DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Być przedsiębiorcą leśnym w Norwegii

Autor: Robert Kimbar
Źródło: DRWAL (6/06) - leśnictwo na świecie
Data: 2006-05-29


Drwal rozmawia z Nilsem-Erikiem Hirschem, norweskim przedsiębiorcą leśnym.

fot. Robert Kimbarfot. Robert Kimbar

Dlaczego prowadzi Pan prywatną firmę? Nie lepiej było pracować w norweskich lasach na etacie?
Nie mogłem znaleźć żadnej pracy! Miałem do wyboru: albo szukać poza lasem, albo założyć własną firmę związaną z leśnictwem. Chciałbym mieć mniej czasochłonne zajęcie, jednak firma leśna daje dość dużą pewność materialną. Cały czas muszę wybierać: albo pracować mniej i wieść ,spokojne życie", ale jednak jako przeciętniak, albo poświęcać na pracę mnóstwo czasu i zarabiać więcej pieniędzy.

Czy ma Pan dużą konkurencję?
Konkurenci są, ale tylko kilku. Nie jest łatwo być przedsiębiorcą leśnym w Norwegii. Bardzo trudno znaleźć długoterminowe zlecenia w zimie.
Większość usług świadczą norweskie organizacje zrzeszające właścicieli lasów. Dlatego musisz poświęcić naprawdę dużo wysiłku, aby wyspecjalizować się w czymś i stać się konkurencyjnym.

Kto daje Panu zlecenia?
Pracuję dla bardzo wielu podmiotów gospodarczych: dla naszych lasów państwowych, hrabstwa, organizacji właścicieli leśnych, firm zajmujących się taksacją leśną, pośredników w handlu usługami w sektorze leśnym, właścicieli lasów prywatnych, ludzi mających drzewa w swoich ogrodach.
(Model leśnictwa norweskiego jest zupełnie inny od polskiego. Po pierwsze: większość lasów norweskich jest prywatna, stąd konieczność rozmów z prywatnymi właścicielami lasów. Po drugie: gospodarka leśna jest mniej finezyjna niż polska. Las w Norwegii sadzi się przy pomocy kosturów rurowych - zazwyczaj tylko świerk, brzoza i osika rozsiewają się same. W wieku kilkunastu lat wykonuje się czyszczenia lub nie (!) - dlatego firmy wykonujące tego typu prace podejmują rozmowy z właścicielami lasów. Potem, ale tylko jeśli jest to ekonomicznie uzasadnione, wykonuje się trzebież. Wreszcie w wieku 80 lat, pozyskuje się drewno - maszynowo, metodą zrębową - przyp. R.K.).

Jakie firmy leśne dominują w Norwegii? Duże czy raczej mniejsze?
Ostatnio małe firmy łączą się, więc wszystko się zmienia. Jest kilka ogromnych kompanii i sporo mniejszych, wyspecjalizowanych. Mocno zaangażowany w prace leśne jest przemysł papierniczy. Dalej, istnieje 7 dużych organizacji zrzeszających właścicieli leśnych. To naprawdę duże organizacje, same świadczą dla swoich członków niezbędne usługi. Oprócz tego istnieje szereg bardzo małych firm, potrafiących wykonać wszystkie prace w lesie: od ścinki, po prace transportowe.

Co robi Pan po pracy?
Moje hobby to łowiectwo. Zarówno zwierzyna drobna, jak i gruba. Najbardziej ekscytują mnie polowania na ptactwo, w równym stopniu ptaki leśne i ptaki górskie. (Znaczna część Norwegii pokryta jest pasmami górskimi. Stąd podział na ptactwo leśne i górskie - dla nas dziwny, ale tam jak najbardziej uzasadniony! - przyp. R.K). Lubię także polowania na renifery, niejednokrotnie polowałem na bobry, sarny, łosie. Uwielbiam tropić zwierzęta. (Łowiectwo to chyba najpopularniejsza rozrywka Norwegów. Norweskie władze starają się, aby każdy obywatel mógł - wręcz powinien! - polować. Łowiectwo w Norwegii to temat mniej więcej taki, jak u nas piłka nożna - przyp. R.K.).
Poza tym jeżdżę na nartach, wędkuję, zajmuję się tradycyjnymi formami rękodzielnictwa norweskiego (Nils-Erik doskonale wypala wzory na drewnianych talerzach, szkatułkach, sztućcach. Ma w domu służący do tego warsztat - przyp. R.K.). Lubię tańczyć nasze norweskie tańce folkowe, chociaż przyznaję, że ostatnio trochę się w tym opuściłem.

Z czym kojarzy się Panu Polska?
Pierwszym skojarzeniem są zbieracze truskawek. Polscy robotnicy sezonowi to bardzo solidni, niezawodni, szybcy i, co ważne, sympatyczni ludzie. Oprócz tego z Polską kojarzą mi się trzy osoby: Lech Wałęsa, Jan Paweł II i Adam Małysz. Znam kilka miast, trochę wojennej i powojennej historii.
Polska do duży kraj równin o dobrych glebach, o mieszanych i liściastych drzewostanach. Wiem, że potencjalnie większość waszego kraju mogłaby być porośnięta przez gatunki liściaste. Wiem także, że aktualnie dominującym gatunkiem jest u was sosna. (Nils-Erik nazywa naszą sosnę ,szkocką" - podobnie jak spora grupa obcokrajowców. Natomiast na świerk - ten sam, który występuje u nas - mówi ,norway spruce", czyli luźno tłumacząc ,świerk norweski". Nazwa wzięła się stąd, że jest go u nich bardzo dużo. - przyp. R.K.).
Myśląc o Polsce, mam też na uwadze moje hobby, czyli łowiectwo: jelenie i niedźwiedzie. Oczywiście, nie myślę o niedźwiedziach w kategorii polowania, po prostu chciałbym zobaczyć to zwierzę!
Wydaje mi się też, że w Polsce wszystko jest lepsze niż w Norwegii: chleb, piwo, kobiety... (Piwo nie dość, że kosztuje 10 zł, to jeszcze daleko mu do naszego. Chleb jest po 8 zł, ale gdy dasz Norwegowi nasz baltonowski, to zajada się nim z nieskrywaną przyjemnością. No, a co do Norweżek - cóż... zimny klimat, zimne kobiety! - przyp. R.K.).

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał i z angielskiego
tłumaczył: Robert Kimbar

 



Nils-Erik Hirsch W 2000 r. skończył leśnictwo na Norweskim Uniwersytecie Rolniczym. Jako główny kierunek wybrał hodowlę lasu (specjalizacji jest sporo: taksacja leśna, ekonomika leśnictwa, technologia drewna, mechanizacja leśnictwa, międzynarodowa ekonomia leśnictwa).
Po ukończeniu studiów, w swojej pierwszej pracy, zajmował się namawianiem właścicieli lasów do robienia większej ilości czyszczeń i zlecania tych prac firmom prywatnym.
Teraz prowadzi własną firmę, wyspecjalizowaną w czyszczeniach. Pracuje gównie w okolicach Oslo, ale także w całej południowo-wschodniej części Norwegii.

 

Być przedsiębiorcą leśnym w Norwegii (Zdjęcia: 2)

fot. Robert Kimbar

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz