DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 

Witar - Rąbią w cudze piersi

Gazeta Poznańska

Autor: Joanna Kardasz-Dyc, Józef Djaczenko
Źródło: Gazeta Poznańska
Data: 2004-08-14


Winą za kłopoty Wielkopolskich Tartaków Witar władze spółki obarczają... urzędników pracujących w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim. Część odpowiedzialności ich zdaniem spada także na wojewodę. Zarząd Witaru twierdzi także, że za ewentualne problemy związane z wyprowadzeniem spółki z długów obarczona będzie Gazeta Poznańska.

Wczoraj napisaliśmy o towarzysko-partyjnych układach panujących w Wielkopolskich Tartakach Witar. Udowodniliśmy, że firma została zdominowana przez członków SLD. Ci zaś próbują przekonać, że ich pozazawodowe układy partyjne nie mają żadnego wpływu na funkcjonowanie firmy.

Ujawniliśmy...

...że szarą eminencją Witaru jest sekretarz wojewódzki SLD - Marek Nawrot, który żadnej oficjalnej funkcji w spółce nigdy nie pełnił, ale negocjował w jej imieniu. Napisaliśmy też, że członkowie zarządu działali w prywatnych spółkach prowadzących działalność taką samą jak Witar. Pisaliśmy o firmie DLS (odwrotność SLD), w której udziały mieli obecny wiceprezes Witaru - Robert Baranowski oraz Marek Nawrot. Ujawniliśmy ponadto, że firma miała zakupić siedzibę dla SLD.

Reklama dźwignią wyjaśnień

Jeszcze dwa dni temu Witar nie miał pieniędzy na wypłaty, które pracownicy powinni mieć na kontach 10 sierpnia. Tymczasem zarząd spółki wykupił reklamę zajmującą pół kolorowej strony we wczorajszym wydaniu "Głosu Wielkopolskiego". Koszt jej to kilka tysięcy złotych. W artykule sponsorowanym członkowie władz Witaru w formie rozmowy we własnym gronie opisali Czytelnikom sytuację w firmie. Nie ma w niej jednak mowy o partyjnych powiązaniach, czy o prywatnych spółkach. Bohaterzy tekstu skarżą się za to na zły nadzór ze strony wojewody. Zarząd Witaru zorganizował też wczoraj konferencję prasową. Prezesi podkreślali, że robili wszystko by tekst w "Gazecie Poznańskiej" się nie ukazał. Ten artykuł - ich zdaniem - może popsuć wizerunek kierownictwa, utrudniając tym samym proces restrukturyzacji i zniechęcając potencjalnych kontrahentów.

Zapowiedzieli, że wbrew politycznym rozgrywkom proces restrukturyzacji Witaru wkrótce dobiegnie końca, a długi firmy przestaną istnieć.

Grzechy władz

Nadzór nad Witarem sprawuje minister skarbu państwa. Reklama sfinansowana przez Witar zawiera stwierdzenia niekorzystne dla wojewody wielkopolskiego. Tomasz Lewandowski, prawnik spółki i jednocześnie rzecznik prasowy Rady Wojewódzkiej SLD w Poznaniu podczas wczorajszej konferencji prasowej wymienił główne grzechy urzędników sprawujących nadzór nad przedsiębiorstwem, jeszcze przed rozpoczęciem jego komercjalizacji. Jak twierdzi - to z inicjatywy Urzędu Wojewódzkiego zakupiono system zarządzania dla Witaru za 1,7 mln zł.

Wybrali ratunek

To nie wszystko. Kiedy przelała się czara goryczy, prezesi spółki stwierdzili, że przedsiębiorstwo to przez lata było fatalnie zarządzane, a brak właściwego nadzoru ze strony organu założycielskiego: Urzędu Wojewódzkiego pozwalał na przeprowadzanie chybionych inwestycji w zakładach produkcyjnych (cała kwota 10 milionowej pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu została zainwestowana tylko w zakład w Biadkach) oraz skrajnie niegospodarnych inwestycji w wartości niematerialne i prawne.

Co na to wojewoda?

Andrzej Nowakowski, wojewoda Wielkopolski już wczoraj rano zażądał wyjaśnień od podległych mu pracowników. Od wczoraj też urzędnicy pracują nad przygotowaniem wszystkich związanych z Witarem dokumentów. Również tych dotyczących firmy przed objęciem stanowiska przez A. Nowakowskiego.

- Jestem zaskoczony artykułem sponsorowanym i treścią zawartą w nim i będę starał się wyjaśnić te sprawę, by udowodnić, że urzędnicy dokonali wszelkich starań by pomóc spółce borykającej się z problemami - mówi A. Nowakowski. W poniedziałek wszystkie dokumenty mają znaleźć się na biurku wojewody. Tymczasem zbieraniem ich od kilku dni zajmuje się już Najwyższa Izba Kontroli.

Rozmowa z Grzegorzem Karolczykiem prezesem spółki Witar.

Czy jest pan członkiem SLD?

- Tak, od 1999 roku.

Pełni pan jakąś funkcję w partii?

- Jestem członkiem rady wojewódzkiej.

Państwowa spółka Witar została opanowana przez polityków SLD. Czy nie utrudnia to panu kierowania firmą i nie budzi obaw, że po wyborach pana i kolegów już tu nie będzie?

- Mówi pan, jakby pan znał wyniki wyborów! Zostałem powołany na stanowisko prezesa zarządu po to, by ratować firmę przed upadłością. Spółka zatrudnia ok. tysiąc osób i los tych ludzi nie jest mi obojętny. Głównym moim zadaniem jest dbanie o rozwój firmy, prawidłowy proces restrukturyzacji, bo to daje nadzieję na poprawę sytuacji i zapewnia poczucie bezpieczeństwa pracownikom. Pomimo trudnej sytuacji nadal pracownicy otrzymują regularnie wynagrodzenie. Co do drugiego pytania - ja nie kieruję członkami partii tylko zarządzam wykształcona kadrą menedżerską. Co do kwestii odwołania mnie z funkcji - pozostaje mieć nadzieję, że organ nadzoru będzie oceniał moją działalność menedżerską i merytoryczną a nie polityczną.

Czy obejmując stanowisko wiedział pan, że pańscy zastępcy działają w spółkach korzystającychna współpracy z Witarem?

- Gdy obejmowałem stanowisko moi obecni zastępcy: dyrektor finansowy i handlowy byli tu przede mną. Ważne strategiczne sprawy dla firmy są wspólnie konsultowane i konieczne są podpisy dwóch członków zarządu. Nie docierały do mnie żadne informacje na temat działalności członków zarządu w innych spółkach. Wyjaśnienia składane przez nich jednoznacznie oddalały od nich zarzuty.

I nie wie pan do tej chwili o tym, że Pańscy współpracownicy są udziałowcami spółek współpracujących z Witarem? Nie słyszał Pan o DLS?

- O istnieniu spółki DLS i o tym, że Robert baranowski, dyrektor finansowy Witaru jest tam udziałowcem dowiedziałem się dwa miesiące temu. Członek zarządu spółki Skarbu Państwa nie może posiadać więcej niż 10 proc. akcji czy udziałów w innych spółkach nie uważałem tego za niepokojące.

Jest pan działaczem partyjnym i szefem firmy, a nie słyszał pan o tym, o czym głośno mówi się w Poznaniu? O próbie kupienia biurowca obok Witaru tez pan nic nie słyszał?

- Sprzedaż biurowca interesowała mnie w zakresie ceny, jaka uzyskał sprzedający PP ORED z uwagi na potencjalną możliwość uzyskania korzystnej oferty podczas sprzedaży nzego biurowca, Biurowiec ORED sprzedawany był w drodze przetargu i każdy podmiot mógł do niego podejść.

Kto zajmuje się windykacją długów w imieniu Witaru?

- Spółka Patron, która zaoferowała najkorzystniejszą .ofertę cenową

Czy ta spółka ma związek z SLD? Czy to prawda, że obraca długi czas wielkimi sumami, zanim przekaże je właścicielowi? Mówi się o milionach zł.

- Nic mi nie wiadomo o jej rzekomych związkach z SLD. Przy podejmowaniu decyzji gospodarczych kieruję się rachunkiem ekonomicznym a nie preferencjami politycznymi. Nigdy nie przedkładałem swoich preferencji politycznych i działalności społecznej nad dobro firmy, którą kieruję. Umowa ze spółka Patron tak jest skonstruowana, że wierzyciel jest zobowiązany wpłacić dług bezopośrednio na konto Witaru. Następnie Patron otrzymuje zapłatę w postaci prowizji. W związku z tym nie ma takiej możłiwości, by obracała odzyskanymi kwotami wierzytelności.

Rozmawiał Józef Djaczenko


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz