Interes z leśniczym
Niech sąd zdecyduje, kto ma rację. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wydając swoją decyzję, w ogóle nie wziął pod uwagę naszych argumentów – mówi Adam Płaksej, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.
Chodzi o sprawę, którą opisaliśmy dwa tygodnie temu. Wtedy właśnie urząd zdecydował, że Lasy Państwowe mają zapłacić 100 tys. zł kary za dyskryminowanie drobnego przedsiębiorcy z Wrocławia.
Uniemożliwili mi zakup surowca. Preferują tylko dużych odbiorców, skazując mnie na mniej korzystne warunki płatności w nadleśnictwach – twierdzi Dariusz Drebszok, współwłaściciel firmy, który poszedł na wojnę z leśnym monopolistą.
Jego stanowisko potwierdził UOKiK. Zakwestionował też kryteria, według których Lasy Państwowe dobierają kontrahentów.
Komisja drzewno-leśna, która składa się z przedsiębiorców i leśników, przyznaje punkty poszczególnym firmom. I tak np. 20 pkt. można dostać za „poparcie lokalnego samorządu”.
Nie ja układałem te kryteria – zastrzega Adam Płaksej. Nie dziwi mnie jednak takie podejście. Przecież duzi odbiorcy tworzą wiele miejsc pracy. Jak nie dostaną drewna, zamkną zakłady i zwolnią ludzi. Wtedy problem spadnie na samorządy.
Zapowiada jednak, że poważnie rozważy zaniechanie oceny punktowej.
Wszyscy powinni zaopatrywać się w nadleśnictwach, bez pośrednictwa dyrekcji regionalnej – mówi Adam Płaksej.
Dlaczego więc odwołał się od decyzji UOKiK-u?
Lasy Państwowe nie są przedsiębiorstwem. W związku z tym w ogóle nie powinniśmy być adresatem tego typu decyzji – mówi Adam Płaksej.
Według niego żadna firma, która kupuje drewno, nigdy nie będzie całkowicie zadowolona ze współpracy. Drewna jest mało, a chętnych dużo. Każdy przedsiębiorca może liczyć jednak co najmniej na 80 proc. ubiegłorocznych zakupów.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Коментарі можуть залишати лише авторизовані користувачі. Увійти