Bliski koniec importu drewna z Ukrainy
Ukraiński przemysł drzewny umiera
Praktycznie całość eksportowanego przez Ukrainę drewna jest wysyłana w postaci nieprzerobionej lub tylko zgrubnie obrobionych bali. W pierwszej połowie ubiegłego roku za granicę wyjechało blisko 2 mln m3 drewna czyli ok. 1/3 pozyskanego w tym kraju surowca. Podczas gdy drewno za granicę płynie szerokim strumieniem, ukraińskie firmy drzewne są zamykane z powodu jego braku. Według danych Ukraińskiego Stowarzyszenia Przemysłu Drzewnego tylko w trzecim kwartale 2014r. było ich ponad 260. W skali roku oznacza to upadek kilkuset firm i tysiące miejsc pracy.
Ukraińscy przedsiębiorcy w temacie sprzedaży za granicę surowca drzewnego, mówią tymi samymi słowami co ich koledzy po fachu z Polski: eksport nieprzetworzonego surowca jest niekorzystny dla gospodarki i finansów kraju, ponieważ nie generuje wartości dodanej. Nie powstają miejsca pracy, nie rozwijają się technologie przetwórstwa, podatki płacone są od niskiej wartości drewna okrągłego zamiast od wyrobów o wysokich cenach.
Chociaż polskie firmy podobny problem widzą na swoim podwórku, u wschodnich sąsiadów nie bawią się w sentymenty. Tanie drewno z Ukrainy eksportowane jest do takich krajów jak Chiny, Turcja czy państwa UE, wśród których prym wiedzie Polska, przed Czechami, Słowacją i Niemcami. Do znaczących odbiorców w ubiegłym roku zaliczali się też klienci z Włoch, Rumunii i Holandii. Jak podają źródła ukraińskie, w części krajów import jest dodatkowo wspierany przez rządowe dotacje dla firm, które go realizują. Przykładowo rządy Węgier, Rumunii i Słowacji dopłacają po 25 euro do każdego metra sześciennego drewna zakupionego na Ukrainie. Rząd Austrii płaci więcej, bo 30 euro.
Korupcja dźwignią handlu
U podstaw problemów na ukraińskim rynku surowca leżą korupcja i brak zewnętrznego nadzoru nad leśnymi agencjami. W 2013r. przez media na Ukrainie przetoczyła się fala doniesień i artykułów na temat korupcji przy eksporcie drewna, w jaką zamieszani byli państwowi urzędnicy i prywatne firmy. Jak pisały ukraińskie gazety, w ciągu trzech lat rządów byłego prezydenta Juszczenki, eksport surowca drzewnego skoncentrowany został w rękach urzędników specjalnie utworzonej agencji "Ukrleskonsalting", którym zarzuca się przyjęcie milionów dolarów łapówek.
W tym czasie ceny eksportowanego drewna w ramach uzgodnionych kontraktów były znacząco niższe niż uzyskiwane na elektronicznych aukcjach dla odbiorców krajowych. Jak obecnie informuje prasa, po "Majdanie" i rządowym przewrocie sytuacja zmieniła się zaledwie na trzy miesiące. W okresie marzec-maj 2014r. kiedy nie działała "centralna sprzedaż", ceny eksportowanego za granice drewna dogoniły te krajowe. Niestety, nowo mianowani urzędnicy szybko opanowali stary schemat i już od czerwca zaczęli ponownie koncentrować handel zagraniczny w swoich rękach, a ceny znowu spadły. Media donoszą też, że powróciły stare "taryfy" łapówek, np. 10-15 USD od 1m3 sosny. Olbrzymim problemem Ukrainy są też niekontrolowane wycinki lasów, nad którymi urzędnicy nie panują.
Zmiany są konieczne
Nowy rząd Jaceniuka już w ubiegłym roku zaczął się przyglądać się problemom związanym z rynkiem surowca drzewnego i wycinkami lasów. W przygotowanej jesienią ubiegłego roku propozycji ustawy, zwarto projekt moratorium zakazującego eksportu drewna nieprzetworzonego oraz wycinki lasów w postaci zrębów zupełnych na okres 50 lat.
Ze względu na znaczenie tych i innych zawartych w ustawie zapisów, zwłaszcza dotyczących gospodarki leśnej (np. całkowity zakaz pozyskiwanie drewna w okresie wiosennym), rozpoczęła się dyskusja nad koniecznością ich modyfikacji i dostosowaniem do poszczególnych regionów kraju, które istotnie różnią się pod względem przyrodniczym. Zapewne z tego względu przygotowano nowy, osobny projekt ustawy dotyczący eksportu drewna. Jego treść była omawiana w styczniu tego roku przez Komitet Polityki Gospodarczej i Integracji Europejskiej ukraińskiego rządu.
5. lutego br. projekt, którego celem jest odbudowa rodzimego przemysłu drzewnego oraz ożywienia gospodarki narodowej, został przegłosowany przez Rada Najwyższa Ukrainy i obecnie przygotowywany jest do rozpatrzenia przez parlament. W ustawie zawarto propozycję 10-letniego moratorium na wywóz surowca drzewnego i tarcicy z terytorium Ukrainy. Ustawa ma obejmować drewno okrągłe o wilgotności powyżej 22% oraz tarcicę o grubości powyżej 70 mm i wilgotności powyżej 22%. Ponadto projekt ustawy przewiduje włączenie dębu do wykazu cennych i rzadkich gatunków drewna, co spowoduje jego dodatkową ochronę. Według zapisów projektu ustawa ma obowiązywać od 1. marca 2015r.

Problem dla polskich przedsiębiorstw
Ukraina to kolejny po Białorusi kraj, który zapowiada zablokowanie eksportu surowca drzewnego. Niestety dla polskich firm to najważniejsze źródła dostaw drewna, na którego niedobór cierpi krajowy rynek. O ile z Białorusi do Polski trafia głównie drewno niskiej jakości, to w dostawach z Ukrainy sporą część stanowi dąb.
Oczywiście pozostaje otwarta kwestia inwestycji polskich firm drzewnych na Ukrainie, jednak biorąc pod uwagę toczącą się w tym kraju wojnę oraz niepewną sytuację polityczno-gospodarczą, działalność taka obarczona jest dużym ryzykiem o czym boleśnie przekonał się już kilka lat temu potentat branży drzewnej jakim jest Barlinek.
Przy monopolistycznej pozycji Lasów Państwowych i braku zainteresowania rynkiem drzewnym ze strony rządu, można założyć, że już w najbliższej przyszłości nastąpi kolejny wzrost cen drewna okrągłego. Nie ma raczej wątpliwości, że będziemy też świadkami wzrostu cen wyrobów z drewna, który zwykle powoduje ograniczenie wolumenu sprzedaży.
Wszyscy z branży widzą, co się dzieje, za chwile firmy zaczną padać jak muchy. Na aukcjach ceny drewna są abstrakcyjne. Państwo ma to w „głębokim” patrzą tylko ile wpłynie za drewno, nie patrzą ile ludzi straci pracę.
A Ukraina?? Jedna prosta ustawa i kilkadziesiąt tyś miejsc pracy powstanie.
....po nas choćby potop....
Ale tylko z tym .
Inne kraje które podobną ochronę swojego rynku pracy stosują jakoś nie są w stanie wojny...
Więc bez obłudy kolego , wystarczająco dużo zarabiacie , a miejsc pracy od tego jakoś nie przybywa, no chyba że u WAS !!!
Jestem tylko ciekawy kiedy wzorem górników i rolników pójdą drzewiarze ....??????
W Polsce są plany uwolnienia rynku drzewnego... Cała pula drewna w otwartych przetargach internetowych gdzie kryterium wygrywającym jest cena... Niestety (moim zdaniem) może to tylko zaszkodzić małym przedsiębiorcą (przerabiającym do 50 tys m3). Duże firmy stać na kilkuletnie zawyżanie cen surowca aby "wykończyć" mała konkurencję.