DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Fachowcy z nowych państw UE

Autor:
Źródło:
Data: 2005-04-01


Helsingin Sanomat, 26.3.05. Hydraulik z Polski okazał się postacią, która w debatach politycznych prowadzonych we Francji wzbudziła w ostatnich miesiącach największy przestrach...

To on sieje grozę zarówno na prawicy, jak i na lewicy. To on zagraża francuskiemu modelowi społecznemu. To przez niego Traktatowi Konstytucyjnemu Unii Europejskiej grozi upadek we francuskim referendum. W Niemczech zagrożenie utożsamia się z polskim układaczem kafelków. We francuskich i niemieckich mediach polscy fachowcy nieustannie podawani są jako przykład konsekwencji grożących miejscowym przedsiębiorstwom w wyniku przyjęcia dyrektywy UE o liberalizacji rynku usług.
Podkreśla się, że dyrektywa oznaczać będzie dumping płacowy ze strony firm z nowych państw członkowskich. We Francji dyrektywa w wyjątkowy zupełnie sposób skonsolidowała prawicę i lewicę. Jej przeciwnicy domagają się usunięcia zwłaszcza tzw. zasady kraju pochodzenia. A co myślą o dyrektywie miejscowi fachowcy?
Cytowany przez "Helsingin Sanomat" Stephane Plessias jest jednym z tych, którzy nie obawiają się konkurencji ze strony polskich hydraulików. Sam skończył filozofię, ale nie mogąc znaleźć pracy w wyuczonym zawodzie, prowadzi od kilku lat firmę usług hydraulicznych. Chętnie zatrudniłby Polaków, bo kilku już u niego pracowało i uważa ich za pracowitych i godnych zaufania. "Bez obaw można im powierzyć klucze do mieszkania klienta", twierdzi Plessias. "Popieram wprowadzenie dyrektywy usługowej w życie", dodaje. Powód jest prosty: już teraz pracuje we Francji wielu hydraulików z Polski, a także z Algierii, Chin i Kolumbii. A większość z nich zatrudniona jest na czarno. Gdyby wszyscy pracowali legalnie, dyrektywa wywołałaby "prawdziwy szok". Według oceny Plessiasa prawie połowa prac naprawczo-remontowych w Paryżu wykonywana jest na czarno lub "półlegalnie".
Firmy zatrudniają imigrantów, ale nie płacą za nich żadnych składek socjalnych. Dniówka zatrudnionego legalnie fachowca od remontów wynosi 340 euro. Firmy balansujące na krawędzi prawa wystawiają rachunki na 100 euro za dzień, z czego pracownik otrzymuje 40 euro, a może nawet mniej.

Dyrektywa uzdrowiłaby obecną sytuację. Jeżeli polski hydraulik pracowałby nawet w oparciu o przepisy obowiązujące w Polsce, to okazałby się droższy niż teraz, gdy nie podlega żadnym regułom, uważa Plessias. Ponadto starzejąca się infrastruktura Paryża sprawia, że na usługi hydrauliczne jest wysokie zapotrzebowanie, a pracy wystarczy dla wszystkich.
Do wyjazdu z Polski szykuje się Grzegorz Kaczmarek z z Kobierzyc koło Wrocławia. Wystawił już dom na sprzedaż, a gdy tylko znajdzie się nabywca, pięcioosobowa rodzina Kaczmarków zamierza poszukiwać szczęścia w W. Brytanii. "W Polsce panuje wysokie bezrobocie. Klasa średnia dopiero się kształtuje. Dzieci nie mają żadnych perspektyw na przyszłość", uzasadnia swoją decyzję Kaczmarek, z zawodu hydraulik. Bezrobocie sprawiło, że nawet najlepsi fachowcy przyjmują zlecenia po cenach nawet nie pokrywających kosztów własnych, aby tylko utrzymać się na rynku.
Branżę budowlaną opanowali ponadto Ukraińcy - "złote rączki" bez wymaganych uprawnień, którzy zgadzają się na stawki stanowiące ułamek wynagrodzeń wypłacanych Polakom.

W. Brytania, Irlandia i Szwecja od razu po poszerzeniu Unii Europejskiej otworzyły swoje rynki pracy dla imigrantów z nowych państw członkowskich. Skorzystało już na tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków.
Polskie władze opowiadają się za przyjęciem dyrektywy liberalizującej rynek usług, a cały hałas podnoszony przez francuskie i niemieckie media o spodziewanym zalewie tych krajów przez piekarzy, rzeźników i hydraulików zza Odry uważają za obraźliwą histerię.

z serwisu MSZ


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz