Jest nadzieja dla pracowników MMI
Pracownicy zakładów Mazurskich Mebli nie muszą już ze strachem wracać z przymusowych urlopów, na których się teraz znajdują. Na niektórych z nich czekają nowe posady w innych firmach meblarskich. Niektóre fabryki chcą przejąć lokalni inwestorzy...
Według Tadeusza Ławickiego, dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Nowym Mieście Lubawskim, na MMI Interline ma chrapkę Jan Szynaka, właściciel zakładów meblarskich w Lubawie. - Rozważamy taką możliwość, ale za wcześnie na konkrety i na ujawnianie moich planów - komentuje Jan Szynaka. - Siedemdziesiąt osób może dostać etat w zakładzie pod Toruniem - dodaje Krzysztof Tabaczka, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Działdowie. - Przedsiębiorca zapewnia także zakwaterowanie. Na razie jednak na przejście do innej firmy zdecydowało się zaledwie siedmiu z dziewięćdziesięciu pracowników zatrudnionych w OFM w Działdowie. Reszta ma nadzieję, że fabryka podniesie się i ponownie rozpocznie produkcję. - Sześćdziesiąt osób z Mazur Comfort chce przyjąć nowy zakład z kapitałem estońskim, który przejął upadłą fabrykę "Wiórek" - wylicza następną szansę Aleksandra Nowogórska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Nidzicy. - Ostatnio pojawił się też lokalny przedsiębiorca z branży meblarskiej, który chce przejąć bankruta. Ale nie mogę teraz ujawnić jego tożsamości.
Kolejny inwestor, który też na razie nie chce ujawnić kim jest, ma chrapkę na Mazurskie Meble w Szczytnie.
Pracownicy, zarząd, jak i związki zawodowe nie chcą na razie przyjmować ofert pracy. Mają nadzieję, że ich fabryki nie zostaną zamknięte. (...)"
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się