DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Stanowisko PIGPD wobec wypowiedzi Dyrektora Generalnego LP

PIGPD

Autor: Sławomir Wrochna
Źródło: PIGPD
Data: 2010-09-17


STANOWISKO POLSKIEJ IZBY GOSPODARCZEJ PRZEMYSŁU DRZEWNEGO WOBEC WYPOWIEDZI DYREKTORA GENERALNEGO LASÓW PAŃSTWOWYCH W OBRONIE PRZETARGOWEGO SYSTEMU SPRZEDAŻY DREWNA.

Fot. Drewno.pl

Ostatnie nagłośnione przez ogólnopolska prasę zdarzenia, dyskredytujące tak lubiany przez część leśników system przetargowy wywołały niezwykle gwałtowne reakcje dyrektora generalnego LP, w znacznej części skierowane wprost przeciw PIGPD. Niestety wspomagają go w tym z wielką gorliwością niektóre "grupy własnych interesów" w obrębie przemysłu drzewnego i ludzie tacy jak np. p. J. Bekas z Gazety Przemysłu Drzewnego.
Jest to więc dobry moment, by przypomnieć faktyczny przebieg niektórych zdarzeń.

Otóż, wobec niepowodzenia długotrwałych prób znalezienia wspólnego języka z zarządem Lasów Państwowych, już w lipcu 2008r. podjęliśmy bardziej skutecznie kroki, organizując demonstrację przed Kancelarią Premiera. Doprowadziliśmy przez to do tego, że zamiary LP aby już wówczas wprowadzić znany nam dobrze system typu "e-drewno" jako jedyny sposób sprzedaży drewna, nie powiodła się. Słusznie przewidzieliśmy wówczas, że jedynym skutkiem rozszerzenia "e-drewna" będzie katastrofalny wzrost cen, a o stabilnym zaopatrzeniu zakładów można będzie zapomnieć, choć były grupki tartaczników, którym się wtedy wydawało, że ten właśnie system będzie dla nich dobry. Do końca 2008r., w znacznej mierze dzięki udziałowi w negocjacjach Ministra Michała Boniego, udało się nam uzyskać "tymczasowe" rozwiązanie na 2009r., dzięki któremu 70% drewna trafiało przez przetargi ograniczone do rąk stałych odbiorców, a resztę mogli kupować wszyscy na przetargach nieograniczonych.

Nie sądziliśmy wtedy, że to rozwiązanie, które wkrótce miało być zastąpione przez możliwość podpisywania kilkuletnich umów na dostawy drewna (przez wszystkich stałych odbiorców drewna, poza "szarą strefą" - nie tylko przez duże firmy!) okaże się szczytowym osiągnięciem na okres aż do dziś. Jednak w 2009r. LP blokując liczne próby negocjacji nie dopuściły do wprowadzenia na 2010r. sprzedaży w oparciu o umowy, a ilość drewna kierowanego na przetargi ograniczone spadła do 50%. Publicznie głoszone prze dyr. M. Pigana i jego zastępcę T. Wójcika oświadczenia nie pozostawiają przy tym wątpliwości, że ich celem jest powrót do koncepcji, w której e-drewno, z narzuconą odbiorcom ceną minimalną, będzie jedyną formą sprzedaży.

Nasze uparte starania doprowadziły wprawdzie do tego, że przy poparciu Ministerstwa Gospodarki przeforsowaliśmy rozpoczęcie działań, aby zasady sprzedaży drewna zabrać z rąk LP i zapisać je na poziomie ustawy, oraz że doszło do opracowania dobrych założeń tych zapisów. Ale bieżącej poprawy warunków zaopatrzenia w drewno nikt z naszych członków nie odczuł, a ceny na e-drewno szalały. Przepłacali tam wszyscy, bo też wszyscy musieli i muszą tam kupować, gdyż z zaopatrzeniem wynoszącym 50% potrzebnego drewna, mimo że kupionego za rozsądną cenę (naturalnie na przetargu ograniczonym), nikt roku nie przetrzyma. I to dzięki temu systemowi dziś na polskim rynku brak jest surowca dla naszych tartaków a niemiecki import drewna okrągłego z Polski w I półroczu 2010r. wzrósł o przeszło 400%!

Nic więc dziwnego, że nastroje wśród właścicieli tartaków stały się radykalne, czego przejawem było zdarzenie z 25-go maja 2010, gdy w geście "obywatelskiego nieposłuszeństwa" nieznany klient LP zablokował sprzedaż na 90 przetargach, udowadniając tym samym, jak łatwo jest tymi przetargami manipulować.

Podjęcia odpowiednio radykalnych kroków zażądali od Izby również jej Członkowie. Uchwała naszego Walnego Zgromadzenia podjęta w czerwcu w Białowieży nakazała więc powiadomienie służb państwowych, odpowiedzialnych za badanie i zwalczanie wszelkich patologii gospodarczych, o możliwości wystąpienia takich właśnie zdarzeń. Zostaliśmy zobowiązani aby wykazać, że dzięki rozwiązaniom zawartym w narzuconym nam przez LP systemie sprzedaży są one możliwe, a przebieg licznych przetargów budzi podejrzenia manipulacji.

I tak się stało. Powiadomienie o szeregu takich możliwości wraz z materiałami, które je uprawdopodobniały (np. danymi z przetargów o "zaskakującym" przebiegu), otrzymało CBA, CBŚ, ABW i Prokurator Generalny. Brakowało jednak "twardych" dowodów, gdyż pełną kontrolę nad przebiegiem przetargów sprawują wyłącznie LP, a te naturalnie nie były zainteresowane ujawnieniem jakichkolwiek patologii. Dlatego właśnie chcieliśmy, aby ten przebieg sprzedaży zbadały służby, uprawnione do zażądania od LP dostępu do wszelkich materiałów.

Jedną z wad systemu którą zgłosiliśmy, była nie zabezpieczona przez jakikolwiek zewnętrzna kontrolę możliwość ujawnienia przez pracowników LP niektórym odbiorcom kodów i haseł pozwalającym im na "podglądanie" ofert innych kupujących i oczywiście łatwe wygrywanie wybranych przetargów. Trzeba trafu, że już po miesiącu okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Dowody na to znalazła jednak nie Izba, lecz znalazł je i ogłosił Poseł Piotr Cybulski, mówiąc o tym podczas wystąpienia w Sejmie w dniu 08 lipca. Odpowiadający mu wiceminister środowiska Janusz Zaleski, usiłując tą informację zbagatelizować, faktycznie tylko ją potwierdził. Dla Państwa informacji - dowodami są pisma zawierające dane nt. szeregu konkretnych przypadków w 4 RDLP, z nazwiskami pracowników LP i osób którym ci pierwsi udostępnili swoje loginy i z których ci ostatni "wielokrotnie korzystali".

Nie upłynęło też wiele czasu, a pisma, na które powołał się Pan Poseł, zdobyli również dziennikarze Gazety Wyborczej i na jej pierwszej stronie ukazał się artykuł "Kantowanie drewnem w sieci". Okazało się nagle, że system sprzedaży oparty o przetargi, który jak głosił dyrektor generalny LP miał być absolutnie "uczciwy", "szczelny" i "antykorupcyjny" (w odróżnieniu od systemu z normalnymi umowami, który zdaniem dyrektora jest korupcjogenny) okazał się kompletnie nieszczelny i podatny na zdarzenia korupcyjne. Dyrektor generalny LP M. Pigan (zgodnie z przysłowiem o nożycach) natychmiast ogłosił wielostronicowe oświadczenie, w którym usiłuje pozbawić opublikowane fakty jakiegokolwiek znaczenia. Co więcej, Dyrektor Generalny stara się stworzyć wrażenie, że za wszelkimi zdarzeniami stawiającym Lasy Państwowe w złym świetle stoi wyłącznie nasza Izba.

A więc zdaniem najważniejszej osoby w Lasach Państwowych - urzędnika państwowego wysokiej rangi - nic się nie stało. Spróbujmy jednak omówić jego argumenty zawarte w ogłoszonym w Internecie w dn. 21.08.2010r. "Oświadczeniu Lasów Państwowych ws. artykułu w Gazecie Wyborczej". Traktujemy je jako jego oficjalne stanowisko, przekazane do publicznej wiadomości przez rzecznika prasowego LP.
  • Przede wszystkim Lasy Państwowe zaprzeczają, że posiadanie loginu administratora systemu sprzedaży daje dostęp do zarówno do podglądu przetargów typu e-drewno (to jest bezsprzeczne), jak i podglądu systemowych przetargów ograniczonych. Czyli można się domyślić, że rzekomo istnieją różne loginy i hasła dostępu do obu systemów. To jakaś nowość, która niestety nie jest niczym potwierdzona. Wg naszej wiedzy, funkcjonował bowiem tylko jeden login i hasło związane z daną osobą w LP. Za to w znanych już nam pismach, o których mówił poseł P. Cybulski jest mowa, że 2 leśników którzy udostępnili swoje hasła ma tzw. "uprawnienia GIODO", "dające dostęp do wszystkich danych kontrahentów", co oznacza iż poziom dostępu tych osób do danych z systemu musiał być bardzo wysoki. A ich loginy też "wyciekły". Więc chyba jednak muszą to zbadać ww. służby.
  • Dyrektor Generalny ustami swojej rzeczniczki prasowej twierdzi, że dostęp do bazy danych z przetargu ograniczonego "ma tylko jeden administrator". Ponownie - jest to stwierdzenie gołosłowne i nieokreślone czasowo. Czy tak jest naprawdę? A jeśli nawet tak jest dzisiaj, czy było tak zawsze? A więc znów - prosimy o zbadanie i tego twierdzenia. Nawiasem mówiąc, z ww. pism - dowodów, wynika, że pracowników LP dysponujących dostępem do systemu w całym kraju było w momencie zdarzenia ok. 1500. To naprawdę sporo.
  • Dyrektor Generalny twierdzi, że nikt nie mógł wpływać przez wykorzystanie loginów na przebieg przetargów na e-drewno. To nieprawda. Może i nie mógł (ale to też pytanie?) zmieniać czegokolwiek w ofertach, ale wiedząc gdzie i jak licytują jego konkurenci mógł spokojnie podbijać im cenę, wycofując się w porę i nie kupując drewna. Należy więc zbadać, czy takie zdarzenia były, gdyż wiązać się z nimi mogą bardzo konkretne straty wielu firm.
  • Dyrektor Generalny informuje, że to LP wykryły iż doszło do bezprawnego udostępnienia loginów przez ich pracowników i że na to właściwie (ich zdaniem) zareagowały, karząc kilku tych pracowników. Dobrze, ale kto zbadał, jakie szkody ponieśli odbiorcy drewna? Jak długo trwał ten proceder - może lata? To poważne pytania - mówimy przecież o udowodnionej luce w systemie przy pomocy którego sprzedaje się państwowe mienie o wartości 5 mld zł rocznie! A więc ponownie - to musi być wyjaśnione.
  • W odniesieniu do sytuacji, o której mowa wyżej, Dyrektor Generalny pisze, że LP "powiadomiły o sytuacji odpowiednie organy". A jakie? Czy należy przez to rozumieć, że to Dyrektor Generalny lub dyrektorzy rdLP powiadomili prokuraturę, do czego notabene są zobligowani? Czyli to nie Izba była tu pierwsza?
  • Dyrektor Generalny zaprzecza, że miały miejsce sytuacje wygrywania przetargów przez podstawione firmy, które poświęcały wadium, aby zaszkodzić konkurentom a potem nie podpisać umów, gdyż w 2010r. aż 98% sprzedanego drewna zostało zakontraktowane. To jednak tylko pośredni dowód, a co więcej, nie mówi się tu nic o latach wcześniejszych. Można też zgadywać, że zapewne większość sytuacji podbijania cen nie zakończyła się kupnem, bo firma w porę się wycofała, lub też wstępnie zadeklarowała, że chce kupić tylko całą oferowana partię. Jak wiadomo, do niedawna nikt nie musiał podpisać umowy, jeśli kupiona ilość była mniejsza choć o 1 m3 od zadeklarowanej. Może też ktoś uznał, że opłaca się bardziej zapłacić karę umowną za brak odbioru niż stracić wadium - to się opłacało przy zakupach o skali ok. 300 m3. To wiele pytań, więc znów - ktoś niezależny od sprzedawcy musi zbadać jaka jest faktyczna skala tego bezdyskusyjnie istniejącego zjawiska.
  • Dyrektor Generalny bardzo się rozpisuje nad zaletami systemu przetargowego "e-drewno", który jego zdaniem jest "rozwiązaniem nowoczesnym, rynkowym i uczciwym w stosunku do mniejszych odbiorców". Natomiast systemu opartego o umowy chce rzekomo "tylko niewielka grupa firm, na ogół największych, liderów branży". To zwykła nieprawda, o czym Pan Dyrektor dobrze wie. Stabilizacji dostaw drewna chcą wszyscy, duzi i mali, może poza szarą strefą, a dać ją mogą tylko odpowiednio długie umowy, dostępne wszystkim stałym odbiorcom, nawet najmniejszym. Natomiast "e-drewna" na pewno chcą niemieckie koncerny, penetrujące dzięki temu bez przeszkód polski rynek, energetyka, która dzięki dopłatom za "zielona energię" może zaoferować za drewno praktycznie każdą cenę - więc wygra każdy przetarg i oczywiście same LP, które kasują zawyżone kwoty za surowiec nie przejmując się stanem przemysłu drzewnego.
  • Zadziwia również pokrętność argumentów Dyrektora Generalnego, który próbuje wykazać, że najzwyklejsza w świecie forma relacji odbiorca - dostawca, jaką są umowy handlowe "jest nie do pogodzenia z obowiązującymi przepisami i fundamentalnymi zasadami gospodarki rynkowej" a nawet z Konstytucją. Można się chyba tylko roześmiać.
  • W świetle ujawnionych przez Posła P. Cybulskiego faktów, równie niepoważnie brzmią słowa Dyrektora Generalnego iż "obecne rozwiązanie neguje jakiekolwiek zarzuty o nierówne traktowani klientów i podejrzenia o korupcję wśród naszych pracowników". Można się natomiast nim zgodzić, że zdejmuje ono z barków pracowników LP wszelkie ciężary i problemy związane z negocjacjami. Czy jednak system sprzedaży jest po to, aby łatwo się pracowało kolegom leśnikom?
W jednym Dyrektor Generalny ma rację - struktura własności i sposób zarządzania lasami w Polsce nie ma w świecie odpowiednika. Jeśli jednak ma to szkodzić wprowadzeniu rozwiązań służących gospodarce, i to w momencie gdy cały kraj walczy z kryzysem gospodarczym, to chyba należy uznać, że Pan Dyrektor robi dziś wszystko, aby ktoś uznał, iż jedynym dobrym dla Polski wyjściem jest prywatyzacja Lasów Państwowych. Ale to nie przemysł drzewny o to zabiega.
 
Sławomir Wrochna
Prezydent Izby


Więcej na temat:

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

A może...

A może następnym razem wielce szanowny pan Wrochna napisze, że pan Bekas z Gazety Przemysłu Drzewnego i każdy, kto nie zgadza się z wielce szanownym panem Wrochną, jest zaplutym karłem reakcji? Kompletnie nie rozumiem dlaczego, ale czytając wypociny wielce szanownego pana Wrochny mam takie dziwne wrażenie, że okoliczności jakoś nieprzyjemnie przypominają te z opowieści o tym, jak to złodziej krzyczał "łapać złodzieja".

~~~ [14]Odpowiedz na ten komentarz2010-09-18 15:55:59

Zgłoś nadużycie

Pytanka

ad "ceny na e-drewno szalały. Przepłacali tam wszyscy, bo też wszyscy musieli i muszą tam kupować, gdyż z zaopatrzeniem wynoszącym 50% potrzebnego drewna, mimo że kupionego za rozsądną cenę (naturalnie na przetargu ograniczonym), nikt roku nie przetrzyma. I to dzięki temu systemowi dziś na polskim rynku brak jest surowca dla naszych tartaków a niemiecki import drewna okrągłego z Polski w I półroczu 2010r. wzrósł o przeszło 400%!"

1. Ile wynosi ten wzrost niemieckiego importu w metrach sześciennych?
2. Czy - skoro ceny ustalane w trakcie licytacji na e-drewno są rzekomo za wysokie - Niemcy są idiotami, rzekomo przepłacając za polski surowiec?
3. Skąd polscy tartacznicy importowali drewno, gdy w okresie kryzysu zakłady za zachodnią granicą wyprzedawały zapasy surowca (również tego sprowadzanego wcześniej m.in. z Rosji), a z powodu bardzo niskiego kursu euro ceny chwilowo były niższe niż w Polsce? Czy aby nie z Niemiec?

ad. "gdy w geście "obywatelskiego nieposłuszeństwa" nieznany klient"

4. Czy wielce szanowny pan Wrochna byłby gotów powtórzyć te słowa będąc podłączonym do wykrywacza kłamstw?

ad. Niestety wspomagają go w tym z wielką gorliwością niektóre "grupy własnych interesów" w obrębie przemysłu drzewnego i ludzie tacy jak np. p. J. Bekas z Gazety Przemysłu Drzewnego.

5. Czy szkalując w ten sposób osobę pana Bekasa wielce szanowny pan Wrochna czyni to z zemsty za np. ten fragment felietonu autorstwa pana Bekasa:

"Ale jeśli oskarża się system internetowy o całe zło, by zakrzyczeć fakt - jak przekonują Lasy - że w obecnej nagonce biorą udział firmy, które stały za włamaniami do systemu, to prokurator winien raczej tym się zainteresować. Skoro czterech leśników przyłapano na udostępnieniu kodów znajomym tartacznikom, to może jednak bardziej winni są korumpujący leśników i nie bardzo wypada tylko leśników oskarżać o kantowanie drewnem w lesie? A tym bardziej zarzucać im możliwość sprzedaży drewna "wydmuszkom", skoro jest bezsporne, że "spółki-wydmuszki" tworzyła grupa przedsiębiorców drzewnych, usiłując pozyskać surowiec niezbyt uczciwymi metodami."


Byłbym usatysfakcjonowany, gdyby wielce szanowny pan Wrochna udzielił odpowiedzi na moje pytania, zamiast ograniczać się do prymitywnej propagandy, której niedoścignionym mistrzem do dziś pozostaje pewien - o zgrozo! - Niemiec.

~~~~ [17]Odpowiedz na ten komentarz2010-09-18 21:33:08

Zgłoś nadużycie

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz