Czy czas już rąbać las?

961 Wyświetlenia
0 Komentarze
Wszystkie artykuły

Czy czas już rąbać las?

Autor: Kalina Celińska Źródło: Gazeta Wyborcza 2 min czytania
"Czy czas już rąbać las?" pyta Gazeta Wyborcza w Zielonej Górze. W mieście brakuje terenów pod inwestycje. Zdaniem magistratu jedynym rozwiązaniem jest wycinka kilkuset hektarów lasów. O tym, czy ekonomia wygra z ekologią, zdecydują radni.

Jeśli dziś do drzwi miasta za­puka inwestor, to nie mamy mu nic do zaoferowania - snuł czarny scenariusz w ratuszu Zdzisław Szczepański, naczelnik wydziału geodezji i gospodarowania mieniem w zielonogórskim Urzędzie Miejskim.

W tej chwili lasy zajmują ponad jedną trzecią powierzchni z ok. 5,8 tys. ha gruntów miejskich. Miasto otacza kilkaset hektarów drzew. Z wyliczeń Szczepańskiego wynika, że działek o powierzchni powyżej tysiąca metrów kw., czyli tych atrakcyjnych dla inwestorów, jest w mieście niewiele. Jednak nawet wśród tych do wzięcia nie wszystkie nadają się pod inwestycje. Przykłady? - Cały obszar okolic ul. Foluszowej jest stracony. Przez działkę przebiega strefa ochronna linii wysokiego napięcia. Rozciąga się na 30 metrów w prawo i tyle samo w lewo. Jej zlikwidowanie ciągnęłoby za sobą ogromne wydatki. Wagmostaw przy ul. Urszuli to z kolei same chaszcze i woda - tłumaczył Szczepański. Magistrat zapowiada, że już w grudniu zabraknie terenów także na terenie Spalonego Lasu przy Trasie Północnej. Swoje siedziby mają tam m.in. Makro. Sanbud i Stelmet. Chętni na resztę już złożyli wnioski w magistracie. Do wzięcia została tylko jedna, 1,5-hektarowa działka.

Wczoraj radni zdecydowali się wystawić na sprzedaż ziemię przy ul. Źródlanej. To nie wystarczy. Zdaniem władz miasta konieczna jest wycinka od 300 do 400 ha lasów na terenach okalających Spalony Las. Te w zdecydowanej większości są własnością Lasów Państwowych. Wśród radnych odezwały się głosy sprzeciwu. Pomysły oburzyły Zygmunta Lipnickiego z PiS, wykładowcy Uniwersytetu Zielonogórskiego. - W takim razie będzie­my wkrótce Łysą Górą, a nie Zieloną. Wprowadzamy becikowe, bo dzieci się nie rodzą. Kto więc powiedział, że miasto musi się rozbudowywać? - denerwował się Lipnicki.

Pełny tekst: Gazeta Wyborcza w Zielonej Górze, 2005.11.30

Czy ten artykuł był interesujący?

Dziękujemy za ocenę!

Bądź na bieżąco

Otrzymuj najważniejsze wiadomości z branży drzewnej bezpośrednio na skrzynkę e-mail.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się

Zgłoś błąd