DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 
Surowiec drzewny

Na podpałkę zamiast do produkcji

Rzeczpospolita

Autor: Marcin Czekański
Źródło: Rzeczpospolita
Data: 2004-12-17


Nie dość, że na rynku brakuje drewna, to jeszcze Lasy Państwowe zafundowały przemysłowi drzewnemu i papierniczemu kosztowne podwyżki. Surowiec podrożał nawet o 30 proc. Przemysł drzewny grozi rezygnacją z nowych inwestycji w Polsce.

Firmy myślą o przeniesieniu działalności za granicę. Wczoraj Kronospan ze Szczecinka wstrzymał część produkcji. Lasy Państwowe negocjacje dostaw drewna na przyszły rok z kilkoma największymi papierniami w Polsce zaczęły od propozycji podwyżek rzędu 30 - 40 proc., w zależności od gatunku drewna.

Według nieoficjalnych informacji, jakie uzyskaliśmy w kilku największych papierniach, stanęło na podwyżkach rzędu 17 - 18 proc. Metr sześcienny papierówki, która w tym roku kosztowała 71 zł, w przyszłym roku będzie kosztował ok. 83 zł. W ubiegłym roku Lasy również podwyższyły ceny, ale mniej, bo o 15 proc.

- To jakaś paranoja. Eksportujemy większość naszej produkcji na zachód. Euro traci na wartości w stosunku do złotówki, co powoduje, że nasze zyski się zmniejszają, a nam jeszcze funduje się takie podwyżki. Nasi właściciele dwa razy się zastanowią, zanim zainwestują tu jeszcze chociaż złotówkę - mówi szef jednej z największych polskich papierni należącej do obcego kapitału.

Lasy Państwowe nie chciały komentować tych informacji. - Negocjacje się jeszcze toczą i dotyczą umów handlowych z naszymi klientami. Dlatego nie możemy ich komentować - mówi rzecznik Lasów Waldemar Tomkiewicz.

Analitycy oceniający atrakcyjność inwestycji w akcje giełdowej papierni Frantschach Świecie już od kilku miesięcy zalecają sprzedaż jej walorów. Powód - wysokie ceny drewna, które w przyszłym roku mają jeszcze wzrosnąć. - Szacujemy, że koszt zakupu drewna to ok. 20 - 25 proc. kosztów papierni - mówi Michał Hulbój, analityk MDM.

Groźby inwestorów
Dramatyzmu sytuacji dodaje wczorajsze oświadczenie firmy Kronospan. To lider na rynku płyt wiórowych, który zainwestował u nas miliard dolarów i zatrudnia 2 tysiące osób. Firma zużywa do produkcji płyt drewno tego samego asortymentu co papiernie. Kronospan poinformował, że z powodu braku drewna zakład firmy w Szczecinku zatrzymał jedną z głównych linii produkcji płyt.

- Podobna sytuacja dotyczy innych naszych zakładów w Polsce. Rozważamy rozpoczęcie inwestycji poza granicami Polski. Trwają już zaawansowane prace projektowe nad budową nowego zakładu płyt wiórowych na Litwie oraz modernizacji istniejącej w Czechach - oświadczył zarząd firmy.

Według Jacka Sołkiewicza, dyrektora marketingu tej firmy, Polskę może ominąć inwestycja rzędu 100 - 150 mln euro. To jeszcze nie koniec. Kronospan zastanawia się nad zwolnieniami w swoich polskich fabrykach. - Analizujemy sytuację. Plany redukcji zatrudnienia nie są jeszcze sprecyzowane - wyjaśnia Jacek Sołkiewicz.

Podobne groźby wysunął kilka tygodni temu inny producent płyt - Pfleiderer Grajewo. Firma rozważa wybudowanie w Grajewie fabryki płyt wiórowych za 100 mln euro. Problem w tym, że Lasy Państwowe nie są w stanie zapewnić jej odpowiednich dostaw drewna. - Jeśli się nie dogadamy, wybudujemy fabrykę za granicą - mówi prezes spółki Paweł Wyrzykowski.

