony. Choć pracował tylko rok, to było to juz jego 150 wejście na tą górę.

 

Jeden z licznie napotkanych storczyków.
Jeden z licznie napotkanych storczyków.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Cały odcinek trasy wspinaczkowej był perfekcyjnie przygotowany. Powierzchnia jej, była zabezpieczona przed osuwaniem podłoża, co kilometr znajdowały się przygotowane miejsca postojowe, co pół kilometra zostały umieszczone tabliczki informacyjne o przebytej długości trasy. I pomyśleć, że cały materiał na schody, podesty, barierki itp. musiał kiedyś ktoś wnieść na własnym grzbiecie.

Las wysokogóski.
Las wysokogóski.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Wraz ze wzrostem wysokości, roślinność wyraźnie się zmieniała. Robiło się też coraz chłodniej. Korzystaliśmy chętnie z miejsc postojowych. Wygodne ławki, dawały ulgę zmęczonym nogom. W chwilach spoczynku łatwiej było zaobserwować, dzikie zwierzęta. Na każdym z takich postojów spotykaliśmy naziemne wiewiórki górskie (Dremomys everetti) występujące jedynie na Borneo. Te ciekawskie zwierzęta, dokładnie przeszukiwały miejsca postojowe w poszukiwaniu pokarmu. Bardzo sprytnie zbierały okruszki pokarmów. Na jednym z postojów spotkaliśmy sympatycznego ssaka z rodziny jeżowatych, zwanego po angielsku Lesser Gymnure (Hylomys suillus). Występuje on jedynie w lasach górskich południowo-wschodniej Azji. 

Paprocie drzewiaste
Paprocie drzewiastefot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

W strefie powyżej granicy lasów krajobraz się zupełnie zmienił. Mimo zmęczenia, podziwialiśmy oryginalne kolory otaczającej nas przyrody. W końcu po wyczerpującym marszu dotarliśmy do schroniska. Pierwsza grupa dotarła tu w 3,5 godziny, a naszej zajęło to 7 godzin. W schronisku czekał na nas smaczny posiłek w formie szwedzkiego stołu. Kucharze na bieżąco dogotowywali kończące się potrawy. Po kolacji, udaliśmy się na spoczynek - niezbyt długi, bo o godz. 2:00 czekała nas pobudka i nocne wejście na szczyt Mount Kinabalu.

Lesser Gymnure (Hylomys suillus) -  jeż bez kolców.
Lesser Gymnure (Hylomys suillus) - jeż bez kolców.fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Po trzech godzinach mozolnej wspinaczki dotarliśmy na szczyt. W samą porę, żeby podziwiać wschód słońca. Niektórym z naszej ekipy dokuczała choroba wysokościowa. Wszystkim dawał się we znaki brak tlenu. Jednak po zdobyciu szczytu należało szybko zapomnieć o zmęczeniu, bo przed nami pozostało jeszcze kilkugodzinne zajście. 

Zobacz więcej zdjęć w galerii:

War dieser Artikel interessant?

Vielen Dank für Ihre Bewertung!

Bleiben Sie auf dem Laufenden

Erhalten Sie die wichtigsten Nachrichten aus der Holzbranche direkt in Ihr E-Mail-Postfach.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Kommentare können nur von angemeldeten Benutzern hinterlassen werden. Anmelden

Fehler melden