Nadleśnictwo Legnica: Złodzieje kradną drewno na potęgę
- Po kataklizmie, który spustoszył nasze lasy, mamy plagę kradzieży - nie ukrywa Jan Bacia, p.o. nadleśniczego. - Kwitnie u nas czarny rynek drewna.
Komendant straży leśnej w nadleśnictwie legnickim Zygmunt Lisowski ujawnia, w jaki sposób wywożą drewno. - Najczęściej w nocy wjeżdża do lasu dostawczy bus - opisuje komendant. - Złodzieje ładują do niego 2-3 kubiki. Kto zwróci uwagę na taki samochód? Gdyby do lasu wjechał ciągnik z przyczepą albo ciężarówka, ktoś by zadzwonił na policję.
(...) Jeśli chcielibyśmy kupić drewno legalnie w nadleśnictwie, trzeba by zapłacić za metr sześcienny 85-110 zł. Od firmy, która sprowadza drewno z lasu, kupimy 2-3 razy drożej. Na drzewa powalone przez wichurę jest spory popyt. Przyjeżdżają kupcy nie tylko z Polski, ale też z Niemiec i Austrii. Transporty na stację kolejową odchodzą w dzień i w nocy. Mimo to w lasach nadleśnictwa leży jeszcze 50 tys. kubików. Straż leśna w minionym roku ujawniła 48 przypadków kradzieży drewna - dwukrotnie więcej niż dwa lata wcześniej. Jego wartość sięgnęła 34 tys. zł.
Za kradzież drewna z lasu grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Jeżeli jego wartość nie przekracza 75 zł, złodziej może zostać ukarany ograniczeniem wolności, upomnieniem, grzywną lub aresztem. Dodatkowo za kradzież drewna sądy zasądzają nawiązkę oddzielnie dla każdego sprawcy. Jej wysokość to podwójna wartość skradzionego drewna. Osoba kupująca kradzione drewno także może zostać oskarżona, a potem ukarana za paserstwo. Za to przestępstwo grozi kara podobna jak za kradzież: od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się