DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Budowlana wojna

Autor: Rok: VI Numer: 7/1039 Data: 2005-01-12
Źródło: serwis MSZ /Rzeczpospolita
Data: 2005-01-13


Sąd Najwyższy, Opera Krakowska, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, najdroższe hotele i biurowce - Porr, Strabag, Hochtief i inne austriackie oraz niemieckie firmy budowlane przejmują niemal wszystkie kontrakty na najbardziej intratne inwestycje. W tym czasie polscy budowlańcy są brutalnie dyskryminowani w Niemczech, a do Austrii w ogóle nie mają wstępu. Rząd powiedział: dość.

Polski ambasador w Berlinie Andrzej Byrt wysłał do niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych ostry list protestacyjny. Podjęto także interwencje w Wiedniu. Polskie władze rozważają podjęcie działań odwetowych. Mają one początkowo polegać na drobiazgowych kontrolach w austriackich i niemieckich firmach budowlanych działających na terenie naszego kraju. - Wówczas okaże się, że wielu polskich przepisów nie wypełniają - przewiduje Andrzej Byrt

Austriacy ani razu nie wydali zgody

Możliwe jest także wstrzymanie pozwoleń na pracę dla austriackiej i niemieckiej kadry zarządzającej zatrudnionej w koncernach budowlanych w Polsce. - Do tej pory nie zdarzyło się, aby któryś z naszych austriackich pracowników miał z tym problemy - przyznaje Beata Matuszelańska z polskiego oddziału Porr. To przeciwieństwo tego, co przeżywają polskie firmy budowlane w Austrii. - Nie słyszałem o ani jednym przypadku wyrażenia zgody na zatrudnianie polskich robotników budowlanych przez nasze firmy budowlane - przyznaje Krzysztof Jakubiszyn, radca handlowy w Wiedniu.

W traktacie o przystąpieniu Polski do Unii Niemcy i Austria co prawda zastrzegły 7-letni okres przejściowy, podczas którego rynek budownictwa pozostanie dla polskich przedsiębiorców zamknięty, jednak w tym samym dokumencie Polska uzyskała prawo stosowania, na zasadzie wzajemności, takich samych ograniczeń. Do tej pory urzędy pracy nigdy z tego nie skorzystały, zawsze wydając pozytywną decyzję w sprawie zatrudniania obcokrajowców.

W Niemczech sytuacja naszych budowlańców nawet się pogorszyła po przystąpieniu Polski do Unii. Niemal dwukrotnie, do 13 tys., ograniczono liczbę pracowników, którzy mogą co roku być zatrudnieni przy wykonywaniu usług w Niemczech na podstawie sięgającej jeszcze 1990 r. umowy. Władze bardzo rygorystycznie egzekwują wymóg wypłacania polskim pracownikom niemieckich pensji. - To bardzo brutalne inspekcje z użyciem psów, aresztowań, konfrontacji świadków - przyznaje radca handlowy w Berlinie Józef Olszański. - Nie rozumiem, dlaczego Niemcy ustalają pensje polskich pracowników. Sami eksportują do nas wiele towarów, bo są tańsze. A praca to taki sam towar jak każdy inny - oburza się ambasador Byrt. Zdaniem urzędników Ministerstwa Gospodarki i Pracy Polska rozważa interwencję w Brukseli, bo pogorszenie warunków dostępu do niemieckiego rynku po 1 maja jest sprzeczne z traktatem akcesyjnym.

Jedyny taki przypadek na świecie

Liberalnym podejściem polskich władz do zachodnich koncernów budowlanych są oburzeni polscy przedsiębiorcy. - To fenomen na skalę światową. Oni wygrywają kontrakty nawet na wykonanie najbardziej prestiżowych budynków użyteczności publicznej - wskazuje prezes Kongresu Budowlanego Roman Nowicki. Wśród umieszczonych na portalu internetowym Porr wykonanych przez firmę obiektów jest m.in. Warszawska Giełda czy Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Hochtief ma na swoim koncie Pałac Sprawiedliwości w Warszawie, siedzibę TVP 3 w Poznaniu czy Operę Krakowską. Zdaniem Nowickiego sekret sukcesu tych koncernów tkwi w ich wiarygodności kredytowej. Każdy bank udziela im dużych pożyczek, i to na dogodnych warunkach. Polskie firmy cierpią natomiast z powodu zatorów płatniczych. Większość z nich jest uważana za niewiarygodne przez banki działające w Polsce.

Atutem zachodnich koncernów jest jednak także terminowe i staranne wykonanie inwestycji. Koszty zwykle nie przekraczają tego, co oferują rodzime firmy, bo Niemcy i Austriacy zlecają realizację wielu robót polskim podwykonawcom.

Teraz apartamentowce i magazyny

Zapaść na niemieckim rynku budowlanym, spowodowana przegrzaniem koniunktury na rynku b. NRD w latach 90., powoduje, że niemieckie i austriackie firmy ostatnio z jeszcze większą determinacją walczą o kontrakty w Polsce. - Do tej pory koncentrowaliśmy się na budowie luksusowych hoteli i biurowców, bo tam marża zysku jest największa - przyznaje Beata Matuszelańska z Porra. Dopiero teraz zaczynamy budować apartamentowce, a nawet magazyny w mniejszych miastach - dodaje. Austriacy i Niemcy starają się ponadto przejąć wykonanie najważniejszych inwestycji finansowanych z unijnych funduszy strukturalnych, jak autostradę Berlin - Warszawa.

Ograniczenie z dnia na dzień metodami administracyjnymi tak szerokiej działalności mogłoby spowodować poważne trudności. Nie wiadomo, kto zastąpiłby Niemców i Austriaków w realizowaniu poważnych inwestycji budowlanych. Dlatego polskie władze starały się rozładować spór z Austriakami i Niemcami polubownie. Niedawno w Wiedniu zaproponowały utworzenie kontyngentów dla naszych pracowników budowlanych. Austriacy oświadczyli jednak, że dopóki bezrobocie nie spadnie tam do 3 proc., nie ma o czym mówić. W tej sytuacji uniknięcie konfrontacji będzie coraz trudniejsze.

z serwisu MSZ.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz