DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna Przyjazne Państwo omawiała problemy przemysłu drzewnego

Biuletyn Komisji Sejmowych

Autor:
Źródło: Biuletyn Komisji Sejmowych
Data: 2009-07-27


20 maja odbyło się spotkanie Komisji Nadzwyczajnej "Przyjazne Państwo" do spraw związanych z ograniczeniem biurokracji (tzw. Komisja Palikota) omawiała problemy w rozwoju branży przemysłu drzewnego, propozycje rozwiązań legislacyjnych. Zapis spotkania przedstawiamy poniżej

Dostawa surowca drzewnegoDostawa surowca drzewnegoFot. M. Andrzejewski

W posiedzeniu udział wzięli: Janusz Zaleski podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, Beata Jaczewska dyrektor Departamentu Rozwoju Gospodarki Ministerstwa Gospodarki wraz ze współpracownikami, Marian Pigan dyrektor generalny Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe wraz ze współpracownikami, Henryk Gierełło doradca w Najwyższej Izbie Kontroli, Dorota Durek specjalista w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów wraz ze współpracownikami, Sławomir Wrochna prezydent Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego wraz ze współpracownikami, Jacek Kulis członek Stowarzyszenia Papierników Polskich, Piotr Antolak przewodniczący Związku Zawodowego Meblarzy RP wraz ze współpracownikami, pracownicy Kancelarii Sejmu: Andrzej Kniaziowski, Ewa Nestorowicz – z sekretariatu Komisji w Biurze Komisji Sejmowych.

Komisja obradowała pod przewodnictwem posła Mirosława Sekuły (PO), przewodniczącego Komisji W charakterze mówców wystąpili: Dyrektor biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego - Bogdan Czemko, Specjalista w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów - Dorota Dudek, Doradca w Najwyższej Izbie Kontroli - Henryk Gierełło, Członek Stowarzyszenia Papierników Polskich - Jacek Kulis, Poseł Janusz Palikot (PO), Dyrektor generalny Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe - Marian Pigan, Przewodniczący Komisji - poseł Mirosław Sekuła (PO), Członek Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego - Edward Tomaszuk, Poseł Wiesław Woda (PSL), Prezydent Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego Sławomir Wrochna, Podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska - Janusz Zaleski.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Otwieram posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej „Przyjazne Państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji.

Porządek dzienny dzisiejszego spotkania przewiduje omówienie problemów w rozwoju branży przemysłu drzewnego i propozycji rozwiązań legislacyjnych. Temat przedstawi prezydent Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego pan Sławomir Wrochna. Bardzo proszę.

Prezydent Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego Sławomir Wrochna:
Dzień dobry państwu. Na wstępie chciałbym serdecznie podziękować panu przewodniczącemu oraz Wysokiej Komisji za umożliwienie wystąpienia w państwa gronie. Chciałbym też podziękować panu dyrektorowi generalnemu Lasów Państwowych za przybycie na dzisiejsze spotkanie, ponieważ jest to nasz główny adwersarz. Przez ostatni rok pan dyrektor generalny często spotykał się z nami na różnych gremiach. Dzisiejsze jest jednym z najwyższych, na jakie udało się nam pana dyrektora generalnego zaprosić.

Polski przemysł drzewny, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, której jestem prezydentem, od lat boryka się z pewnymi utrudnieniami. Polegają one na tym, że zaopatrując się w surowiec, który jest pozyskiwany z mienia Skarbu Państwa przez jednostkę organizacyjną, jaką są Lasy Państwowe, robimy to na zasadach dalekich od zasad wolnego rynku.

W kilku punktach chciałbym przedstawić, nie dotychczasowe zasady sprzedaży drewna, ale elementy, których polski przemysł drzewny oraz polska gospodarka potrzebują na dzień dzisiejszy.

Jednym z najważniejszych punktów są gwarancje dostaw surowca, umowy wieloletnie, które stabilizowałyby rozwój kluczowej dla polskiej gospodarki gałęzi. Chodzi o 9% wartości sprzedaży. Umowy wieloletnie pozwalają na prawidłowe planowanie i prawidłowe inwestycje w polskim przemyśle drzewnym.

Druga sprawa to ceny rynkowe na kupowany surowiec. Potrzebna jest cena rynkowa, która umożliwiałaby przedsiębiorcom swobodną konkurencję na właściwych rynkach, czyli rynku krajowym i rynku europejskim.

Trzecią sprawą są jednakowe zasady i warunki sprzedaży surowca dla wszystkich przedsiębiorstw przecierających przemysłowo drewno pozyskiwane od Skarbu Państwa.

Do tej pory nie udało się nam dojść do porozumienia z Dyrekcją Generalną Lasów Państwowych, chociaż pracujemy nad tym od dziewiętnastu lat czyli przez cały okres kapitalizmu w Polsce. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w swoim stanowisku z dnia 15 marca br. napisał: „Taka struktura rynku, praktyczny monopol Lasów Państwowych i ograniczenie ilości surowca powodują, iż funkcjonowanie tego rynku bardzo często jest zaburzone. Nie działa także żaden organ regulacyjny, który miałby ustawowe kompetencje do kształtowania zasad funkcjonowania tego rynku, w tym np. regulacji cen drewna.”.

Opierając się na stanowisku prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Urzędzie Regulacji Rynku Drzewnego widzielibyśmy gwaranta, który spełniałby rolę regulatora rynku drzewnego co do zasad i warunków sprzedaży, a także miałby wpływ na to, co dzieje się w Lasach Państwowych. Mówiąc dokładniej pilnowałby właściwego, opartego na zwykłych relacjach ekonomicznych, poziomu ceny zakupu surowca w dynamicznie zmieniającej się sytuacji gospodarczej.

Muszę powiedzieć, że obecnie mamy rynek producenta, nie mamy natomiast rynku dostawcy, dlatego że z drugiej strony mamy monopolistę. Na rynku producenta często wygląda to tak, że polskie przedsiębiorstwa nie mogą konkurować z producentami zagranicznymi na skutek zawyżonych cen, czyli na skutek obowiązywania ceny minimalnej. Wydawałoby się w związku z tym, że kupujemy surowiec na aukcjach, iż wszystko jest w porządku. Mielibyśmy wolny rynek, gdyby cena na aukcji była ceną wywoławczą. Tymczasem od razu na wstępie mamy cenę minimalną, która często jest zawyżona w stosunku do ceny, która jest oczekiwana na rynku. W dziewiętnastoletniej historii Lasów Państwowych nie zdarzyło się, aby cena była ustalona na właściwym poziomie. Za chwilę będziemy mieć drugie półrocze. Podejmiemy drugą próbę ustalenia właściwej ceny. Nie mogliśmy jej ustalić w ubiegłym roku, ponieważ obowiązywały wówczas zasady, które zostały określone jeszcze przez poprzednią ekipę. Pan dyrektor generalny określił cenę na pierwsze półrocze. Wiadomo, że okazała się ona wygórowana. Prawdopodobnie również będzie tak w drugim półroczu. W momencie, gdy jest dekoniunktura, kryzys, stanowi to potężne zagrożenie dla istnienia całej branży drzewnej.

Wyniki ekonomiczne za ubiegły rok jeszcze nie zostały ogłoszone. W styczniu ubiegłego roku średni zysk wynosił 5,6%. W listopadzie zysk wynosił już tylko 0,4%. Prawdopodobnie ubiegły rok zamknął się na minusie. Rok bieżący jest jeszcze gorszy od poprzedniego. Wiąże się to między innymi z trudną sytuacją rynkową, jaką nam zafundował cały świat. Niemniej odpowiedni poziom ceny sprzedaży, tzw. ceny WC01 spowodowałby, że to, co w 2007 roku straciliśmy na rynkach zachodnich, można by było odbudować. Rodzi się jednak pytanie, czy poprzez sterowanie podażą w ten sposób, że poda się na rynek więcej surowca po mniejszych cenach, można osiągnąć cel, czyli można spowodować, żeby polskie przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego zapłaciły w tym roku podatek. W ubiegłym roku nie zapłaciły. Było wiadomo, że nie zapłacą. Czy lepiej utrzymywać wysoką cenę i czekać, aż przedsiębiorstwo po przedsiębiorstwie będzie zmieniało branżę i szukało innego sposobu zarabiania pieniędzy?

Musicie państwo zauważyć jedną rzecz. Jest to kuriozum na miarę Europy. Powtarzam to jak mantrę, ale powtórzę jeszcze raz. Lasy Państwowe dbając o interes Skarbu Państwa tak naprawdę niszczą polską gospodarkę. Nie ma tu zbieżności. Mówiąc o polskiej gospodarce mam na myśli przemysł drzewny. Wysoka cena, która jest ustalana na zakup surowca drzewnego, powoduje, że kompletnie tracimy konkurencyjność na rynkach zewnętrznych i wewnętrznych. Z tego tytułu nie wpływają do Skarbu Państwa żadne pieniążki, wręcz odwrotnie – przedsiębiorstwa odnotowują straty. W dzisiejszej trudnej sytuacji rynkowej, kiedy wzrosły ceny energii, płaca minimalna, ceny paliw oraz ceny surowca, Unia Europejska zafundowała nam piętnastoprocentową obniżkę cen na gotowe wyroby przemysłu drzewnego. W polskim przemyśle drzewnym obecnie nie ma cudotwórców, którzy działając w realnych warunkach gospodarczych, potrafiliby osiągnąć zysk.

Muszę zauważyć jeszcze jedną rzecz. Polskie przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego działające w branży papieru, płyty, opakowań, produkcji tartacznej, w jakimś sensie energetyki po raz pierwszy od dwudziestu lat podpisały wspólne porozumienie. Jest to efekt prac zespołu negocjacyjnego, któremu mam zaszczyt przewodniczyć. Wszyscy mówią jednym głosem zwracając się do pana dyrektora generalnego Lasów Państwowych: „Musimy zmienić istniejącą sytuację.”. Relacje, jakie panują pomiędzy przemysłem drzewnym a Dyrekcją Generalną Lasów Państwowych, na dzień dzisiejszy są nie do przyjęcia. Nie możemy dłużej czekać, dlatego że wyczekiwanie do końca roku na to, co ewentualnie się wydarzy, co przyniesie los, może spowodować, że w tym roku następne parę tysięcy firm działających w przemyśle drzewnym po prostu upadnie. Dziękuję.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Pan przewodniczący Janusz Palikot. Proszę bardzo.

Poseł Janusz Palikot (PO):
Mam dwa pytania, które wiążą się ze sobą. Po pierwsze, dlaczego musi być cena minimalna? Normalnie nie powinno być czegoś takiego, jest to jakiś relikt socjalistyczny. Proszę przedstawicieli Lasów Państwowych o wyjaśnienie, dlaczego w giełdowym systemie naboru jest cena minimalna.

Po drugie, dlaczego nie mielibyśmy po prostu otworzyć rynku? Obecnie są jakieś bariery związane z importem drewna do Polski. Rozumiem, że Lasy Państwowe dostarczają do budżetu jakieś pieniądze z tytułu sprzedaży drewna. Jeśli będzie import, handel, to przez opodatkowanie rozwijającego się przemysłu drzewnego także będą płynęły pieniądze do budżetu. Lasy Państwowe nie muszą pozostawać niekonkurencyjne w momencie, gdy przez zniesienie barier w imporcie i odejście od ceny minimalnej powstanie otwarty rynek handlu drewnem. Nie rozumiem, dlaczego funkcjonują te wszystkie mechanizmy.

Takie jest moje pytanie kierowane raczej do dyrektora generalnego Lasów Państwowych niż do przedstawiciela branży drzewnej.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Pan przewodniczący Wiesław Woda.

Poseł Wiesław Woda (PSL):
Z dużym zainteresowaniem wysłuchałem informacji, które zostały nam przedstawione. Przyznam się szczerze, że nie bardzo wiem, o co zwracacie się państwo do Komisji Nadzwyczajnej. Nie ma tu żadnego projektu regulacji ustawowej. Nie chciałbym pana urazić, ale powiem otwarcie, że wysłuchaliśmy trochę gorzkich żalów. Komisja wysłuchuje różne gorzkie żale, ale Sejm jest po to, aby wprowadzać pewne regulacje. Nie słyszałem z pańskiej strony żadnej propozycji stosownych regulacji.

Po drugie, zdaję sobie sprawę z tego – podobnie zresztą jak wszyscy obecni na tej sali – że zbyt drewna z lasu musi być reglamentowany. Nie możemy sobie pozwolić na to, że lasy wytniemy, a drewno wywieziemy i sprzedamy po niskiej cenie. Reglamentacja drewna jest dla mnie zrozumiałą rzeczą. Natomiast jego cena w ramach ustalonej ilości pozyskiwanego drewna powinna mieć rynkowy charakter. W tym punkcie muszę się z panem zgodzić.

W znanych mi prywatnych tartakach robota wre na dwie albo nawet na trzy zmiany. Drewno jest pozyskiwane z różnych kierunków, i z Lasów Państwowych, i z lasów prywatnych, i z importu. Mało tego, w południowych regionach nowe tartaki powstają jak grzyby po deszczu. Nie chcę podawać szczegółów, ale gdyby było aż tak źle, zasadnym byłoby pytanie, dlaczego powstają nowe tartaki. Ogromnie się z tego cieszę, dlatego że tartaki powstają najczęściej w małych miejscowościach, gdzie są jedynym pracodawcą.

Oczekuję od panów, abyście określili, jakie przepisy, jakie akty prawne zmienić, w jakim kierunku przeprowadzić zmiany. Same gorzkie żale do niczego konkretnego nie prowadzą.

Leśnicy zapewne powinni trochę zweryfikować swoje stanowisko. W znanym mi rejonie wycinki lasów pod autostradę A4 na hałdach leży sporo drewna, na które nie ma zbytu. Czy drewno powinno leżeć na hałdach, czy też powinno znaleźć nabywcę po cenach rynkowych, o co się pan zwraca? Przetrzymywanie nieokorowanego drewna na składach nie służy niczemu dobremu. Drzewa muszą być wycięte z uwagi na budowę autostrady.

Proponuję panie przewodniczący, abyśmy bardziej uszczegółowili naszą dyskusje, a nie tylko wyrażali wzajemne żale. Na razie usłyszeliśmy żale jednej strony, drugiej jeszcze nie, aczkolwiek mamy świadomość, że drewno z Lasów Państwowych musi być pozyskiwane w ramach pewnych limitów. Na pewno nie przyłożę ręki do totalnego wycięcia lasów, tylko dlatego że komuś się to opłaca. Za czymś takim ręki nie podniosę. Podniosę natomiast za prawnymi regulacjami normującymi wzajemne relacje.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Na dzisiejszym posiedzeniu są obecni przedstawiciele Lasów Państwowych, Ministerstwa Gospodarki, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Ministra Środowiska. Panie ministrze, panu pierwszemu przysługuje głos, oczywiście jeżeli zechce się pan wypowiedzieć. Może pan też wskazać osobę, które wypowie się w pana imieniu. Proszę.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Janusz Zaleski:
Bardzo dziękuję panie przewodniczący. Bardzo przepraszam za spóźnienie, ale odbywało się też posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

Nie słyszałem – choć zapewne je znam – argumentów przedstawicieli przemysłu drzewnego. W związku z tym poproszę pana dyrektora generalnego Lasów Państwowych o ustosunkowanie się do przedstawionych kwestii.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Proszę bardzo.

Dyrektor generalny Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe Marian Pigan:
Dziękuję bardzo. Panie przewodniczący, szanowni państwo. Rozpocznę od kilku ogólnych informacji, ponieważ sprzedaży drewna nie można wyrwać z całości, jaką stanowi gospodarka leśna. Jeśli pan przewodniczący pozwoli, najpierw przytoczę kilka danych ogólnych, a potem odpowiem na dwa pytanie szczegółowe dotyczące ceny minimalnej.

W Polsce mamy ponad 9000 tys. hektarów lasów, z czego ponad 7000 tys. hektarów znajduje się w zarządzie Lasów Państwowych. Rzeczywiście mamy pozycję dominującą na rynku, co wynika ze struktury własności. 78,1% lasów jest w naszym zarządzie, 2% zajmują parki narodowe, 2% stanowi inną własność, 17% lasów należy do osób fizycznych, 1% stanowią lasy prywatne. Wielkość zapasów drzewnych wciąż ulega wzrostowi. Wiadomo, że w przypadku gospodarki leśnej trzeba porównywać długie okresy. Dla przykładu podam dwie wielkości. W 1967 roku w Polsce było 800.000 tys. metrów sześciennych drewna, dzisiaj jest 1.700.000 tys. metrów sześciennych. Zapasy zwiększyliśmy zwiększając powierzchnię lasów, ale przede wszystkim dokonując przebudowy drzewostanów. Są to skutki właściwej gospodarki leśnej. Zazdroszczą nam tego inni leśnicy.

Można powiedzieć, że duże zapasy mamy, dlatego że nie użytkowaliśmy lasów. W polskim, który jednocześnie jest europejskim, racjonalnym, wielofunkcyjnym modelu leśnictwa, przyjęliśmy zasadę, że w ciągu roku możemy pozyskiwać nie więcej niż przyrasta. Przyrost jest użytkowany na poziomie sześćdziesięciu kilku procent. Czterdzieści procent ulega odkładaniu. Można tu poszukiwać chwilowych rezerw pozyskiwania drewna, ale są pewne problemy przyrodnicze z realizacją takiego planu.

Dzisiaj nie ma zgody społecznej na to – myślę, że nie muszę tego mówić w tym gronie – żeby leśnicy nagle doprowadzili do wyrębu polskich lasów traktując sprawę bardzo koniunkturalnie. Nie wyobrażam sobie, abyśmy biorąc pod uwagę popyt oraz chwilowy wzrost zapotrzebowania na rynku nagle zakładali zręby dwudziesto-, pięćdziesięcio-, stuhektarowe. Nikt, kto będzie gospodarował lasem, nie uzyska na to akceptacji. Las rośnie długo. Wymaga szacunku. Proszę mi wierzyć, że to, co możemy dać, dajemy.

Mamy pozyskanie na poziomie trzydziestu kilku milionów metrów sześciennych. Tylko Niemcy pozyskują więcej, tzn. ponad 50 mln metrów sześciennych. Wynika to jednak z potężnej powierzchni i zasobów, jakie nasz sąsiad posiada. Austriacy pozyskują 16 mln metrów sześciennych. Czesi – podobnie, Słowacy, Litwini – 5 mln metrów sześciennych.

Biorąc pod uwagę szerokość geograficzną, uwarunkowania społeczne i przyrodnicze wielkość 32 mln metrów sześciennych, moim zdaniem, z jednej strony zapewnia dobry i trwały rozwój przemysłu drzewnego, z drugiej – zachowanie zasobów i dobrą gospodarkę leśną. 32. mln metrów sześciennych drewna sprzedajemy za kwotę ponad 5 mld zł.

Z analiz pani profesor Ratajczak z Instytutu Technologii Drewna wynika, że wartość sprzedaży przemysłu drzewnego w Polsce wynosi 55 mld tys. zł. Dostarczamy surowiec za kwotę 5 mld zł. Wartość wyrobów zwiększa się zatem dziesięciokrotnie. Powoduje to, że przemysł meblarski zajmuje bardzo wysoką pozycję w rankingu europejskim i światowym. Plasuje się na czwartym miejscu na świecie.

Wiem, że są trudne chwile wynikające z tego, że my chcemy jak najdrożej sprzedać, przemysł drzewny chce jak najtaniej kupić. Niemniej trudno nam zarzucić, że działamy na szkodę przemysłu drzewnego. Gdybyśmy rzeczywiście wprowadzali uciążliwe rozwiązania, na pewno przemysł drzewny nie zajmowałby tak wysokiego miejsca.

Pewna nadopiekuńczość Lasów Państwowych została zauważona przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zasady sprzedaży drewna, które obowiązywały w roku 2005 czy 2006 zawierały wiele systemów ochronnych. Wszyscy pamiętają nałożoną na nas karę w wysokości 1,5 mln zł. Za co ją otrzymaliśmy? Za zamknięcie rynku dla nowych firm. Uczynili to moi poprzednicy. Mógłbym to rozgrywać politycznie, ale nie o to chodzi. Mamy ciągłość zarządzania. Za zamknięcie rynku dla nowych firm na Lasy Państwowe została nałożona kara w wysokości 1,5 mln zł. Była to kara symboliczna, mogła wynosić 500 mln zł.

Opowiadam się za otwarciem rynku. Dla mnie oznaczałoby to inne warunki. Jesteśmy w Europie. Chętni z krajów europejskich, którzy chcieliby u nas zakupić surowiec, mają do tego prawo. Być może moje spojrzenie jest inne. Dla mnie zasady rynkowe oznaczają, że nie ma czegoś takiego jak zapewnienie dostaw. Co to znaczy zapewnienie dostaw? Jeżeli mówimy o mechanizmach rynkowych, rozstrzygającym elementem powinna być cena. Być może mogą być też inne kryteria, ale muszą być to kryteria rynkowe. Jeżeli oczekuje się zapewnienia dostaw, to trzeba mówić o regulacji. Można nawet powiedzieć, że w jakimś sensie jest to pomoc publiczna. Jeżeli zapewniam komuś dostawy, w tym momencie zniekształcam rynek odbiorców.

Poseł Janusz Palikot (PO):
Przepraszam bardzo, ale mam jedną uwagę. Komisja na pewno nie poprze zmian, które powodowałyby brak limitów sprzedaży w odniesieniu do przyrostu zasobów oraz zadań, jakie mamy do spełnienia w zakresie zwiększenia zalesienia kraju. Jest to oczywiste. W ogóle o tym nie dyskutujmy.

Po drugie, jesteśmy przeciwnikami gwarantowanych dostaw. Co nas „wkurza” i wyprowadza z równowagi? Cena minimalna i ograniczenia w swobodnym handlu wewnętrznym i zewnętrznym. Są to sprawy, które nas denerwują. Jeżeli surowca jest tak mało, jeżeli jest tylu chętnych, po co jakieś gwarancje minimalnej ceny? Wystawia pan surowiec po takiej cenie, po jakiej pan chce. I tak wszystko kupią od pana po ustalonej przez pana cenie, ponieważ brakuje surowca, ponieważ nie ma możliwości zabezpieczenia pełni zapotrzebowania. Musimy to uzupełnić ułatwieniami przy imporcie. Takie postępowanie w tej sprawie wydaje mi się najbardziej rozsądne.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Proszę kontynuować skupiając się na sprawach, które nas interesują. Inne znamy, proszę nam je oszczędzić.

Dyrektor generalny PGLLP Marian Pigan:
Szanowni państwo, dlaczego są ceny minimalne? W dniu 9 kwietnia br. spotkaliśmy się w Rogowie z przedstawicielami przemysłu drzewnego. W kwietniu zostałem dyrektorem generalnym. Wraz z moim zastępcą zastanawialiśmy się, w jaki sposób wprowadzić mechanizmy rynkowe. Zaproponowaliśmy zasady sprzedaży drewna. Były one oparte na jednym kryterium. Była nim cena bez ceny minimalnej. Dla mnie osobiście jest to najlepsze rozwiązanie. Cena decyduje o tym, kto kupi surowiec z lasu. Mam nagrania, mogę je przytoczyć. Odbywały się batalie. Posłowie mówili, że to zamach na przemysł drzewny: „To niemożliwe, otworzycie rynki, przyjadą zachodnie koncerny, wszystko wykupią.”. Po długich negocjacjach, rozmowach toczących się pod przewodnictwem pana ministra Boniego, ugięliśmy się. Postanowiliśmy stworzyć okres ochronny dla rodzimego przemysłu drzewnego.

Wprowadziliśmy regulację polegającą na tym, że 70% tego, co chcemy sprzedać, wystawiamy ma przetargu ograniczonym, tzn. dla odbiorców, którzy posiadają historię zakupów. Proszę państwa, jeżeli podjęliśmy decyzje o przetargu ograniczonym, następnym krokiem, jaki za tym idzie, jest wprowadzenie ceny minimalnej. Nie pozwolę na to, aby Skarb Państwa stracił. Jeżeli w przetargu może wziąć udział tylko dziesięć osób, nie ma problemu, aby podzielili pomiędzy sobą określoną ilość drewna za śmieszną cenę. Gbybym wystawił drewno na rynku otwartym, nie byłoby ceny minimalnej. Cena minimalna stanowi ograniczenie przetargu. Dla pozostałych 30% drewna, jakie sprzedajemy, nie określamy ceny minimalnej. Może je kupować, kto chce. Jest to pewna konsekwencja. Wiemy, jakie są regulacje.

Proszę państwa, na Litwie sprzedawano drewno biorąc pod uwagę tylko cenę. W okresie koniunktury przychody lasów litewskich były o 30% wyższe niż w Polsce. U nas była górna cena. Nie uzyskaliśmy przychodów ze względu na dobry rozwój firm. Można powiedzieć, że to już historia. Dzisiaj spadek cen na Litwie jest trochę większy niż u nas, ale oni eksportują. Nie wiem, skąd mają drewno, być może z dalekiej Syberii, ale to już ich sprawa. Pewne działania stanowią konsekwencję pewnego uginania się. Opowiadam się za tym, aby nawet 50% drewna przeznaczyć na wolny rynek. Mam na myśli przetarg ograniczony. Chodzi o formułę przetargu, a nie o jakieś negocjacje czy coś innego. Taka jest moja odpowiedź. Dziękuję bardzo.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję. Chciałbym, aby wypowiedział się jeszcze przedstawiciel Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Niewątpliwie mamy do czynienia z obszarem objętym monopolem państwa. W związku z tym państwa stanowisko jest istotne. Proszę.

Specjalista w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów Dorota Dudek:
Dorota Dudek. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Bardzo chętnie zajmiemy stanowisko, tylko najpierw proszę o sprecyzowanie, do czego konkretnie mamy się odnieść. Do ceny minimalnej, ogólnej sytuacji na rynku?

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Przede wszystkim proszę o odpowiedź na pytania, które zadali pan przewodniczący Janusz Palikot oraz pan przewodniczący Wiesław Woda. Proszę też o odniesienie się do ceny minimalnej, ponieważ w tej chwili jest to najważniejszy element.

Specjalista w UOKiK Dorota Dudek:
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zajmując się kwestiami rynku drzewnego nie badał kwestii cen minimalnych. Jak już było powiedziane, zarzut, jaki postawiliśmy w postępowaniu, był tej natury, że Lasy Państwowe nie dopuszczały do przetargu tych uczestników rynku, którzy nie mieli tzw. historii cenowej, a więc nie dopuszczał nowych uczestników.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Krótko mówiąc, stwierdziliście państwo, że nie wolno sprzedawać tylko swoim, że trzeba sprzedawać wszystkim.

Specjalista w UOKiK Dorota Dudek:
W pewnym sensie, tak.

Co trzeba mieć szczególnie w pamięci, nad czym trzeba się szczególnie pochylić przyjmując określone regulacje dla rynku drzewnego? Wolny rynek w takim sensie, że tylko cena będzie decydowała o sprzedaży, niekoniecznie musi oznaczać, że utrzymają się nad nim małe i średnie przedsiębiorstwa. Zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów najpierw trzeba zastanowić się, do czego Skarb Państwa chce dążyć, czy chce chronić małych i średnich przedsiębiorców za cenę pewnych ustępstw przy sprzedaży, ustępstw, które spowodują, że system nie do końca będzie rynkowy, czy też chce rzeczywistego wolnego rynku. Wówczas z ceną może być różnie, w zależności od koniunktury i wielu innych okoliczności może ona pójść do góry, może pójść do dołu.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Zaraz oddam głos panu przewodniczącemu Wiesławowi Wodzie. Wcześniej chciałam się krótko wypowiedzieć.

Problem został przedstawiony w ten sposób, że Lasy Państwowe określają, jakie są ich potrzeby finansowe, określają, ile mogą wyciąć drzew i uzyskać drewna, a potem to dzielą i wychodzi im cena, którą dyktują na rynku. Problem polega na tym, że cena ta jest wyraźnie wyższa niż ceny, jakie są u naszych sąsiadów, Niemców, Słowaków czy w innych krajach. Gdyby sytuacja rzeczywiście tak wyglądała przy jednoczesnym monopolu Lasów Państwowych w tym obszarze gospodarki, jasne by było, że znacząco narusza to możliwości konkurencyjne przedsiębiorstw z branży przerabiającej drewno, ogranicza ich zdolności konkurencyjne w stosunku do przedsiębiorstw z innych krajów Unii Europejskiej. Dziękuję.

Proszę o zabranie głosu pana przewodniczącego Wiesława Wodę. Później panu udzielę głosu.

Poseł Wiesław Woda (PSL):
Przedstawiciele Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego upatrują rozwiązania problemu w ustanowieniu Urzędu Regulacji Rynku Drzewnego. Przyznam się szczerze, że jestem powściągliwy, jeżeli idzie o powoływanie nowych urzędów. Przez dwadzieścia lat urzędy i tak się rozrosły do niebywałych granic.

Chciałbym zapytać przedstawicielkę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co stoi na przeszkodzie temu, żebyście państwo, oprócz tego, że kiedyś nałożyliście na Lasy Państwowe karę w wysokości 1,5 mln zł, na bieżąco zajmowali się tym tematem. Nie sądzę, żeby obszar rynku drewna był wyłączony spod waszej jurysdykcji. Dlaczego państwo nie zajmujecie się tym? Co stoi temu na przeszkodzie? Czy trzeba powoływać nowy urząd, który będzie stanowił swego rodzaju votum nieufności w stosunku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów?

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Proszę, pan ma głos.

Prezydent PIGPD Sławomir Wrochna:
Nasza dyskusja zboczyła nie na te tory, ale spróbuję ją zaraz uporządkować.

Rozumiem, że państwo – pan przewodniczący Wiesław Woda także – otrzymaliście wszystkie nasze materiały. Nie są to nasza żale. Domagamy się powołania określonego urzędu. Robimy wszystko, aby państwu wyjaśnić, jaka jest sytuacja na rynku drewna oraz jakiej sytuacji oczekujemy w przyszłości.

Nawiązując do wypowiedzi pana posła Janusza Palikota chciałbym wyprowadzić pana przewodniczącego z błędu. Lasy Państwowe nie odprowadzają do Skarbu Państwa żadnych pieniędzy. Gdyby tak było, gwarantuję panu, że nie pracowałoby tam 26 tys. ludzi. Gdyby Skarb Państwa drogą redystrybucji dzielił pieniądze, jak je dzieli na wszystkie inne ministerstwa, na resort spraw wewnętrznych, Policję, nauczycieli, szpitale, w Lasach Państwowych nie pracowałoby 26 tys. ludzi, ponieważ Skarb Państwa nie miałby na to pieniędzy. Lasy Państwowe mają tzw. wynik. Jest tak od dziewiętnastu lat. Lasy Państwowe w kapitalistycznej Polsce prowadzą gospodarkę planową. Planowa gospodarka polega na robieniu wyniku. My mamy gospodarkę rynkową. Planowa gospodarka Lasów Państwowych nie nakłada się na rynkową gospodarkę polskiego przemysłu drzewnego.

Nie jest prawdą to, co powiedział pan dyrektor generalny, dlatego że my nie żądamy wycięcia polskich lasów. Chylimy czoła przed polskimi leśnikami, za to, w jakiej kondycji znajdują się polskie lasy.

Gdyby nawet Skarb Państwa pozyskał 1 metr sześcienny drewna, musi sprzedać go na rynku w określony sposób. Jest tylko i wyłącznie cena wywoławcza. Kto kupi 1 metr sześcienny, ten przeżyje. Obecnie mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją. Nie chcę przytaczać faktów, ale w każdej chwili mogę to zrobić. Różnica w cenie dębu w Polsce przekracza obecnie 100 zł. Różnica w cenie drewna z drzew iglastych wynosi 20 zł. Są przedsiębiorstwa, które na wstępie otrzymają pomoc od państwa, ponieważ kupują surowiec o 20 zł taniej niż inne. Pozostałe przedsiębiorstwa muszą o niego walczyć. Swoje produkty dostarczają do tego samego klienta na Zachodzie. Ktoś z Pomorza, kto przerabia 250 tys. metrów sześciennych, ma 500 tys. zł straty. Jego konkurent, który przerabia taką samą ilość surowca na południu, ma w tym samym momencie zysk. Celowo zmieniłem kierunki. Lasy Państwowe wyszły poza swoją rolę.

Uważacie państwo, że monopol Lasów Państwowych jest potrzebny. Osobiście też tak uważam. Uważam wszakże, że powinien być też urząd, który odpowiadałby za cenę minimalną i podział rynku.

Chciałbym teraz odpowiedzieć na drugie pytanie pana posła Palikota. Dlaczego nie może być idealnie wolnego rynku? Po pierwsze, ze względu na małą i średnią przedsiębiorczość, na co zwraca uwagę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po drugie, w Polsce mamy różne struktury własności. Mamy papier, który na dzień dzisiejszy potrzebuje bardzo dużych ilości drewna. W momencie, gdyby był czysty wolny rynek, producenci mogliby nie pozyskać swoich mas surowca, ponieważ w tym samym czasie surowiec trafiałby do innych odbiorców np. przetwarzających drewno rzemieślniczo. Zawsze bardziej będzie się opłacało zrobić karmnik dla ptaków niż wyprodukować kartkę papieru. Uwarunkowań jest bardzo wiele, nie chciałbym jednak wchodzić w szczegóły.

Odnosząc się do wypowiedzi pana posła Wiesława Wody chciałby powiedzieć, że nie znam na południu tartaku – a sam wywodzę się z południa i od dwudziestu lat przerabiam surowiec pozyskiwany z Lasów Państwowych – który powstałby jak grzyb po deszczu. Wiem, że członkowie Izby, przedsiębiorcy ze Śląska dzisiaj przerabiają 50-60% tego, co przerabiali w ubiegłym roku. Wiem, że zwolnili mnóstwo ludzi. Mnóstwo ludzi w tym roku straciło pracę, tylko dlatego że na rynku nie ma zbytu na nasze wyroby.

Tak jak proponuje pan dyrektor, Lasy Państwowe mogłyby dzisiaj całkowicie uwolnić cenę, dlatego że nie ma nabywców drewna. Surowiec pojawia się, ale nie ma na niego chętnych. W ubiegłym roku Lasy Państwowe nie sprzedały do końca surowca tartacznego i nie sprzedadzą w tym roku, ponieważ nie ma koniunktury.

Sprawę musimy załatwić w okresie dekoniunktury. W czasie dobrej koniunktury na pewno tego nie załatwimy, bo druga strona powie: „Wszystko się sprzedaje, siedźcie cicho, kupujcie jak kupowaliście do tej pory”. Tak być nie może. Możemy kupować, chcemy zaopatrywać się na zasadach rynkowych, ale musi być cena wywoławcza bez ceny minimalnej. Jest to główny problem.

Kiedy będziemy mieli rozwiązany problem ceny, będziemy mogli rozmawiać na temat dalszego rozwoju przemysłu drzewnego czyli na temat gwarancji. Są gwarancje dostaw, jest rozwój, ponieważ jest inwestycja. Inwestycja w przemyśle drzewnym jest wieloletnia, kapitałowo zwraca się po kilku latach. Jeżeli ktoś nie ma gwarancji, po prostu nie inwestuje. Były różne przypadki. Mówił o tym pan dyrektor. Nie będę wymieniał nazw koncernów, które dzisiaj zamknęły tartaki w Finlandii, Niemczech. Mamy informację, że jeden z największych tartaków, jaki miał być wybudowany na Pomorzu, nie będzie, ponieważ jest dekoniunktura. Polski mały przedsiębiorca zawsze kupował surowiec i zużywał go. Dziękuję bardzo.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Jeszcze pan chciał się wypowiedzieć. Proszę o zwięzłą wypowiedź.

Dyrektor biura PIGPD Bogdan Czemko:
Po pierwsze, dziękuję panu dyrektorowi Piganowi za tak dobrą ocenę kondycji polskiego przemysłu drzewnego. Nie do końca tak to wygląda. Jeśli kondycja ta jest dobra – tak zrozumiałem pana wypowiedź – to nie dzięki, ale wbrew temu, co robią Lasy Państwowe. Co więcej dobra kondycja, dobry wynik finansowy odnosi się nie do tej gałęzi przemysłu, która bezpośrednio czerpie surowiec z lasu. W rzeczywistości dobry wynik osiągał przede wszystkim przemysł meblarski czyli gałąź, która równie dobrze może zaopatrywać się poprzez import płyt czy tarcicy. Niekoniecznie musi zaopatrywać się w surowiec krajowy, który dzisiaj akurat dla tej branży jest zdecydowanie za drogi. Jak powiedzieliśmy, ceny drewna w Lasach Państwowych są w tej chwili za wysokie.

Odniosę się jeszcze krótko do systemu sprzedaży. Pan dyrektor Pigan przypomina pewne zupełnie już przegadane rzeczy odnośnie do tego, co jest nam potrzebne, aby rynek przerobu drewna w Polsce prawidłowo funkcjonował. Propozycja systemu rynkowego jest propozycją przegraną. Wyjaśnialiśmy to sobie wielokrotnie. Gdyby powstał system oparty na totalnych aukcjach, po pierwsze, absolutnie nie chroniłby nas przed regulacją cen, którą Lasy Państwowe mogą zastosować dysponując pełnią władzy na rynku, dysponując możliwością sterowania podażą i ceną. Po drugie, byłoby to zaprzeczenie stabilności. Była już mowa o tym, że jeśli system ma funkcjonować w stabilny sposób, musi mieć pewność, że drewno nie będzie kupowane z miesiąca na miesiąc, tylko przynajmniej z roku na rok, a być może nawet w perspektywie kilkuletniej. Mówię o pewnych umowach, porozumieniach dotyczących ilości drewna. Nie mówię o cenie, ponieważ ta musi stanowić wynik sytuacji na rynku i niczego innego.

Jeżeli spróbowalibyśmy wprowadzić aukcje na długie okresy – można sobie wyobrazić aukcje na okresy roczne czy dwuletnie – w tym momencie doszlibyśmy do paradoksu. Określilibyśmy cenę na dwa lata, a gwarantuję, że nie ma możliwości, aby na tak chwiejnym, zmiennym rynku – jest to udowodnione na przestrzeni wielu lat – określić ją właściwie.

Przedstawię jeszcze jeden, a właściwie dwa argumenty dotyczące stworzenia systemu opartego wyłącznie na aukcjach. Obecnie w Polsce mamy około 7 tys. firm będących odbiorcami drewna okrągłego. Ostatnio liczba ta trochę spadła, ale nadal jest ich blisko 7 tys. Jest to właśnie strefa małych i średnich przedsiębiorców, o której pani była uprzejma powiedzieć. Mali i średni przedsiębiorcy w mgnieniu oka mogą zostać zniszczeni, jeżeli pojawi się w systemie jedna wroga firma, jeden duży koncern, nawet nie polski, nawet nie zlokalizowany w Polsce. Firmy, które są zlokalizowane parę kilometrów od polskiej granicy, w okresie dobrej koniunktury, są zdolne przepłacać na aukcjach. Robiąc tak przez pół roku „wykończą” małe i średnia przedsiębiorstwa na terenie, który je interesuje, w promieniu stu czy dwustu kilometrów od swojego zakładu. Jeżeli sferę małych i średnich przedsiębiorstw, którą przecież znajduje się pod ochroną państwa, chcemy utrzymać przy życiu, nie możemy do tego dopuścić.

Z drugiej strony mamy sytuację dużych koncernów. Jest obecny przedstawiciel koncernu ze Świecia, wielkiej firmy, która kupuje kilka milionów metrów sześciennych surowca. Proszę sobie wyobrazić sytuację wielkiej firmy kupującej miliony metrów sześciennych, która musi uczestniczyć w tysiącach aukcji, aby z miesiąca na miesiąc zakupić drewno. Jest to logistyczne niewykonalne ani dla zakładów ze Świecia, ani dla Pfleiderera, ani dla wielu innych dużych firm. W tego typu firmach, które działają w ruchu ciągłym, które nie mogą sobie pozwolić na przestój, wszystko planuje się z dużym wyprzedzeniem i z dużą starannością. System aukcyjny absolutnie nie pozwala na planowanie. Jeżeli życzymy sobie, aby polski przemysł zniknął, przeniósł się do Rumunii, na Węgry, czy jeszcze gdzie indziej, to jest to na to najlepszy sposób.

Podam ostatni argument przeciwko przetargom. Właściwie chodzi o zabezpieczenie interesów firm, które działają na rynku. Proszę państwa, jeżeli przedsiębiorca zainwestował, wybudował zakład, zatrudnił ludzi, zaczął funkcjonować na rynku, nie może tak łatwo się wycofać, dlatego że poniósłby straty, musiałby zwolnić pracowników. Nowy przedsiębiorca, nowy konkurent, którego tak bardzo chce chronić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ma wybór. Widząc, co się dzieje, widząc, że na rynku jest za mało surowca, może nie zdecydować się na inwestycję. Nic nie straci, po prostu nie podejmie działalności. Powtarzam jeszcze raz, że firma działająca na rynku nie ma takiego wyboru. Dlatego też pewnego rodzaju ochrona jej pozycji jest potrzebna. Przy stworzeniu podobnej ochrony absolutnie nie można całkowicie zamknąć rynku, trzeba stworzyć furtkę, aby mogły powstawać nowe inwestycje, a także aby mógł następować rozwój tych firm, które na rynku już działają.

Wszystko to jest trudne do zrealizowania. Próby podejmowane wielokrotnie w obecnym stanie prawnym okazywały się zupełnie nieskuteczne. Stąd w ślad za opinią Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, przekazaną w ubiegłym roku, kiedy to proponowaliśmy trochę inne rozwiązania, postanowiliśmy zaproponować „wójta”. Jeżeli dwie strony nie mogą się dogadać – a najwyraźniej nam to nie wychodzi – musi pojawić się trzecia strona, która w kluczowych bądź zaognionych kwestiach będzie mogła podjąć decyzję. Musi to być ktoś bezstronny. Regulator rynku, jak rozumiem, jest rozwiązaniem całkowicie akceptowalnym, mieszczącym się w przepisach dotyczących ochrony konkurencji.

Pan przewodniczący Wiesław Woda wspomniał o niechęci do rozbudowy administracji oraz możliwości pełnienia roli regulatora przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie wiem, czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest do tego predysponowany. Wątpię, aby tak było. Funkcję tę może pełnić np. departament we wskazanym ministerstwie czy jakiś podobny organ. Krótko mówiąc, można zastanawiać się nad ograniczaniem rozwoju administracji. Uważam jednak, że jeśli mówimy o rynku, którego wartość po stronie surowca wynosi pięć, sześć miliardów złotych, a po stronie wyrobów pięćdziesiąt kilka miliardów złotych, jest to materia na tyle istotna dla gospodarki, że powinniśmy nad nią w jakiś sposób zapanować i chronić ją. Dziękuję bardzo.

Przewodniczący poseł Mirosław Sekuła (PO):
Dziękuję bardzo. Pan przewodniczący Wiesław Woda.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz