Nie chcemy większych cięć, ale dostępu do surowca

1527 Views
0 Comments
All articles

Nie chcemy większych cięć, ale dostępu do surowca

Author: Lucyna Talaśka-Klich Source: Gazeta Pomorska 5 min czytania
Równe szanse
Plany firmy Andrewex, która w Cierpicach zamierza wybudować duży i nowoczesny tartak, budzą wśród właścicieli małych i średnich tartaków wiele kontrowersji. - Chcielibyśmy być tak samo traktowani jak Andrewex - mówią.

Przypomnijmy: Andrewex zatrudnia w Cierpicach 435 osób i zamierza wybudować tam nowoczesny tartak, który rocznie mógłby przerabiać 300 tys. m sześc. drewna (w istniejącym przeciera się rocznie ok. 100 tys. m sześc.). Rozbudowa będzie możliwa, jeśli Lasy Państwowe zagwarantują zwiększoną dostawę surowca. Dyrekcja LP, zarówno na szczeblu generalnym jak i regionalnym, jest skłonna zgodzić się na stopniowe zwiększanie dostaw i wieloletnie gwarancje.

Obcinanie drewna
To budzi ogromne obawy właścicieli małych i średnich tartaków, które odbierają drewno głównie z terenu administrowanego przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Toruniu. - Dlaczego mniejszym firmom od kilku lat obcina się limity drewna, a takiemu molochowi jak Andrewex zwiększa się dostawy? - oburza się właściciel tartaku z powiatu bydgoskiego. - Niech się Andrewex rozwija, ale nie naszym kosztem.

- Chciałbym być tak samo traktowany jak Andrewex - mówi właściciel tartaku spod Torunia. - Funkcjonuję na tym rynku od kilkunastu lat. Nigdy nie miałem przeterminowanych płatności. Pomimo tego od 2003 roku stopniowo obcinano mi przydział drewna i w tym roku będę mógł go kupić o połowę mniej niż przed laty. Kiedyś zatrudniałem około czterdziestu osób, dziś o połowę mniej, a będę musiał dalej zwalniać ludzi z powodu braku surowca. Też chciałbym się rozwijać jak Andrewex, ale nie mam szans.

- Plan budowy wielkiego tartaku w Cierpicach oraz przychylna tej inwestycji wypowiedź dyrektora Czajkowskiego stanowi początek końca małych i średnich tartaków na dużym obszarze naszego województwa - przewiduje Mariusz Sosiński, pełnomocnik firmy WAMEX w Gąsawie. - Już teraz działalność Andreweksu w poważnym stopniu ogranicza dostęp do surowca pozostałym tartakom. Stanowczo protestujemy przeciwko wyróżnianiu tej firmy przez toruńską RDLP! Takie wybiórcze traktowanie prowadzi do sytuacji, w której o losach przedsiębiorstw i skali bezrobocia decyduje nie wolny rynek, lecz zarządzenie monopolisty.

Dyrektorskie związki
- To nie jest w porządku, że jednym się odbiera, aby dać komuś innemu i to w dodatku bogatszemu - zauważa właściciel innego tartaku . - Andrewex kupuje drewno po niższej cenie niż właściciele małych firm. Czyżby to miało związek z tym, że wicedyrektor Majchrzak z toruńskiej dyrekcji Lasów Państwowych był kilka lat temu dyrektorem w firmie Andrewex? Grzegorz Majchrzak jest zastępcą dyrektora do spraw ekonomicznych w toruńskiej RDLP od ponad trzech lat. - To prawda, że wcześniej pracował w firmie Andrewex i był w niej dyrektorem - przyznaje Feliks Czajkowski, dyrektor RDLP w Toruniu. - Anonimów w tej sprawie jest dużo. Trafiają do nas, do dyrekcji generalnej, do NIK-u, na policję. Posądzano go nawet o posiadanie udziałów w tym przedsiębiorstwie, choć to niemożliwe, bo nie jest to spółka, ale własność osoby fizycznej.

Jak podaje Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego małe tartaki mają w Polsce 85-procentowy udział w rynku drzewnym, wielkie firmy - 15-procentowy. Problem polega na tym, że małe firmy nie mogą podpisać z LP długoterminowych umów, a drewno kupują po wyższej cenie niż wielkie tartaki.

- Zarzuty są chybione - mówi Majchrzak. - Przez cztery lata pracowałem w firmie Andrewex, bo z Lasów Państwowych zostałem zwolniony, a z czegoś trzeba żyć. Nie mam jednak żadnego wpływu na ceny drewna dla tej firmy. Andrewex to jeden z odbiorców regionalnych i ceny są negocjowane przez komisję, którą powołuje dyrektor RDLP. Nawet nie jestem jej członkiem.

- Odbiorcy regionalni - a jest ich 12 - mają identyczne ceny - dodaje Czajkowski. - Są to stawki wynegocjowane, a więc niższe niż ceny drewna kupowanego w nadleśnictwach przez odbiorców lokalnych. Andrewex nie stoi na uprzywilejowanej pozycji. Jest traktowany tak samo jak inni odbiorcy regionalni.

- Na identycznych zasadach kupujemy drewno w nadleśnictwach administrowanych przez inne regionalne dyrekcje - mówi Sławomir Chojnacki, dyrektor oddziału w Cierpicach. - Nie zrezygnujemy z zakupów w toruńskiej RDLP z powodu bezsensownych przypuszczeń.

Kontrola nad lasami
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego przypomina, że podobna sytuacja jest w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie olbrzymi tartak zamierza wybudować IKEA. - Nie chcemy ograniczać inwestycji - zapewnia Bogdan Czemko, dyrektor biura Izby. - Chcemy tylko, żeby wszystkie stabilne firmy, niezależnie od wielkości, miały możliwość podpisywania z Lasami Państwowymi długoterminowych umów oraz stworzenia instytucji kontrolno-odwoławczej, która monitorowałaby sytuację na rynku drzewnym. Obecnie Lasy Państwowe praktycznie nie są kontrolowane. Nadzór, jaki sprawuje minister środowiska ogranicza się do spraw przyrodniczych i finansowych.

Zarząd Kujawsko-Wielkopolskiego Związku Przedsiębiorców Drzewnych DREKO w Gąsawie wystąpił do Janusza Dawidziuka, dyrektora generalnego LP o równe traktowanie podmiotów kupujących drewno i opracowanie jednolitych zasad sprzedaży tego surowca. Jeśli zarząd związku uzna, że mniejsi przedsiębiorcy są nadal gorzej traktowani niż więksi odbiorcy drewna, to DREKO zwróci się o pomoc do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Was this article interesting?

Thank you for your feedback!

Stay up to date

Receive the most important news from the wood industry directly in your inbox.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Only signed-in users can post comments. Log in

Report a bug