DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 

Szykują skok na las

Dziennik Zachodni

Autor: Beata Sypuła
Źródło: Dziennik Zachodni
Data: 2005-02-07


Jeśli rząd przyjmie nowy, trzeci już projekt ustawy reprywatyzacyjnej, na Śląsku pod topór pójdą tysiące hektarów lasów albo miejsca pracy.

Nie będzie ani za co, ani gdzie sadzić nowych drzew, choć w zdegradowanym regionie to życiowa konieczność. Kto zakręca nam kurek z tlenem?

Zgodnie z projektem ustawy Lasy Państwowe mają oddać na cele reprywatyzacji 80 tys. ha gruntów nieleśnych, które miary pójść pod nowe nasadzenia. Na Śląsku kolejne drzewa to dodatkowe łyki życiodajnego tlenu. Wiceminister skarbu państwa Kazimierz Jaszczyk uważa jednak, że kto dysponuje majątkiem Skarbu Państwa, musi brać udział w zaspokojeniu roszczeń. Projekt ustawy reprywatyzacyjnej firmowanej przez jego resort jest dramatyczny z innego powodu. Nikt nie wyobraża sobie oddania w ręce prywatne choćby piędzi ziemi w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku, bo to oznacza wycinkę drzew i pogorszenie stanu środowiska. Tymczasem Lasy Państwowe mają zapłacić parapodatek w wysokości 5 proc. swych przychodów, które mają głównie z cięcia drewna. Pieniądze pójdą dla poszkodowanych przez nacjonalizację mienia sprzed 60 lat. Otrzymają oni bony o wartości 6 mld zł - tylko 15 proc. utraconego majątku.

- Nie mamy z czego wypłacić tych pieniędzy - jasno stwierdza Waldemar Tomkiewicz, rzecznik Lasów Państwowych, które rocznie miałyby wykładać 300 mln zł.

Połowę przychodów przedsiębiorstwa pochłania koszt pozyskania drewna. Reszta idzie na nasadzenia, tak ważne na Śląsku, na ochronę lasów przed szkodnikami, leśne szkółki, ścieżki edukacyjne, ośrodki ekologiczne, utrzymanie kadry. Leśnicy będą musieli zaprzestać pielęgnacji i sadzenia drzew, zmniejszyć wydatki hodowlane, zrezygnować z ochrony przeciwpożarowej (okolice Kuźni Raciborskiej wciąż straszą!) i przeciwpowodziowej (a co z nieckami w wyniku szkód górniczych, w jakich stoją nasze lasy?). Ponieważ wyższych cen za drewno nie zniesie przemysł, aby się utrzymać przy 5-procentowym parapodatku, trzeba będzie drzewa ciąć, a nie sadzić. No i zwalniać ludzi - redukcje objęłyby 5 tysięcy osób, a to zagrozi lasom.

POWIEDZIAŁ NAM:
KAZIMIERZ SZABLA,
dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach

Taki projekt jest szczególnie niebezpieczny dla Śląska, przed nami bowiem poważne koszty związane z przebudową lasów beskidzkich, a za nami gigantyczne straty spowodowane wichurą. W 2001r. mieliśmy ujemną rentowność, dziś mamy 1-1,5 proc. zysku osiągniętego olbrzymim wysiłkiem pracowników bez podwyżek, z obciętą "mundurówką", odprawą emerytalną, "trzynastką". W naszym rejonie zlikwidowaliśmy dwa nadleśnictwa i ponad 100 leśnictw, tylko w ciągu ostatnich trzech lat odeszło 300 osób ze stanowisk nierobotniczych. Te 5 proc. od przychodów spowoduje, że nasz wysiłek zostanie zniweczony i znów wpadniemy w straty.
Paradoksalnie: właśnie fakt, że - w przeciwieństwie do innych branż - bez dotacji budżetowych wyszliśmy na prostą powoduje, że to do nas wyciąga się rękę.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz