Korzeniami do góry - protest w Barnowie

2784 Wyświetlenia
0 Komentarze
Wszystkie artykuły

Korzeniami do góry - protest w Barnowie

Autor: Andrzej Gurba Źródło: Głos Pomorza (www.gp24.pl) 2 min czytania
Przed zakładem Łąccy w Barnowie, gmina Kołczygłowy, właściciele firmy wkopali w ziemię trzy drzewa korzeniami do góry. W ten sposób protestują przeciwko zasadom i cenie sprzedaży drewna w Polsce.
Drzewa korzeniami do góry przed zakładem w Barnowie.
Drzewa korzeniami do góry przed zakładem w Barnowie.fot. Andrzej Gurba

-Drzewa postawiliśmy do góry nogami, tak samo, jak do góry nogami postawiona jest sprzedaż drewna w naszym kraju - mówił nam wczoraj Jacek Greinke, wiceprezes spółki Łąccy Kołczygłowy.

Firma prowadzi tartak i zakłady produkujące m.in. podłogi, płyty klejone i elementy meblowe. W ten nietypowy sposób właściciele firmy, zatrudniającej około 250 osób, chcą zwrócić uwagę na problem, który dotyka coraz więcej firm z branży drzewnej.

- Jak to jest, że bardziej opłaca mi się sprowadzić tarcicę z Niemiec albo deski dębowe ze Stanów Zjednoczonych i to mimo dużych wahań kursowych - pyta Greinke. - W ubiegłym roku była duża koniunktura na drewno, ceny poszybowały. Teraz, mimo że jest kryzys, ceny nie zmieniły się. Żadnej elastyczności, obniżki cen. A nadleśnictwa mają duże zapasy drewna.

Przedsiębiorca narzeka też na organizację sprzedaży. - Lasy Państwowe to ciągle skostniały moloch, które nie potrafi dostosować się do potrzeb rynku, a jest monopolistą - tłumaczy Greinke.

- Prowadzę tartak, jestem uzależniony od nadleśnictw. A te nie liczą się z moimi potrzebami. Dopiero w grudniu mogłem kupować drewno i zawierać umowy, ale zaledwie na pół roku. Jak mam więc planować produkcję i zawierać kontrakty, jak nie wiem z dużym wyprzedzeniem, ile dostanę surowca i w jakiej cenie.

- Moja firma przerabia 40 tysięcy metrów sześciennych surowca rocznie, dlatego cena ma dla mnie kolosalne znaczenie. Kilka dni temu podpisaliśmy nowe umowy i dalej nie wiem, co będzie w drugiej połowie roku - skarży się Greinke.

Janusz Szreder, nadleśniczy z Miastka, u którego Łąccy w części zaopatrują się w surowiec, mówi, że zasady sprzedaży drewna i jego ceny ustalane są centralnie.

- To prawda, że teraz umowy zawierane są tylko na pół roku. Wcześniej były roczne. Zasady zmieniły się, bo zmienił się rynek - przekonuje Szreder. - Nie jest powiedziane, że krótsze umowy są niekorzystne dla przedsiębiorców. Co do ceny, to jest ona wypadkową wielu czynników.

Nadleśniczy informuje, że większość surowca sprzedawana jest w przetargach ograniczonych. Firmy, które stale kupują drewno, mają zagwarantowane do 70 procent surowca i konkurują tylko między sobą. Pozostała część drewna sprzedawana jest w otwartych przetargach.

 

Artykuł ukazał się 15 stycznia 2009, pod tytułem "W Barnowie drzewa zamiast korony mają... korzenie. Protest przedsiębiorcy branży drzewnej" na stronach Głosu Pomorza.

 

Czy ten artykuł był interesujący?

Dziękujemy za ocenę!

Bądź na bieżąco

Otrzymuj najważniejsze wiadomości z branży drzewnej bezpośrednio na skrzynkę e-mail.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się

Zgłoś błąd