Lepiej spalić w piecu
Papiernicy i producenci płyt wiórowych twierdzą, że Lasy podniosły ceny, bo mają odbiorcę, który jest w stanie płacić o wiele wyższe stawki. Wypowiadają się nieoficjalnie, bo jak twierdzą, boją się zadrzeć z monopolistą. "Rz" udało się dowiedzieć, że Lasy chcą dostarczyć w przyszłym roku Elektrowni Połaniec 400 tys. m sześc. drewna, czyli 42 proc. więcej niż w tym roku. To drewno cienkie, które mogłyby zużyć nasze papiernie i wytwórnie płyt wiórowych. Nie zużyją, bo Połaniec spali je w kotłach. Dla porównania - produkujący papier i tekturę Intercell Ostrołęka zużywa rocznie 450 tys. m sześc. drewna. Marek Krzykowski, wiceprezes International Paper w Kwidzynie szacuje, że jego firmie zabraknie w przyszłym roku 300 tys. m sześc. drewna. Kwidzyń przerabia 2 mln m sześc. drewna. - Podczas negocjacji dostaw na przyszły rok leśnicy powiedzieli, że Połaniec płaci "bardzo konkurencyjną cenę" - mówi "Rz" przedstawiciel jednej z papierni.

Nie udało nam się wczoraj uzyskać komentarza Połańca w tej sprawie. Nie udało nam się też dowiedzieć, ile elektrownia zapłaci za drewno na przyszły rok. Według nieoficjalnych informacji Lasy Państwowe otrzymywały od Połańca ok. 90 zł za m sześc. W porównaniu z 71 zł, jakie płaciły papiernie, to naprawdę spora różnica - ponad 26 proc. Dlaczego elektrowni opłaca się płacić tyle za drewno? Bo rząd idąc za dyrektywą unijną o energii odnawialnej ustalił, że nasze elektrownie mają wytwarzać określony procent energii ze źródeł odnawialnych (w przyszłym roku 2,85 proc.). Za niespełnienie tego warunku już wkrótce mogą grozić elektrowniom wysokie kary - równe dwukrotnej cenie zielonej energii, której nie wyprodukowały. W Polsce za energię ze źródeł odnawialnych uznaje się m.in. taką, która pochodzi ze spalania drewna.

Łańcuch podwyżek
Stowarzyszenie Papierników Polskich od kilku miesięcy stara się wpłynąć na Ministerstwo Gospodarki, by zmieniło rozporządzenie w sprawie odnawialnych źródeł energii, tak by drewno, które można by przemysłowo przerobić, nie było uznawane za biomasę. Wczoraj w tej sprawie producenci papieru rozmawiali z wiceministrem gospodarki Jackiem Piechotą. Żadnych wiążących deklaracji jednak nie usłyszeli.

Według Bogdana Czemko, dyrektora skupiającej tartaki Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, podwyżka dla papierni spowodowała, że Lasy automatycznie podniosły ceny droższych gatunków drewna - dla producentów palet oraz drewna tartacznego, żeby utrzymać odpowiedni ich poziom.

Według najnowszej oferty Lasów Państwowych drewno dla papierni będzie droższe o 17 - 18 proc., drewno dla producentów palet i płyt wiórowych o ok. 30 proc., surowiec dla tartaków o 5 - 20 proc. Lasy są w Polsce monopolistą. Dostarczają rocznie 90 - 100 proc. drewna zużywanego przez przemysł drzewny i papierniczy. Import drewna często jest nieopłacalny. Nawet jeżeli jeden asortyment jest tańszy (na Białorusi lub Słowacji), to decydującą rolę odgrywają koszty transportu. Sprowadzanie surowca z dalszej odległości niż kraje ościenne jest nieopłacalne. Tartaki, papiernie i producenci płyt spore nadzieje wiążą z wiatrołomami w Słowacji, gdzie z powodu wichury zostało połamanych 3 mln m sześc. drewna. Dla przemysłu papierniczego i producentów płyt nadaje się około połowy tego surowca.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz