DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Drewniane antidotum na nowoczesność

Onet.pl

Autor: Karolina Fórmanowska
Źródło: Onet.pl
Data: 2004-07-29


Wśród nowych osiedli powstających pod dużymi miastami coraz częściej można wypatrzyć domy zbudowane z drewna. Mają one nie tylko niepowtarzalny urok, ale w ich wnętrzu panuje specyficzny mikroklimat pozytywnie wpływający na zdrowie i samopoczucie jego mieszkańców.

Na początek kanadyjczyk

Wokół dużych miast powstaje coraz więcej osiedli domów jednorodzinnych. Zamożni ludzie coraz częściej wyprowadzają się pod miasto. Ceny gruntów nie należą do najtańszych, ale dom otacza zieleń, a wokół panuje cisza. Miłośnicy tradycji i zdrowego stylu życia idą jeszcze dalej i na podmiejskich działkach zamiast betonowych klocków stawiają zgrabne i przytulne domy z drewna.

Jednym z najpopularniejszych typów domów drewnianych są tak zwane domy kanadyjskie, nazywane także skandynawskimi. Powstają na betonowym fundamencie lub płycie fundamentowej, a podstawą konstrukcji jest drewniany szkielet ścian, stropu i dachu. Używane drewno powinno być wysuszone komorowo, zaimpregnowane przed wilgocią, owadami i gryzoniami, a także czterostronnie strugane i zaokrąglone na narożnikach. Dzięki temu języki ognia w razie pożaru ślizgają się po drewnie i utrudniają zapalenie się konstrukcji. Do szkieletu przybija się poszycie z desek lub drewnopochodne płyt OSB, układa 15-centymetrową izolację z wełny mineralnej, paroizolację, wiatroizolację, które chronią przed parą wodną i wiatrem. Instalacje elektryczne i sanitarne ukryte są wewnątrz ścian wykończanych płytami kartonowo gipsowymi lub boazerią. Elewacje domu są natomiast zwykle wykańczane tynkiem akrylowym. Podstawową zaletą „kanadyjczyków” jest nie tylko szybkość budowy, ale także oszczędność powierzchni. Dzięki chudszym ścianom zewnętrznym i wewnętrznym powierzchnia kanadyjczyka jest większa. Gdyby porównać dom murowany i kanadyjski o takiej samej powierzchni zabudowy, to okaże się, że ten drugi jest większy w środku nawet o 10 mkw.

Plusy budownictwa szkieletowego

Domy kanadyjskie mają jeszcze jedną bardzo istotną zaletę. Są energooszczędne. Mają co prawda cieńsze, ale też bardziej ciepłoszczelne ściany, które pozwalają na duże oszczędności związane z jego ogrzewaniem. Zastosowanie materiałów termoizolacyjnych powoduje, że działa w nich zasada termosu: latem w domu jest chłodno, a zimą ciepło. Niski współczynnik przenikania ciepła w domach stawianych przez firmę STIL-Bud z Jeleniej Góry powoduje, że po wyłączeniu ogrzewania na 24 godziny temperatura wewnątrz spada o 1 st. C. Z kolei firma Inez z Woli Mrokowskiej pod Warszawą podaje w swoich wyliczeniach, że roczne koszty utrzymania stumetrowego domu kanadyjskiego to około 5,2 tys. zł. Kwota ta zawiera koszt ogrzewania, prądu, podatek od nieruchomości oraz koszty odbioru nieczystości płynnych i stałych.

Kanadyjczyki wbrew obiegowym opiniom są także bardzo ognioodporne. Drewniana konstrukcja jest zabezpieczana przed ogniem płytą kartonowo-gipsową. Jej podstawowym składnikiem jest niepalny gips. Wewnątrz ścian znajduje się natomiast izolacja z wełny mineralnej, która także jest materiałem niepalnym. Przestrzenie między drewnianymi słupami i belkami powinny być dokładnie wypełnione wełną mineralną, co zapobiega powstawaniu kominów powietrznych i nie pozwala się rozprzestrzeniać płomieniom.

Wejście budownictwa szkieletowego na nasz rynek jest związane z emigracją zarobkową do USA i Kanady w latach osiemdziesiątych. Wielu Polaków pracowało wówczas przy budowie takich domów. Niektórzy zachwyceni tą technologią zaczęli wprowadzać ją na nasz rynek.

Najwięcej domów kanadyjskich powstaje w górach i na wschodzie Polski. Tam mieszka sporo ludzi, którzy mieszkali i pracowali w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, gdzie takie domy buduje się masowo. Mieli okazję przekonać się o zaletach takich budynków i nie trzeba ich do nich przekonywać. Natomiast kogoś, kto chce zbudować dom murowany, nie da się raczej przekonać do kanadyjczyka, jeśli nigdy go nie widział, nie mówiąc o mieszkaniu w nim – mówi Krzysztof Kupper z firmy KAK Gdynia. Domy kanadyjskie budują bowiem także Kaszubi. Mimo tego na Wybrzeżu wcale nie powstaje ich tak dużo. Oprócz tego, że najwięcej takich domów powstaje na południu i na wschodzie, to również tam można znaleźć najlepszych fachowców. Domu kanadyjskiego nie zbuduje zwykły cieśla. Najwięcej fachowców, którzy uczyli się tych technologii w USA i Kanadzie jest w Kieleckiem, Bielskiem i w okolicach Nowego Targu. Decydując się na taki dom trzeba też wiedzieć, że według ekspertów ze Stowarzyszenia Budowniczych Domów Szkieletowych budowa domu w technologii kanadyjskiej poniżej 1,4 tys. z plus VAT jest działalnością dumpingową i powoduje zaniżenie jakości wykonawstwa takiego domu – mówi Krzysztof Kupper, który technologię budowy domów kanadyjskich także poznał w Stanach Zjednoczonych. Metr kanadyjczyka za 1,8 tys. zł

W zależności od regionu kraju ceny metra kwadratowego kanadyjczyka kształtują się w granicach tej kwoty. W okolicach Warszawy jest trochę drożej i ceny zbliżają się do 1,8 tys. zł brutto za metr. Ostateczna cena zależy jednak od stopnia wykończenia domu i materiałów do niego stosowanych. W firmie Inez Co. domy kanadyjskie z Woli Mrokowskiej pod Warszawą za metr powierzchni netto, czyli mierzonej po powierzchni podłogi w domu z poddaszem użytkowym trzeba zapłacić 1,85 tys. zł. brutto. Domy parterowe są droższe i wyceniane są na podstawie wybranego przez klienta projektu. W zależności od wielkości dom do 200 m2 jesteśmy w stanie postawić w okresie od 3 do 6 miesięcy. Przy czym czasami jest tak, że załatwienie dokumentacji na przyłącza zajmuje więcej czasu, niż sama budowa. Większość naszych klientów zamawia domy niewielkie, standardem są budynki o powierzchni około 120 metrów. Dachy domów kanadyjskich mogą być pokryte każdym rodzajem materiału, jednak w wypadku, gdy jest to dach ciężki, na przykład z dachówki ceramicznej, trzeba najpierw odpowiednio wzmocnić konstrukcję domu – mówi Agnieszka Lipka z firmy Inez.

Zaletą tych domów jest fakt, że można je budować przez cały rok. Jednym elementem, który wymaga dodatnich temperatur są fundamenty wylewane na mokro. Ich wylewanie trwa zwykle około 4 tygodni. Jeśli klient daje nam gotowy fundament, to po dwóch miesiącach jesteśmy w stanie oddać 100-metrowy dom w stanie surowym zamkniętym. Gdy powstaje konstrukcja mogą bowiem pracować także hydraulicy i elektrycy. – mówi Krzysztof Kupper z firmy KAK Gdynia.

Dworek polski wraca do łask

W okolicach Warszawy od kilku lat bardzo modne są natomiast tak zwane dworki polskie. To autorski projekt firmy z Zalesia Dolnego pod Warszawą. Ta rodzinna firma buduje domy wyłącznie według tradycyjnych technologii. Nasi klienci traktują tradycję jako antidotum na nowoczesność. Im dalej cofamy się w historię budownictwa, tym rozwiązania konstrukcyjne są doskonalsze – mówi Jacek Koziński, współwłaściciel firmy „Dworek Polski”. W prowadzeniu firmy pomaga im żona i mama oraz odpowiadający za sprawy organizacyjne i wykonawcze Grzegorz Rybak, który pochodzi z Dubicz Cerkiewnych pod Puszczą Białowieską. Z okolic Białowieży i Hajnówki pochodzi większość pracowników budujących dworki polskie. Białowieża z okolicami jest, obok Zakopanego i Tatr, jedynym z nielicznych miejsc w Polsce, gdzie w sposób ciągły zachowała się tradycja budownictwa drewnianego.

Pierwsze białe dworki z drewnianym dwuspadowym dachem z okapem i gankiem podpartym dwoma drewnianymi kolumienkami powstały 10 lat temu. Cena metra takiego dworku to 1,85 tys. zł. Do tej pory firma Kozińskiego postawiła ich około 500 w całej Polsce, najwięcej powstało jednak pod Warszawą. Całe osiedla dworków o wdzięcznych nazwach „Kozodawski Sad”, „Stary Sad” „Za Stodołą” stoją w Wólce Kozodawskiej. Takie dworki można znaleźć także w Ustanowie, Zalesiu Górnym, Powsinie i Bielawie pod Konstancinem. Przez wieki w Polsce dominowała budownictwo drewniane. Gdyby nie powojenna przerwa, która zahamowała ewolucję budownictwa z drewna, w naturalny sposób wykształciłyby się u nas technologie, które dziś importujemy z Kanady czy Skandynawii – mówi Jacek Koziński. Z Zachodu przychodzi do nas także moda na dachy kryte trzciną i słomą. Takie dachy przeżywają prawdziwy renesans w Danii, Niemczech czy Holandii. U nas na razie są traktowane jako awangardowe. Drewniany dom pokryty słomą jako jeden z pierwszych w Polsce zbudował we wsi Dąbrówka w okolicy Lublina słynny muzyk grający na tradycyjnych bębnach z „Orkiestry na Zdrowie” o dużo wyjaśniającym pseudonimie „Słoma”. Z kolei stylowy dom kryty słomą można znaleźć w Bobrowach pod Warszawą. Także słoma pojawiła się w zeszłym roku na dachu wyremontowanej stodoły w Siedliskach pod Warszawą.

Wiórem osikowym pokryte są wszystkie dachy na osiedlu dworków polskich „Stary Sad” w Wólce Kozodawskiej. Cała technologia kładzenia wióra wykonywana jest na mokro. W mokry materiał z łatwością można wbić gwoździe. Taki dach, składający się z 8 warstw wióra ma także właściwości przeciwpożarowe. Próby ogniowe wykazały, że pali się tylko jego wierzchnia warstwa. Wydziela się przy tym tyle dymu, że tłumi on ogień. Środek zostaje zaś nienaruszony.

Pokrycie dachu wiórem osikowym jest tradycyjną technologią do pokoleń stosowaną na Litwie, Białorusi czy Ukrainie. W Polsce takie dachy występowały na Suwalszczyźnie i Podlasiu. Drewnem kryte są także chaty w stylu zakopiańskim. Wciąż zresztą aktualny jest mit, że jednymi z najlepszych budowniczych domów z drewna są górale. Drewniane domy, nie tylko w stylu zakopiańskim, budują w całej Polsce.

Drewniane hotele i płoty

Z drewna zaczynają powstawać zresztą już nie tylko domy mieszkalne. W okolicach Tomaszowa Mazowieckiego przy krajowej trasie nr 8 pojawiło się ostatnio kilka zajazdów i hoteli w całości zbudowanych z drewna. Drewniany hotel stanął także w Szczecinie. W całości z drewna jest także zbudowana Stajnia Chojnów koło Solca na obrzeżach Lasu Chojnowskiego pod Warszawą. Dach ogromnej ujeżdżalni pokryty jest wiórem osikowy, natomiast dachy zabudowań towarzyszących pokrywa darń.

Do łask wracają także płoty z naturalnych materiałów, i to nie tylko z drewna, ale także z wikliny lub z gałęzi. Na wspominanym już osiedlu dworków polskich „Stary Sad” zastosowano płoty z gałęzi świerkowych. Nie dosyć, że wykonano je z bardzo taniego materiału, to jeszcze nie wymagają podmurówki, są bardzo trwałe, a do tego bardzo trudne do sforsowania. Na takim płocie można się nieźle pokaleczyć – mówi Jacek Koniński z firmy „Dworek Polski”.

Domy z bala

Coraz bardziej popularne są także domy z bala. Od wewnątrz ociepla się je wełną mineralną i zabezpiecza folią przed zawilgoceniem. Ściany wykańcza się natomiast płytami kartonowo-gipsowymi lub boazerią. Domy te mogą być zamieszkiwane albo jedynie latem, albo przez cały rok. W domach całorocznych stosuje się jednak trochę grubsze belki, co nie pozostaje bez wpływu na cenę. W warszawskiej firmie Domy i Domki za metr kwadratowy domu letniskowego z bala z robocizną zapłacimy tysiąc zł. Trzeba do tego doliczyć jeszcze 7 proc. VAT.

Za metr domu całorocznego trzeba już zapłacić 1,8 zł. Inwestor musi przy tym we własnym zakresie zapewnić fundamenty i podłączenie mediów. Firma ta stawia także domy kanadyjskie. Zrealizowała także 450-metrową restaurację z drewna w Hiszpanii. Drewniane domy stawia także firma Masoni z Dziekanowi Leśnego. W swojej ofercie ma drewniane domy letniskowe, całoroczne, domy z bala, a także pensjonaty. Sprzedaje także gotowe projekty. Letniskowe i mieszkalne domy z bali buduje także firma Talbud z Pietrzykowic w Beskidzie Żywieckim. W kilku halach produkcyjnych powstają elementy domów, które na miejscu budowy są już tylko montowane przez fachowców. Wersja podstawowa jest wykonana z bali drewnianych, ocieplona wełną mineralną i wykończona płytą kartonowo-giposową lub boazerią.

Jest także ocieplona, mają stolarkę okienną i drzwiową oraz pomieszczenia podzielone według życzenia inwestora. Domy te są wykończone materiałami, które pozwalają na użytkowanie ich przez cały rok. Dom Ania I o powierzchni 86 m2 można tu kupić już od 69,9 tys. zł. Istnieje przy tym możliwość powiększenia go w przyszłości wydłużając dom w przód lub w tył o powtarzający się moduł. Za dom Ania II o powierzchni 120 m2 trzeba natomiast wyłożyć 94,9 tys. zł. Rekreacyjny dom Paweł o pow. 52 cm kosztuje 44,5 tys. zł, a o pow. 62 m2 - 49,5 tys. zł. Domy te można dowolnie powiększać i przystosować do całorocznego mieszkania.

Przy zakupie każdego rodzaju domu ze spadzistymi dachami warto zwrócić uwagę na tak zwaną powierzchnię netto. Wiele firm cenę domu liczy bowiem na podstawie metrażu podłogi, tymczasem w domach z poddaszem faktyczna powierzchnia użytkowa może być nawet o 10-15 m mniejsza. W różnych firmach różnie wygląda także stan surowy i stan „pod klucz”. Warto więc ustalić te szczegóły zanim podpisze się umowę. Wykończenie domu jest bowiem równie kosztowne, jak sama jego budowa.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz