DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 

Pokonać bariery administracyjne

Forum Przemysłu Drzewnego

Autor: Marcin Zatyka opr. JR
Źródło: Forum Przemysłu Drzewnego
Data: 2006-10-19


Rozmowa z Piotrem Komierowskim, prezesem zarządu spółki BizeA

Piotr Komierowski (na zdjęciu z synem): Dalekimi rynkami nie jesteśmy zainteresowani ze względu na wysokie koszty transportu towaruPiotr Komierowski (na zdjęciu z synem): Dalekimi rynkami nie jesteśmy zainteresowani ze względu na wysokie koszty transportu towaruFot. FPD

  • Za kilka miesięcy BizeA będzie obchodziła piętnastolecie swojej działalności. Kiedy w 1992 r. uruchamiał Pan spółkę sytuacja była zdecydowanie korzystniejsza dla inwestorów z uwagi na niewielką wówczas konkurencję. Czy na dzisiejszym rynku jest jeszcze miejsce dla nowych graczy?
    Zawsze jest przestrzeń dla firm, które chciałyby inwestować. Liczy się talent i pomysł na biznes. Każdy ma szanse osiągnąć sukces, byle tylko potrafił sprawniej obsłużyć klienta. Oczywiście, uruchamianie działalności gospodarczej nie jest obecnie tak łatwe, jak na początku lat 90-tych. Wówczas polski rynek był jeszcze nienasycony, dlatego łatwiej było nań wchodzić i razem z nim wzrastać. Dzisiejsza rzeczywistość to ostra konkurencja i szereg przeszkód administracyjnych, utrudniających funkcjonowanie zarówno inwestorom krajowym, jak i zagranicznym.
  • Niektórzy przedsiębiorcy twierdzą jednak, że to nasilająca się w ostatnich latach konkurencja jest największym problemem nowych inwestorów.
    Nie do końca zgadzam się z tą opinią. Uważam, że największą zmorą współczesnego biznesu jest szereg barier administracyjnych. Bez ich pokonania przedsiębiorca nie ma szans nawet na rozpoczęcie działalności na polskim rynku. Rejestracja firmy czy też jej budowa napotyka na szereg przeszkód. Najbardziej bulwersujący jest fakt, że nie ma żadnej woli aby uprościć procedury związane z tworzeniem firm oraz ich rozbudową, mając na uwadze choćby to, że to firmy wpłacają pieniądze do budżetu a nie odwrotnie. Mam wrażenie, że politycy i przedstawiciele administracji zapominają o swoim posłannictwie wychodząc z założenia, że lepiej nie podejmować żadnej decyzji, a tym samym nie narażać się.
  • Na polskim rynku coraz silniejsza jest konkurencja ze Wschodu. Z roku na rok dociera do nas więcej chińskich półproduktów do meblarstwa: zszywek, gwoździ, wkrętów. Nie boicie się tej rywalizacji?
    Mamy pewne obawy, choć aktualnie Chińczycy oferują towar o zdecydowanie niższej jakości. Przypuszczam, że w najbliższych latach poprawią oni swoją ofertę, ale i ceny będą zbliżone do naszych cen z uwagi na to, że dobry produkt wymaga dobrych surowców, a to kosztuje. Mówi się, że w najbliższym czasie władze chińskie ograniczą dopłaty do eksportu o połowę z obecnych 11-15%.
  • Polscy przedsiębiorcy są w tym przypadku bezradni?
    Nie tylko polscy, także europejscy. Rozwiązaniem tego problemu mogłoby być mocniejsze stanowisko Unii Europejskiej w tej kwestii. Kilka lat temu równie uprzywilejowani byli producenci z Indii – otrzymywali wysokie dopłaty wewnętrzne do eksportu. Unia Europejska wprowadziła jednak cła antydumpingowe i ograniczyła tę nierówną rywalizację. System, w którym funkcjonują dopłaty, nie ma przecież nic wspólnego z wolnym rynkiem. Gdyby udało się ograniczyć dotacje dla eksporterów z Chin, polscy producenci nie musieliby obawiać się konkurencji ze Wschodu. W przypadku naszej firmy obawy są mniejsze, gdyż działamy na niskoprzetworzonych wyrobach, a w związku z tym wartość dodana jest niewielka.
  • Kiedy Chińczycy będą stanowić dla was realne zagrożenie?
    Systematycznie podnoszą oni jakość swoich wyrobów, ale to nadal kwestia kilku lat. Oczywiście, w przyszłości będziemy mieli szansę z nimi konkurować, gdy wyeliminuje się ingerencję w postaci dopłat.
  • Na ile duży wpływ na sytuację firmy BizeA ma sytuacja na światowym rynku stali?
    Odgrywa znaczną rolę. Najbardziej widoczne było to w 2004 r. Ceny stali na Dalekim Wschodzie nagle zaczęły rosnąć co pociągnęło za sobą wzrost cen w Europie do poziomu wyższego niż w Azji Wschodniej. Od połowy 2005 r ceny w Europie powoli spadały do poziomu cen dalekowschodnich.
  • BizeA funkcjonuje w kilku sektorach przemysłu drzewnego. Wasza oferta trafia zarówno do producentów programów ogrodowych, wytwórców palet, jak i do zakładów meblarskich. Jak Pan ocenia rynek drzewny w Polsce? Które jego segmenty są najbardziej perspektywiczne?
    Od kilku lat najważniejszy jest dla nas rynek meblowy. Poza tym, bardzo ciekawym sektorem jest galanteria ogrodowa, a także rynek budowlany, szczególnie konstrukcji drewnianych. Moim zdaniem, w Polsce konieczne są nakłady na przedsięwzięcia w branży drzewnej. Rynek będzie się rozwijał tylko dla tych, którzy będą obniżać swoje koszty inwestując w nowoczesne technologie. W przeciwnym razie właściciele zakładów nie wytrzymają konkurencji.
  • Polscy przedsiębiorcy powinni czuć respekt przed konkurentami z Rosji i Ukrainy?
    Nie, na razie nie stanowią oni realnego zagrożenia. W dalszym ciągu jest tam bardzo słaby poziom techniczny. Nie ma więc obawy, że towary z Rosji i Ukrainy zaleją polski rynek.
  • Ale za naszą wschodnią granicą łatwiej przecież o surowiec.
    Tak, ale jest on niskoprzetworzony. Poza tym, w dalszym ciągu na Ukrainie i w Rosji widoczna jest niska kultura produkcji; trudno też o dobrze zaimpregnowany surowiec drzewny. Przedsiębiorcy polscy, którzy inwestują na wschodzie Europy, przenoszą swoją produkcję nie ze względu na niskie koszty produkcji, ale aby unikając opłat celnych zdobyć tamtejszych klientów.

     

     

  • A co z firmami meblarskimi z krajów pretendujących do członkostwa w Unii Europejskiej? Czy mogą one pójść tropem polskich producentów mebli odnotowując sukcesy na europejskich rynkach?
    Rumuńscy i bułgarscy producenci mogą okazać się wkrótce bardzo groźnymi rywalami dla naszych zakładów meblarskich. Wyrabiane przez nich produkty są tańsze od oferty polskich producentów. Poza tym, Rumuni mają bardzo duże zasoby i łatwy dostęp do drewna. By nawiązać rywalizację z konkurencją z południa niezbędne wydaje się inwestowanie w Polsce w procesy automatyzacji zakładów meblarskich. To może pozwolić na obniżenie bezpośrednich kosztów produkcji.
  • Co zrobić, by nie przeliczyć się w cięciu kosztów produkcyjnych;
    by najwartościowsi pracownicy nie opuścili naszej firmy i nie wyjechali za granicę?

    Znaczną część kosztów działalności produkcyjnej stanowią surowce oraz robocizna, którą należy ograniczać poprzez inwestycje w automatyzację. Niestety, w dalszym ciągu postęp w tej kwestii jest niewystarczający. Wielu rodzimych biznesmenów posiada niską świadomość realizowania przedsięwzięć. Niektórzy są bardziej zainteresowani konsumpcją niż inwestycjami. Być może brakuje im wiary w to, że przyszłość firmy można zabezpieczyć poprzez inwestycje realizowane dzisiaj. Oczywiście, jest też grono przedsiębiorstw nowoczesnych, takich jak np. współpracujący z nami Com.40 czy Mebelplast, gdzie systematycznie wdrażane są nowe technologie produkcyjne.
  • Być może wkrótce coraz więcej polskich przedsiębiorców będzie mogło unowocześniać swój park maszynowy dzięki środkom finansowym pozyskiwanym z Unii Europejskiej. Czy BizeA korzystała już z dotacji unijnych?
    Nie, gdyż są one trudno dostępne. W tej dziedzinie nadal jest wiele do zrobienia. Konieczne jest usunięcie utrudnień i wyjaśnienie procedur, które nie do końca są jasne, a ich realizacja – mocno spowolniona przez administrację. Trzeba coś z tym zrobić! Pomoc unijna przecież nie jest przeznaczona dla firm upadających, ale dla dobrze prosperujących spółek.
  • Od kilku lat BizeA wchodzi w skład niemieckiej grupy BeA. Na ile jest Pan niezależny w podejmowaniu działań?
    Mimo, że BeA jest 50-procentowym udziałowcem naszej spółki, jestem całkowicie wolny w swoich postanowieniach jeśli decyzje dotyczą obszaru określonego umowami. Dzięki współpracy z BeA mamy dostęp do wszystkich najnowszych technologii. Nowości wprowadzane w grupie BeA automatycznie pojawiają się także w ofercie BizeA.
  • Wy także produkujecie narzędzia. Co jest głównym czynnikiem decydującym o wprowadzeniu na rynek nowości?
    W naszym przypadku przysłowiowa „potrzeba”, która jest przecież „matką wynalazku”. O rozwoju naszej oferty decydują klienci, którzy sygnalizują naszym handlowcom propozycję zmian technologii produkcji. To właśnie odbiorcy produktów dają nam impuls do poszukiwania nowych rozwiązań. Nasza firma wielokrotnie podlegała rozmaitym przeobrażeniom zmieniając sposoby działania. W BizeA wszystko zaczęło się od zszywki – która jest dodatkowym łącznikiem i ściskiem montażowym – i na niej się nadal opiera. Z czasem wzbogaciliśmy swoją ofertę o sztyfty, gwoździe i wkręty. Dzięki sieci reprezentantów handlowych pozostajemy w nieustannym kontakcie z odbiorcami produktów. Na tym opieramy obecność na rynku.
  • Na jakie rynki zagraniczne docierają produkty firmy BizeA?
    Przede wszystkim na Łotwę, Litwę oraz na Ukrainę, gdzie działają spółki zależne BizeA. Poza tym, sprzedajemy nasze produkty do Rumunii, Rosji i Białorusi. Obecnie najbardziej dynamiczne są rynki na Łotwie oraz Litwie. Dobra kondycja tamtejszych gospodarek ma odbicie w wynikach naszych firm. Również nasze przedstawicielstwo na Ukrainie rozwija się, choć jest to rynek nieprzewidywalny. Z kolei w Rosji bardzo trudno realizować działalność gospodarczą z uwagi na dużą nierzetelność prowadzenia biznesu.
  • Czy w najbliższym czasie planujecie powiększyć teren swojej ekspansji?
    Dalekimi rynkami nie jesteśmy zainteresowani ze względu na wysokie koszty transportu towaru. Na razie więc koncentrujemy się na tych rynkach, na których obecnie działamy. Mamy świadomość, że to właśnie tu w najbliższych latach będzie rozwijał się dynamicznie przemysł meblowy.
  • W ostatnim czasie BizeA powiększyła zarówno swoją ofertę, jak i grono klientów. Czy procesowi temu towarzyszył także wzrost produkcji?
    Ilościowo zwiększyła się ona w ubiegłym roku o 20% w stosunku do 2004 r. Niestety, nie przełożyło się to na wyniki wartościowe, gdyż w tym samym czasie nastąpił spadek ceny stali, a tym samym jej wyrobów pochodnych. Jestem zadowolony z wyników jakie uzyskaliśmy w pierwszym półroczu 2006 r., mimo że nie odnotowujemy znaczących przyrostów ilościowych. Ze względu na ugruntowanie pozycji dużych i średnich przedsiębiorstw, zaczyna brakować miejsca dla małych firm. Spodziewam się, że w najbliższym czasie nastąpi jeszcze większa koncentracja kapitału na rynku. Stopniowo z Polski wyjeżdżać będą przedsiębiorcy zagraniczni w poszukiwaniu obszarów o tańszych kosztach wytwarzania. Dotyczy to szczególnie firm meblarskich, którym łatwo było przenieść produkcję do Polski i równie łatwo znaleźć nowe kraje do prowadzenia działalności. Z kolei rodzimi przedsiębiorcy, emocjonalnie związani z polskim rynkiem, chcą rozwijać się na własnym gruncie. Inwestowanie na obcym terenie jest skomplikowanym procesem. Trzeba bardzo dokładnie rozeznać rynek i mieć pewność, że działalność ta przyniesie zyski.
  • Na zakończenie pytanie dotyczące wiarygodności w biznesie. Jak dzisiaj można uniknąć współpracy z nieuczciwym partnerem handlowym?
    Z racji ubezpieczenia wszystkich naszych należności, firma ubezpieczeniowa, z którą współpracujemy, dostarcza nam pełną informację o kontrahentach. Określa przy tym ewentualne zagrożenia wynikające z tej współpracy. Moim zdaniem, uczciwość zależy od tego na ile człowiekowi pozwalają mechanizmy zewnętrzne. Świadczyć o tym mogą kraje, w których nieuczciwość jest standardem, a także państwa, w których z kolei normą jest uczciwość. Aby standardy uczciwości były na najwyższym poziomie niezbędne jest skonstruowanie właściwego prawa, na którym bazować będą mechanizmy państwa. Przykładowo, gdyby w Polsce przyjąć regulację, zgodnie z którą VAT można odliczyć tylko od zapłaconych faktur, to nie mielibyśmy problemu z nieuczciwymi kontrahentami. Nie oczekujmy od ludzi, że będą uczciwi, bo zostali różnie wychowani. Stwórzmy właściwe mechanizmy. Ze względu na niską skuteczność ściągania należności w Polsce, nieuczciwi przedsiębiorcy rozzuchwalają się, pozwalając sobie na jeszcze większe grabieże. Wspomniane przeze mnie rozwiązanie dotyczy na razie tylko małych firm. Rozciągnięcie tego przepisu na średnie i większe przedsiębiorstwa zwiększyłoby znacznie uczciwość kontrahentów. Warto więc jak najszybciej poprawić istniejące mechanizmy.
  • Dziękuję za rozmowę.

     

    Rozmawiał Marcin Zatyka


  •  
    Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

    Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

    Powrót

    REKLAMA

    REKLAMA

    REKLAMA


     
     
    facebook
    newsletter

    Zapisz się na bezpłatny

    Wiadomości z portalu na e-mail

    Zapisz