DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Ghana... Po co? - Relacja z branżowego wyjazdu do Afryki

Rynek Drzewny

Autor: Zbigniew Michno
Źródło: Rynek Drzewny
Data: 2011-05-05


Historia tej wyprawy zaczyna się od wyjazdu branżowego do USA w czerwcu 2009 roku, który został zorganizowany przez Polską Izbę Gospodarczą Przemysłu Drzewnego przy współudziale amerykańskiej firmy Gutchess Lumber i moim.

Kazimierz Kruk na tle kłody Khaya w zakładzie Logs CourtKazimierz Kruk na tle kłody Khaya w zakładzie Logs CourtFot. Zbigniew Michno

Zwiedziliśmy kilka zakładów przemysłu drzewnego i meblarskiego co pozwoliło na zebranie ciekawych informacji i spostrzeżeń na temat organizacji pracy, pozysku surowca i podstaw gospodarki leśnej. Mieliśmy również możliwość, bardzo ograniczoną ze względu na czas, zwiedzenia kilku atrakcji turystycznych i poczucia tej szczególnej atmosfery jaka roztacza się w Nowym York czy Chicago. Ogólnie wyjazd był uznany przez uczestników jako udany pomijając mrożące krew w żyłach chwile podczas pamiętnego lotu powrotnego.

Teraz Afryka
Już podczas pobytu w USA zaczęła się dyskusja odnośnie następnej wyprawy "branżowo-krajoznawczej". PIGPD była organizatorem eskapad do Kanady, Chin, państw Europy Zachodniej, Syberii i wielu innych, ale nigdy do Afryki. Zapytałem: dlaczego nie tam? Tym bardzie, że popyt na drewno egzotyczne w Polsce nie maleje, wciąż brakuje wiadomości na temat gatunków, właściwości, krajów pochodzenia, sposobów produkcji itp., natomiast Afryka, jako kontynent, jest znana w Polsce głównie z kurortów nad Morzem Śródziemnym i Czerwonym. Aby określić cel naszej wyprawy zastosowaliśmy następujące kryteria:
- w kraju tym musi istnieć rozwinięty przemysł drzewny,
- kraj musi być stabilny i bezpieczny,
- powinien mieć rozwiniętą sieć dróg, aby bez przeszkód podróżować większą grupą.

Powyższe kryteria w sposób jednoznaczny ograniczyły nasze poszukiwania do regionu podzwrotnikowego, gdzie występują lasy deszczowe. Po bliższej analizie i wyeliminowaniu takich państw jak: Liberia - niedawno zakończona wieloletnia wojna domowa, Wybrzeże Kości Słoniowej gdzie po ostatnich wyborach polityczna sytuacja balansuje na krawędzi wojny, Gabon i Kamerun - gdzie do niektórych zakładów można dostać się tylko łodzią lub samolotem,
doszliśmy do wniosku, że Ghana ze stabilną demokracją i pogodnie usposobionymi ludźmi jest dobrym wyborem na pierwsze (dla niektórych z nas) zetknięcie się z Czarnym Lądem. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym krajem był fakt, że pracowałem tam przez 10 lat w kilku zakładach przemysłu drzewnego, znam właścicieli większych firm co pozwala na bezpośredni kontakt, zwiedzenie zakładów i rzeczowe rozmowy na tematy branżowe.

Przemysł drzewny w Ghanie
Produkty przemysłu drzewnego Ghany są jednym z podstawowych dóbr eksportowych obok złota, kakao, diamentów, boksytów i rudy manganu. Obecnie eksport produktów przemysłu drzewnego wynosi ok. 400.000 m3 i osiąga wartość 140.000.000 EURO rocznie. Bazę surowcową stanowią lasy tropikalne, które obejmują ok. 1/3 powierzchni kraju, w tym 7% zajmują rezerwaty leśne, które postały w latach 1920-1960, a resztę lasy będące w posiadaniu lokalnych społeczności. Pozyskanie surowca z rezerwatów leśnych jest kontrolowane przez rząd ghański tak, aby zachować stabilną gospodarkę tymi obszarami. Operacje leśne są dozwolone na podstawie koncesji czyli prawa eksploatacji danego terenu wydawanych firmom przemysłu drzewnego na 40 lat, po spełnieniu szeregu warunków. Jednym z nich jest obowiązek odnawiania lasów poprzez urządzanie plantacji leśnych. W ramach koncesji Komisja Leśnictwa na podstawie spisu drzew rosnących na danym terenie, określa miejsca, gatunki i ilość drzew możliwych do wycinki w każdym roku. Każde drzewo jest oznaczone i wprowadzone do ewidencji. Po ścięciu i podzieleniu na kłody każda z nich jest markowana i podlega sprawdzeniu na punktach kontrolnych umieszczonych przy drogach używanych do transportu kłód do zakładów. Ewidencja i kontrola dotyczy również surowca pozyskanego spoza rezerwatów leśnych. W celu ograniczenia nielegalnej wycinki drzew od kilku lat funkcjonuje system miesięcznych raportów działalności zakładów przemysłu drzewnego, w którym ilość wyprodukowanych materiałów porównuje się z ilością dostarczonego surowca. Komisja Leśnictwa prowadzi również działalność edukacyjną skierowaną głównie do społeczności lokalnych w celu ograniczania wypalania lasów i przekształcania ich na tereny rolnicze. Wdrożono program zakładania nowych plantacji drzew. Zaczyna się eksploatacja takich gatunków plantacyjnych jak Teak, Cedrela, Kauczukowiec, które obok rodzimych gatunków egzotycznych nabierają znaczenia przemysłowego.

Okleina Khaya typu piramida w firmie SamartexOkleina Khaya typu piramida w firmie SamartexFot. Zbigniew Michno

Głównymi produktami przemysłu drzewnego są: okleina, tarcica sucha i powietrzno - sucha, sklejka, łuszczka, słupy telegraficzne, podłogi, deski tarasowe oraz elementy meblowe. W produkcji używa się ponad 40 gatunków drewna, spośród których najważniejsze to Anegre, Sapele, Khaya, Makore, Tiama, Frake, Niangon, Iroko, Wawa (Obeche), Ako, Ceiba, Koto, Teak plantacyjny i inne. Głównymi rynkami zbytu są: kraje Europy zachodniej (Włochy, Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania, Belgia, Francja, Holandia), USA, Bliski Wschód, Chiny i Indie jak również kraje ościenne.

Udział Polski w eksporcie z Ghany do tej pory jest praktycznie niezauważalny - w zeszłym roku transakcje zawarte z naszym krajem to ok. 160 000 EURO czyli trochę ponad 1 promil. Natomiast większość z wyżej wymienionych gatunków jest obecna na polskim rynku, ale docierają one do nas poprzez firmy głównie niemieckie i włoskie, które od dawna utrzymują stałą współpracę z krajami afrykańskimi. W Polsce pionierem takiej współpracy od kilku lat jest firma "Centurion" z Sanoka, której prezesów - Jacka Kawę i Ryszarda Kolanko spotkałem pracując jeszcze w Ghanie. Przyjechali tam sami poszukując zakładu zdolnego do regularnej produkcji elementów charakteryzujących się dobrą stabilnością wymiarową. Było to w roku 2005 i od tego czasu "Centurion" otrzymuje regularne dostawy z firmy Logs and Lumber Limited. Może więc czas zainteresować Afryką inne firmy z Polski?

Biorąc pod uwagę wszystkie argumenty, szef biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego Bogdan Czemko zdecydował, że przedstawi tę propozycję na forum, aby sprawdzić, czy są chętni do takiego wyjazdu. Mimo wcześniejszych deklaracji akces zgłosiło 5 osób. Często powodem rezygnacji była obawa o zdrowie podczas tej wycieczki, co postawiło całe przedsięwzięcie pod znakiem zapytania. Ale wtedy pojawiła się "inicjatywa oddolna" w osobie Kazimierza Kruka, właściciela firmy "Icar" z Krakowa, który poprosił o rozważenie opcji zorganizowania wyprawy w mniejszym składzie osobowym, nawet w przypadku wzrostu kosztów. Po skontaktowaniu się z pozostałymi chętnymi uzyskaliśmy na to zgodę i to był początek naszej wyprawy, w której udział wzięło 6 osób reprezentujących 6 polskich firm, między innymi: Kazimierz Kruk - ICAR, Zbigniew Łącki - ŁĄCCY KOŁCZYGŁOWY, Sylwester Olczyk - TARTAK OLCZYK, Zbigniew Michno - organizator w imieniu PIGPD.

Aby rozpocząć taką wyprawę należało na samym początku zaszczepić się przeciwko żółtej febrze - zabieg wymagany aczkolwiek zupełnie bezpieczny, a następnie uzyskać wizę ghańską. Natomiast nasze przygotowanie przeciwko wszelkim groźnym chorobom afrykańskim sprowadziło się do regularnego przyjmowania środków anty-malarycznych oraz częstego mycia rąk i niejedzenia warzyw i owoców nieumytych. Wystarczyło to w zupełności.

Wycieczka po Akrze
Lądujemy w Akrze wieczorem. Po wyjściu z samolotu owiewa nas gorące, wilgotne powietrze przesycone wszystkimi zapachami Afryki i jest to pierwsze wrażenie, które pozostanie w nas na zawsze. Krótki przejazd do hotelu, lekkie zdziwienie niektórych uczestników przygotowanych na nocleg w spartańskich warunkach, wysokim standardem. Chwila relaksu przy butelce chłodnego, lokalnego piwa kończy nasz pierwszy etap wyprawy. Następnego dnia, w niedzielę zwiedzamy stolicę Ghany przejeżdżając samochodami przez centrum, dzielnicę rządową, Pole Defilad, Łuk Triumfalny, grobowiec pierwszego prezydenta niepodległej Ghany - Kwame Nkrumaha. Jedziemy brzegiem Atlantyku do jednego z dwóch portów tego kraju - Tema po drodze fotografując jedyne w swoim rodzaju trumny w kształcie książki, samochodu, butelki, ryby, które powstają na zamówienie rodziny zmarłego, w zależności od zawodu lub jego cech charakteru. Tłumaczę grupie, że w Ghanie akurat pogrzeby są najważniejszymi i najbardziej hucznie obchodzonymi uroczystościami rodzinnymi. Po krótkim objazdowym zwiedzaniu Akry jedziemy do drugiego co do wielkości miasta tego kraju - Kumasi - najważniejszego ośrodka przemysłu drzewnego. Po drodze słychać w naszych samochodach pstrykanie migawek aparatów fotograficznych i komentarze na temat niesamowitych kontrastów pomiędzy wystawnymi budowlami bogatej dzielnicy willowej, a lepiankami i szopami ze sklejki, krytymi blachą lub strzechą, które służą jako mieszkania dla biednej większości mieszkańców miast i wsi. Na ulicach widać luksusowe samochody przemykające pomiędzy starymi, zdezelowanymi furgonetkami i taksówkami, które zazwyczaj są przeładowane ponad wszelkie normy.

Wydział strugarek profilowych w zakładzie Fabi TimbersWydział strugarek profilowych w zakładzie Fabi TimbersFot. Zbigniew Michno

Ciekawe dla uczestników jest również to, że większość Ghańczyków spośród mieszkających w różnego rodzaju szopach i lepiankach bez wody i elektryczności jest czysto i schludnie ubrana. Niektóre stroje są bardzo uroczyste ze względu na niedzielne, kilkugodzinne nabożeństwa odprawiane w setkach kościołów różnych wyznań. Do hotelu w Kumasi, nieco umęczeni jazdą po drodze, której odcinki są w przebudowie, dojeżdżamy wieczorem.

Kontakty biznesowe
Następnego dnia zaczynamy branżową część wyprawy. Na samym początku składamy wizytę w jednym z większych zakładów przemysłu drzewnego: Logs and Lumber Limited.

Po krótkim spotkaniu z dyrektorem naczelnym - Avedisem Jeghalianem, mamy okazję obejrzeć wszystkie wydziały produkcyjne. LLL produkuje średnio w miesiącu ok. 1.300.000 m2 okleiny, 1000 m3 tarcicy oraz 400m3 różnego rodzaju półfabrykatów : klejonka, listwy łączone na mikrowczepy, bloki klejone, deski tarasowe, listwy profilowe. Maszyny i technologie są znane, pochodzą z Europy, przystosowane są do pracy z surowcem o średnicach 1,5 m i więcej. Firma LLL należy do najlepiej zorganizowanych w tej części świata i jako jedyna w Ghanie posiada certyfikat FSC. Na wydziałach panuje wzorowy porządek. Interesuje nas sposób przygotowania materiałów przeznaczonych na eksport i dokonujemy inspekcji kilku sztapli tarcicy oraz kilku palet z okleiną, aby przekonać się o jakości. Kontrola jakości wypada na tyle pozytywnie, że po powrocie do gabinetu dyrektora omawiamy pierwszą transakcję zakupu pełnego kontenera, w którym większość będzie stanowiła okleina z dodatkiem kilku m3 tarcicy oraz bloków klejonych. Ustalamy termin odbioru jakościowego zakupionej okleiny na dzień następny. Przy okazji dowiadujemy się, że Avedis Jeghalian jest bardzo zainteresowany polskim rynkiem zbytu i planuje podróż do naszego kraju w celu nawiązania bezpośredniej współpracy z naszymi firmami.

Następnym zakładem, który nas gości jest firma Logs Court. Jest to tartak produkujący ok. 400 m3 tarcicy na eksport miesięcznie. Spotykamy się z właścicielem Alhassanem Ahmedem, dyskutujemy o cenach tarcicy, potem zwiedzamy zakład. Różni się on zasadniczo od poprzedniej firmy: główną "halę przetarcia, którą stanowi wiata pod którą ustawione są taśmówki, obrzynarki i pilarki poprzeczne, obok suszarnia, magazyn tarcicy suchej oraz nieutwardzony skład surowca. Daleko tu do porządków LLL - część nieużywanych maszyn rdzewieje na zewnątrz, przy pilarkach hałdy odpadów, ale jakość tarcicy jest zadziwiająco dobra, poza tym firma ma dobry dostęp do koncesji leśnych i może oferować szeroki asortyment gatunkowy: Wawa, Khaya, Sapele, Badi, Cedrel-la, Sipo, Frake, Denya, Iroko, Bongossi i wiele innych.

Nazajutrz jesteśmy przyjmowani w firmie Fabi Timbers. Firma składa się z tartaku ( produkcja miesięczna ok. 300 m3 tarcicy), wydziału oklein (100.000 m2 / miesięcznie), wydziału podłóg i listew profilowych (ok. 60m3/miesięcznie). Zakład dysponuje o wiele większym potencjałem produkcyjnym, ale z powodu braku koncesji leśnych jest zmuszony kupować surowiec na wolnym rynku. Aby zniwelować niedobory w asortymencie gatunkowym, rozwija produkcję elementów profilowych z gatunków, które są powszechnie dostępne. Tutaj można nabyć ćwierćwałki, kątowniki, kije do szczotek, kołki, strugane listwy łączone do długości, listwy profilowe okleinowane, jak również deski podłogowe i parkiet.

Po tej wizycie grupa dzieli się na dwie części: jedna ze mną jedzie na inspekcję okleiny, a reszta rusza do wioski rzeźbiarzy po ghańskie rękodzieła. Wieczorem czekają na nas jeszcze dwie atrakcje: degustacja lokalnego specjału - zupy fufu i niespodziewana, wystawna kolacja z Avedisem, który zaprosił naszą grupę. Dzień kończy się lampką wybornego koniaku na tarasie jego domu. Tej nocy nikt z nas na pewno nie czuł się głodny...

Kopalnia złota
Dzień następny rozpoczynamy wcześnie rano mając w planach zwiedzanie kopalni złota w Obuasi i tartaku GWZ holenderskiej firmy Wijma. Złoto jest jednym z podstawowych surowców wydobywanych na skalę przemysłową w Ghanie już od czasów kolonialnych kiedy ten kraj był nazywany Złotym Wybrzeżem. Kopalnia w Obuasi produkuje ok. 335.000 uncji złota rocznie i jest jedną z kilkunastu czynnych kopalni. Zwiedzanie rozpoczynamy od prelekcji, krótkiego kursu BHP, przebrania się w kombinezony, założenia kasków i przypięcia indywidualnych pojemników z tlenem. Tak wyposażeni zjeżdżamy szybem na poziom 27 czyli 800 metrów pod ziemią. Mamy okazję oglądać transport urobku skał złotonośnych jednak nie możemy wziąć nawet okruszka na pamiątkę - na powierzchni przechodzimy szczegółową kontrolę czy nic nikomu nie wpadło przez przypadek do kieszeni czy butów. Najśmieszniejsze jest to, że zawartość tego drogocennego kruszcu w skałach waha się pomiędzy 6-16 g na tonę (!) więc nie możemy wyobrazić sobie sposobu znaczącej kradzieży złota bezpośrednio z kopalni. Na powierzchni z daleka podziwiamy młyny, do których trafia urobek w celu zmielenia, oraz silosy z chemikaliami do ekstrakcji złota i ruszamy w dalszą drogę.

Zwiedzanie kopalni złota w ObuasiZwiedzanie kopalni złota w ObuasiFot. Zbigniew Michno

Mamy do przejechania jedynie 150 km, ale zajmuje nam to więcej niż trzy godziny. Powodem jest totalnie zdewastowana droga, a bezpośrednią przyczyną takiego stanu są nielegalne kopalnie złota ciągnące się po obu jej stronach. Złoto tutaj wydobywa się wypłukując je z gleby dużymi ilościami wody, co powoduje,że pod drogą grunt jest mokry i mało stabilny i sprawia, że asfalt się kruszy. Kolebiąc się i wpadając w kolejne dziury dochodzimy do wniosku,że nasze polskie drogi nie są takie złe...

Zwiedzamy tartak
Docieramy do tartaku GWZ Wijma, gdzie gościnę i nocleg oferują nam moi przyjaciele Asia i Adam Żegota oraz Adam Wójcik. Zwiedzamy tartak, w którym dwóch Adamów pracuje i spotykamy się z szefem firmy Wijma na Afrykę - Helmigiem Spijkerbore'm. Wijma ma swoje zakłady na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Ghanie i w Kamerunie. Zakład w Ghanie nie jest duży i produkuje 250m3 bardzo dobrej jakościowo tarcicy różnych gatunków miesięcznie. Dyskutujemy o możliwościach współpracy nie tylko z Ghaną, ale i innymi zakładami tej firmy, wymieniamy foldery firmowe i wizytówki, a potem jesteśmy podejmowani przez Asię i Adama pyszną kolacją.

Po miłych chwilach u przyjaciół udajemy się z wizytą do firmy Samartex. Wiedzie nas szutrowa droga przez busz, pośród wysokich drzew, plantacji kakao i zagubionych w gęstwinie wiosek. Samartex jest jedną z najstarszych firm przemysłu drzewnego, która funkcjonuje od lat 40 ubiegłego wieku. Składa się z tartaku (produkcja miesięczna 1000 m3), wydziału produkcji okleiny (700.000 m2 miesięcznie) i okleiny specjalnej typu piramida, wydziału sklejki i łuszczki (600 m3 miesięcznie) oraz wydziału deski tarasowej (50 m3 miesięcznie). Przyjmuje nas generalny manager Richard Nsenkyere, który po krótkim spotkaniu w biurze, oprowadza nas po zakładzie. Każdy z nas może tu znaleźć coś interesującego: zakład wytwarza energię elektryczną na własne potrzeby za pomocą dwóch turbin zasilanych parą z kotłowni opalanych odpadami poprodukcyjnymi. Na wydziale sklejki obserwujemy pracę łuszczarek o dwa rozmiary większych niż spotykane w Europie. Zapoznajemy się z procesem skrawania oklein piramid, który odbywa się na specjalnie do tego celu skonstruowanych skrawarkach płaskich o napędzie hydraulicznym. Sprawdzamy jakość tarcicy i desek tarasowych wykonanych z Bongossi - najtwardszego drewna występującego w Ghanie (gęstość 1050 kg/m3) i Denii ("tylko" 950 kg/m3).

Zwiedzamy również wydział lokalnych stolarzy - artystów i podziwiamy rzeźby ludzi i zwierząt jak również oryginalne, bogato zdobione sprzęty codziennego użytku i meble. Samartex położony jest w buszu, z dala od ośrodków miejskich. Praca kadry kierowniczej tutaj jak i w każdym innym zakładzie w Ghanie polega na permanentnej kontroli procesów produkcyjnych. Dzień pracy zazwyczaj trwa od 6 rano do 6 wieczorem włącznie z sobotami jak i czasem niedzielami. W związku z tym, aby zapewnić chwilę wytchnienia i relaksu, managerowie mogą korzystać z klubu wyposażonego w basen, kort tenisowy, pole golfowe, boisko do badmintona, kręgielnię i obficie zaopatrzony bar. W oczekiwaniu na lunch, przy chłodnym piwie, podziwiamy ten przybytek choć nie ma tutaj o tej porze nikogo - każdy jest zajęty na swoim wydziale.

Spacer po wiszacych mostach Parku Narodowego KakumSpacer po wiszacych mostach Parku Narodowego KakumFot. Zbigniew Michno

W drodze powrotnej zatrzymujemy się w typowej wiosce w buszu na zdjęcia. Prosimy mieszkańców o możliwość zrobienia kilku zdjęć. Pozują do nich chętnie licząc na datki pieniężne z naszej strony. Męska część wyprawy jest zainteresowana zakupem maczet. Po pokazaniu ile chcą za nie zapłacić następuje zamieszanie i po chwili z każdej strony przybiegają miejscowi z maczetami do zaoferowania. Po chwili dołączają gromady dzieci prosząc o pieniądze. Tłum zaczyna gęstnieć, ludzie mówią i proszą jeden przez drugiego więc trudno nawet się poruszać i wzajemnie usłyszeć. Czuję, że najlepiej będzie zarządzić ewakuację więc czym prędzej wsiadamy do samochodów i ruszamy. Wieczorem docieramy do hotelu nad Atlantykiem i siedząc nad brzegiem szumiącego bezkresu porządkujemy nasze wrażenia.

Kolejna firma drzewna
Nazajutrz czeka nas jeszcze wizyta w firmie John Bitar and Company Ltd. Witamy się z generalnym managerem Mohamedem Jouni, który zaprasza do zwiedzenia zakładu. Główne wydziały to produkcja okleiny(1.200.000 m2 miesięcznie), tartak (800 m3/miesięcznie), produkcja podłóg i elementów meblowych (300 m3/miesięcznie). Organizacja i technologie podobne jak w innych zakładach. Interesująca jest nowa maszyna do spajania stykowego formatek okleiny. Składamy również wizytę w zakładzie tej samej firmy, produkującym łuszczkę i sklejkę. Jest to jedna z najnowocześniejszych linii produkcyjnych zainstalowanych w Ghanie. Łuszczarka może pomieścić kłody o średnicy do 180 cm. Łuszczka jest transportowana za pomocą systemu przenośników do klipera typu "rotax" wycinającego wady i optymalizującego wymiary i dalej do stanowisk automatycznie układających formatki na paletach. Formatki następnie trafiają to czteropoziomowej suszarni podzielonej na trzy strefy z niezależną regulacją temperatury i wilgotności względnej powietrza. Pozwala to uzyskać wysoką wydajność suszenia przy jednoczesnym utrzymaniu dobrej jakości wysuszonej łuszczki. Ta ciekawa linia została zainstalowana z myślą o produkcji łuszczki i sklejki Ceiba (Fuma) na eksport do USA i Europy. Jednak z powodu wzrostu importu do tych państw taniej sklejki z Chin, produkcja ta znajduje się na krawędzi opłacalności i schodzi na dalszy plan. Wzrasta natomiast udział sklejki produkowanej na potrzeby Nigerii i innych państw ościennych jak i na rynek lokalny. Państwa te nie posiadają żadnych innych alternatywnych produktów panelowych typu płyty wiórowe, OSB czy MDF i sklejka stanowi najbardziej dostępny materiał do konstrukcji mebli, stolarki budowlanej czy wręcz budowy domostw. Jakość tych materiałów nie jest tak istotna a cena zdecydowanie wyższa niż na rynkach światowych co wpływa na opłacalność produkcji. Mamy zresztą okazję obserwować załadunek sklejki na naczepy ciągników siodłowych. Każda naczepa ma podwyższone burty, załadunek odbywa się ręcznie tak, aby nie zmarnować ani trochę wolnej powierzchni, nikt nie zwraca uwagi na takie drobnostki jak przeładowanie samochodów, podwyższony środek ciężkości, niestabilność na zakrętach. Liczy się obniżenie kosztów transportu a nie BHP.

Ostatni akcent
Ostatnim akcentem naszej wycieczki był park narodowy Kakum w którym znajdują się mosty linowe zawieszone na wysokości koron drzew lasu tropikalnego, 40 metrów nad ziemią. Przechodzimy mroczną ścieżką przez busz, omijając liany i olbrzymie napływy korzeniowe i udajemy się na spacer chybotliwą kładką rozpiętą między niebem a zieloną gęstwiną kilkadziesiąt metrów poniżej. Kładka jest bezpieczna, ale nienaturalna dla stąpających po ziemi ludzkich istot ekspozycja, wywołuje lekki dreszczyk emocji.

Dzień ostatni naszej wizyty rozpoczynamy kąpielą w słonych falach Zatoki Gwinejskiej i relaksujemy się przed nocnym lotem z Accry do Amsterdamu i dalej do Warszawy. Ten ostatni etap przebiegł planowo i bez żadnych zbędnych emocji czego wszystkim uczestnikom i sobie na przyszłość życzę.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz