DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Kronospan ogłasza nabór na praktyki studenckie

Kronospan Szczecinek

Autor:
Źródło: Kronospan Szczecinek
Data: 2011-05-18


Studenci, absolwenci szkół średnich i wyższych podczas wakacji będą mogli ponownie odbywać praktyki w zakładach Kronospan w Szczecinku. Termin przyjmowania aplikacji mija 31.05.2011, dlatego więc trzeba się spieszyć z decyzją.

Kronospan od lat przyjmuje chętnych na praktyki studenckie. Podczas nich można zdobyć doświadczenie zawodowe, które w przyszłości można umieścić w CV. Wybrani kandydaci będą mogli uczestniczyć w pracy wielu działów zakładów.

- Umożliwiamy w ten sposób młodym ludziom zdobycie doświadczenia zawodowego. Praktyka w naszych zakładach jest doskonałym sposobem na zaznajomienie się ze specyfiką  nowoczesnych organizacji. – mówi Joanna Szremska Manager Działu Personalnego Kronospan – Taka wakacyjna praca jest zazwyczaj pierwszym kontaktem młodego człowieka z rzeczywistością zawodową. Dbamy o to, by studenci dobrze się czuli w nowym środowisku, dlatego mamy określone zasady obowiązujące podczas praktyk. – dodaje.

Opiekunowie praktykantów są zobowiązani przygotować ciekawy i przemyślany program praktyk, zadbać o dobre przywitanie, przekazać wiedzę o firmie i branży. Powinni także służyć wsparciem i opieką, przekazywać własną, konstruktywną opinię na temat ich pracy. Takie podejście daje możliwość zaangażowania się w pracę zespołu, a także zapewnia pomoc w realizacji samodzielnych zadań.

Program praktyk jest także częścią procesu rekrutacyjnego, dlatego Kronospan stara się pokazywać perspektywy rozwoju zawodowego w ramach swojej organizacji. Liczymy na to, że najlepsi staną się w przyszłości wartościowymi pracownikami.

Zainteresowani studenci oraz absolwenci wyższych uczelni proszeni są o kontakt z działem  personalnym Kronospan Szczecinek Sp. z o.o. w celu złożenia aplikacji. Pocztę proszę kierować na adres internetowy rekrutacja.szczecinek@kronospan.pl.

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Mam pytanie

Czy te praktyki są za darmo?? Jeśli tak to młodzi ludzie na pewno nie przyjdą. Wybiorą np. pracę nad morzem lub wyjadą do prac sezonowych na zachód. No cóż niektórzy szukają osób do darmowej pracy....

Luka [12]Odpowiedz na ten komentarz2011-05-18 14:14:50

Zgłoś nadużycie

odpowiadam

Kolego- praktyki sa po to by nabyc pewnych umiejetnosci praktycznych. Jako starszy kolega proponuje zacisnac pasa, zacisnac zeby i wziac sie do roboty juz na studiach (sprawdzone- DZIALA!!). Potem mlodziez po studiach dziwi sie, ze firmy juz chca ludzi z doswiadczeniem, dwoma jezykami, etc....a zamiast pic piwo przed akademikiem proponuje zapisac sie na kurs jezykowy i robic najwiecej praktyk jak sie da....potem bedzie za pozno--Nie bedzie czasu na kursy jezykowe (o motywacji i checi nauki nie wspomne) a praktyki nabierzesz przez pierwsze 3 lata stojac przy strugarce lub ewentualnie (przy odrobinie szczescia) jako mistrz-gdy Twoi koledzy z praktykami i jezykami beda juz menadzerami w powaznych zakladach. Oczywiscie to tylko moja subiektywna wizja--ale poparta wieloma przykladami moich kolegow i moim. Kolego- zycie to sztuka wyboru....

diddy [27]Odpowiedz na ten komentarz2011-05-24 14:30:02

Zgłoś nadużycie

Obudź się Panie, kolego!

Piszesz, że praktyki są: "po to, by nabyć umiejętności praktycznych. Jako starszy kolega proponuję zacisnąć pasa i wziąć się do roboty już na studiach..." i dalej, dalej, dalej tego typu trywializmy. Dopuszczam świadomość, że Ty akurat byłeś w sytuacji, że mogłeś (jak to nazwałeś) zacisnąć pasa. Chociaż z tego, co się domyślam Twoje zaciskanie pasa, nie ma nic wspólnego z realnym zaciskaniem pasa. Oświecam Cię, kolego... i piszę to, jako starszy kolega, że nie wszyscy w trakcie studiów sponsorowani są przez mamę i tatę. Nie wszystkich stać, żeby w trakcie wakacji popracować w zakładzie całkowicie za free. Oświecę Cię również, że zakład, taki z prawdziwego zdarzenia, który szanuje człowieka nie zbankrutuje, jeśli zapłaci bezwzględne minimum studentowi. Niestety, jeśli ktoś pozbawiony jest pomocy, studiuje za swoje, na dziennych studiach mając wakacje decyduje się zainwestować w zakończenie studiów, a nie bawi się w filantropa i uśmiecha odbywając praktykę w tym, czy innym zakładzie za darmo. Nie twierdzę, że takie praktyki są złym pomysłem, bo jak znam Polaka to zaraz to właśnie wyczyta z mojej krytyki. Twierdzę jedynie, że takie praktyki powinny być (według uznania form zarządzających) wynagradzane. Nie mam na myśli kokosów. Mam na myśli uczciwe traktowanie pracy i inwestycję w człowieka.
Tyle w tym temacie...

Darro [5]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-07 18:52:31

Zgłoś nadużycie

Kolego,

To ile potrzebujesz pieniedzy za 2 tyg praktyk? Jak student jest rzutki i naprawde chce- to wynajmie agroturystyke za 25zl/noc x10 dni=250PLN, plus gotowka na jedzenie ca 200PLN. W sumie 450-500PLN. A teraz spojrz w lustro i powiedz ile wydajesz na piwo w ciagu miesiaca?? Nie wierze,ze rodzice nie wspomoga Twoich praktyk. A Jesli nie stac Cie na 2 tyg doksztalcania sie- to jedz nad morze, sprzedawaj lody na plazy- a potem za zarobione pieniadze zrob praktyke.Studiowalem Tech Drewna- na moim roku (80 osob) tylko jedna osoba miala problemy finansowe (bez wsparcia rodzicow)- wiec mowisz tu od sytuacji marginalnej. Poza tym- praktykant w 90% przypadkow...niewiele umie--wiec pozytek z jego pracy jest niewielki. Jak zmienisz postawe z roszczeniowej na "lekko pokorna" to naprawde wyjdzie Ci to na dobre. Pozdrawiam.

diddy [27]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-08 09:51:20

Zgłoś nadużycie

Nowy termin na pojęcie - "pokora".

Mylą Ci się pojęcia. Nie jestem pewien, jakiego słownika używasz na co dzień, ale "pokora", to nie "spolegliwość". Jako miarodajne źródło na temat majętności studenta podajesz przykład swojego roku. Gratuluję wiedzy w temacie sytuacji osobistej każdego studenta. Na moim roku studia zaczynało 120 osób (kończyło w zwykłym toku około 40), na temat ich kieszeni się nie wypowiadam, ale mimo, że widziałem jak często korzystali z okazji do jakichkolwiek prac zarobkowych, nie uważam Ich za pracoholików. Bo przecież, jeśli nie koniecznością, to jak należy tłumaczyć takie zachowanie? Zrozumiałym (jak widać nie dla wszystkich) jest fakt, że przecież wiek studencki to wiek samodzielności. Wypadałoby przecież (nareszcie) teraz odciążyć rodziców i przejąć (w miarę możliwości) swoje finanse. W Polsce (czego Jesteś potwierdzeniem) góruje przesąd/przyzwyczajenie, że w "młodego" nie trzeba inwestować, bo przecież i tak po łasce przyjdzie później. Polecam trochę bardziej rozwinięte systemy inwestycji działów personalnych, na przykład zaciągniętych z Niemiec. Tam, jeszcze za czasów szkoły średniej uczniowie dostają stypendia, a w czasach studiów podpisują kontrakty praktyk zawodowych w ramach których poważny zakład inwestuje w przyszłą kadrę. Ja rozumiem, że jeśli czasy, mentalność i przyzwyczajenie pozwala traktować studenta, jak tanią siłę roboczą to najzwyczajniej w świecie wykorzystuje się taką możliwość. Jednak podkreślam, że nie podoba mi się to. Nie uważam, żeby szanująca się firma była zmuszona na tyle powierzchownie drobiazgowo (na niekorzyść studenta) traktować Go osobiście. Ooooczywiście kłaniam się w pół czytając, że: "Poza tym- praktykant w 90% przypadkow...niewiele umie--wiec pozytek z jego pracy jest niewielki..." Zgadza się. Ale muszę obiektywnie dodać (myślę, że zgodzisz się ze mną, jeśli i sam zdobędziesz się na taki obiektywizm), że wymagania w trakcie praktyk są znikome. I koło się zamyka. Planu praktyk, fachowej ścieżki rozwoju dla potencjalnego pracownika nie ma w naszych, polskich warunkach w ogóle. Czyli niczego się nie wymaga od studenta, nic się Mu nie płaci, bo niczego nie robi. Rozumiesz, dlaczego napisałem że "koło się zamyka"? Jestem zdania, że praktyki powinny być płatne, a wymagania skierowane pod adresem studenta zdecydowanie wyższe... Dla mnie nie jest ważne, że mogę sobie taką praktyką uzupełnić miejsce na kartce CV. Ty o niczym innym nie wspomniałeś, więc nie spodziewam się, żebyś miał coś jeszcze na myśli poza tym. Dla mnie ważne jest, żeby za tekstem w CV szły dodatkowo umiejętności potwierdzające ten wpis. A darmowa praktyka na obecnych warunkach czymś takim właśnie jest. Poza tym, jeśli student zaliczy "ciężką" praktykę, wykona ją według fachowego prowadzenia to należy Mu się zapłata. Nie kokosy, ale uczciwa zapłata, która przekreśli problemy finansowe. I nie mam na myśli picia piwa. "A teraz spojrz w lustro i powiedz ile wydajesz na piwo w ciagu miesiaca??" Odebrałem to osobiście. Mogę zburzyć Twój kolorowo ułożony świat rysowany przez mamę i tatę, ale... uczciwie mogę napisać, że ja w ciągu 5 lat piję mniej, niż Ty w ciągu wspomnianego miesiąca... Pomyśl, że są tacy, którzy nie piją w ogóle. Trudno, tak? Zapytaj rodziców, czy są tacy?
Bez złości - pozdrawiam. A miejscowy żart (proszę), trochę typu - carry, nie traktuj personalnie, a jedynie jako sarkazm.
Pozdrawiam.

Darro [5]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-08 11:02:17

Zgłoś nadużycie

to ile?

to w takim razie ile oczekujesz za wykonanie tej morderczej pracy podczas praktyk??? Problem nie jest w firmach-bo nie chca dawac odpowiedzialnych zadan - problem jest w uczelniach- bo slowo PROJEKT na uczelni nie istnieje. A jak mowil nasz ulubiony wykladowca: Na uczelni tepione sa 3 rzeczy: student, ksiazka i komputer. Takie pryawtne pytanko: studiujesz jeszcze czy juz pracujesz?

diddy [27]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-08 11:37:36

Zgłoś nadużycie

Prywatnie...

Trudno jest mi odpowiedzieć konkretnie na Twoje pytanie dotyczące zarobków. Zbyt wiele jest zmiennych w temacie "uczciwej pracy" i płacy. Gdybym był (ale nie jestem) kimś, z kadry zarządzającej i mającej wpływ na ewentualną wielkość płacy uzależniłbym ją uczciwie od wkładu studenta. Wcześniej, w rozmowie przedstawiłbym Mu swoje zasady oceny. Kto wie, może nawet dałbym dokonać wyboru między "uczciwą praktyką", a taką "do wpisania w CV". Wbrew temu, co się ogólnie myśli nie jest trudno uczciwie ocenić zaangażowanie studenta. Trzeba jedynie poświęcić trochę czasu.
Zauważam też Twoją, delikatną uwagę skierowaną w stronę uczelni. Masz rację. Wina po stronie uczelni też jest. Ale ja raczej opieram ten pogląd na Ich bezinteresownemu traktowaniu studenta. Grzechy zaniedbań, "spychologii". Chociaż jeśli traktować zadania na podstawie planów wydziałowych nie wydaje mi się, żeby mieli sobie dużo do zastrzeżenia. Boleć może raczej fakt, że oprócz realizacji planów i sprawdzaniu wiedzy "studenciaków" niczemu więcej nie poświęcają uwagi. Jednak ten ostatni zarzut nie dotyczy wszystkich prowadzących katedry. Wiem (jednak z oczywistych powodów nie będę świecił przykładami nazwisk), że często zakłady reagują z niechęcią, lekceważeniem, czy nawet arogancją na oferty wiązania studentów z zakładami. Wiem na przykład, że było tak, że dyrektor zakładów (akurat ten przykład dotyczy potentata branży...) na propozycję kierownika katedry o współpracy odpowiada: "Nie jestem zainteresowany znajomością z Panią/Panem". To poznany mi z kuluarów, faktyczny przykład korespondencji... Powiedz, co można sądzić, myśleć o kadrze zarządzającej takim zakładem? Pełniłem już w swoim krótkim życiu różne funkcje. Nawet te decyzyjne nie dają mi pozwolenia na takie zachowanie. Na żadnym etapie rozwoju zawodowego nie można sobie pozwalać na taką arogancję. Myślę, że wiesz, co mam na myśli.
Zadałeś mi też prywatne pytanie. Nie, nie studiuję już. Studia skończyłem blisko 10 lat temu. Aktualnie też nie pracuję. Poznaję "standardy zatrudniania w Polsce". Póki co z marnym skutkiem.
Pozdrawiam.

Darro [5]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-08 12:56:25

Zgłoś nadużycie

coz...

Wina jak zwykle jest po dwoch stronach- zony i tesciowej:). A tak naprawde to znajac podejscie uczelni- nie dziwie sie, takiej postawie zarzadzajacego ta firma. Z drugiej strony- brak kultury- reprezentuje 80% branzy. Wszyscy mysla krotkowzrocznie, kazdy chce sie dorobic dzis-tu i teraz--a po nas chocby i potop.... Wydoic dostawce , nie placic VATu etc---ale oczekiwania od rzadu ogromne. Wracajac do praktyk...czy beda platne czy nie- Wazniejsze jest czy beda wartosciowe. Program powienien byc zaproponowany przez studenta-to on powinien byc aktywny- inaczej nie przekona do siebie kadry. Tyczasem obserwujac praktykantow- przychodza z podkulonym ogonem i jak trzeba bedzie parzyc kawe przez 2 tyg- tez sie na to zgodza....bo przeciez musza :zaliczyc". Tak naprawde na praktyki letnie student powienien miec ustalone konkretne zadania z firma juz w lutym, a na uczelni powinni go przygotowac do tego (np 3h fakultety).

diddy [27]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-08 13:39:06

Zgłoś nadużycie

Zaskoczenie...

Zdziwiłem się, czytając początek Twojego komentarza. Napisałeś, w odpowiedzi na mój przykład dotyczący niechęci nawiązania współpracy poziomu kierowniczego branży drzewnej z uczelnianym: "A tak naprawde to znajac podejscie uczelni- nie dziwie sie, takiej postawie zarzadzajacego ta firma." Nie wiem, co masz na myśli pisząc: "znając podejście uczelni", ale napisałem Ci wszystko, co wiedziałem w tym temacie. Ktoś (?) z uczelni, kto może trochę więcej, niż reszta "ciała pedagogicznego" poprosiła o kontakt w imię współpracy zakładu i studentów, podpartej błogosławieństwem katedry. W odpowiedzi usłyszała, a właściwie - przeczytała to, co Ci napisałem we wcześniejszym komentarzu. Dla mnie, taka odpowiedź nie kwalifikuje się w żadnym stopniu do jakichkolwiek prób usprawiedliwiania. Jestem realistą i prawdopodobnie właśnie to trzyma mnie za nogi, kiedy wydaje mi się że już lecę w chmurach... Innych, najpewniej nie ma co trzymać. Oczywiście, odniosę się do Twojej, dalszej części komentarza, że... jak najbardziej się zgadzam z tym, że: "Z drugiej strony- brak kultury- reprezentuje 80% branzy. Wszyscy mysla krotkowzrocznie, kazdy chce sie dorobic dzis-tu i teraz--a po nas chocby i potop.... Wydoic dostawce , nie placic VATu etc". Jeśli kiedyś będę pisał modlitewnik dla wszystkich z branży drzewnej, to pewnie znajdę w nim miejsce na ten, właśnie cytat. Cicho liczę, że może za parę lat będzie już mniej aktualny, jednak jeśli ktoś chodzi z głową w chmurach, bo tak bardzo jest ważny, czy - bo już tak wiele osiągnął, to mimo wszystko przydałaby mu się też wiedza o stanie faktycznym. A to, co napisałeś tym właśnie jest. Ale fakt, że zgadzam się z Tobą, nie znaczy że mam przyzwalać osobiście na istnienie takiego zachowania! Nie zgadzam się z tym i człowiek opisany przeze mnie będzie (w mojej ocenie) bardzo ograniczonym i małostkowym "człowieczkiem". Opisane zdanie na Jego temat nie przekreśla oczywiście, że jest On fachowcem w swojej branży, że kierując tak wielkim zakładem bardzo mi imponuje i że życzyłbym sobie posiąść kiedyś tak dużą wiedzę, jak On... Jednak koniec, końców stosunek do kontaktów (znaczących w ciągłym rozwoju) wpisuję Mu, jako poważny błąd. I jeśli nie wynika on z ewidentnie zaplanowanego działania, prędzej lub później zemści się on na Nim osobiście, albo w linii prostej - na zakładzie.
Wspomniałeś też o praktykantach. Od tego się nasza rozmowa zaczęła i trzeba by chociaż na koniec do tego wrócić:)
W tym temacie też się nie zgadzamy. Jak widzę mamy, na te sprawy zupełnie inne zdanie. W rozwoju, jeśli obejrzymy się za siebie jesteśmy w stanie (mam nadzieje zgodnie) stwierdzić, że w pewnym wieku byliśmy gotowi do jednych, a zupełnie nie przygotowani do podejmowania innych decyzji. Nie jestem pewien, czy wystarczająco jasno o tym piszę? Jeśli za przykład nauki posłuży mi 10 letni chłopak, to chyba przyjdzie mi łatwiej wytłumaczyć, co mam na myśli?! Otóż, jeśli zapyta się rodzić tego, właśnie chłopaka czy wybiera: iść do szkoły, czy pokopać z kolegami w piłkę jestem pewien, że większość zdecyduje że na szkołę przyjdzie jeszcze czas. Kto wie, może nawet już po meczu?;) Wtedy w akcję wkraczają rodzice. To oni wiedzą, co dla Niego jest najważniejsze. Poukładają synowi priorytety tak, żeby w przyszłości więcej skorzystał. I chociażby miało to kosztować łzy i gniew, "rozkażą" Mu iść do szkoły. Z Twojego tekstu:
"Program powienien byc zaproponowany przez studenta-to on powinien byc aktywny- inaczej nie przekona do siebie kadry. Tyczasem obserwujac praktykantow- przychodza z podkulonym ogonem i jak trzeba bedzie parzyc kawe przez 2 tyg- tez sie na to zgodza....bo przeciez musza :zaliczyc" wnioskuję, że zbyt wiele dajesz studentowi. Z doświadczenia wiem (myślę, że i Ty również), że do decyzji o podjęciu uczciwej praktyki student jeszcze nie dorósł. Nie mam na myśli oczywiście 100 % ludzi na studiach. Część z nich, oczywiście potrafi już odpowiednio poukładać własne priorytety. Nie zmienia to jednak faktu, że (moim zdaniem) ci bardziej doświadczeni powinni wyznaczać ścieżkę studentowi. Nie jest przecież tajemnicą, że po latach szanuje się bardziej tego wymagającego profesora/doktora/mgr'a, od tych "luzaków" i "spoko gości". Przy planie praktyk, jeśli w ogóle powinni brać udział, to jedynie jako "strona zainteresowana", ale nie jako decyzyjna. Takie jest oczywiście moje zdanie. Uważam, że jeśli chodzi o naszą branżę, rozwój zawodowy powinien być poprzedzany stawianymi wymaganiami. Im większe, za czasów studenta, tym łatwiej przyjdzie mu podjąć pracę w przyszłości. Niestety (i tylko o tym wspomnę, a co dociera do mnie coraz dotkliwiej) ci, którzy chcą zajmować się tematem, "wypychani są" przez tych, którzy niekoniecznie chcą to robić, ale dzięki (nazwijmy to umownie) "przychylnościom losu" mogą się tym zajmować i to robią. Nie wiem, czego to zasługa, czy minionych czasów, czy politycznego kolesiostwa? Ręce opadają... coraz niżej.
Pozdrawiam.

Darro [5]Odpowiedz na ten komentarz2011-06-10 16:39:01

Zgłoś nadużycie

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz