DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Nadleśnictwo wygrało sprawę o zwrot lasu

Autor:
Źródło:
Data: 2007-08-03


Gazeta Olsztyńska
"Wygraliśmy z Niemcem sprawę o zwrot ziemi koło Nart. To proces identyczny z tym, który wytoczyła i wygrała z nami Niemka Agnes Trawny - ogłosił w czwartek dziennikarzom nadleśniczy Marek Trędowski. Ale gdy zaczęliśmy sprawdzać historię, szybko okazało się, że tym Niemcem jest... Mazur, który nigdy nie opuścił Polski. Za to walczył o ziemię, którą po wojnie zabrało mu państwo.

W czwartek w Szczytnie odbył się proces w sprawie odzyskania ziem - w Małszewku koło Nart.
- Wygraliśmy proces identyczny z tym, który wytoczyła i wygrała z nami w sądzie Agnes Trawny – powiedział nam Marek Trędowski, nadleśniczy Jedwabna. - Teraz ten sam sąd postanowił, że 14 hektarów ziemi, o zwrot których występował Niemiec, pan Krzysztof Tadaj, zostają w nadleśnictwie.
Co łączy Agnes Trawny i Krzysztofa Tadaja? Obie sprawy rozstrzygała sędzia Sądu Rejonowego w Szczytnie Wanda Makarczuk. I Trawny i Tadaja reprezentuje przed Temidą ten sam pełnomocnik - adwokat Andrzej Jemielita. I na tym koniec podobieństw. Agnes Trawny to Niemka, która odzyskała 30 hektarów ziemi i dom w Nartach pod Jedwabnem. Majątek ten i polskie obywatelstwo porzuciła w latach 70., wyjeżdżając za lepszym życiem do RFN. Kilka miesięcy temu odzyskała go twierdząc, że należy się jej z powrotem jako spadkobierczyni poprzednich właścicieli - dokładnie swojego ojca.
A Krzysztof Tadaj? To Mazur, a nie Niemiec. Mazur, który nigdy nie opuścił Polski. Od lat mieszka w Waplewie, a w sądzie walczył z Lasami Państwowymi o 14 hektarów ziemi w położonym po drugiej stronie jeziora Małszewku. Ziemia ta i stojący na niej dom do końca II wojny światowej były w rękach jego rodziny.
- Niestety cała dokumentacja Tadajów potwierdzająca ich własność przepadła. Musieli wyciągać przedwojenne dokumenty z archiwum państwowego - mówi Andrzej Jemielita, pełnomocnik Krzysztofa Tadaja, który zastanawia się nad złożeniem apelacji od wyroku szczycieńskiego sądu.
(...)
To dwie zupełnie różne sprawy. Nie można wrzucać do tego samego worka roszczeń Mazurów, którzy w efekcie wojny stracili ziemię posiadaną od dziesiątków lat z roszczeniami Niemców, którzy zostawiali majątki w latach 70. i 80. - odpowiada Jemielita. - Powództwo pana Tadaja to zupełnie inna kategoria spraw."

Rafał Płoski/www.gazetaolsztynska.pl
Fot. GO


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz