DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Polska - Niemcy. Partnerzy gospodarczy w UE

Autor:
Źródło:
Data: 2005-04-22


14 bm. Ambasada RP zorganizowała w Jean-Monnet-Haus, w centrum informacyjnym UE w Berlinie, coroczną konferencję prasową "Polska - Niemcy. Partnerzy gospodarczy w UE"...

Poświęconą ocenie skutków wejścia Polski do UE po roku naszego członkostwa oraz - przy okazji - otwieranemu wkrótce Rokowi Polsko - Niemieckiemu. W konferencji udział wzięli również S. Forester, z-ca przedstawiciela UE w RFN oraz V. Strauch, wiceminister gospodarki RFN. Ambasador RP przedstawił kontekst polityczny pierwszego roku członkostwa Polski w Unii i program RPN, a J. Olszyński, kierownik Wydziału Ekonomiczno Handlowego, gospodarcze konsekwencje udziału Polski w UE. W konferencji uczestniczyło 80 przedstawicieli mediów, zainteresowanych konfrontacją swych wyobrażeń o tym, jak Polska i Polacy zareagować mogli na członkostwo, a faktyczną ich reakcją oraz odzwierciedleniem jej w sytuacji przedwyborczej w Polsce.

*

Niemcy bezskutecznie bronią się przed polską migracją zarobkową

"Neue Zuercher Zeitung" (20.04.) w korespondencji z Berlina pt. "Schengen nie jest w Niemczech problemem", omawiając niemiecką debatę nt. bezpieczeństwa wewnętrznego i migracji konkluduje, że dużo większą rolę niż udział w Schengen odgrywa w niej geograficzna bliskość Europy Wschodniej.
Na niemieckiej granicy wschodniej nic się nie zmieniło po rozszerzeniu UE, jeśli chodzi o kontrole ruchu osobowego. Ani Polska, ani Czechy nie są jeszcze w obszarze Schengen, a z niektórymi krajami Europy Wschodniej wciąż istnieje obowiązek wizowy. Jednak przepaść socjalna czyni pracę na Zachodzie tak atrakcyjną, że opłaca się nawet nielegalny wjazd do Niemiec przez zieloną granicę lub ew. załatwienie wizy "na lewo". W dużych miastach, pisze dalej "NZZ", skupiska cudzoziemców utworzyły dla nowo przybywających rodaków całą infrastrukturę pośrednictwa pracy.
Mimo kontroli granicznych kwitnie na przykład w Berlinie od lat 90-tych nielegalny rynek pracy dla polskich, nisko opłacanych i nielegalnych pracowników, jak sprzątaczki. Ludzie ci przyjeżdżają jako "turyści", na weekendy wracają do domu lub znikają na jakiś czas po upływie okresu legalnego pobytu. Ryzyko złapania w 3-milionowym Berlinie jest znikome, a popyt duży. Do tego dochodzą oficjalne kontyngenty dla pracowników sezonowych, np. w rolnictwie. Próby kanalizowania migracji zarobkowej z nowych krajów członkowskich UE nie są efektywne. W sektorze usług istnieje potężna szara strefa.
Polskie firmy występują najczęściej jako podwykonawcy przedsiębiorstw niemieckich i swoim polskim pracownikom płacą zupełnie legalnie głodowe pensje. Okresy przejściowe ocenia się w Niemczech sceptycznie: kto miał przyjechać do pracy, dawno to już uczynił, a osoby mało aktywne nie przyjadą nawet za 7 lat.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz