DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 

Co się dzieje w Nadleśnictwie Nurzec?

Autor: Jaroslaw Przygodzki opr.JR>
Źródło: Lasypolskie.pl
Data: 2006-11-17


Sprawa mobbingu w Nadleśnictwie Nurzec od wielu lat spędza sen z powiek wielu leśnikom i nie tylko. Problem poważny, ponieważ dotyczy najcenniejszego i niestety często niedocenianego składnika każdej firmy - ludzi.

Każdy pracownik Lasów Państwowych jest jakby ich udziałowcem. Każdy obywatel naszego kraju ma równe prawa, zapewnione konstytucyjnie, w dostępie do leśnych uroków i zasobów. Każdy pracownik, bez względu na miejsce zatrudnienia, oprócz obowiązków wynikających z jego zakresu, prawo do godnych warunków pracy i wynikającej z niej odpowiedniej płacy.

Czy w Nadleśnictwie Nurzec rzeczywiście tak jest?

Zamiast kolejnej próby analizy tego nadal nie rozwiązanego i nabrzmiałego nurcowego problemu, proponujemy tym razem lekturę wybranych fragmentów rozmów z naszego leśnego forum dyskusyjnego, na które gorąco zapraszamy. Może właśnie tam znajdziemy najlepsze rozwiązanie? ... nie koniecznie „między wierszami”.
 

 Zachowano oryginalnie cytowane teksty, zgodne z zapisem na forum z dnia 14 listopada br. Redakcja DREWNO.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść i formę wypowiedzi użytkowników forum



 skumbria: „Na stronach LP Nurzec wzorowo! Na sąsiednich forach piszą o "grożnym Iwanie" eliminatorze pracowników. Jak więc jest naprawdę? ... Chociaż wcale nie tudno jak czyta się cyt. wyrywek: "Obecny zastępca w nadleśnictwie Nurzec to nie jest słaba osoba i niestety na swoje nieszczęście nie podporządkowała się „architektowi”. Oczywiście ma już opinie osoby niekompetentnej – zgodnie z harmonogramem opisu zjawiska mobbingu. Jak czytamy opis tego zjawiska to mamy przed oczami wielu naszych kolegów, których niestety już tu nie ma. Nie potrafiliśmy skutecznie się obronić- sądy jeszcze w tej dziedzinie nie mają doświadczenia. Pani Elżbieta Linowska ma sukcesy – jako prawnik wygrywa procesy o stosowanie mobbingu. Mamy nadzieję, że kierownictwo LP wreszcie zauważy niebezpieczeństwo tego zjawiska. Jeżeli jest ono karalne to znaczy , że jest przestępstwem. Trudno go udowodnić, bo ofiara nie jest w stanie sama walczyć o siebie. Ofiara zamyka się w sobie, zamyka się na świat, nie jest w stanie mówić o stosowanej przemocy. Jeszcze jedno – Pan Nadleśniczy N-ctwa Myszyniec, który pisał o przełamaniu strachu, pewnie nie jest w stanie zrozumieć ściany strachu i milczenia ze strony całej załogi, budowana przez architekta przez 20 lat. To milczenie to wypracowany mechanizm zezwalający na stosowanie tych metod. Myślimy, że tylko tragedia ludzka może spowodować reakcję przełożonych. Tylko dlaczego wcześniej nikt z nich nie widział tych tragedii, które tutaj się rozegrały." Pan Inspektor napisał: "Zjawisko szykanowania pracowników nie jest nowe, ale zostało wreszcie uznane w naszym prawie jako niedozwolone i nazwane „mobbingiem”." Nie wiem dlaczego w cudzysłowiu, ale napisał ...”
 

sosnowik: „... Wiele sie zmieniło - nadleśniczy np. przysyła chłopakom życzenia świąteczne na kartkach. Ale dobrzy znajomi pani zastępcy nadleśniczego i leśniczowie z Nurca powiadają, że kobieta jest na granicy wytrzymałości (przypomnę, że afera nurzecka skończyła się degradacją zastępcy naleśniczego i importowaniem na jego miejsce nowej osoby, kobiety, która była inspektorem Straży Leśnej w DGLP). Tu i ówdzie lecą nadleśniczowie, za którymi ogół pracowników staje murem (Tomaszów Lubelski), a gdzie indziej człowiek, który terroryzuje całą załogę siedzi twardo i nikt nic mu nie może (?) zrobić ...”

skumbria: „... Tu chodzi o bardzo ważne sprawy. O życie ludzkie! Osobiście jestem uczulona na takie sprawy. Nie uprzedzona lecz wyczulona. Jeżeli komuś można pomóc, a ma się choć odrobinę możliwości to pomóżmy! A od tych tematów nie uciekajmy. Dojdźmy prawdy. I to wszystko. krok po kroku. Tu ma też do rzeczy temat kultury osobistej i umiejętności interpersonalnych. Dajmy też możliwość przedstawienia swojej wersji Nadleśniczemu z Nurca ...„

borodziej: „... Dyrektor RDLP wie, co się dzieje w Nurcu ...” „... Z zebranych materiałów dziennikarskich (wywiadu środowiskowego):
- nagrywanie na dyktafon bez zgody;
- szperanie w papierach w biurku pod nieobecność pracownika;
- zakaz gry w piłkę w NIEDZIELĘ (sic!) ,br> Wystarczy? ...”
 

Dyga: „... Jestem pracownikiem nadleśnictwa Nurzec, który jest „po zabiegu mobbingu”. Dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół powróciłem do normalnego funkcjonowania. Nikt nawet sobie w części nie wyobraża jakie spustoszenie w psychice i w zdrowiu fizycznym powoduje takie nękanie przez szefa. Najgorsze jest to, że człowiek nie potrafi zrozumieć – Dlaczego? Odpowiedź w moim odczuciu jest jedna i przerażająca – ktoś musi być ofiarą. W naszym nadleśnictwie ofiary zmieniają się cyklicznie – proces wykańczania, aż do kresu lub całkowitego podporządkowania. Czarno widzę przyszłość naszej szefowej – nie ma w tej kobiecie uległości i dlatego nie ma dla niej nadziei. Sami zobaczycie! ...”

borodziej: „... Ja tu widzę tylko jedno, szybkie rozwiązanie tzw. wariant "...........". Powiem tak - jak Kuba Bogu... Jeśli nie można nabrzmiałego problemu rozwiązać urzędowo, administracyjnie, poprzez media etc. Znam Panią Zastępcę osobiście. To co przeczytałem wyżej - krew mi się zagotowała. Nie, to już przechodzi ludzkie pojęcie.... To poligon tam jest jakiś, czy coś? ... Jeden mobber nie może szykanować tylu osób przez tyle lat ...”

Dyga: „... Zanim przybyła do nas P. Czujkowska na stanowisko z-cy nadleśniczego, Pan nadleśniczy ofiary swoje wyszukiwał wśród administracji terenowej. Niezawodną metodą pogrążenia leśniczego były obciążenia lub prace kosztem adm. W ścisłej współpracy z byłym zastępcą stwierdzano po 3-5 lat od wykonania zabiegu CP lub CW, że zabieg był wykonany źle i zalecano poprawienia kosztem administracji. Nie było problemu, gdy powierzchnia była mała, ale zdarzało się, powierzchnie, np. 20 ha, a termin poprawienia 7 dni. Czasem ratowały sytuację, tzw. „tłoki”, o których młodzi leśnicy zapewne nie wiele wiedzą. Normą były obciążenia finansowe np. za błędne wprowadzenia danych do SILP-u, gdy ten dopiero raczkował (odsyłam do artykułu Lasu Polskiego z 2004 r.) Po zawirowaniach 2004 r. wytrącono Panu nadleśniczemu „pejcz” z ręki, jakim był z-ca nadleśniczego. Nowa zastępczyni zaczęła dążyć do poprawienia wizerunku nadleśnictwa. Nade wszystko chciała być obiektywna, nie szafowała karami zanim nie zgłębiła sprawy, a to nadleśniczemu było bardzo nie na rękę. Młot był i kowadło a między nimi zastępczyni. Pan nadleśniczy wpadł nawet na pomysł, aby ofiary wyszukiwać w innych działach i tak w następnym roku dwie osoby z dz. administracyjnego udały się na skargę do dyrektora RDLP. Jestem przekonany, że w momencie zatrudnianie zastępczyni, pan nadleśniczy wiedział, że wykończy ją w ciągu roku góra dwóch. Bo jak można tłumaczyć fakt, że samochód byłego zastępcy przestał nie eksploatowany przez rok w garażu, a nadleśniczy nawet nie myślał by umożliwić wyjazd w teren zastępczyni. Stan na dzisiaj jest taki, że pani zastępca nadleśniczego jest u kresu wytrzymałości, a kontrola z DGLP wykazała, że znajduje się po obu stronach. Winę nadleśniczego znam to typowy mobber, ale cóż winna jest Zastępczyni, bo jest jego OFIARĄ? ...”
„... Bardzo mnie ciekawi jaką karę poniesie Czujkowska.?....czy podobną do kary byłego zasytępcy - Jacka Dłuskiego, który wziął na siebie winę w roku 2004 za wszelkie nieprawidłowości w nadleśnictwie dotyczące polityki kadrowej. Dokumenty, które pokazał paragraf to echa walki ZZ „Budowlani”z 2004r. Napisano tam m.in. że odwołuje się ze stanowiska Jacka Dłuskiego zastępcę nadleśniczego. „Kara „ jaka spotkała tego człowieka to: zamieszkanie w najnowocześniejszej leśniczówce w Milejczycach – nowo wybudowanej. Następna „kara” to przejście na stanowisko leśniczego bez degradacji stopnia służbowego z zarobkami na poziomie zastępcy. Kolejne kary to bezustanne inwestycje drogowe na terenie leśnictwa Zabłocie, którym zarządza Jacek Dłuski. Trzeba zaznaczyć, że inwestycje drogowe są jedynie w tym leśnictwie – odkąd Dłuski tam pracuje. Oczywiście w ramach kary nie stosuje się w tym leśnictwie kontroli Staży Leśnej i pospolitych „trzepanek”. Jacek Dłuski mimo „przejściowych niepowodzeń” nie stracił pewności siebie. On jedyny pośród leśniczych nie czuje strachu przed Architektem – śmiało krytykuje zarządzenia i wytyczne nadleśnictwa , ale zdarza się i tak, że to są jeszcze jego zarządzenia! Niestety pamięć ludzka jest krótka, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nasuwa się samoistnie określenie tej zależności na linii Architekt- Jacek Dłuski – SYMBIOZA. Plotka niosła wieść, że Dłuski ma obiecane co najmniej inż. Nadzoru, a potem powrót na zastępcę. Taki był plan, ale niestety Czujkowska nie dała się tak szybko spacyfikować. Praca Czujkowskiej na stanowisku zastępcy miała trwać rok ( po roku sama miała zrezygnować albo wylecieć na niższe stanowisko, w akcie wielkiej łaski) Czujkowska po roku upomniała się o samochód i pozwolenie wyjazdów w teren( samochód stał w garażu rok i czekał na „prawdziwego zastępcę”). Czujkowska upomniała się również o pozwolenie na kontakty z inż. Nadzoru i Strażą leśną. Czujkowska wyraźnie chciała rządzić, a tu dobiegał koniec jej „kadencji” Przerażające było również to, że nie można było udowodnić Czujkowskiej braku kompetencji. Architekt ma swoje prywatne archiwum-w domu ,gdzie trzyma dobre papiery. Nie miał możliwości wzbogacenia swoich zbiorów o papiery na Czujkowską. Gdyby była taka możliwość nie było by całej tej afery. Kadencja miała być przejściowa i wyciszająca, po niej miał nastąpić delikatny powrót „sprawdzonych metod zarządzania” z Dłuskim. Niezgodne z planem było również to, że Czujkowska nie dała się zastraszyć i zrobić z siebie bezradnej blondynki -, na domiar złego zwróciła się o pomoc do ZZ Budowlani. Trzeba wam wiedzieć, że akurat te związki mają tu markę organizacji niemal przestępczej. To przez te związki były kolejne afery i rozgłos w mediach. To właśnie te związki wybroniły wielu ludzi. Bilans jest niezbyt korzystny, można przeczytać o nim w zamieszczonych przez paragraf dokumentach. Warunkiem aby bronieni ludzie mogli znaleźć pracę w LP , był zakaz kontaktu z mediami i zakaz jakichkolwiek informacji o Nurcu. Informacje jakie przekazały te związki to również błędy w gospodarce leśnej czynione przez Architekta i Dłuskiego – teksty w prasie leśnej. Tak więc problemem w tej jednostce nie jest niszczenie ludzi, zwalnianie ich bez dowodów winy, preparowanie tych dowodów i rozgłaszanie złej opinii o odwołanych lub zdegradowanych pracownikach – problemem są związki zawodowe, które próbują bronić praw pracowników. Czytałem dyskusje na stronie lasy polskie – jest wielce pocieszające, że ludzie nie są obojętni, że nie boją się. Jeżeli w Nurcu zacznie ktoś normalnie zarządzać, to niestety będzie potrzebny czas dla nas wszystkich aby się do tego przyzwyczaić. To jest odpowiedź również na pytanie ,że nikt z załogi się nie skarży na Forum. Ta załoga przez 20 lat widziała, co dzieje się z takimi co się skarżą – wyciągnęła wnioski. Masz do wyboru : albo jesteś po stronie Architekta, albo jesteś jego wrogiem. Nie ma stanów pośrednich, a być jego wrogiem to samobójstwo zawodowe, a co za tym idzie klęska życiowa. W normalnym układzie międzyludzkim takie sprawy byłyby nie do pomyślenia, ale tutaj jest tak : „jaki Pan taki kram” Każdy z nas doskonale wie, że stosunki w jednostkach zależą od osobowości szefa. Dlatego często pisze się i mówi o małych rodzinach leśnych - to jest prawda i jedna z wielu zalet tego zawodu. Nie chcę abyśmy tyle mówili o stosunkach w nadleśnictwie Nurzec, ponieważ stosunki te nie są normą w Lasach, są wyjątkowe w sensie negatywnym. Pozytywna jest wiara niewielu odważnych, pracujących tu ludzi w sprawiedliwość i normalność. Pozytywna jest ich odwaga w mówieniu głośno na tematy niewygodne dla kierownictwa ...”

Abigeil: „... No Panie Dyrektorze, co Pan na to,nie czuje się Pan odpowiedzialny za taki stan rzeczy ...”

silver30+: „... Pozostaje zapytać jak na ten dość szczegółowy w sumie opis i wcale nie jakoś unikalnego czy niepowtarzalnego przypadku skrajnych patologii w tzw "głębokim terenie" szanowny Dyrektor LP zareaguje? Co jeszcze "kniaź" z Nurca zrobić musi by się dofikać wreszcie? Przecież ta sprawa od lat kompromituje całe LP. Palec z gangreną się odcina by chronić resztę ciała. Nawet jak boli ...”

drwalnik: „... i powiem Wam, że nic nie zrobią, a takich "nurców" w kraju jest wiele, każdy w mniejszym lub większym stopniu podobny do "wzorca", w każdym podobny układ zależności, strachu i podejrzeń, nie wierzę, że cokolwiek coś zrobią ...”

silver30+: „... Nie życzę nikomu źle ale te liczne ludzkie i zawodowe tragedie jakie dotknęły i dotykają ludzi z Nurca obciążają po równo sumienie i "Architekta" i Regionalnego. Jak się tak postępuje sprawiedliwy los prędzej czy później zwykle surowo za to odpłaci. Nie tu to tam. Proszę się tylko wtedy nie dziwić "za co mnie to spotkało?!" Stara życiowa prawda ze słów pewnej piosenki mówi że "zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy". Warto.... jak ci ludzie zasiadają do Wigilii? ...”

Dyga: „... Ciemna strona księżyca. Minął 15 październik, a nawet poniedziałek , a tu brak jakichkolwiek konkretów w sprawie Nurca. Wynika z tego, że nie będzie to „czerwony październik” a jedynie kolejny miesiąc do zapomnienia naszej sprawy. Miesiąc do zatarcia pamięci o faktach, ludziach i niegodziwościach Architekta. W końcu czas gra na jego korzyść. Plotka niesie, że nad Architektem zawisło widmo kary. Osobiście nie wierzę w abdykację Architekta. Czuję , że w ostatniej chwili wydarzy się coś specjalnego. Wnioskuję tak na podstawie zachowania „Straży przybocznej” Architekta. Jak doszła wieść o ewentualnej abdykacji to zaczęło się dziać w biurze i w terenie i w okolicznych wioskach. Każdy zaczął analizować co może stracić a co zyskać w „nowym układzie sił” . Takie zmiany to dla jednych apokalipsa , a dla drugich zbawienie. Dlaczego takie różne i przeciwne skutki ? Po prostu wynika to ze starych zadanych krzywd i braku sprawiedliwości, jak również dla tych drugich z niebezpieczeństwa konieczności normalności i uczciwej pracy. Dlatego dla uczciwych ludzi nie ma strachu – pracujesz normalnie to jest bez znaczenia jak nazywa się twój szef: czy Pan X czy Pan Y. Nie chodzi tu chyba o sentymenty albo uczucia ponad przyzwoloną miarę? No może troszkę , bo panie z biura: spec ds. kadr, gł. księgowa i kasjerka usilnie dzwoniąc po znajomych i rodzinie (leśnicy to jedna rodzina) przekonywały swoich rozmówców o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi. Konkretnie to te panie forsowały politykę kadrową Architekta u znajomych domniemanego następcy Architekta. Nie wiadomo do końca czy robiły to u właściwej osoby – może uległy plotkom? A cóż te kochane i życzliwe Architektowi panie chciały wskórać- teoretycznie? Żeby odpowiedzieć na to pytanie należy najpierw zapytać: co mogą stracić? Czy mają coś szczególnego do zawdzięczenia Architektowi? Może po prostu bardzo go lubią prywatnie? Co takiego dał im Architekt czego nie może dać im inny szef ? – miłych rozmów przy kawie? Proszę szanownych koleżanek leśnicy to kulturalni ludzie, można z każdym szefem normalnie rozmawiać i nawet popijając kawę przy tej rozmowie. A może odpowiedź jest inna i bardzo prosta; na stanowiskach odpowiednich swoi ludzie – potem wystarczy pociągnąć za sznureczki i wszystko gra, a może nawet wrócić do starego układu. Swoi ludzie to oczywiście ludzie o „prawidłowych poglądach” i przewidywalni w każdym calu, ze stajni Architekta. Ta druga wersja to ciemna strona księżyca, bo wiem, że mogą zadziałać inne „nadprzyrodzone siły”. Na mój rozum to w sprawach leśnych powinny decydować leśne władze. Czujkowska właściwie jakby już nie istniała – bez względu na fisz tej historii. Lepiej zająć się swoim zdrowiem niż karierą. W tej jednostce to pierwsza osoba, która broniąc się coś może zmienić. Nie zmienia to faktu , że ona sama jest po tych przejściach bardzo odmieniona. Jestem ciekaw czy ten brud pod dywanem będzie wyniesiony razem z trupem wielu skrzywdzonych osób? A może potrzebne są nowe ofiary, bo ktoś musi być zwierzyną ,a ktoś myśliwym. Tylko czy przypadkiem epoka jaskiniowców czasem dawno dawno temu nie minęła?! ...”

Abigeil: „... Wcześniejsze "Nurce"przeważnie kończyły się wywaleniem na zbitą twarz pokrzywdzonych by właśnie nie kalały struktury kryształu a gnębiciel w glorii,po wyciszeniu sprawy, zasiadał na powrót w wygrzanym fotelu. Dziś pewnie jest trudniej ale wcale, wbrew pozorom nie niemożliwe, widać to po osobliwościach nurcowych. Wstyd Panie Dyrektorze Generalny, wstyd. Andrzej, przyjacielu tak dłużej być nie może! Chcesz świecić za to bagno oczyma? Zrób wreszcie porządek, albo ściągaj spodnie ...”

silver30+: „... Finał tej historii (choć nadal jestem przekonany że o Nurcu jeszcze usłyszymy) dowodzi jedynie że tak na prawdę żadnej woli zmieniania LP na lepsze nie ma u tych władz. Poprzednia ekipa była dla nich zła ale nie dlatego że złe były same LP. Była widać zła bo nie "nasza". Teraz LP są już "nasze" więc są dobre i zmian nie wymagają ...”

Dyga: „... Informacja w Głosie Siemiatycz w moim odczuciu to zwykły szczur. Co u nas się dzieje? Mamy dawno wytresowane odruchy: nie pokazujemy po sobie prawdziwych uczuć: nikt otwarcie nie wrzeszczy z radości, bo licho nie śpi. Większość normalnych nie uwikłanych w układy ludzi po prostu czeka na te normalność. Straż przyboczna Architekta jest bardzo pobudzona i swoje patrole pełni w trybie przyśpieszonym jest przy tym nerwowa i opryskliwa i szuka zwad ... Duże zamieszania zrobiła informacja w „Głosie Siemiatycz” – kupowaliśmy te gazetę żeby mieć pamiątkę dla dzieci i wnuków. Prawda jest chyba inna: rację ma Silver- ktokolwiek tu przyjdzie nie pożyje spokojnie jeżeli Architekt ma tu zostać. Mechanizm jest prosty wynika z uwarunkowań socjologicznych - jedni pracownicy będą się czuć zobowiązani (bo tak zostali wytresowani , że oni nie potrafią żyć na wolności! ) do donoszenia i czynienia określonych usług z pobudek osobistych i nadziei na lepszą przyszłość swoją i swojej rodziny dalsze i bliższej. Druga grupa to ludzie mądrzy, przewidujący i inteligentni – widzieli przez te długie lata jak mocny jest Architekt i dlatego dla swojego bezpieczeństwa i pomyślnej przyszłości zawodowej nie staną nigdy otwarcie po stronie nowego szefa ...”

chemik: „... Ci co z "Architektem" są bardzo beeee, ci co przeciwko niemu są cacy. Nasuwa mi to jeden komentarz - brak obiektywizmu, ponieważ nie ma w ogóle zdania tej drugiej strony. Wydajecie z góry wyrok na "architektowych" a głaszczecie ich oponentów. Wywlekacie jakieś brudy, różne historie a wybielacie przeciwników "A". Wydaje mi się, że każdy kij ma dwa końce, być może "Architekt" faktycznie ma jakieś grzeszki - jakie poza rzekomym mobbingowaniem ? - na sumieniu, ale kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem ...”

Roman Tyczny: „... Parafrazując Bogusia L. " co Wy k.... wiecie o mobbingu!!" Weżcie sie lepiej za robotę a nie pranie brudów. Wyjedżcie sobie do roboty na zachód, popracujcie w korporacji albo w jakims hipermarkecie to wtedy będziecie wiedzieli co to mobbing. Ma to nawet swój plus - nikt nie tępi tam związków zawodowych, bo zwyczajnie nikt nie pozwoli ich załozyć. W główkach Wam sie troszke poprzewracało. Znalazł się jakiś watażka zapewne jeszcze z tamtej epoki, co wziął towarzystwo za twarz i od razu larum na cały kraj. Do Strassburga 0od razu napiszcie, tam nie ma układów, albo Leppera zainteresujcie tematem. Chłop swój, na roli się niby zna, to i z lasami sobie poradzi ...”

silver30+: „... Wiele jest w LP jednostek gdzie szef-półbóg jeździ sobie po podwładnych. Wina systemu który na to zwyczajnie pozwalał. Dajcie najgorszej zakompleksionej pierdole kapralskie belki i pełnie władzy a wyjdzie z nigo zwierz. Władza wymaga skutecznej kontroli. Zwłaszcza wszechwładza. Teraz się to powoli zmienia i po dobroci radzę przeróżnym wciąz licznym w LP mobberrom by się "nawaracali" bo źle skonczą. Już nie ma takich "mocarzy" by robić w swych jednostkach co chcieć. Czasy że szefowie byli tymi półbogami własnie sie kończą. To chyba dla wielu bolesna prawda ...”

linx13: „... Znam dobrze sytuacją od środka i zapewniam to nie Czujkowska powinna odejść. Nie mogę też zrozumieć dlaczego musi odejść. Tak wielu wspaniałych i wartościowych ludzi przewinęło się przez to nadleśnictwo. Dobrze, gdy udało im się znaleźć pracę w LP, to cieszy, ale są też tacy którzy nie mieli szczęścia. Wykształceni, z wieloletnią praktyką lądowali w innym resorcie lub za granicą, bo spotkali na swej drodze człowieka który po zniszczeniu ich tutaj potrafił niszczyć im reputację na odległość, wystawiając specyficzną opinię (nawet po latach). Gdzie sens gdzie logika? ...”
  husar_ns: „... Siemanko!!! Jestem ciekaw czy sytuacja w Nurcu to wyjątek w "wielkiej rodzinie LP" czy może są jeszcze gdzieś w Polsce podbne kwiatki Nie przepadam za Ch. , ale Cz, jeszcze bardziej mnie wk... Oboje są siebie warci. ...”

drwalnik: „... z tego co widzę po dokładnej lekturze wszystkich postów, tak naprawdę to nie chodzi już tylko o tego jednego, jedynego Architekta, choć wszyscy mu "nieżyczliwi" (czyt. skrzywdzeni) oczekują sprawiedliwej kary dla tego człowieka, jak i ludzi, którzy pozwolili mu na uprawianie tego poletka, jest wina, musi być kara, to wszystko, ale znając realia tamtego rejonu i to "kto naprawdę" stoi za dyrektorem regionalnym, a tym samym tym architektem, obawiam się, że długo jeszcze kara nie zostanie wymierzona sprawiedliwie, pewnie, że są tacy, którym sytuacja tamta pasowała, nawet więcej, czerpali z niej wymierne korzyści i dlatego będą bronić swojego łaskawcy, ale tymi bym się nie przejmował, bo to jak chorągiewki, jeśli znajdą nowego łaskawcę to nowego będą chwalić i chronić, ale wracając do sedna wypowiedzi, myślę, że na tym forum już nie chodzi o sam nurzec, ale o NORMALNOŚĆ w LP, której brakuje, o spokój, stabilizację i normalność pracy, relacji między pracodawcą i pracownikiem, tego brakuje w wielu jednostkach, to źle, i chociaż mamy już 21 wiek, chociaż w wielu miejscach w naszym kochanym kraju naprawdę zaczyna robić się normalnie (co widać po ujawnianych wciąż przypadkach i piętnowanych biedronkach i innych tego typu), ale w LP daleko jeszcze do normalności niestety, nadleśniczy przede wszystkim powinien być człowiekiem, potem kierownikiem jednostki, który dba o nadleśnictwo i pracowników w niej pracujących, MUSI to potrafić, jeśli nie, nie powinien być kierownikiem, i możecie mi mówić co chcecie, ale za SYTUACJE w nadleśnictwie i tą ZAWODOWĄ jak i za stosunki międzyludzkie w nim ZDECYDOWANIE odpowiada nadleśniczy, jeśli sam nie jest w porządku wobec ludzi to i ludzie między sobą stają się wrogami, jęsli wyraźnie promuje jednych a innych pomija to rodzi wszelkie zło i można mówić wiele, ale powtarzam jeszcze raz za PRACĘ w nadleśnictwie we wszystkich płaszczyznach odpowiada NADLEŚNICZY i nie chodzi mi o to, by wszystkich wziąć za mordy bo za mordy to w cyrku się biedne zwierzaki bierze, a los ich nie jest do pozazdroszczenia ...”

linx13: „... Mobbing jaki serwował zastępczyni do tej pory Architekt przybrał w tej chwili swoją najbardziej wyrafinowaną formę. O dziwo nie jest to li tylko zasługa samego Architekta. Bierność RDLP jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Tydzień temu podają do publicznej wiadomości informację o odwołaniu nadleśniczego, a dalej z każdym dniem docierają do Nurca coraz to inne informacje. Na dzień dzisiejszy wiemy mniej niż w dniu gdy rozpoczynano dyskusję na tym forum. Niech ktoś w końcu coś zrobi, czyżby w LP nie było fachowców mogących zastąpić tego człowieka ... Dla nadleśniczego Czujkowska już nie istnieje, chyba, że jest składnikiem powietrza Wszelkie sprawy załatwiane są z pracownikami merytorycznymi, z całkowitą ignorancją jej osoby. Widać Architekt zna przyszłość, czego nie można powiedzieć o Niej ...”

borodziej: „... decyzją DGLP sprawa Nurca ma być zamknięta do 30.11.2006 ... Tyle z wieści najbardziej oficjalnych i z pierwszej ręki. Trzymajcie się chłopy! Jesteśmy z Wami. Pozdrowienia dla Pani Ilony ...”

Dyga: „... Kilka lat temu w Nadleśnictwie Nurzec była paczka leśniczych kumpli, raczej przyjaciół, którzy spędzali długie wieczory dyskutując o tym jak źle się dzieje w tym nadleśnictwie. Jeden z nich często powtarzał „jestem zwykły chłopak z Nurca” (też kibic Jagi, a jest ich w Nurcu niewielu). Z tej paczki pracuje obecnie tylko dwóch Ja i „chłopak z Nurca”, pozostałych Architekt się pozbył. Raz zostałem wezwany przez Architekta i poinformowany, że jeżeli jeszcze raz będę krytykował działania nadleśniczego pożegnam się z pracą w Nurcu, a ja głupi się zastanawiałem, Kto nas podsłuchiwał? ...”

skumbria: „... Dyrektor przynajmniej powinien zawiesić nadleśnego w wykonywaniu obowiązków do czasu wyjaśnienia sytuacji w Nurcu. Zero reagowania Pana Matysiaka to współudział w moggbingu. Do tego trzeba zgarnąć wszystkich dyrektorów po drodze z poprzednich lat łącznie z regionalnym I mają proces zbiorowy jako "utrwalacze władzy" pod znakiem mobbingu załóg leśnych. "Interwencje" TY tudzież i inne media dla równowagi jakby nie było dojdą sedna ...”

linx13: „... Pani Czujkowska w Nadleśnictwie Nurzec pojawiła się w listopadzie 2004 r. Była to osoba tryskająca zdrowiem, uśmiechnięta i dużym poczuciem humoru. Nikt nam jej nie przedstawił, nie wprowadził w arkana pacy z-cy nadleśniczego, ale o dziwo z każdym dniem radziła sobie na tym stanowisku coraz lepiej. Od samego początku reagowała na autorytaryzm Architekta i odmawiała podporządkowania się mu. Choć początkowo łagodziła konflikty (np. podział premii za pierwszy kwartał 2005r. kiedy to kilkakrotnie zmieniała listę premiowanych by ta w końcu odpowiadała Architektowi, który łaskawie ją zatwierdził) z czasem niestety relacje z Architektem uległy dramatycznemu zaostrzeniu. Ciągłe pretensje i oskarżenia powodowały w niej bezsilność, a wraz z tym pogorszenie samopoczucia i podupadanie na zdrowiu. Dziś jej system immunologiczny jest osłabiony do tego stopnia, że Romantyczny Chemiku drogi nie jest nawet istotne co położyło ją na łóżku szpitalnym, powiem tylko, że lekarz rodzinny po zbadaniu natychmiast skierował ją do szpitala. Gdybym był złośliwy życzyłbym ci tego samego, ale nie jestem - więc żyj w zdrowiu. Piszę Była ale mam wielką nadzieję, że jeszcze będzie ...”

silver30+: „... Złym Duchem Nurca nie jest wbrew pozorom sam Architekt. To mały kacyk jedynie, chorągiewka taka co zawsze za władzą była. Końcowy produkt konformizmu, jakby jutro socjalizm wrócił pierwszy by pewnie czerwoną flagę na maszt znów wciągał. Takich wazeliniarzy w LP na kopy. Owszem to jego konkretnie rękami dzieje się zło w Nurcu ale zapewniam Was że bez parasola ochronnego takiego drobnego mobbera w pionie ustawić to dla regionalnego czy generalnego bułeczka z masełkiem. Tam największa odpowiedzialność w mej opinii spada na tego całego regionalnego ... Tym symbolem natomiast śmiało może zostać białostocki regionalny. Facet jest mocno szemrany i warto by było tej jego regionalnej przyjrzeć się dokładniej. Te medale od biskupów tylko me podejrzenia wzmacniają. Ot kolega biskup dał koledze dyrektorowi błyskotkę bo z prawością laureata niewiele ma to jak widać wspólnego. Jeden i ten sam przez tyle lat dobrze politycznie umocowany człowiek i jeszcze z takim a nie innym jak na Nurca przykładzie widać poczuciem "prawości" musi niemal skutkować wytworzeniem się tam superukładu personalno-towarzyskiego ...”

1błazen: „...Nikt nie rozumie jak on działa w społeczności takiej jak kadra tego nadleśnictwa. Nie można mieć do tych ludzi pretensji, bo mają oni ważne powody by tak się zachowywać.
A było to tak:
1. Ktoś napisał o liście załogi do dyrektora regionalnego, która ok. 20 lat temu prosiła żeby Architekt nie został nadleśniczym ( wtedy był zastępcą). Architekt został Nadleśniczym, dostał te listę i konsekwentnie zwolnił wszystkich, którzy się tam podpisali. Wtedy to zaczął budować swoje prywatne imperium. Wtedy można było dostrzec cechy jego psychiki, ale cóż należał wtedy do dobrej i jedynej partii i aktywnie działał. Był na miarę swoich czasów posiadał też odpowiednie „znajomości” – dziś wolałby pewnie o nich zapomnieć.
2. Kolejne afery ze zwalnianiem ludzi (nie pasowali do klocków lego) – miały odzew w prasie w mediach. Byli ludzie, których dosłownie zniszczył, byli też tacy , którzy próbowali walczyć. Rotacja kadry była szczególnym dowodem na czystki. Każdy kto odchodził lub był zwalniany dostawał bardzo negatywną opinię i nie mógł sobie znaleźć pracy w lasach – Architekt był zawsze Panem sytuacji jak niszczył to do końca. Pewien młody człowiek po licznych perypetiach został zwolniony (mimo sądów i inwestycji w adwokatów) – znalazł sobie pracę w innej jednostce, musiał utrzymać rodzinę. Miał wszystko uzgodnione, myślał, że to koniec koszmaru – ale jak zgłosił się do nowej pracy powiedziano mu, że mam tak fatalną opinię że nie mogą go jednak przyjąć. Tak było z wieloma ludźmi.
3. Dobierał sobie kadrę wg klucza ślepego posłuszeństwa. Jakakolwiek dyskusja czy wątpliwości przekreślała karierę takiego człowieka, a najbardziej karane było samodzielne myślenie. Norma była jedna: to co w masie mózgowej Architekta to jedynie słuszne i mądre. Były kariery ludzi, którzy nieźle prosperowali, aż do momentu, kiedy zaczęli mieć własne zdanie. To był koniec ich kariery.
4. Dzielił ludzi na ‘Nietykalnych” i do tresury. Nietykalni byli mu potrzebni i miał z nich korzyści.
5. Leśniczy, który nieopatrznie przywiózł pijanego „nietykalnego” i spisał notatkę i miał świadków, już tu nie pracuje. Ten dokument jest na pamiątkę złego zachowania leśniczego, a ”Nietykalny” pracuje, i ma się dobrze.
6. „Nietykalny” ma kilka wyroków sądowych , ostatnio jeden z takich wyroków wisiał długo w sądzie grodzkim w Siemiatyczach. Wszyscy o tym mówili – ale cicho. Gdyby tu działało prawo to zgodnie z ustawą o lasach „nietykalny „ nie mógłby być w Służbie Leśnej. Ale w tych okolicach prawem jest Architekt i to On decyduje, a nie jakaś ustawa.
7. „Nietykalny” jest mężem pani: kadrowej, sekretarki , rzecznika prasowego w jednej osobie. Kobieta niepozorna ale jak lwica strzeże Architekta i jego sekrecików. Tych sekrecików jest sporo. Jest bardzo wierna – bo ta wierność jej się opłaca.
8. W 2004 roku kilka osób nieopatrznie sprzeciwiło się Architektowi – pisali o tym, była telewizja. Od tego czasu Architekt skutecznie „nakłonił” wielu ludzi do zmiany poglądów. Ci co nie zmienili poglądów są niestety na liście. Wiemy jak kończą się losy takich co są na liście.
9. W międzyczasie Architekt stanowczo zmienił swój światopogląd polityczny, opowiedział się po stronie tych co mają władzę i rację. Jest to człowiek o łagodnym spojrzeniu, hojny dla instytucji różnych (hojny służbowo oczywiście), bywa tam gdzie się powinno bywać i mówi to co chcą usłyszeć przełożeni. Jest przykładem ewolucji człowieka i dowodem na trwanie władzy. Dostawał liczne odznaczenia i uwierzył, że jest najwspanialszym nadleśniczym. Jego sposób zarządzania jest na miarę jego „osobowości”, nie potrafi inaczej. Zresztą tacy ludzie jak podleśniczy, leśniczy, pracownik techniczny, zastępca – to szara masa nie godna uwagi, szeregowi niewolnicy, którzy istnieją tylko po to żeby pracować dla Architekta. 10. W obecnej sytuacji pozostaje tylko czerwony dywan, mała rzeźba jego popiersia, może jakaś pieśń..żeby jednak ten nasz Dobry Pan stosował dla nas więcej marchewki, żeby był zadowolony wtedy i my będziemy szczęśliwi ...”

1błazen: „... Informacja z ostatniej chwili - Architekt świetnie sie czuje, jego oblicze jest zadowolone i beztroskie. Krążą plotki, że Straż przyboczna Architekta w wielkiej tajemnicy zbiera podpisy z petycją do dyrekcji - o zostawienie w jednostce tego wspaniałego leśnika. Chodzą po podpisy tylko do tzw. "pewniaków". Wzorem lat ubiegłych (też były lojalki) dyrektor -"nie będzie miał wyboru" i przychyli sie do woli załogi. Pani Czujkowska na zwolnieniu lekarskim - a to zanczy, że osłabła i można robić świetną propagandę- nieobecni nie mają racji ...”

drwalnik: „... pamiętacie takie powiedzenie? "plują mu w twarz, a on mówi, że deszcz pada" ...”

 Zachowano oryginalnie cytowane teksty, zgodne z zapisem na forum z dnia 14 listopada br. Redakcja „Lasy polskie” nie ponosi odpowiedzialności za treść i formę wypowiedzi użytkowników forum. Zachęcamy jednocześnie do aktywnej dyskusji na leśnym forum dyskusyjnym. www.lasypolskie.pl


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz