DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna Przyjazne Państwo omawiała problemy przemysłu drzewnego - cz. II

Biuletyn Komisji Sejmowych

Autor:
Źródło: Biuletyn Komisji Sejmowych
Data: 2009-07-27


Część druga sprawozdania z posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej "Przyjazne Państwo" do spraw związanych z ograniczeniem biurokracji (tzw. Komisja Palikota), która 20 lipca b.r. omawiała problemy w rozwoju branży przemysłu drzewnego i propozycje rozwiązań legislacyjnych.

Dostawa surowca drzewnegoDostawa surowca drzewnegoFot. M. Andrzejewski

Część I sprawozdania >>>

 

Poseł Wiesław Woda (PSL):
Na wstępie powiem coś, co nie ma adresata na tej sali. Mam stertę makulatury, której nikt nie chce kupić. Z drugiej strony chętnie jedzie się do lasu i wycina drzewa, żeby zrobić z uzyskanego drewna papier. Jest to problem bez adresata, z czego zdaję sobie sprawę.

Jak powiedziałem, jestem przeciwny powoływaniu nowego urzędu. Mówię to jako urzędnik ze sporym stażem pracy.

Uważam, panie przewodniczący, że problemem, który rzeczywiście istnieje, powinien zająć się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Po części uznaję rację panów. Znane mi są składy drewna w Lasach Państwowych, na które nie ma zbytu ze względu na zaporową cenę. Myślę, panie dyrektorze generalny, że ustalając cenę minimalną musi pan jednak spoglądać na rynek i rozważać, jakie ceny są do zaakceptowania. Przetrzymywanie drewna na składzie, na które nie ma nabywców ze względu na zaporową cenę, jest nie do zaakceptowania.

Aczkolwiek na zakończenie powiem otwarcie, że opowiadam się za tym, aby zachować system funkcjonowania Lasów Państwowych, ponieważ jest to jedno z najlepiej funkcjonujących przedsiębiorstw państwowych. Nie funkcjonuje ono z myślą o wyniku osiągniętym w dniu dzisiejszym bądź jutrzejszym. Jest to przedsiębiorstwo o szczególnym charakterze, które musi służyć następnym pokoleniom. Z drugiej strony Dyrekcja Generalna musi uwzględniać elementy gospodarki rynkowej, musi reagować na wysokość ceny na rynku i dostosowywać do nich poziom cen minimalnych. Dziękuję.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Proszę o krótką wypowiedź.

Dyrektor biura PIGPD Bogdan Czemko:
Proszę, oto przykład ustalania cen oraz korelacji pomiędzy sytuacją na rynku a cenami drewna w Lasach Państwowych. Górny wykres obrazuje ceny tarcicy na rynku niemieckim, można przyjąć, że takie same są na rynku europejskim.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Musi pan to krótko omówić, ponieważ obrazu nie rejestrujemy.

Dyrektor biura PIGPD Bogdan Czemko:
W momencie, kiedy następował ogromny wzrost cen tarcicy na rynku niemieckim, czyli generalnie na rynku europejskim, u nas mieliśmy najniższe w ostatnim okresie ceny drewna. Kiedy ceny w Europie zaczęły spadać „na łeb, na szyję”, u nas zaczęły gwałtownie rosnąć. Taka sytuacja trwała do niedawna. W tej chwili jest tendencja spadkowa po obu stronach.

Jest to ewidentny przykład braku korelacji pomiędzy sytuacją na rynku a cenami drewna w Lasach Państwowych. Nie wyrzucam tego służbom marketingowym Lasów Państwowych. Rozumiem, że jest to pewna bezwładność decyzyjna, które przekłada się na ustalenia czynione z roku na rok. Na Zachodzie robi się to na bieżąco. Regulacja w tym punkcie jest absolutnie niezbędna.

Co do zachowania struktury Lasów Państwowych, chciałbym powiedzieć, że całkowicie się z tym zgadzamy. Nigdy nie atakowaliśmy Lasów Państwowych, nie chcemy mieć wrogów w kolegach leśnikach. Proszę nas dobrze zrozumieć. Chodzi nam jedynie o rozwiązanie problemu, o nic więcej. Dziękuję.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Za chwilę będę dalej udzielał głosu, ale najpierw chciałbym podsumować dotychczasową dyskusję. Wynika z niej, że wśród członków Komisji nie ma woli podjęcia inicjatywy w sprawie powołania nowego Urzędu Regulacji Rynku Drzewnego. Żaden z obecnych członków Komisji nie wyraził takiej woli. W tym kierunku raczej nie pójdziemy, chyba żeby stanowisko członków Komisji uległo zmianie.

Posłowie zwracają uwagę na to, że są powołane instytucje, które mogą pośrednio spełnić funkcję regulatora. Na pewno można myśleć o Ministerstwie Środowiska, które nadzoruje Lasy Państwowe. Na pewno można myśleć o Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który dba o należytą ochronę warunków konkurencji. Zdaniem członków Komisji omawiane sprawy powinny być kierowane do wymienionych dwóch instytucji.

Teraz głos zabierze pan minister, potem przedstawiciele Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i państwo. Bardzo proszę panie ministrze.

Podsekretarz stanu w MŚ Janusz Zaleski:
Dziękuję panie przewodniczący za pańskie konkluzje. Chciałbym powiedzieć, że w opinii Ministra Środowiska projekt zakładający utworzenie nowego organu przynajmniej w jednej części jest sprzeczny z celami, jakie realizuje. Urząd taki ingerowałby w określanie podaży drewna, a jest to zadanie Ministra Środowiska, który zatwierdza Lasom Państwowym plany urządzania lasów. Z decyzji ministra wynikają możliwe do wykorzystania kwoty. Mielibyśmy zatem rodzaj dwuwładzy. Ewentualnie minister musiałby zrezygnować z realizacji polityki leśnej w jej ekonomicznym aspekcie. W tym kontekście nie jest to najlepszy pomysł.

Pozostałe krytyczne oceny omawianego pomysłu pozostawiam przedstawicielom Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.

Chciałbym odnieść się jeszcze do jednej kwestii. Powiedzieliście panowie, że gdyby Lasy Państwowe były jednostką budżetową, to nie zatrudniałyby tak wielu ludzi. Myślę, że jest akurat odwrotnie. Jako reprezentant rządu nie powinienem tego mówić, ale nie ma lepszej instytucji sprzyjającej budowaniu coraz większej biurokracji, z którą zresztą walczy Komisja, niż instytucja państwowa. Instytucje prywatne, o czym państwo doskonale wiecie, ograniczają koszty, oszczędzając przede wszystkim na zatrudnieniu. Lasy Państwowe są w tym kontekście bliżej instytucji prywatnej. W ciągu ostatnich piętnastu lat ograniczyły zatrudnienie z liczby ponad 130 tys. do 26. tys. osób. Kiedy w 2000 roku był poprzedni kryzys, kolejne 5 tys. ludzi, niestety, straciło pracę w Lasach Państwowych, dlatego że nie było zbytu na drewno. Myślę, że obecna forma organizacyjna, o czym mówił także pan przewodniczący, sprawdza się w warunkach gospodarki rynkowej, jednocześnie dobrze chroniąc nasze zasoby leśne. Dziękuję.

Specjalista w UOKiK Dorota Dudek:
Mam wrażenie, że w naszą dyskusję wkradło się nieporozumienie dotyczące kwestii powołania regulatora. Jednocześnie chciałabym udzielić odpowiedzi na pytanie pana przewodniczącego w sprawie konieczności powołania regulatora w kontekście braku zaufania do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Trzeba pamiętać, czym różni się rola regulatora rynku od roli organu ochrony konkurencji. Regulator rynku to organ, który działa ex ante, czyli zanim coś się wydarzy, zanim jakiś przedsiębiorca podejmie określone kroki, np. zmieni cenę. Regulacja ex ante jest po to, aby wzmacniać konkurencję. Organ ochrony konkurencji, w naszym przypadku prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, podejmuje działania ex post, tzn. wtedy, gdy na rynku wydarzyło się coś złego. Kiedy dyskutujemy o regulatorze, nie możemy tego rozpatrywać w tym kontekście, czy trzeba zastąpić Prezesa Urzędu Konkurencji i Konsumentów w jego działaniu. Naprawdę nie o to chodzi.

Jakie jest nasze stanowisko w kwestii powołania nowego regulatora? Wydaje się nam, że nie ma sensu mnożyć bytów. Nie ma sensu tworzyć jeszcze jednego organu i pomnażać biurokrację. Niemniej biorąc pod uwagę stopień skomplikowania rynku, liczbę interesów, które trzeba wyważyć, któremuś z istniejących urzędów – jednemu z ministrów, np. Ministrowi Gospodarki – można przyznać uprawnienia do zatwierdzania systemu sprzedaży bądź cen. Trzeba jednocześnie pamiętać, że uprawnienia takiego organu nie mogą iść zbyt głęboko. Nie mogą polegać na ustalaniu cen za kontrolowany podmiot albo ustalaniu ilości drewna przeznaczonego do sprzedaży w określonym systemie, ponieważ jest to rolą Lasów Państwowych, które w rozumieniu ustawy, są przedsiębiorcą.

Takie jest stanowisko Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Uważamy, że nie ma potrzeby mnożyć biurokracji. Jeżeli jednak ze względu na specyfikę rynku posłowie uznają, że jakaś quasi regulacja jest potrzebna, powinna zostać przyznana jednemu z organów już istniejących.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Proszę bardzo.

Prezydent PIGPD Sławomir Wrochna:
Muszę powiedzieć, że w stu procentach zgadzam się z tym, co pani przed chwilą powiedziała, poza jednym, a mianowicie poza tym, że mamy wolny rynek, wolny przepływ środków, ludzi, kapitału, wspólną Unią Europejską. Gdyby rzeczywiście tak było, cenę powinien ustalać rynek. Żaden organ, usytuowany w tym czy innym ministerstwie, nie powinien mieć nic do tego. Nam jako przedsiębiorcom w pierwszej fazie nie chodzi o nic innego, tylko o to, żeby podaż i popyt ukształtowały cenę zakupu, co wcale nie oznacza jednakowej ceny dla całego kraju. Można to zrobić tylko w jeden sposób.

W przyszłości cenę minimalną ustalałby urząd, o którym rozmawiamy. Ewentualnie akceptowałby cenę ustaloną przez Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych, jako właściciela, któremu Skarb Państwa na dzień dzisiejszy daje prawo ustalania ceny. Akceptując cenę brałby pod uwagę nie tylko zadania, jakie Lasy Państwowe mają do wykonania, ale przede wszystkim kondycję polskiej gospodarki oraz to, czy po zakupie surowca po określonych cenach przedsiębiorca polski bądź przedsiębiorca reprezentujący kapitał zachodni będzie w stanie sprzedać swój wyrób. Dzisiaj się to rozminęło.

Jeżeli doprowadzimy do tego, że na dany asortyment będziemy mieli jedną ceną w całym kraju, jeżeli tylko i wyłącznie podaż i popyt zdecydują o cenie nabywczej, cenie transakcyjnej, to jeżeli będzie się ona różniła o 100 zł w różnych regionach kraju, nic nie będę do tego miał. Rynek tak zdecyduje i będę musiał to przyjąć. Będę miał jedno wyjście, a mianowicie wycofać się z rynku. Obecnie nie mam wpływu na cenę minimalną. Jest mi ona narzucona. Co więcej jest na różnym poziomie w różnych regionach kraju. Oznacza to, że ten sam asortyment w Szczecinie jest sprzedawany po innych cenach, a w Katowicach po innych. Tego wolny rynek nie dopuszcza, nie znosi, tak być nie może. Do ostatniego żołnierza drzewiarza – Lasy Państwowe do ostatniego swojego wojownika – będziemy walczyli o to, żeby to zmienić.

Kiedy zostanie rozstrzygnięta kwestia cen, zajmiemy się sprawami gwarancji dostaw, sprawami Natury 2000, która już w najbliższej przyszłości bardzo poważnie uniemożliwi nam działanie na wolnym rynku. Muszę powiedzieć otwarcie, że stoimy razem z Lasami Państwowymi. Nie występujemy przeciwko owej organizacji, polski przemysł drzewny podaje jej rękę. Jeżeli nasza ręka po raz kolejny zostanie odrzucona, to cóż, mogę powiedzieć tylko tyle, że moje prognozy od dziewiętnastu lat zawsze się sprawdzały. Dziękuję bardzo.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Pan przewodniczący Wiesław Woda. Proszę bardzo.

Poseł Wiesław Woda (PSL):
Powinniśmy coś ustalić. Myślę, że Ministerstwu Środowiska powinniśmy przypisać możliwość bardziej zdecydowanej interwencji. Wtedy, gdy obserwuje się nadmiar drewna w lasach, cena powinna być obniżana tak, aby była ona zbliżona do ceny rynkowej. Nie powoływałbym nowego urzędu. Mówię to otwarcie i wyraźnie. Uważam wszakże, że Lasy Państwowe powinny być poddane pewnym mechanizmom gospodarki rynkowej. Gdy na składach gromadzi się za dużo drewna, nie powinno tam przelegiwać.

Chciałbym poruszyć jeszcze jedną sprawę, która nie wiąże się wprost z przedmiotem naszego dzisiejszego posiedzenia. Chciałbym jednak skorzystać z obecności pana ministra, pana dyrektora generalnego i jego zastępców. Może poruszę ją w sprawach różnych, żeby teraz nie wprowadzać zamieszania do dyskusji.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Myślę, że lepiej by było, gdyby wypowiedział się pan teraz, ponieważ w porządku dziennym nie przewidziałem spraw różnych.

Poseł Wiesław Woda (PSL):
Dobrze. Jeszcze nie tak dawno leśnicy wyceniali szkody, które wyrządza dzika zwierzyna. Ustawa – Prawo łowieckie przeniosła to zadanie na barki kół łowieckich. Z jednej strony mamy koła łowieckie, które są odpowiedzialne za gospodarkę, z drugiej strony – rolników, którym dzikie zwierzęta wyrządzają duże szkody. Wycena dokonywana przez koła łowieckie jest nieobiektywna, często nierzetelna. Rolnik stoi na straconej pozycji. Z jednej strony mamy adwokatów, przedsiębiorców, a z drugiej strony często nieporadnego chłopa. Czy rozważacie państwo powrót do starego systemu? Obiektywny organ dokonywał wyceny szkód, jakie wyrządza dzika zwierzyna. Dzisiejszy system jest na pewno daleki od normalności i rzetelności.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Proszę państwa, chciałbym zmierzać do zakończenia dyskusji. Udzielam głosu panu, potem panu dyrektorowi. Być może na zakończenie wysłuchamy jeszcze jednego głosu. Bardzo proszę.

Doradca w Najwyższej Izbie Kontroli Henryk Gierełło:
Henryk Gierełło. Departament Środowiska, Rolnictwa i Zagospodarowania Przestrzennego w Najwyższej Izbie Kontroli.

Panie przewodniczący, panie były prezesie Najwyższej Izby Kontroli. W 2004 roku Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę w zakresie pozyskiwania i sprzedaży surowca drzewnego. Oczywiście funkcjonował wtedy inny system sprzedaży. Pamiętacie państwo, że były trzy rynki: rynek centralny, rynek regionalny i rynek lokalny. Izba nie stwierdziła istotnych nieprawidłowości w funkcjonującym systemie. Są jakieś drogi.

Do zabrania głosu zgłosiłem się szczególnie po to, aby odnieść się do wypowiedzi pana, który powiedział, że przez dziewiętnaście lat była jedynie zła współpraca z Lasami Państwowymi. Jeżeli pan przewodniczący pozwoli, chciałbym powiedzieć inaczej. Nie chciałbym być niegrzeczny, ale współpracy tej nie było nigdy.

Przed 1985 rokiem funkcjonowało Ministerstwo Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego. Jeden minister miał w swoim ręku zasoby surowcowe oraz przemysł. Co wtedy było? Lasy były traktowane najgorzej, dlatego że monopolistą był szeroko rozumiany przemysł drzewny. Macie panowie więcej niż trzydzieści lat i doskonale pamiętacie ówczesną sytuację. Osobiście pamiętam ją z perspektywy pracownika resortu. Sytuacja była odwrotna. Pewne pozostałości są do dziś. Mówicie państwo o dostawach. Jest to język sprzed 1985 roku. Wówczas były powiązania i dostawy. W sprawach cen władna była Państwowa Komisja Cen. Jest to powrót do starych regulacji.

Przepychanki czasami przypominają Kargula i Pawlaka. Nie chcę wskazywać, kto jest kim. Mówię to, tylko dlatego że w okresie weekendu majowego owa trylogia była powtarzana.

Myślę, że towarzyszy państwu dużo emocji. Chyba żaden urząd nie załatwi sprawy. Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe z mocy ustawy mają zapewnić trwałość lasów. Co to oznacza – nie trzeba tutaj tłumaczyć.

Na początku 2000 roku była sytuacja, w której mieliśmy do czynienia z nadwyżką popytu. Co się wówczas działo? Lasy Państwowe musiały szukać kontrahenta. Gdzie go znalazły? W energetyce. Przemysłu drzewnego wówczas nie było. Być może dobre są wieloletnie powiązania, które funkcjonowały poprzednio. Nie wiem, ale być może powinniście szukać takiej drogi. W każdym razie szukanie rozwiązań poprzez tworzenie regulatorów nie wydaje mi się najlepsze. Mówię to na bazie swojej praktyki zawodowej, a także pracy kontrolerskiej. Dziękuję uprzejmie za uwagę.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Pan dyrektor generalny Lasów Państwowych.

Dyrektor generalny PGLLP Marian Pigan:
Wiemy, że obecna sytuacja ekonomiczna, sytuacja rynkowa jest bardzo niestabilna. Prawdę powiedziawszy, jeśli ktoś powie, że w następnym miesiącu będzie lepiej bądź gorzej, będzie jedynie wróżył z fusów. Ciężko cokolwiek przewidzieć.

Zgadzam się z panem prezydentem, z przedsiębiorcami, którzy twierdzą, że jest ciężko. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę już we wrześniu ubiegłego roku. Po to, aby nie wiązać się w długim okresie, ustaliliśmy zasady sprzedaży drewna tylko na pół roku. Można powiedzieć, że nie jesteśmy prorokami. Ustalenia zasad jedynie na pół roku wiążą się z pewnym ryzykiem dostaw. Z drugiej strony podpisane kontrakty pozwalają na przeżycie.

Później robimy korektę, porządkujemy to, oceniamy okres, który minął i opracowujemy strategię na kolejne pół roku. Niezależnie od tego, kiedy ustalaliśmy ceny sprzedaży, robiliśmy to w warunkach względnie dobrego popytu. Prowadziliśmy rozmowy, zawarliśmy kontrakty, podpisaliśmy umowy na pół roku. Mówię o roku 2009. Słaba sprzedaż w styczniu skłoniła nas do pewnej refleksji. W pierwszej połowie lutego sprzedaż też była bardzo słaba. Dokonaliśmy w związku z tym korekty cen. Zaczęła ona obowiązywać od lutego praktycznie do końca kwietnia. Wiem, że państwa oczekiwania były wyższe, ponieważ chcieliście obniżki o 15-20%. Niemniej wprowadziliśmy rabaty.

Nie tak dawno spotkaliśmy się w gronie dyrektorów regionalnych. Dokonaliśmy oceny, co się sprzedaje, a co nie. Na to, co się nie sprzedaje, wprowadziliśmy rabaty. Obniżyliśmy ceny zdając sobie sprawę, że surowiec nie może przelegiwać w lesie. Lepiej, gdy trafi do przemysłu drzewnego, zostanie przerobiony i sprzedany.

Do dnia 15 maja br. ceny drewna w Lasach Państwowych przeciętnie zostały obniżone o 9% w stosunku do cen z roku ubiegłego. Cena niektórych asortymentów została obniżona o 20%, niektórych o 18%, niektórych o 7%, niektórych o 3%, niektórych tylko o 2%, a niektórych w ogóle. Proszę państwa, nie możemy dokonywać obniżek cen surowca, który sprzedaje się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki, gdy jest on wchłaniany przez rynek.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że zawsze będzie to przedmiotem dyskusji. Jednak nie traktujemy sprawy sztywno, rozmawiałem zresztą o tym z dyrektorami regionalnymi. Nie możemy dać argumentów Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przepraszam, że o tym mówię, ale musimy robić wszystko, aby temu zapobiegać, ponieważ mamy pozycję dominującą na rynku. Trudno się gospodaruje, kiedy ma się taką pozycję. Jest się bowiem skazanym na wiele zastrzeżeń.

Obecnie opóźnienie sprzedaży w stosunku do upływu czasu po udzielonych rabatach zmniejszyło się do 5%. Prognozuję, że nie będzie tak źle. My sprzedamy, wy przerobicie i na pewno sprzedacie swoje produkty. Ceny drewna, ceny produktów nie są niższe niż u naszych zachodnich sąsiadów. Analizujemy to. Powołałem zespół, można go nazwać zespołem gospodarczym, który jeździ w różne miejsca, bierze udział w różnych konferencjach, spotkaniach, jeździ też do tartaków. Wiem, że najwięcej eksportujecie do Niemiec. Mogę podać, jakie są ceny surowca w Bawarii. Na pewno są wyższe od naszych. Dziękuję bardzo.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Chciałbym podsumować dyskusję. Za chwilę udzielę panu głosu.

Chciałbym zaproponować stanowisko Komisji. Przede wszystkim nie przyjmujemy inicjatywy legislacyjnej, ponieważ nie powinna ona być adresowana do naszej Komisji. My mamy zwalczać biurokrację, a nie ją napędzać. Poza tym powołanie nowego urzędu na pewno nie powinno być domeną komisji nadzwyczajnej, tylko jednej z komisji stałych. O ile któraś z komisji miałaby to w ogóle rozważać, powinna to robić albo Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, albo Komisja Gospodarki, na pewno nie Komisja Nadzwyczajna „Przyjazne Państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji.

Chciałbym zwrócić się do Urzędu Kontroli Konkurencji i Konsumentów o przeprowadzenie kontroli, czy stosowanie ceny minimalnej oraz jej zróżnicowanie regionalne nie narusza warunków konkurencji.

Panie ministrze, nie chcielibyśmy kierować dezyderatu do Ministra Środowiska. Wolelibyśmy poprzestać na zwróceniu się do pana, żeby Minister Środowiska w ramach posiadanych kompetencji, w ramach nadzoru sprawowanego nad Lasami Państwowymi, jeszcze raz rozważył istniejące problemy i zastanowił się, czy nie powinien aktywniej niż do tej pory występować w roli regulatora.

Panie przewodniczący, czy są inne propozycje? Nie ma.

Jeszcze dwaj panowie zgłaszali się do głosu. Proszę o krótkie wypowiedzi.

Członek Stowarzyszenia Papierników Polskich Jacek Kulis:
Dziękuję za udzielenie głosu. Jacek Kulis. Stowarzyszenie Papierników Polskich.

Proszę nas zrozumieć. Nie opowiadamy się za powoływaniem dodatkowego urzędu. Chodzi nam o to, aby znaleźć regulatora, który będzie stabilizował rynek. Zarówno nam, jak i Lasom Państwowym potrzebna jest stabilizacja. Wielokrotnie w kuluarach rozmawialiśmy, że takie a takie firm, tacy a tacy odbiorcy chcieliby mieć umowy długoterminowe, które pozwolą na stabilizację rynku.

Reprezentuję duży przemysł. Z ramienia papierników i płyciarzy, którzy kupują ponad 30% wolumenu z Lasów Państwowych, zasiadam w zespole negocjacyjnym. Obecnie wolumeny kupujemy na kilkudziesięciu tysiącach aukcji. Są to ilości od 30 do 5-10 tys. metrów sześciennych. Jeśli w sumie kupujemy ponad 10.000 tys. metrów sześciennych, proszę zobaczyć, jak to wygląda. Nie daje nam to żadnej stabilności. Mówimy o potężnie kapitałochłonnych firmach. Jedna z maszyn kosztuje ponad 400.000 tys. euro. Potrzebujemy stabilizacji, chociaż wiemy, że obecne regulacje prawne nie pozwalają na to. Stąd propozycja, którą przedstawiliśmy. Szukamy, jesteśmy otwarci na inne rozwiązania, które zapewnią nam stabilność. Kompromis zawarty z Lasami Państwowymi polegający na tym, że 70% drewna sprzedaje się na przetargach zamkniętych, jest tym, czego oczekujemy. Firmy, które tak dużo inwestują, potrzebują stabilności. Z ich punktu widzenia proporcje powinny być zdecydowanie większe. Duży przemysł odbiera prawie 90% danego asortymentu. Nie twierdzimy, że nie chcemy cen rynkowych. Wszyscy jesteśmy nimi zainteresowani. Interesują nas przede wszystkim umowy wieloletnie indeksowane o cenę rynkową.

Pojawił się dziś przykład rynku litewskiego. Rynek litewski ma umowy długoterminowe indeksowane o ceny rynkowe oparte na półrocznych przetargach. Czegoś takiego oczekujemy. Obecne uregulowania prawne umowę wieloletnią traktują jako swego rodzaju pomoc. Dlatego stworzenie regulatora, jakkolwiek by się zwał, czy gdziekolwiek by nie był usytuowany, pozwoliłoby na zrobienie tego zgodnie z prawem. Osobiście chciałbym, aby regulatorem były Lasy Państwowe, jednak pewne uregulowania obecnie na to nie pozwalają.

Inny element stanowi cena. Cena musi być rynkowa, musi być indeksowana.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję bardzo. Proszę.

Członek PIGPD Edward Tomaszuk:
Edward Tomaszuk. Członek Państwowej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

Chciałbym odnieść się do kilku kwestii, które były poruszane. Nasze problemy nie wynikają z obecnego kryzysu. Pamiętacie państwo strajk pracodawców przed Sejmem w dniu 16 lipca ubiegłego roku. Był to sygnał wywodzący się z naszych niepokojów.

Opowiadanie pana dyrektora o świetnej kondycji przemysłu meblarskiego, o czwartym miejscu, jakie zajmuje on na świcie, jest wielką bzdurą. W artykule opublikowanym dzisiaj w „Rzeczpospolitej” jest opisane, jak przemysł meblarski dzisiaj zarabia, jak po prostu upada.

Pan minister powiedział, że było duże zatrudnienie, a ostatnio radykalnie spadło. Spróbujcie państwo to ocenić. Nawet dzisiaj mogę państwu udostępnić stosowne materiały. W Polsce jest najwyższe zatrudnienie na 1 tys. hektarów lasów. Przepraszam, wyższe jest tylko na Białorusi. Chyba stąd wynika problem cen, stąd wynikają nasze problemy oraz problemy Lasów Państwowych. Proszę spojrzeć na zatrudnienie. Powiedział pan, że Lasy Państwowe spłaszczają zatrudnienie. W rejonie wielu młodych nadleśniczych podnosi tę kwestię twierdząc, że obecnie połowa załogi w zupełności wystarczyłaby, jeżeli tylko by porządnie pracowała.

Proszę powiedzieć członkom Komisji, do jakiej roli został sprowadzony nadleśniczy. Nazywamy go magazynierem. Nie można tu mówić o żadnej decyzyjności. Jak to wygląda w świetle prawa? Dziękuję.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Głos zabierze jeszcze pan minister Janusz Zaleski. Proszę.

Podsekretarz stanu w MŚ Janusz Zaleski:
Dziękuję bardzo. Jestem winien panu przewodniczącemu odpowiedź na pytanie w sprawie szkód łowieckich.

Wcześniej chciałbym odnieść się do propozycji przypisania Ministrowi Środowiska roli regulatora rynku. Mielibyśmy wówczas pełny monopol, dlatego że, jak już powiedziałem wcześniej, Minister Środowiska decyduje o podaży drewna. Gdyby otrzymał do ręki instrument, który pozwalałby na kształtowanie ceny, ustalanie zasad sprzedaży, nie wiem, jak wyglądałaby jego konfrontacja z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zapewne dochodziłoby do niej co chwila. Myślę, że nie jest to kierunek, który powinniśmy rozważać, o ile kierunek wyposażenia jakiegoś centralnego urzędu w funkcje regulatora w ogóle jest słuszny. Mam w związku z tym wiele wątpliwości.

Przechodząc do kwestii odszkodowań łowieckich, chciałbym przypomnieć, że odszkodowania te przestały być szacowane przez Lasy Państwowe bardzo dawno temu. Pan dyrektor generalny już tego nie pamięta, ja jeszcze pamiętam. Myślę, że tamto rozwiązanie było złe, obecne jest dobre, dlatego że szkody szacują koła łowieckie, które są dzierżawcami obwodów, które gospodarują na terenach łowieckich, w tym gospodarują zwierzyną, osiągając konkretne przychody z jej sprzedaży. W związku z tym uzyskują środki, dzięki którym mogą płacić odszkodowania za szkody powodowane przez zwierzynę łowną. Jest to dość logiczne.

Koła łowieckie szacują szkody społecznie. Nie zatrudniają dodatkowych osób, ekspertów. Jest tu pewna analogia z urzędem regulacji cen, ale jeżeli pomyślelibyśmy o obciążeniu jakiegoś urzędu, kwestią szacowania szkód, wówczas musielibyśmy ponosić bardzo znaczne koszty jego funkcjonowania. A przecież bardzo często szkody są rzędu kilkuset złotych czy nawet mniejsze. Koszty funkcjonowania urzędu zapewne byłyby wyższe niż wysokość wypłacanych szkód łowieckich, która na dzisiaj wynosi 30.000 tys. zł.

Lasy Państwowe również nie powinny płacić odszkodowań. Płacą w tych obwodach leśnych, które dzierżawią. Koszty ochrony lasów przed zwierzyną, grodzenie, zabezpieczanie chemiczne, odszkodowania za szkody wynoszą ponad 100.000 tys. zł. Firma mogłaby tego nie udźwignąć, zresztą nie ma to uzasadnienia.

Jeśli chodzi o obiektywizm szacowania szkód, są dwie strony: koło łowieckie oraz rolnik, który jest ewidentnie poszkodowany. Może się to odbywać przy udziale przedstawicieli samorządu, przy udziale przedstawiciela wójta. Jest mediator. Przysługuje też odwołanie do sądu. Trzeba powiedzieć, że dzisiaj rolnicy, wbrew temu, co powiedział pan przewodniczący, nie są już niezorientowani i naiwni. Potrafią zabiegać o swoje i tak łatwo nie darują myśliwym, którzy ewentualnie chcieliby ich skrzywdzić.

Wspólnie z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowaliśmy projekt rozporządzenia dotyczący szacowania szkód. Sporo postulatów wpływających od rolników zostało uwzględnionych. Jest to pewnego rodzaju ulepszenie, wyjście w stronę napływających postulatów. Absolutnie nie jest to zmiana systemu. Uważamy, że system, który obecnie funkcjonuje, powinien pozostać. Dziękuję.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Panie ministrze, oczywiście, administracja działa w granicach i na podstawie prawa. Nasz wniosek dotyczy uprawnień, jakie Minister Środowiska posiada. O tym, że je posiada, wiem i pan, i ja. Wiele osób wie, gdzie leżą granice uprawnień resortu. Nasz wniosek dotyczy działań podejmowanych w ramach posiadanych uprawnień.

Proszę państwa, chciałbym zakończyć dzisiejsze posiedzenie. Mam świadomość tego, że nie rozwiązaliśmy problemu. Jeżeli państwo chcecie, aby regulacja była głębsza, musicie zwrócić się do komisji branżowej, albo do Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, albo do Komisji Gospodarki. To, co mogliśmy zrobić jako Komisja Nadzwyczajna, wydaje się, że zrobiliśmy.

Gdy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za jakiś czas będzie dysponował materiałem, o który poprosiliśmy – przypuszczam, że nie nastąpi to szybko – wówczas jeszcze raz zwołamy posiedzenie Komisji w tej sprawie. Przeanalizujemy wyniki kontroli, wyniki postępowania.

Dziękuję wszystkim za udział w dzisiejszym spotkaniu.

Zamykam posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej „Przyjazne Państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji.
 
 
 

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz