Tartaki w zachodniej Polsce wystawione na odstrzał
27 listopada w Rosnówku pod Poznaniem odbyło się Walne Zgromadzenie Członków Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. Podczas spotkania przedsiębiorcy zajmujący się przerobem drewna omawiali m.in. sytuację jaka powstała w wyniku dopuszczenia do przetargów na surowiec drzewny zagranicznych firm.
Zdaniem tartaczników kilka firm, od lat próbujących pozyskać drewno z terenów zachodniej i południowej Polski, zawyża ceny w sposób nieuzasadniony ekonomicznie. Działania te mają na celu eliminację polskiej konkurencji. Zagraniczne, głównie niemieckie firmy, właściwie nie uczestnicząc w licytacjach przebijają o kilkadziesiąt procent ceny wywoławcze na aukcjach systemowych dotyczących dostaw drewna w I połowie 2010r. Oferowane ceny są nie tylko wyższe od cen jakie płacone są na aukcjach e-drewno dotyczących bieżących dostaw, ale również wyższe niż na rynku niemieckim czy austriackim.
Zdaniem przedsiębiorców polskie tartaki nie mają szans konkurować z silniejszymi finansowo np. niemieckimi podmiotami, które dodatkowo korzystają ze znacznych dotacji niemieckiego rządu. Przedsiębiorcy uważają również, że otwartość rynku powinna być wzajemna, tymczasem w przeciwieństwie do firm zagranicznych dopuszczonych do polskiego drewna, polskie firmy nie mają szans bezpośredniego zakupu surowca z lasów niemieckich. Mogą to robić wyłącznie poprzez operujących na tym rynku pośredników.
Zgromadzenie uchwaliło podjęcie przez PIGPD działań mających zmobilizować rząd do ochrony krajowego rynku drzewnego przed zagraniczną konkurencją, której działanie wskazują, że ich celem jest doprowadzenie do eliminacji z rynku polskich przedsiębiorstw.
Zgodnie z podjętymi uchwałami w najbliższych dniach skierowany zostanie do premiera list otwarty, w którym drzewiarze zwrócą się o spowodowanie przez polski rząd anulowania procedury sprzedaży która doprowadziła do omawianej sytuacji.
Zobacz pismo jakie 30 listopada PIGPD skierowała do Ministra Środowiska >>>
Zdaniem przedsiębiorców polskie tartaki nie mają szans konkurować z silniejszymi finansowo np. niemieckimi podmiotami, które dodatkowo korzystają ze znacznych dotacji niemieckiego rządu. Przedsiębiorcy uważają również, że otwartość rynku powinna być wzajemna, tymczasem w przeciwieństwie do firm zagranicznych dopuszczonych do polskiego drewna, polskie firmy nie mają szans bezpośredniego zakupu surowca z lasów niemieckich. Mogą to robić wyłącznie poprzez operujących na tym rynku pośredników.
Zgromadzenie uchwaliło podjęcie przez PIGPD działań mających zmobilizować rząd do ochrony krajowego rynku drzewnego przed zagraniczną konkurencją, której działanie wskazują, że ich celem jest doprowadzenie do eliminacji z rynku polskich przedsiębiorstw.
Zgodnie z podjętymi uchwałami w najbliższych dniach skierowany zostanie do premiera list otwarty, w którym drzewiarze zwrócą się o spowodowanie przez polski rząd anulowania procedury sprzedaży która doprowadziła do omawianej sytuacji.
Zobacz pismo jakie 30 listopada PIGPD skierowała do Ministra Środowiska >>>
ta nowa taktyka sąsiadów polski , dotyczy całego przemysłu drzewnego a wspiera ją polski urzednik państwowy.
Nie ma niczego bardziej żałosnego niż polscy \"byznesmeni\", domagający się od państwa opieki socjalnej - taki polski model socjalistycznego kapitalizmu. Prowadzenie przedsiębiorstwa to nie tylko kupowanie limuzyn z kratką i zapowiadanie po pijaku, kogo to się nie wyp... ze stanowiska w LP.
Dziesiątki, może setki tartaków znikną, ale tych co zainwestowali - tyle na ile było ich stać. Zatrudniają często kilkadziesiąt osób. Przerabiają 20-30 tys. m3, mają za dużo żeby ryzykować na małych przekrętach, za mało by zainwestować w supernowoczesne technologie. Zresztą kto zaryzykuje zainwestować dorobek życia wiedząc, że jego dostawca w następnym roku kolejny raz może zmienić \"zasady\" sprzedaży i okaże się drewna nie będzie mógł kupić, bo zostało skierowane do \"strategicznego\" klienta? Albo może zrobi z \"jego\" nadleśnictwa obszar Natura 2000 i będzie pozyskiwać surowiec tylko dwa miesiące w roku?