Niemcy: Rząd Badenii-Wirtembergii przegrał z tartakami. Kwota odszkodowań może sięgnąć setek milionów euro
15. sierpnia br. Wyższy Sąd Krajowy w Stuttgarcie uznał, że grupie 36 tartaków przysługuje odszkodowanie za zawarte w latach 1978-2015 umowy zakupu drewna okrągłego, które naruszały przepisy antymonopolowe. Wyrok jest kolejnym etapem postępowania sądowego, które toczy się od kilku lat, a związane jest z procesem sprzedaży surowca drzewnego w niemieckim landzie Badenia-Wirtembergia.
Administracja leśna Badenii-Wirtembergii przez dekady centralnie zarządzała sprzedażą drewna okrągłego pochodzącego z obszarów leśnych należących do kraju związkowego, gmin oraz właścicieli prywatnych. W ramach porozumienia właściciele lasów ustalali, że drewno okrągłe będzie sprzedawane wspólnie po najwyższej możliwej do uzyskania na rynku cenie. Porozumienie obejmowało około 70% dostarczanego na rynek drewna, z czego 1/4 pochodziła z lasów należących do Badenii-Wirtembergii. Na wniosek nabywców drewna niemiecki Federalny Urząd ds. Karteli dwukrotnie badał sprawę. W 2008r. kraj związkowy Badenia-Wirtembergia porozumiał się z Federalnym Urzędem Kartelowym, że zaprzestanie skonsolidowanej sprzedaży drewna okrągłego dla większych przedsiębiorstw leśnych. W 2012r. rozpoczęto ponowne dochodzenie, w wyniku którego Badenia-Wirtembergia 1. września 2015r. zmuszona został do zaprzestała wspólnego marketingu drewna. Rząd Badenii-Wirtembergii odwołał się od decyzji Federalnego Urzędu ds. Karteli, jednak skarga została odrzucona przez Wyższy Sąd Krajowy w Düsseldorfie w 2017r. Decyzja ta otworzyła nabywcom drewna drogę do dochodzenia odszkodowania za blisko 40 lat płacenia zawyżonych cen za surowiec drzewny.
36 tartaków wspólnie wystąpiło z roszczeniem wobec administracji kraju związkowego Badenia-Wirtembergia o odszkodowanie za straty poniesione z tytułu płacenia przez lata zawyżonych cen za surowiec drzewny. W ramach pozwu zbiorowego przedsiębiorstwa drzewne w sądzie reprezentowała spółka „Burford Capital”, na którą scedowane zostały wszystkie roszczenia. Ich łączna wartość to ok. 470 mln euro (270 mln euro to szkody wyliczone z tytuły płacenia zawyżonych cen, a 200 mln euro odsetki od tej kwoty). Pozew ten został pierwotnie odrzucony w 2002r. przez Sąd Okręgowy w Stuttgarcie, który uznał, że cesja roszczeń jest niedopuszczalna.
Od wyroku tego złożono odwołanie do Wyższego Sądu Krajowego w w Stuttgarcie. Wydany w ubiegłym tygodniu wyrok przyznaje tartakom prawo do odszkodowania, przy czym odrzucona została część roszczeń odszkodowawczych, ponieważ uznał, że nie wszystkie procesy pozyskiwania drewna wprowadzonego na rynek zostały wystarczająco wyjaśnione i udowodnione. Dotyczy to roszczeń na kwotę około 75 mln euro plus odsetki na kwotę około 88 mln euro. Ostateczna kwota odszkodowań będzie jednak procesowana po uprawomocnieniu się wyroku, na co prawdopodobnie trzeba będzie jeszcze poczekać, ponieważ „ze względu na fundamentalną wagę” sąd zezwolił na zaskarżenie wyroku do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości.
Z prawa do apelacji zamierza skorzystać rząd Badenii-Wirtembergii. -Zarzut, że dotychczasowe praktyki obrotu drewnem naruszały prawo antymonopolowe, wymaga obecnie wyjaśnienia przez Sąd Najwyższy. Tym bardziej, że praktyka wspólnego marketingu odbywała się w oparciu o ówcześnie obowiązujące przepisy ustawy o lasach państwowych - powiedział Peter Hauk, minister rolnictwa w rządzie Badenii-Wirtembergii. Jego zdaniem dodatkową motywacją do złożenia apelacji jest „fakt, że powodowie dokonali cesji swoich roszczeń, a podmiot finansujący spory międzynarodowe skorzystałby z ewentualnych wypłat odszkodowania”. Hauk pozytywnie ocenił fakt, że wyrok sądu zmniejszył wysokość odszkodowania, którego domagali się powodowie i jak wskazał władze landu są głęboko przekonane, że nabywcy drewna nie ponieśli żadnej szkody.
Czy złamanie prawa nastąpiło czy nie, to jedna sprawa.
Druga sprawa to to, że skorzystają na tym NA PEWNO kancelarie prawne które się tym zajmują, czy skorzystają powodowie to się okaże.
Zapłacą więcej w podatkach na odszkodowanie dla siebie :)
Kiedyś zobaczyłem na płocie napis "dupa", więc pogłaskałem. Weszła mi drzazga i od tamtej pory podchodzę do słowa pisanego z dużą rezerwą :-)