DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Drewno dla energetyki: Ministerstwo Gospodarki udaje, że nie słyszy

Greenpeace Polska

Autor:
Źródło: Greenpeace Polska
Data: 2010-12-20


W Ministerstwie Gospodarki odbyła się burzliwa konferencja uzgodnieniowa dotycząca projektu rozporządzenia, które ma umożliwić spalanie lasów w elektrowniach. Do projektu zgłoszonych zostało prawie 200 uwag.

Drewno zamiast do fabryk trafi do piecaDrewno zamiast do fabryk trafi do piecaFot. Drewno.pl

Nic dziwnego, skoro jest on sprzeczny z przyjętym przez Polskę, prawem Unii Europejskiej. Stanowi także realne zagrożenie dla polskiej przyrody, gospodarki leśnej i przemysłu drzewnego.

Podczas konferencji uzgodnieniowej Ministerstwo Gospodarki zdawało się być głuche na wszystkie rzeczowe i racjonalne, poparte faktami i wreszcie zdrowym rozsądkiem, argumenty.

Przeciwko szerokiej definicji biomasy leśnej i spalaniu polskich lasów w elektrowniach jasno i stanowczo wypowiedziało się obecne na konferencji Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Środowiska oraz Urząd Regulacji Energetyki (URE). Przeciwnych było także wiele podmiotów reprezentujących różne gałęzie przemysłu, jak Polska Izba Przemysłowa Energetyki Odnawialnej czy Polska Izba Producentów Płyt Drewnopochodnych.

Przewaga sił i głosów na konferencji była jednoznaczna na korzyść lasów, a nie ich spalania. Jedynie grupa osób pracująca dla elektrowni opowiedziała się za spalaniem polskich lasów w elektrowniach. Nic dziwnego, skoro ich firmy miałyby na tym barbarzyńskim procederze zarobić duże miliony.

Prowadzący konferencję przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki nie potrafił niestety odpowiedzieć na jasno zadane pytanie, dlaczego ministerstwo zdaje się nie słyszeć tych wszystkich krytycznych głosów i argumentów. Najwyraźniej, zdolność słyszenia nie jest potrzebna, żeby realizować interes koncernów węglowych.

W odpowiedzi na silną krytykę, pojawiła się wątpliwa propozycja pozornego „kompromisu” czyli w istocie wprowadzenia nowej, szerokiej definicji biomasy, ale z zaznaczeniem, że do celów energetycznych nie mogłoby być wykorzystywane wysokiej jakości drewno.

Po co w takim razie tę nową definicję wprowadzać, skoro dotychczasowa już chroni drewno z lasów przed spalaniem? Odpowiedź brzmi – ponieważ dzięki rzekomemu „kompromisowi” nikt nie będzie w stanie sprawdzić czy spalane drewno jest tym, które naprawdę spalać można. Zwrócił na to uwagę dr Zdzisław Muras, jeden z dyrektorów URE. Podsumował ten osobliwy pomysł mówiąc, że przy takim rozwiązaniu URE będzie musiał prowadzić własne dochodzenia sprawdzające, jakiego rodzaju było pierwotnie drewno, które już w formie przerobionej, będzie spalane elektrowniach.

Tym samym URE będzie musiał za każdym razem weryfikować cały łańcuch dostaw, pośredników i tartaków, zanim jego prezes podpisze się pod „zielonym certyfikatem”. I proces zatwierdzania „zielonych certyfikatów” wydłuży się z dwóch tygodni do roku. Innymi słowy – sprawdzanie pochodzenia drewna do spalania byłoby w praktyce niemożliwe. I mówił to bardzo poważnie, podkreślając, że nowa szeroka definicja biomasy leśnej nie ma racji bytu.

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz