Co się dzieje z polskim drewnem?
Tartaki nie mają z czego produkować. Brakuje drewna na polskim rynku, a tymczasem zdaniem przedsiębiorców surowiec jest eksportowany za granicę.
- Płacimy 100 tys. zł podatku, a nie mamy z czego produkować - mówi właściciel tartaku. - Jeżeli zamkniemy zakłady, padnie również transport, a na utrzymanie państwa trafi 2 tys. osób zatrudnionych w powiecie kościerskim w przemyśle drzewnym.
Sytuację mogłoby zmienić zwiększenie limitów na drewno, które w tym roku zostały radykalnie obcięte. O tym komu i ile zostanie przydzielone drewna, decyduje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych. Braki na rynku decydenci tłumaczą zwiększeniem liczby przetwórców.
- Ustalamy dziesięcioletnie plany urządzenia lasu, indywidualne dla każdego nadleśnictwa, które ostatecznie zatwierdzone są przez ministra środowiska - mówi Arnold Kruszyński, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. - Nie możemy ciąć więcej niż zostało zaplanowane, a w tej chwili ze względu na duże potrzeby nie mamy już rezerw.
Tymczasem tartacznicy ze zgrozą obserwują barki z drewnem wypływające najczęściej do krajów Skandynawskich. Jak przyznają najczęściej jest to sosna i świerk tartaczny, czyli to czego na rynku brakuje.
- Bardzo małe ilości drewna eksportowane są za granicę - zauważa Arnold Kruszyński. - Jest to dla nas forma zabezpieczenia, gdyż co pewien czas na rynku następuje dekoniunktura, a wówczas eksport jest jedyną szansą żeby nadwyżkę drewna sprzedać.
Marek Węgrzyn, naczelnik wydziału marketingu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku dodaje, że eksportowane są takie gatunki jak papierówka bukowa, sosnowa i kłody bukowe junkers.- Oczywiście, że lepiej byłoby gdyby zostały w kraju, ale musiałyby wówczas powstać zakłady celulozowe, zajmujące się ich przetwórstwem. Takich niestety nie ma, za wyjatkiem jednej firmy która przetwarza kłody junkersa - dodaje naczelnik.
Póki co, właściciele tartaków funkcjonują z dnia na dzień. Na zakup drewna od prywatnych właścicieli lasów nie ma co liczyć. Jak mówią jest to kropla w morzu. Żeby godziwie funkcjonować potrzeba 10 tys. metrów sześciennych drewna, a tymczasem to co otrzymują, zamyka się w 6 tysiącach. 30 września Turystyczne Stowarzyszenie Gmin Kociewsko-Borowiackich "Bór" organizuje spotkanie w Kaliskach dla największych konsumentów drewna z przedstawicielami Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.
- Mamy nadzieję, że dojdzie do jakiegoś porozumienia - mówią właściciele tartaków - Jeśli nie to czeka nas pikieta w porcie, skąd wywożone jest nasze drewno. To chyba jedyne rozwiązanie.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Only signed-in users can post comments. Log in