Być przedsiębiorcą leśnym w Norwegii

5413 Views
0 Comments
All articles

Być przedsiębiorcą leśnym w Norwegii

Author: Robert Kimbar Source: DRWAL (6/06) - leśnictwo na świecie 5 min czytania
Drwal rozmawia z Nilsem-Erikiem Hirschem, norweskim przedsiębiorcą leśnym.
fot. Robert Kimbar

Dlaczego prowadzi Pan prywatną firmę? Nie lepiej było pracować w norweskich lasach na etacie?
Nie mogłem znaleźć żadnej pracy! Miałem do wyboru: albo szukać poza lasem, albo założyć własną firmę związaną z leśnictwem. Chciałbym mieć mniej czasochłonne zajęcie, jednak firma leśna daje dość dużą pewność materialną. Cały czas muszę wybierać: albo pracować mniej i wieść ,spokojne życie", ale jednak jako przeciętniak, albo poświęcać na pracę mnóstwo czasu i zarabiać więcej pieniędzy.

Czy ma Pan dużą konkurencję?
Konkurenci są, ale tylko kilku. Nie jest łatwo być przedsiębiorcą leśnym w Norwegii. Bardzo trudno znaleźć długoterminowe zlecenia w zimie.
Większość usług świadczą norweskie organizacje zrzeszające właścicieli lasów. Dlatego musisz poświęcić naprawdę dużo wysiłku, aby wyspecjalizować się w czymś i stać się konkurencyjnym.

Kto daje Panu zlecenia?
Pracuję dla bardzo wielu podmiotów gospodarczych: dla naszych lasów państwowych, hrabstwa, organizacji właścicieli leśnych, firm zajmujących się taksacją leśną, pośredników w handlu usługami w sektorze leśnym, właścicieli lasów prywatnych, ludzi mających drzewa w swoich ogrodach.
(Model leśnictwa norweskiego jest zupełnie inny od polskiego. Po pierwsze: większość lasów norweskich jest prywatna, stąd konieczność rozmów z prywatnymi właścicielami lasów. Po drugie: gospodarka leśna jest mniej finezyjna niż polska. Las w Norwegii sadzi się przy pomocy kosturów rurowych - zazwyczaj tylko świerk, brzoza i osika rozsiewają się same. W wieku kilkunastu lat wykonuje się czyszczenia lub nie (!) - dlatego firmy wykonujące tego typu prace podejmują rozmowy z właścicielami lasów. Potem, ale tylko jeśli jest to ekonomicznie uzasadnione, wykonuje się trzebież. Wreszcie w wieku 80 lat, pozyskuje się drewno - maszynowo, metodą zrębową - przyp. R.K.).

Jakie firmy leśne dominują w Norwegii? Duże czy raczej mniejsze?
Ostatnio małe firmy łączą się, więc wszystko się zmienia. Jest kilka ogromnych kompanii i sporo mniejszych, wyspecjalizowanych. Mocno zaangażowany w prace leśne jest przemysł papierniczy. Dalej, istnieje 7 dużych organizacji zrzeszających właścicieli leśnych. To naprawdę duże organizacje, same świadczą dla swoich członków niezbędne usługi. Oprócz tego istnieje szereg bardzo małych firm, potrafiących wykonać wszystkie prace w lesie: od ścinki, po prace transportowe.

Co robi Pan po pracy?
Moje hobby to łowiectwo. Zarówno zwierzyna drobna, jak i gruba. Najbardziej ekscytują mnie polowania na ptactwo, w równym stopniu ptaki leśne i ptaki górskie. (Znaczna część Norwegii pokryta jest pasmami górskimi. Stąd podział na ptactwo leśne i górskie - dla nas dziwny, ale tam jak najbardziej uzasadniony! - przyp. R.K). Lubię także polowania na renifery, niejednokrotnie polowałem na bobry, sarny, łosie. Uwielbiam tropić zwierzęta. (Łowiectwo to chyba najpopularniejsza rozrywka Norwegów. Norweskie władze starają się, aby każdy obywatel mógł - wręcz powinien! - polować. Łowiectwo w Norwegii to temat mniej więcej taki, jak u nas piłka nożna - przyp. R.K.).
Poza tym jeżdżę na nartach, wędkuję, zajmuję się tradycyjnymi formami rękodzielnictwa norweskiego (Nils-Erik doskonale wypala wzory na drewnianych talerzach, szkatułkach, sztućcach. Ma w domu służący do tego warsztat - przyp. R.K.). Lubię tańczyć nasze norweskie tańce folkowe, chociaż przyznaję, że ostatnio trochę się w tym opuściłem.

Z czym kojarzy się Panu Polska?
Pierwszym skojarzeniem są zbieracze truskawek. Polscy robotnicy sezonowi to bardzo solidni, niezawodni, szybcy i, co ważne, sympatyczni ludzie. Oprócz tego z Polską kojarzą mi się trzy osoby: Lech Wałęsa, Jan Paweł II i Adam Małysz. Znam kilka miast, trochę wojennej i powojennej historii.
Polska do duży kraj równin o dobrych glebach, o mieszanych i liściastych drzewostanach. Wiem, że potencjalnie większość waszego kraju mogłaby być porośnięta przez gatunki liściaste. Wiem także, że aktualnie dominującym gatunkiem jest u was sosna. (Nils-Erik nazywa naszą sosnę ,szkocką" - podobnie jak spora grupa obcokrajowców. Natomiast na świerk - ten sam, który występuje u nas - mówi ,norway spruce", czyli luźno tłumacząc ,świerk norweski". Nazwa wzięła się stąd, że jest go u nich bardzo dużo. - przyp. R.K.).
Myśląc o Polsce, mam też na uwadze moje hobby, czyli łowiectwo: jelenie i niedźwiedzie. Oczywiście, nie myślę o niedźwiedziach w kategorii polowania, po prostu chciałbym zobaczyć to zwierzę!
Wydaje mi się też, że w Polsce wszystko jest lepsze niż w Norwegii: chleb, piwo, kobiety... (Piwo nie dość, że kosztuje 10 zł, to jeszcze daleko mu do naszego. Chleb jest po 8 zł, ale gdy dasz Norwegowi nasz baltonowski, to zajada się nim z nieskrywaną przyjemnością. No, a co do Norweżek - cóż... zimny klimat, zimne kobiety! - przyp. R.K.).

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał i z angielskiego
tłumaczył: Robert Kimbar

 



Nils-Erik Hirsch W 2000 r. skończył leśnictwo na Norweskim Uniwersytecie Rolniczym. Jako główny kierunek wybrał hodowlę lasu (specjalizacji jest sporo: taksacja leśna, ekonomika leśnictwa, technologia drewna, mechanizacja leśnictwa, międzynarodowa ekonomia leśnictwa).
Po ukończeniu studiów, w swojej pierwszej pracy, zajmował się namawianiem właścicieli lasów do robienia większej ilości czyszczeń i zlecania tych prac firmom prywatnym.
Teraz prowadzi własną firmę, wyspecjalizowaną w czyszczeniach. Pracuje gównie w okolicach Oslo, ale także w całej południowo-wschodniej części Norwegii.

 

Was this article interesting?

Thank you for your feedback!

Stay up to date

Receive the most important news from the wood industry directly in your inbox.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Only signed-in users can post comments. Log in

Report a bug