DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 
PIGPD

Główne wady systemu przetargów na surowiec drzewny

Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego

Autor:
Źródło: Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego
Data: 2011-01-28


W związku z zaplanowaną w Sejmie prezentacją rządowej "Informacji o stanie Lasów" za rok 2009, korzystając z potencjalnego zainteresowania posłów i senatorów, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego wystosowała do parlamentarzystów pismo, w którym prezentuje swoją ocenę problemów i zagrożeń jakie dla przemysłu drzewnego stwarza obecny system sprzedaży surowca drzewnego stosowany przez Lasy Państwowe.

Fot. Drewno.pl

Poznań, dn. 25.01.2011r.


Szanowni Państwo
Posłowie i Senatorowie na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

W dniu 01. lutego br. podczas posiedzenia Sejmu przewidziane jest przedstawienie Wysokiej Izbie kolejnej rządowej INFORMACJI O STANIE LASÓW w 2009r.. W dokumencie tym znajdujemy – wzorem lat ubiegłych – obraz gospodarki prowadzonej przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, ale jedynie szkicowo zarysowany jest tam kształt i skutki gospodarcze stosowanego przez nie systemu sprzedaży drewna, choć jest to sprawa dla gospodarki leśnej kluczowa – to przemysł w zamian za drewno przekazuje aż 87,5% środków, które ją finansują.

Niemniej znane jest w tej sprawie i wielokrotnie nagłośnione stanowisko Lasów Państwowych, opisujące obecny system obrotu drewnem, oparty o przetargi, jako rozwiązanie właściwe, sprzyjające rozwojowi konkurencji i popierane przez UOKiK, zgodne z prawem Unii Europejskiej oraz antykorupcyjne.

Jako organizacja reprezentująca znaczną część tego przemysłu chcemy więc przekazać Wysokiej Izbie, iż wbrew temu, co głosi administracja Lasów Państwowych, stosowany przez nią system sprzedaży drewna jest nieszczęściem dla całego przemysłu drzewnego, a wraz z nim – dla całej gospodarki kraju. To właśnie ten system stanowi przyczynę niedostatecznego rozwoju wielu polskich przedsiębiorstw, braku tak potrzebnych inwestycji i rozwoju zagrożeń, które dają o sobie znać w postaci strat gospodarczych, utraty miejsc pracy, odpływu z Polski surowca drzewnego i w efekcie redukcji wpływów z przemysłu do budżetu państwa.

Nie negujemy wielu rzeczywistych osiągnięć polskich leśników na polu gospodarki leśnej i sukcesów w ochronie powierzonych im polskich lasów, zapewne dobrze opisanych w przywołanej na wstępie INFORMACJI O STANIE LASÓW.
Doświadczenia ostatnich lat upoważniają nas jednak, aby jednoznacznie powiedzieć, że stosowany przez LP system sprzedaży drewna z lasów należących do Skarbu Państwa, oparty o przetargi, to dla przemysłu bardzo złe rozwiązanie. Wbrew twierdzeniom administracji Lasów Państwowych, nie jest on ani sprzyjający uczciwej konkurencji, ani antykorupcyjny, ani przejrzysty. Stanowi za to znakomite narzędzie do kreowania wysokich cen i skuteczne przejmowanie polskiego rynku drewna przez konkurentów spoza granic kraju, którzy jednak u siebie nie zamierzają stworzyć polskim firmom porównywalnie łatwego dostępu do ich zasobów drewna. Świadczą o tym liczne, przytoczone dalej fakty, jednoznacznie potwierdzające, że tak wychwalany przez LP system sprzedaży w istocie:

1. Jest wspaniałym narzędziem spekulacji wykorzystywanym przez mnóstwo firm handlujących drewnem, które są już przez LP uznawane za stałych odbiorców. A więc część drewna mogą kupować na przetargach ograniczonych, przeznaczonych właśnie dla stałych odbiorców, gdzie ceny kształtują się rynkowo. Natomiast na przetargach otwartych – gdzie sprzedawane jest ok. 50% drewna – handlarze - odwrotnie niż producenci - są zainteresowani jak największym wzrostem cen. Im jest wyższy – tym więcej zarobią sprzedając drewno z przetargów ograniczonych. Uczestniczą więc w tych pierwszych tylko po to, aby podbijać ceny - a producenci muszą nawet tak drogie drewno kupić, bo bez tego surowca musieliby zamknąć swoje zakłady.

2. Pozwala na sprzedaż co roku aż 6 mln m3 drewna o wartości wg średnich cen ok. 1 mld zł, w systemie sprzedaży detalicznej, choć większość to drewno przemysłowe, niepotrzebne zwykłym ludziom. Kupują je więc producenci produktów z drewna, ale poza jakąkolwiek ewidencją i za nieznaną innym cenę (teoretycznie 15% drożej niż średnia cena z przetargów – czyli pewnie i tak taniej niż większość zakupów na przetargach). To również oczywista furtka dla „szarej strefy” gospodarczej – produkty z tego drewna też można wyprodukować i sprzedać poza ewidencją i kontrolą, nie płacąc VAT, CIT, zatrudniając ludzi na czarno itd.


3. Nie jest wcale antykorupcyjny – ujawniono przecież przypadki „wycieku” z LP haseł dostępu administratorów sieci, a twierdzenie LP, że to już niemożliwe, nie jest niczym poparte - one same są jedynym strażnikiem swego systemu i na pewno będą ukrywać takie lub podobne zdarzenia.

4. Wcale nie jest też przejrzysty, bo LP ukrywają przed odbiorcami wszelkie dane, np. kto wygrywa przetargi i ile drewna kupuje, nie bacząc na to, że sprzedają mienie Skarbu Państwa, więc wszelka wiedza o tym powinna być publicznie znana.

5. Pozwala LP manipulować podażą drewna przez pozbawianie odbiorców informacji o jej poziomie i jej zmianach w ciągu roku, co również prowadzi do zwyżki cen.

6. Narzuca przedsiębiorcom sposób zakupów przypominający kupowanie „kota w worku”. Odbiorcy drewna tartacznego muszą bowiem podczas przetargu licytować cenę drewna klasy WC01, ale kupują w ten sposób zupełnie co innego – mianowicie partie określane przez wymyśloną przez LP nazwę „W_Standard” – co oznacza drewno zawierające wszystkie możliwe klasy i wymiary. Odbiorca nie ma żadnej możliwości aby sprawdzić jakie są udziały tych klas – a więc co faktycznie kupił - aż do momentu dostawy do jego zakładu. Jego ostateczna cena – w tym cena innych klas niż WC01, ustalana jest na podstawie wymyślonej przez LP (znów dowolnie) tabeli przeliczników. Odbiorca nie wie więc co naprawdę licytuje, co potem otrzyma i ile ostatecznie zapłaci. LP mogą natomiast poza jakąkolwiek kontrolą sprzedać mu co zechcą pod szyldem „W_Standard”. Np. jednemu lepsze drewno, drugiemu gorsze. Czy to antykorupcyjny system? Poza tym to praktyka sprzeczna z przepisami Kodeksu Cywilnego o zasadach prowadzenia przetargów, bo sprzedawany w ten sposób produkt musi być jednoznacznie opisany lub wystawiony do oglądu.

Ponadto:
7. LP dopuszczają negocjacje jakości i innych cech drewna sprzedanego na przetargach. To zaprzeczenie idei samego przetargu – po co w ogóle go ogłaszać, jeśli w końcu i tak się negocjuje? Nie wiadomo tylko które i ile firm z tego korzysta i jakie uzyskuje warunki zakupu – o tym decydują w tajemnicy przed innymi same LP. Dopuszczeni do negocjacji zapewne wykupują co zechcą – a reszta drewna to oczywiście W_Standard dla „gorszych” firm .Czy to jest rozwiązanie antykorupcyjne?

8. Teoretycznie wszystkich odbiorców mają obowiązywać równe warunki zakupu, ale praktycznie – każdy nadleśniczy tworzy własne wersje umowy, narzucając odbiorcom różne utrudnienia – np. obowiązek jednostronnego ponoszenia kosztu działań reklamacyjnych i inne ograniczenia – spotkaliśmy nawet warunek, że odbiorca musi uzgodnić z nadleśnictwem, do którego banku się zwróci o udzielenie gwarancji, że zapłaci za drewno !

9. Powszechne żądanie przez jednostki LP przedstawienia prze każdego odbiorcę bankowej gwarancji zapłaty (albo przedpłaty) na wszystkie zobowiązania wobec LP służy samym LP – ale płacą za to nie one, lecz tylko ci odbiorcy. To zwykłe wymuszenie korzyści od osób pozostających w sytuacji przymusowej

10. Restrykcyjne i jednostronne stosowanie przez jednostki LP zapisanych we wszystkich umowach kar umownych, prowadzi do zabezpieczenia interesów tylko jednej strony – LP, a przy tym stanowi dla nich wręcz dodatkowe źródło dochodów uzyskiwanych kosztem odbiorców – wszak gdy ktoś nie odbierze drewna, to zapłaci karę (wynoszącą 5% jego wartości), ale samym drewnem LP dalej dysponują, mogą ponownie wystawić je do przetargu i sprzedać bez żadnych strat.

Dodatkowo:
11. Ilość dostępnego na rynku drewna wynika z zasad wyliczania tzw. etatów rębnych, stosowanych przez LP, sztywno realizowanych. To najwyraźniej złe zasady, skoro wyniki wielkoobszarowej inwentaryzacji zasobów leśnych, zakończonej w 2010r. przez Biuro Urządzania Lasu wykazały po pierwsze, że zasoby drewna są o 8% większe niż przyjmowane do wyliczeń etatów (a więc te ostatnie są właśnie o 8% zaniżone), a po drugie – ok. 320 mln m3 (!) to drewno „uwięzione” w bardzo starych drzewostanach, z których większość to lasy produkcyjne, ale nie eksploatowane i stopniowo się degradujące. Zawierają one drewno kolosalnej wartości, rzędu może nawet 70 mld zł. Wykorzystane gospodarczo dałyby gospodarce dalszy kilkukrotny wzrost tej wartości. Czy nasz kraj stać na takie marnotrawstwo?

12. Z Polski wywieziono w 2010r. 4x większą ilość drewna okrągłego niż jeszcze w 2008r. Ta ilość to ok. 2.300 tys., a bez drewna opałowego – 1.700 tys. Same Niemcy zaimportowały z tego (do grudnia) 1.107 tys. m3 – prawie 2x więcej niż w 2009r. i 10x więcej, niż w 2008r., przy czym ceny tego drewna są generalnie znacznie niższe (przy wyższej jakości !) niż ceny dla krajowych odbiorców (!?). Pokazuje to skalę „drenażu” polskiego rynku surowcowego, jaką stworzył obowiązujący od 2009 i w 2010r. system sprzedaży przetargowej. Dlaczego Polsce opłaca się eksportować (tanio) surowce, zamiast wyprodukowane z nich wyroby? Wszak przerób tego drewna w Polsce dałby kilka tysięcy miejsc pracy i znaczne wpływy do budżetu z tytułu VAT, CIT. Dane niemieckiego Urzędu Statystycznego nie pozostawiają przy tym wątpliwości: drewno tartaczne sprzedawane z Polski do Niemiec. było i jest tańsze od tego sprzedawanego polskim odbiorcom. W 2008r różnica wynosiła aż 41% (dla sosny) i 38% (dla świerku) a w 2009r. dla drewna sosnowego – 36%. Niewiele zmienia ten obraz fakt, że w 2010r. ceny eksportowe zbliżyły się do cen w Polsce, bo był to raczej wynik zakupów dużych koncernów, które kupując drogo, „czyściły” sobie w ten sposób polski rynek z polskiej konkurencji. Nie można też zapomnieć, że zarówno znacznie wyższa jakość drewna eksportowanego z Polski, jak i sposób jego przygotowania (w kłodach a nie w dłużycach), przekłada się na jego znacznie wyższą wartość – przynajmniej o 10-15%, która jednak nie ma żadnego odbicia w cenie płaconej przez niemieckich odbiorców.

13. Klasyfikacja i pomiar drewna stosowane przez LP są całkowicie odmienne od stosowanych w sąsiednich krajach UE, co w oczywisty sposób utrudnia porównywanie cen na tych rynkach i w Polsce. Unifikacja tych systemów jest więc konieczna i powinna ona uwzględniać warunki przemysłu, a sam pomiar drewna winien być prowadzony w sposób nie budzący wątpliwości co do obiektywizmu jego wyników – np. przez niezależne od stron komisje.

14. Na koniec sprawa najważniejsza: system przetargowy w wersji stosowanej przez LP jest zaprzeczeniem stabilnych warunków funkcjonowania jakiejkolwiek gospodarki. Nikt, a zwłaszcza banki, nie zaryzykuje inwestycji w przedsięwzięcie, dla którego podstawowy surowiec kupowany jest na czymś w rodzaju Allegro i nigdy nie wiadomo, czy da się go kupić a często aby w ogóle kupić trzeba przepłacić, bo ktoś inny spekulacyjnie przebił cenę lub ją podbił aby „dopiec” konkurencji. Utrzymanie tego systemu oznacza więc stopniowe wyniszczanie i technologiczne cofanie się polskiego przemysłu drzewnego, (nie tylko tartaków) – a przecież jest on ważny dla kraju bo zatrudnia (wraz z meblarskim) ok. 300 tys. ludzi i wytwarza przeszło 9% wartości sprzedanej całego polskiego przemysłu przetwórczego!

Przekazując powyższe uwagi Paniom i Panom Posłom i Senatorom, mamy nadzieję, iż pozwolą one Wam ocenić faktyczny stan problemów z jakimi spotyka się polski przemysł drzewny a które „zawdzięcza” rozwiązaniom narzuconym mu przez PGL Lasy Państwowe. Liczymy, iż zechcą Państwo użyć swych możliwości i autorytetu jakim się cieszycie, aby ten fatalny stan zmienić, w imię dobra całej polskiej gospodarki.


(-) Prezydent Izby
Sławomir Wrochna

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Czy PIGPD robi nas w balona?!

Wklejam mój wczorajszy komentarz - wtedy jeszcze nie było tego artykułu.

Otrzymałem właśnie pismo, jakie PIGPD skierowała do posłów i senatorów. Ogólnie pismo jest na kiepskim poziomie. Nie wynika z niego jasno, czego my - przedsiębiorcy oczekujemy od władz naszego państwa. Nie zawiera ono również żadnej konkretnej propozycji zmiany naszej sytuacji, choć wiele było dyskusji na ten temat w naszym gronie. Zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że po obecnym kierownictwie PIGPD nie powinienem spodziewać się niczego mądrego, ale fragment wspomnianego pisma, który cytuję poniżej, wyprowadził mnie z równowagi:


"Doświadczenia ostatnich lat upoważniają nas jednak, aby jednoznacznie powiedzieć, że stosowany przez LP system sprzedaży drewna z lasów należących do Skarbu Państwa, oparty o przetargi, to dla przemysłu bardzo złe rozwiązanie. Wbrew twierdzeniom administracji Lasów Państwowych, nie jest on ani sprzyjający uczciwej konkurencji, ani antykorupcyjny, ani przejrzysty. Stanowi za to znakomite narzędzie do kreowania wysokich cen i skuteczne przejmowanie polskiego rynku drewna przez konkurentów spoza granic kraju, którzy jednak u siebie nie zamierzają stworzyć polskim firmom porównywalnie łatwego dostępu do ich zasobów drewna. Świadczą o tym liczne, przytoczone dalej fakty, jednoznacznie potwierdzające, że tak wychwalany przez LP system sprzedaży w istocie:
1. Jest wspaniałym narzędziem spekulacji wykorzystywanym przez mnóstwo firm handlujących drewnem, które są już przez LP uznawane za stałych odbiorców. A więc część drewna mogą kupować na przetargach ograniczonych, przeznaczonych właśnie dla stałych odbiorców, gdzie ceny kształtują się rynkowo. Natomiast na przetargach otwartych – gdzie sprzedawane jest ok. 50% drewna – handlarze - odwrotnie niż producenci - są zainteresowani jak największym wzrostem cen. Im jest wyższy – tym więcej zarobią sprzedając drewno z przetargów ograniczonych. Uczestniczą więc w tych pierwszych tylko po to, aby podbijać ceny - a producenci muszą nawet tak drogie drewno kupić, bo bez tego surowca musieliby zamknąć swoje zakłady."


Jakie wnioski osoba nie znająca naszej sytuacji może wyciągnąć z powyższego fragmentu? Np. takie:

1) Przedsiębiorcy nie chcą przetargów

Przetargi jako takie są uznawane za najbardziej przejrzysty sposób prowadzenia interesów na styku państwa i biznesu i póki co nikt nie wymyślił niczego lepszego, co nie wzbudzałoby podejrzeń postronnych osób. Jeśli my nie chcemy przetargów, to czego możemy chcieć wg osoby przyglądającej się nam z boku? Może chodzi nam o to, żeby dać komuś w łapę i kupić za bezcen państwowe drewno, tak samo jako niektórzy kupowali państwowe firmy? Przecież takie kategoryczne stwierdzenie, że przetargi są złe, naraża nas na podejrzenia ze strony społeczeństwa i mediów, które nie zawsze muszą nam sprzyjać.

2) Skoro między przetargami ograniczonymi a nieograniczonymi są aż takie różnice cenowe, to może należałoby, w trosce o majątek publiczny, całość drewna sprzedawać tam, gdzie ceny są wyższe, czyli na przetargach nieograniczonych

Na Boga! Czy to leży w naszym interesie? Czy intencją autora pisma było podsunięcie parlamentarzystom takiego właśnie pomysłu?! Przecież to woda na młyn LP, zwłaszcza po wyroku SOKiK, stwierdzającym, że przetargi ograniczone nie sprzyjają konkurencji, co daje atut LP - przypomnę wypowiedź Pigana:

"Oczekiwaliśmy rozstrzygnięcia korzystnego dla Lasów Państwowych. Warto jednak podkreślić, że wyrok potwierdza słuszność podjętych przez ostatnie dwa lata decyzji dotyczących sprzedaży drewna – komentuje wyrok SOKiK Marian Pigan, dyrektor generalny LP."

LP mają wyrok, którym mogą się teraz podpierać. A my co mamy? Pismo organizacji, która niby nas reprezentuje, potwierdzające między wierszami, że rację mają LP i UOKiK?! Tego nam trzeba w obecnej sytuacji?!

Po lekturze całego pisma mam jeszcze kilka pytań. Co było właściwym celem jego napisania i rozesłania: autentyczna troska o interesy branży drzewnej czy kolejna promocja medialna panów Wrochny i Czemki? A może to już przygotowania do jesiennych wyborów parlamentarnych? Może chodzi o to, aby bywać w mediach jak najczęściej? Wszak nic tak dobrze nie wypada w mediach jak gesty, frazesy i groźby bez pokrycia, bo przecież gdy przychodzi do podejmowania konkretnych działań, to PIGPD nie potrafi nawet zorganizować manifestacji!!! A może manifestacja nie odbyła się dlatego, że to my mamy już dosyć tego, że wyżej wymienieni panowie rzekomo w trosce o nasze dobro robią medialne zadymy, z których dla naszych firm nic dobrego nie wynika?! Bo póki co jest, jak jest.

drewko [2]Odpowiedz na ten komentarz2011-01-29 10:26:59

Zgłoś nadużycie

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz