DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Meble 2000 - Stagnacja w przemyśle meblarskim

BOSS-Gospodarka

Autor: Jacek Okrzesik
Źródło: BOSS-Gospodarka
Data: 2000-12-06


Dynamicznie rozwijająca się branża meblarska była do niedawna stawiana za wzór dla innych gałęzi przemysłu. Wysoka dynamika wzrostu produkcji i aż 80-procentowy udział eksportu w przychodach branży sprawiły, że polskie meble stały się jedna z liczących się grup towarowych w naszym handlu zagranicznym. Jednak po kilku latach szybkiego rozwoju, na skutek splotu kilku niekorzystnych czynników, impet branży osłabł znacząco. Czy w najbliższej perspektywie można liczyć na ponowne przyśpieszenie rozwoju tego sektora?

Hamowanie lokomotywy
Przemysł meblarski był do niedawna uważany za jedną z lokomotyw ciągnących polską gospodarkę, a szczególnie eksport. W latach 1994-1997 wartość produkcji sprzedanej przemysłu meblarskiego zwiększała się dynamicznie w średnim tempie ok. 25 proc. rocznie, a udział eksportu w sprzedaży sięgnął 80 proc.
Jednak już w 1998 roku doszło do wyhamowania dynamiki wzrostu produkcji mebli, która wyniosła zaledwie 8, 2proc., co było wynikiem znacznie poniżej oczekiwań przedstawicieli branży. Pierwszym zwiastunem nadchodzącego kryzysu była utrata rynków wschodnich przez polskich wytwórców mebli. Kryzys rosyjski spowodował bowiem spadek eksportu tych wyrobów na Wschód o ponad jedną piątą. Krajowym producentom mebli nie udało się, jak dotąd. odbudować swojej pozycji w tym regionie.
Wiele wskazuje na to, że tak znaczne osłabienie dynamiki wzrostu produkcji sprzedanej w branży meblarskiej jest zjawiskiem bardziej trwałym. Wprawdzie w 1999 roku produkcja sprzedana przemysłu meblarskiego zwiększyła się o 11.2 proc., jednak jest to nadal o ponad połowę mniej niż w latach "tłustych". Również ponad 12-procentowy wzrost wartości produkcji sprzedanej tej branży w pierwszej połowie 2000 r. nie przełożył się na jej wyniki finansowe.
W rezultacie, rentowność przemysłu meblarskiego systematycznie się obniża m.in. na skutek wzrostu kosztów. W ciągu pierwszej połowy 2000 r. rentowność brutto tej branży zmniejszyła się z 4.2 proc. ma koniec 1999r. do 2.2 proc., a rentowność netto - z 2,8 proc. do 1.3 proc.

Mało rentowny eksport
Pozorna sprzeczność, polegająca na pogarszaniu się wyników przemysłu meblarskiego pomimo wzrostu sprzedaży, wynika z faktu, że 80 proc. wartości produkcji sprzedanej wyrobów powstaje dzięki eksportowi na rynki zagraniczne. Niskie, zapewniające minimalną rentowność, marże uzyskiwane na wiodącym rynku niemieckim stawiają pod znakiem zapytania opłacalność tego eksportu.
Zdaniem ekspertów, na skutek silnej konkurencji marże te oscylują w granicach 3-5 proc. w chwili zawierania kontraktów. Jednak wskutek wzrastających kosztów produkcji realna rentowność eksportu na ten rynek jest znacznie niższa. Sytuację pogarszają również niekorzystne relacje kursowe, czyli silna pozycja złotego w stosunku do marki i euro. Wprawdzie w końcu bieżącego roku obie waluty zaczęły się nieco umacniać w stosunku do złotego, jednak w perspektywie całego 2000r. ten czynnik kładł się cieniem na rentowności eksportu mebli.

O zmniejszeniu się rentowności eksportu mebli świadczą wyniki badań Zakładu Ekonomiki Drzewnictwa Instytutu Technologii Drewna. Według dr Ewy Ratajczak z ITD, cena l m3 ekwiwalentu drewna w eksporcie mebli spadła z 443 USD w 1996 r. do 382 LSD w 1999 r. Oznacza to, że krajowi producenci mebli otrzymują na zagranicznych rynkach coraz niższe ceny za swoje wyroby.
Pomimo niskiej rentowności, ze względu na ograniczone możliwości krajowego rynku, który nie jest w stanie wchłonąć znacznej części wytwarzanych w Polsce mebli, producenci zmuszeni są do ciągłej intensyfikacji eksportu. Istotny wpływ mają również zobowiązania wobec właścicieli, zważywszy na zaangażowanie kapitału zagranicznego, głównie niemieckiego, w krajowy przemysł meblarski.

Wysokie ceny surowca
Obok wspomnianych problemów w eksporcie, istotną przyczyną ochłodzenia koniunktury w branży meblarskiej jest ubiegłoroczny 30-proc. i tegoroczny 15-proc. wzrost cen płyt wiórowych, będących strategicznym surowcem dla tej gałęzi przemysłu. Według Instytutu Technologii Drewna, ze względu na wysoką cenę litego drewna 80-90 proc. produkowanych w Polsce mebli wykonuje się z materiałów drewnopochodnych, wśród których ponad 50 proc. stanowią właśnie płyty wiórowe.
Należy przy tym podkreślić, że z powodu wysokich kosztów transportu import płyt wiórowych na większa skalę jest nieopłacalny, toteż krajowe fabryki mebli uzależnione są od rodzimych dostawców tego surowca. Ma to istotne znaczenie, zważywszy, że produkcja w Polsce jest skoncentrowana w rękach dwóch inwestorów zagranicznych: Pfleiderera oraz grupy Krono (nieformalnie tworzą ją dwa niezależne przedsiębiorstwa braci Petera i Ernsta Keindlów), którzy kontrolują około 90 proc. krajowego.
Nie chodzi tu tylko o skalę podwyżek, lecz również o sposób ich wprowadzania bez odpowiednio wczesnego poinformowania odbiorców. W rezultacie cena surowca zmieniała się znacząco już po podpisaniu przez producentów kontraktów na dostawę mebli. Ponieważ z reguły na konkurencyjnych rynkach zachodnich nie ma możliwości renegocjacji kontraktów, krajowi producenci często byli zmuszeni do sprzedawania swoich mebli niemalże po kosztach własnych, a czasami nawet ze stratą.
Biorąc pod uwagę, że zużycie materiałów i energii w przemyśle meblarskim stanowi ok. 60 proc. ogółu kosztów, tak drastyczne podwyżki cen płyt wiórowych odbiły się niekorzystnie na wynikach branży meblarskiej, wywołując w tamtym kręgu podejrzenia o istnienie zmowy producentów tego surowca.
Doszło nawet do złożenia skargi na monopolistyczne praktyki wytwórców płyt wiórowych w UOKiK., przez niektórych producentów mebli. Jednak po rozmowach z wytwórcami płyt wiórowych część firm meblarskich wycofało swoje skargi.

Niezamożne społeczeństwo
Na kształtowanie się popytu na meble na krajowym rynku decydujący wpływ ma poziom zamożności społeczeństwa. Zdaniem ekspertów, aż trzy czwarte rynku mebli zaspokaja popyt restytucyjny, polegający na wymianie starych sprzętów na nowe. W tym ujęciu najistotniejszym czynnikiem hamującym wzrost sprzedaży mebli jest zasobność polskich portfeli. W bogatych krajach zachodnich meble traktowane są również jako element dekoracji węnętrz, dlatego też wymienia sieje co kilka lat zgodnie z obowiązującymi aktualnie trendami w modzie. Natomiast w Polsce, z powodu braku pieniędzy, zwykle wymienia się meble dopiero z chwilą ich fizycznego zużycia.
Popyt wewnętrzny jest więc stosunkowo niewielki, co wynika ze znacznie niższego poziomu dochodów polskiego społeczeństwa. Ponieważ z badań Pentora wynika, że aż jedna trzecia gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności, siłą rzeczy znaczna część mebli jest kupowana na kredyt. Szacunki pośredników kredytowych wskazują, że jedna czwarta pożyczek jest zaciągana właśnie na ten cel. Podniesienie stóp procentowych w bieżącym roku spowodowało podrożenie kredytu, który stał się nieosiągalny dla części gospodarstw domowych. Z kolei ograniczenie dostępności kredytów działa hamująco na popyt wewnętrzny, m.in. na wyroby przemysłu meblarskiego.

Zastój w budownictwie mieszkaniowym
Na wynikach przemysłu meblarskiego kładzie się również cieniem słaba koniunktura w budownictwie mieszkaniowym. Popyt pierwotny na meble, kreowany przez nowo budowane mieszkania, jest bowiem odpowiedzialny za 15-20 proc. wartości polskiego rynku.
Eksperci szacują, że każde 100 tys. nowych mieszkań tworzy popyt na nowe meble wartości ok. 2 mld zł.
Wprawdzie w ostatnich trzech latach liczba oddawanych do użytku mieszkań zwiększa się, jednak nie jest to wzrost na tyle silny, aby dał impuls do powrotu koniunktury w przemyśle meblarskim. Z kolei zastój w budownictwie mieszkaniowym hamuje popyt na wszystkie grupy mebli, przeznaczone dla indywidualnych gospodarstw domowych.

Sami sobie winni?
Część analityków jest zdania, ze branża meblarska jest w dużej mierze sama winna sytuacji w jakiej się znalazła. Niechęć do konsolidacji kapitałowej sprawiła bowiem, że przemysł meblarski jest mocno rozdrobniony. Niewielkie przedsiębiorstwa mają np. znikome możliwości wywierania presji na dostawców surowca, co stawia je z góry na przegranej pozycji w negocjacjach z wytwórcami płyt wiórowych. Ponadto duzi, silni producenci łatwiej mogliby uzyskać korzystne upusty cenowe od zagranicznych dostawców surowca, co mogłoby zwiększyć opłacalność importu materiałów, stanowiąc dodatkową presję na rodzimych producentów płyt wiórowych.

Ponadto niewielkie firmy nie mają dość środków na finansowanie inwestycji modernizacyjnych, co znacząco obniża ich efektywność. Kontynuowanie pracochłonnych technik wytwórczości wymuszone brakiem zasadniczych zmian w technologii produkcji spowodował przerost zatrudnienia, wzrost kosztów i obniżenie rentowności i konkurencyjności krajowych wytwórców mebli.
Do grzechów polskich producentów, należy również zaliczyć niezbyt wysoką jakość wykonania oraz mało interesujące i nienowoczesne wzornictwo znacznej części krajowych mebli.
Z kolei rodzimym producentom mebli trudno jest usunąć wymienione niedomagania w sytuacji gdy wielu spośród nich przeżywa kryzys i po prostu nie stać ich obecnie na kosztowne inwestycje.
Oczywiście, przedstawione powyżej zarzuty nie dotyczą w jednakowym stopniu wszystkich krajowych producentów mebli. Część z nich wytwarza meble z zastosowaniem najnowocześniejszych technologii oraz materiałów przy ograniczonym zatrudnieniu. Dzięki temu, pomimo niekorzystnych zmian w otoczeniu, są w stanie sprostać zarówno konkurencji na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

Przyszłość niezbyt optymistycznie
Wymienione powyżej zjawiska sprawiają, że przyszłość przemysłu meblarskiego rysuje się mniej optymistycznie niż można było sądzić jeszcze kilka lat temu. Przyczyny stagnacji w przemyśle meblarskim leżą bowiem w znacznej mierze poza samą branżą i są związane z otoczeniem makroekonomicznym. Zmiany w tej materii - jeżeli będą następowały - to raczej w dłuższym horyzoncie czasowym.
Trudno liczyć na to, że w najbliższych latach nastąpi znaczący wprost realnych dochodów ludności, który pobudziłby sprzedaż mebli na rynku wewnętrznym. Doświadczenia ostatnich lat wskazują, że średnie wynagrodzenia miesięczne zwiększają się o ok. 3 proc. rocznie, co przy niskim poziomie początkowym odsuwa w daleką przyszłość osiągnięcie przez nasze społeczeństwa siły nabywczej, porównywalnej do mieszkańców Europy Zachodniej. Z kolei utrzymywanie się stosunkowa wysokiej inflacji i adekwatnych do niej stóp procentowych ograniczać będzie konsumpcję na kredyt.
O narastającej niepewności Polaków co do dalszego rozwoju gospodarczego kraju świadczą dobitnie badania GUS-u. Według nich w pierwszej połowie 2000 r. blisko 52 proc. gospodarstw domowych spodziewało się obniżenia standardu swojego życia (w 1998r. - ok. 42%, a w 1999r. - 46%).
Tego typu nastroje skłaniają raczej do oszczędności i nie sprzyjają pobudzeniu konsumpcji.
Wiele wskazuje na to, że w najbliższych latach nie należy również oczekiwać przełomu w tempie rozwoju budownictwa mieszkaniowego w Polsce, toteż ten segment rynku nie będzie raczej stymulatorem popytu na meble.
Z kolei z powodu mizerii rynku wewnętrznego jeszcze przez wiele lat będzie się utrzymywało silne uzależnienie branży meblarskiej od eksportu, powodujące jej podwyższoną wrażliwość na wahania koniunktury i kursów walut na rynkach zagranicznych. Trudno również spodziewać się faktycznej demonopolizacji rynku płyt wiórowych, co źle wróży producentom mebli.
W opinii dr Ewy Ratajczak z Instytutu Technologii Drewna, splot niekorzystnych czynników sprawia, że w przyszłym roku nie należy raczej spodziewać się poprawy koniunktury w przemyśle meblarskim.

Jacek Okrzesik
jacek.okrzesik@securities.com.pl

Artykuł pochodzi z:
BOSS Informacje Ekonomiczne
BOSS-GOSPODARKA nr 50-52 (361-363) - 16.12.2000r.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz