DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Huragany przyszły nie w porę

Rzeczpospolita

Autor: Marcin Czekański
Źródło: Rzeczpospolita
Data: 2004-12-02


Milion metrów sześciennych drewna tartacznego z powalonych przez wichurę drzew leży w polskich lasach i czeka na wywiezienie. Jeśli poczeka do wiosny, drewno warte ok. 200 mln zł będzie nadawało się tylko na opał.

Niedawne wichury, które przeszły nad Polską 19 listopada, wyrządziły lasom potężne szkody. Powaliły kilkadziesiąt tysięcy drzew, głównie w nadleśnictwach katowickim, krakowskim i białostockim. W lasach leży teraz milion metrów sześciennych drewna ze starszych drzew, czyli takiego, jakiego używają polskie tartaki. Tartaki powinny się cieszyć, bo drewna im brakuje. Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego (PIGPD) szacuje niedobór drewna tartacznego w tym roku na 2 mln m sześc. - Część tartaków wycofała się z niektórych kontraktów, część ma przestoje, które potrwają do stycznia, kiedy zaczną się nowe dostawy - mówi Bogdan Czemko z PIGPD.

Wydawałoby się, że tyle zwalonych drzew to dobra wiadomość dla właścicieli tartaków. Okazuje się jednak, że nie. - Ta wichura przyszła nie w porę - mówi Czemko. Dlaczego? Bo jest bardzo prawdopodobne, że powalonych drzew nie uda się wyciągnąć z lasów aż do wiosny. Jeśli tak się stanie, zniszczą je szkodniki. - Chociaż od huraganu minęło 10 dni, Lasy Państwowe dotąd nie zleciły wywózki drewna. Gdy przyjdą śniegi, będzie to niemożliwe, bo powalone drzewa leżą w większości w górach - martwi się Bogdan Czemko.

Biorąc pod uwagę, że metr drewna tartacznego kosztuje na południu kraju 180-190 zł, Lasy straciłyby na tym niemal 200 mln zł. - Szkody mogą być jeszcze większe, bo takie drewno to wylęgarnia owadów, które potem rzucą się na zdrowe drzewa - przewiduje Czemko.

Leśnicy bronią się, że zwłoka w zebraniu drewna to nie ich wina. - Od maja tego typu prace objęła ustawa o zamówieniach publicznych. Żeby zlecić zebranie drewna, musielibyśmy ogłosić przetargi - wyjaśnia rzecznik Lasów Waldemar Tomkiewicz. - Zaraz po wichurze wysłaliśmy więc wniosek do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o pozwolenie na zlecenie tych robót z wolnej ręki. Jeśli dostaniemy zgodę, wywieziemy drewno do wiosny. Nawet śnieg nie powinien nam przeszkodzić.

Jak dowiedzieliśmy się w UZP, wnioski Lasów wpłynęły do urzędu 29 listopada. Ich rozpatrywanie może potrwać. - Na wydanie decyzji mamy 30 dni - wyjaśnia rzecznik UZP Anita Wichniak-Olczak.

Większy od polskich leśników problem mają ich słowaccy koledzy. Huragan powalił tam trzy razy więcej drzew. Minister rolnictwa Zsolto Simon poinformował, że szkody spowodowane przez nawałnicę w Tatrach są największe w historii. W Kotlinie Tatrzańskiej, niedaleko Sztrbskiego Plesa orkan, którego prędkość sięgnęła 137 kilometrów na godzinę, zdewastował całkowicie pas lasu na odcinku trzech kilometrów. Połamanych zostało około 3 milionów metrów sześciennych, co stanowi około 90 procent rocznego pozysku drewna na Słowacji.

- To może być szansa dla naszych tartaków. Oczywiście wszystko zależy od tego, ile Słowacy zdołają zebrać swojego drewna do wiosny - mówi Waldemar Tomkiewicz.

Usuwanie podobnej ilości drewna powalonego w największej w ostatnich latach katastrofie w Puszczy Piskiej zajęło naszym leśnikom 10 miesięcy.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz