DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

O Polakach pracujących w Holandii

Autor:
Źródło:
Data: 2005-02-03


O Polakach pracujących w Holandii. Reportaż - "Polak na drabinie"

De Volkskrant z dn. 22.01.05. zamieściła w dodatku weekendowym obszerny reportaż C. Janssena "Polak na drabinie". Konrad, który jako malarz od dziesięciu lat pracuje w Holandii nigdy nie miał problemów. Jego znajomi też nie byli kontrolowani. Ale polscy robotnicy są ostrożni. Konrad parkuje zawsze kilka ulic dalej. Nie odniósł wrażenia, by przeprowadzano kontrole na szeroką skalę.
Ostatnio Konrad pracował razem z bratem i kolegą u Jannine i Hansa Willems: "Właściwie nie myśleliśmy o ryzyku. Cena była atrakcyjna, i co najważniejsze mogliśmy zacząć od razu". A gdyby Konrad spadł z drabiny? "Może to naiwne, ale nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy". Jeśli nielegalni robotnicy tacy jak Konrad spadną z dachu, nie są ubezpieczeni. To jeden z powodów, dla których Inspekcja Pracy zapowiedziała niedawno przeprowadzanie intensywniejszych kontroli u osób prywatnych.
Liczba kontrolerów zostanie w tym roku podwojona do - i tak jeszcze skromnej liczby - 170. Kara dla prywatnych pracodawców wzrosła z 1000 do 4000 EUR za każdego nielegalnego pracownika. W radiowych spotach Inspekcja przypomina o zwiększonych karach i innych niebezpieczeństwach związanych z wynajęciem Polaków i innych obywateli Europy Wschodniej, nie posiadających pozwolenia na pracę. Na razie rezultaty są skromne. John Hendriks z Inspekcji Pracy: "Nowi kontrolerzy są w tej chwili szkoleni. Dopiero za kilka miesięcy będziemy zbierać żniwo. Teraz mamy nadzieję, ze pomoże ostrzeganie". Kampania Inspekcji wynika z politycznej decyzji.

Obywatele nowych państw UE mogą od 1 maja 2004 swobodnie przebywać w Holandii, ale potrzebują pozwolenie, by podjąć pracę. Jeśli chodzi o sektor budowlany ich pracodawcy nie otrzymają takiego pozwolenia, ponieważ jest wystarczająco dużo Holendrów, którzy mogą i chcą wykonywać te prace. Nie ma więc sensu występować o pozwolenie. Mimo to, zdaniem Hendriksa sektor budowlany od maja "zalewany" jest malarzami, sztukatorami i innymi fachowcami z nowych państw UE. Hendriks i jego koledzy dostają sygnały, że nastąpił czas "hossy".

"Słyszymy, że małe holenderskie firmy bankrutują z powodu niezdrowej konkurencji". Inspekcja coraz częściej otrzymuje sygnały o nielegalnych robotnikach. Hendriks "Zresztą można to zaobserwować na ulicach. Liczba busów na polskich i słowackich numerach znacznie wzrosła".
Zier Blok z Inspekcji Pracy w Hadze: "W niektórych dzielnicach Hagi już wiadomo, że przeprowadzane są intensywniejsze kontrole. Ma to prewencyjne działanie, ponieważ kary dla pracodawców są spore. Dla Polaków nie ma specjalnie znaczenia. Formalnie są niekaralni." Przy każdej kontroli przeprowadzanej w Wassenarze okazuje się, że zatrudniani są nielegalni robotnicy. Blok: "Pracodawcy mają tam wille za kilka milionów, a zatrudniają Słowaków za 5-10 euro ".
Inspekcja rozumie oczywiście Polaków. Hendriks: "Ci ludzie chcą po prostu pracować. Najpierw pracowali w ogrodnictwie, ale ich pozycja jako obywateli UE wzrosła w hierarchii. Poza tym w budownictwie więcej zarabiają. Jeszcze przed rokiem Polacy pracowali przede wszystkim w willowych dzielnicach. Teraz podaż niezwykle wzrosła. Konkurencja wśród mieszkańców Wschodniej Europy jest ogromna, cena za godzinę pracy ciągle spada." Hubert Heutink z organizacji branżowej Bouwend Nederland: "Teraz Polacy skarżą się nawet, że Ukraińcy psują rynek. A Ukraińcy narzekają na Białorusinów".
Konrad: "To prawda, jest coraz trudniej. Dla mnie to była najgorsza do tej pory zima. Jest mniej pracy, a czasem ludzie nie chcą płacić". Van Dam, który także zatrudniał Polaków przy budowie swojego domu: "Widuję nawet ogłoszenia za 3 euro za godzinę. Tu już naprawdę można mówić o wyzysku". Polscy robotnicy spełniają zdaniem Van Dam wszystkie oczekiwania: "Mają całkowicie inną moralność pracy niż Holendrzy. Pracują z pełnym zaangażowaniem. I są skromni".
Czy nie można więc nic złego powiedzieć o Polakach? Van Dam: "Jest problem z porozumiewaniem. Czasem muszą wykonywać jedną rzecz nawet trzy razy, bo nie zrozumieli, czego się od nich chce. Największą wadą jest niebezpieczeństwo, że coś się stanie, albo że zostaniesz nakryty. Mieszkamy w małej wiosce i w pewnym momencie już wszyscy wiedzieli, że u nas są Polacy". Ale wszystko dobrze się skończyło i Van Dam nadal ma kontakt z Jarkiem i Józefem." Nawet się trochę zaprzyjaźniliśmy". Konrad: "Najchętniej pracowałbym w Polsce, ale w miejscowości skąd pochodzę nie ma pracy. Mam żonę i dwoje dzieci. Za to co tu zarobię możemy się utrzymać. Największą zaletą UE jest zdaniem Konrada to, że - jeśli nie jest w pracy - może czuć się swobodnie. "Kiedy nie pracuję, jestem tu legalnie".
z serwisu MSZ

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz