DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

NIK: Samorządy marnotrawią pozyskiwane drewno

NIK

Autor:
Źródło: NIK
Data: 2013-08-08


Najwyższa Izba Kontroli zakończyła działania związane z kontrolą gospodarki drewnem pozyskiwanym przez urzędy miast. Wniosek? Samorządy marnotrawią pozyskiwane drewno.

Pozyskiwane przez samorządy drewno marnuje się lub wydawane jest za bezcenPozyskiwane przez samorządy drewno marnuje się lub wydawane jest za bezcenFot. Drewno.pl

Miasta źle gospodarują drewnem pochodzącym z usuwanych na ich terenie drzew. Zamiast traktować je jako źródło dodatkowego przychodu, oddają za bezcen lub rezygnują z zarobku na rzecz firm zajmujących się wycinką. W sześciu przypadkach - dotyczących zniknięcia drewna lub braku jego wyceny - NIK powiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Władze miast nie wykorzystują ekonomicznego potencjału drzew usuwanych przy realizacji różnych inwestycji. Zaledwie w czterech ze skontrolowanych 22 miast istniał zorganizowany system sprzedaży drewna. Tylko w czasie objętym kontrolą NIK (2,5 roku) samorządy te zarobiły ponad 171 tys. zł. Jednak większość miast (12 na 22 skontrolowanych) nie podejmuje nawet prób szacowania wartości drewna. Pozostałe robią to sporadycznie. Samorządowcy są przekonani o znikomej wartości drewna w zestawieniu z kosztami jego wyceny. Tymczasem w skontrolowanych miastach inspektorzy NIK policzyli, że wartość oszacowanego drewna wyniosła ponad 310 tys., a tego, którego nie oszacowano, co najmniej kolejnych 115 tys. zł. Według Izby niewykorzystanie tego potencjału oznacza realne straty dla budżetów miast.

W większości z nich (18 na 22 skontrolowanych) drewno traktowane jest jako bezwartościowy odpad. Oddaje się je na opał (cztery miasta) lub pozostawia do usunięcia wyspecjalizowanym firmom (14 miast). W ośmiu miastach władze zastrzegły, że firmy powinny odliczyć wartość drewna od kosztów usługi, lecz nie sprawdziły, czy firmy uwzględniły to  choćby w kosztorysach. Kontrola NIK wykazała także bałagan w księgach rachunkowych - urzędnicy miejscy nie ewidencjonują odpowiednio pozyskanego drewna, nie ujmują jego wartości  ani nie wystawiają faktur.

W wyniku kontroli Izba skierowała do prokuratury sześć zawiadomień o marnotrawstwie i podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jedno z nich związane jest z niewyjaśnionym zniknięciem drewna, pozostałe z brakiem jego wyceny.

Wykryte przez NIK nieprawidłowości dotyczyły też wniosków o zezwolenia na usunięcie drzew. Nagminną praktyką w miastach na prawach powiatu było kierowanie przez prezydentów wniosków do siebie samych. W siedmiu z nich (na 11 skontrolowanych) występowali oni bowiem jednocześnie w roli starostów. Postępowanie takie jest niezgodne z duchem ustawy o ochronie przyrody, gdyż oznacza rozstrzyganie we własnych sprawach. W związku z tym NIK zwraca uwagę na konieczność wyłączania się prezydentów z uczestniczenia w takim postępowaniu. Za tym zaleceniem przemawiają liczne przypadki nadmiernej przychylności prezydentów wobec własnych wniosków - zezwolenia wydawane były bez przeprowadzenia oględzin, na podstawie niekompletnych wniosków lub nawet pomimo ich braku. Zdarzały się też nieuzasadnione zwolnienia z opłat za wycięcie drzew lub przypadki, w których nie nakładano kary administracyjnej za usunięcie drzew bez pozwolenia.

Kontrola wykazała ponadto, że miejscy urzędnicy nie radzą sobie z prawidłowym wypełnianiem wniosków o wycinkę. Spośród 247 wniosków zbadanych przez NIK 38 proc. miało braki formalne. Wymagały one uzupełnień, przez co cała procedura ulegała wydłużeniu. W czterech miastach urzędnicy wykazali się nieznajomością prawa, gdyż uruchamiali procedury udzielania zezwoleń na usunięcie drzew, które tego nie wymagały (były objęte decyzjami o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej). Z kolei w dwóch miastach usunięto drzewa bez wymaganych zezwoleń, co naraziło je na kary administracyjne, nieraz dotkliwe (jak np. w przypadku Zabrza - ok. 0,5 mln zł).

NIK zwraca uwagę na problem dostarczania przez miasta nierzetelnych danych do Głównego Urzędu Statystycznego. Wynika to po części z niedbalstwa i niekompetencji, ale także z odmiennych interpretacji niektórych przepisów Ustawy o ochronie przyrody. Z tego powodu brak w Polsce wiarygodnych informacji o stanie zieleni miejskiej.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz